poniedziałek, 24 listopada 2014

Odepchnięcie Go przyciąga

Niewidomy w ciemności swojego życia rozpaczliwie woła. "I gromiło go wielu, aby milczał... Wtedy Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go..." Jakież musiało być społeczne zdziwienie. Pomyśl. Idziesz za Jezusem, słuchasz Jego słów, wydaje ci się, że już znasz Nieodgadniętego. Wiesz nad kim może się zatrzymać. Trwających w ciemności, ślepo idących drogą, którzy nie zareagowali na twoje opowiadanie o Chrystusie, raczej skreślasz. Nie wystarczy przecież zawołać, trzeba przecież to i tamo zrobić. Więc w duchu gromisz. Może swoją osobą uciszasz. On natomiast słyszy. Zatrzymuje się. Pochyla. Zbawia. Ludzkie odepchniecie przyciąga Jezusa. Może napaskudziłeś w życiu i zostałeś zgromiony, odrzucony. Im bardziej jesteś odpychany przez ludzi, tym bardziej przystaje przy tobie Jezus. Ma wrażliwy słuch.

czwartek, 31 lipca 2014

Dwa światy

Dzisiaj mija kolejna rocznica śmierci króla Belgii, Baudouina I. W 1990 r, szerokim echem w świecie odbiła się decyzja Baudouina o zrzeczeniu się władzy królewskiej z powodu podjętej decyzji nie podpisania projektu ustawy aborcyjnej uchwalonej przez belgijski parlament. Jakże wymowna w kontekście ostatnich debat w Polsce skonkretyzowanych wokół decyzji jednego lekarza. Najwyższa władza Belgii złożyła pokłon władzy jeszcze wyższej. Przez takie decyzje w glebie tego świata, pełnego bezładu i nieposzanowania życia, zapuszcza korzenie inny świat, rządzącym się umiłowaniem życia. Jeden z jego przyjaciół napisał o nim: „Kochał ludzi nie z miłości do Boga, ale
miłością braną z Boga”. Dziś patrzę z podziwem na decyzję Baudouina. Wiedział, że władza, jaką sprawował, niezależnie od przywilejów, jakie mu dawała, ma swój kres. Wiedział, że jego życie również ma swój kres. Widział, że oprócz państwa w którym królował, jest inne Państwo, które ma Innego Króla. Więc jako król uniżył się przed Królem. Określił się jasno, który świat bardziej go interesuje.

Wspominając dziś o tym, wiem, że i ja każdego dnia staję przed wyborem, komu bardziej jestem lojalny? Co porywa moja serce? Jakiemu światu służę? Gdzie tak naprawdę jest moja ojczyzna? Do jakiego państwa przynależę? O jakim domu marzę? Na wszystkie te pytanie odpowiedzią jest moje życie.
Nierzadko bowiem trzeba się określić, po jakiej stronie stoję… 

piątek, 18 lipca 2014

96 rocznica urodzin Nelsona Mandeli

Dziś rocznica urodzin Nelsona Mandeli, byłego prezydenta RPA, który przed objęciem funkcji przesiedział w więzieniu 27 lat za rzekome akty terroryzmu i zdradę państwa. Życie Nelsona Mandeli daje nam doskonałą lekcję łaski, która demontuje szaleńczą nienawiść i chęć „sprawiedliwej” zemsty. Kiedy bowiem polityczne role uległy odwróceniu, ustąpiła władza apartheidu i Mandela miał nieograniczone możliwości odwetu, powiedział wówczas, że RPA „potrzebuje bardziej uleczenia niż sprawiedliwości”. Wybrał przebaczenie, zamiast odwetu. Nie zatrzymał się na idei słowa, ale wszedł w konkretny czyn. W kraj, który dowiadywał się o popełnionych w nim bestialstwach wyrządzonych przez ludzi apartheidu, Mandela wprowadził zasadę, że każdy biały policjant czy dowódca armii, jeżeli przyzna się do popełnionej zbrodni i w pełni uzna swoją winę, nie będzie za ów zbrodnię sądzony i karany. W ten sposób łaska, którą Mandela zaprosił do kraju, zatrzymała rozpędzające się, obłędne koło nienawiści. Nienawiść została wchłonięta przez samych pokrzywdzonych w miejscu, gdzie miała doskonałe warunki, aby rozszaleć się z podwójną siłą, jak pożar w lesie.

W jednej z książek przeczytałem o takim wydarzeniu, sprowokowanym dla wielu bulwersującą decyzją Mandeli: „Podczas jednego z przesłuchań policjant o nazwisku van de Broek zeznawał, jak wraz z innymi oficerami zastrzelili 18-letniego chłopca, a w celu zniszczenia dowodów spalili jego ciało, czyniąc to tak, jak gdyby piekli mięso na ognisku. Osiem lat później van de Broek powrócił do tego samego domu i aresztował ojca chłopca. Zmusili jego żonę, by patrzyła, jak związują jej męża, rzucają na stos drewna, oblewają benzyną i podpalają. Na sali sądowej zapanowała cisza. Teraz miała przemówić żona zamordowanego, starsza już kobieta. „Tak więc, czego domaga się pani od oskarżonego?” – zapytał sędzia. Kobieta odpowiedziała, że pragnie, aby van de Broek udał się na miejsce, gdzie spalono ciało jej męża, i zebrał stamtąd prochy, by mogła właściwie go pogrzebać. Z opuszczoną głową, policjant przytaknął na znak zgody. A później dodała: „Pan van de Broek zabrał mi całą moja rodzinę, a ja mam jeszcze wiele miłości do rozdania. Chciałabym, aby 2 razy w miesiącu przychodził do getta i spędzał ze mną cały dzień, tak żebym mogła być dla niego matką. I chcę, aby pan van de Broek wiedział, że Bóg mu przebaczył i że ja także mu przebaczam. Chciałabym go objąć, aby wiedział, że moje przebaczenie jest prawdziwe”. Gdy starsza kobieta podchodziła do miejsca dla świadka, niektórzy z obecnych na sali sądowej spontanicznie zaintonowali pieśń „Cudowna Boża łaska”, ale van de Broek nie wysłuchał jej do końca. Zdruzgotany, z wrażenia stracił przytomność”.

Łaska demontuje najdramatyczniejszą przeszłość. Otwiera nową przyszłość. Jest dla nas niezrozumiała, skandaliczna, bulwersująca, choć to dzięki niej żyjemy. Kiedy ją spotykamy, przyjmujemy i pozwalamy, aby niosła się przez nas dalej, dzieją się cuda. „Jak w niebie” staje się i na ziemi. Tam, wówczas, w RPA. Tu, dzisiaj, w naszym tu i teraz. Dziś wspominając narodziny i śmierć Nelsona Mandeli, dziękuję Bogu za ludzi, przez których wkracza Jego łaska na ziemię.

Nelson Mandela obchodziłby dzisiaj 96 urodziny. 

poniedziałek, 14 lipca 2014

Dobre zmiany

Pamiętam, jak podczas MŚ w 1998r. reprezentacja Niemiec odpadła w ćwierćfinale przegrywając z kretesem z Chorwacją, a w 2000r. podczas Euro nawet nie wyszła z grupy. Dla naszych sąsiadów zza Odry to była katastrofa. Zaalarmowano wówczas i aby nigdy nie powtórzyły się takie wyniki wprowadzono zmiany w szkoleniu młodzieży. M.in. każdy klub z wyższych rozgrywek musiał się wykazać prowadzaną szkółka piłkarską. Zmieniono cały system szkoleniowy. Wyniki sprowokowały naszych sąsiadów do zmiany i podjęcia związku z tym innowacyjnych działań. Jakiż to kontrast z naszym od lat powtarzanym: „polska myśl szkoleniowa”. Niemcy nie tylko ocenili swoją sytuację, ale i wyciągnęli odpowiednie wnioski i wprowadzili konkretne zmiany. Dzisiaj są mistrzami świata! Wydaje mi się, że to kapitalna lekcja, zachęcająca by nie trzymać się za wszelką cenę „polskiej myśli szkoleniowej” tzn. utartych schematów, bo tak się nauczyłem i tak było dobrze, chociaż już nie jest dobrze. Warto wprowadzać konstruktywne zmiany, innowacyjne działania, podjąć się zrobić coś inaczej, szczególnie wówczas, kiedy to co robię od lat nie przynosi już wyników. W naszych rękach jest inicjatywa, inwencja, inspiracja. I nie dotyczy to tylko piłki…

poniedziałek, 23 czerwca 2014

powstajemy...

Moja 83-letnia pacjentka powstała z rozległego i ciężkiego udaru mózgu. Po półrocznej, intensywnej rehabilitacji zaczęła chodzić. Podziwiam jej zawzięcie w tym wieku! Niestety upadła w weekend tak niefortunnie, że złamała podgłowowo kość ramienną i rozcięła podbródek. Na razie musimy wstrzymać ćwiczenia, ale podziwiam takich ludzi. Mamy różne marzenia. Czasami, po prostu, aby znowu chodzić. Czasami ich spełnienie idzie, jak po grudzie. Jednak konsekwencja, rzetelna praca, determinacja powoduje, że powstajemy, nawet wówczas, kiedy upadamy.

środa, 18 czerwca 2014

Boże Ciało

Jutro święto Najświętszego Ciała Chrystusa, potocznie nazywane Bożym Ciałem. Święto, które zostało ustanowione dość późno, bowiem w 1246 r. we francuskim Liege. 
Nasza ewangelikalna pobożność eucharystyczna nie zakłada kultu elementów chleba i wina. Ewangelia mówi, że Bóg jest Duchem i składamy Mu cześć w duchu. Żaden obiekt materialny, ani krzyż, ani chleb, ani wino nie mogą być przedmiotem kultu. Jednocześnie pochylając się nad jutrzejszym świętem, jest okazja do świętowania dziękowania Bogu za Boże Ciało, którym są wszyscy, którzy oddali swoje życie Chrystusowi i uczynili Go najważniejszą osobą w swoim życiu. Paweł apostoł nazywa chrześcijan Ciałem Chrystusa. Za wierzącymi pierwszych wieków, chcę powiedzieć tak: Jeżeli jako Kościół jesteśmy ciałem, to Duch Święty jest krwią w tym ciele. Tak więc życzę nam wszystkim, aby Duch Święty mógł swobodnie i jawnie funkcjonować w naszym życiu, aby był naszą siłą wprowadzającą nas w wielkie dzieła Boże. Tego życzę sobie i wszystkim świętującym i nie świętującym jutro.

Polecam posłuchać. Mamy, co świętować! 
https://soundcloud.com/fundacjaglosewangelii/festiwal-nadziei-glosy-z-murawy

wtorek, 17 czerwca 2014

Wierzę...

Moja znajoma napisała, kiedyś wiersz. Warto się zatrzymać i zadumać. 

Wierzę w Boga Ojca
Ojca, Nie-Apologetę

Wierzę w ostateczne odpuszczenie
nieostrości konturów mojego widzenia
domeny błędu

I dziękuję
że miłosierdzie góruje nad sądem
szczególnie tym logicznym

że kochasz skromną prawdę mojego serca
a nie pyszne sterylne dogmaty

a ślepy nóż intelektu
służyć ma do przecięcia więzów
a nie tętnicy życia - nadziei

Cichy pielgrzym pokory
wejdzie i otworzy
bramy Miłości

a one nie skrzypią...

Alina Krajewska

piątek, 13 czerwca 2014

nowości na rynku wydawniczym



Na rynku wydawniczym ukazały się dwie kolejne pozycje nieżyjącej już, znakomitej biblistki, prof. Anny Świderkówny: "O przypowieściach, św. Pawle i Apokalipsie" oraz "Sens ksiąg biblijnych". Książki wzbogacone są nagraniami audycji profesor zarejestrowanymi w Radiu Józef. Książki wydane zostały przez Wydawnictwo M (www.wydawnictwom.pl). Na razie książek nie przeczytałem, więc nie mogę napisać nic więcej, ale przesłuchałem dołączone płytki. Zapowiada się bardzo ciekawa lektura.

niedziela, 8 czerwca 2014

być na tyle małym...

Jako Kościół-Ciało Chrystusa, utworzony z różnych wspólnot i zborów, nie liczmy kto ile ludzi nawrócił, kto jest skuteczniejszy w ewangelizacji, kto ma fajniejszą służbę uwielbienia, kto ma lepsze zrozumienia Słowa...ect. Każdy z nas niech będzie na tyle mały, aby było jasne i czytelne, że chodzi o Chrystusa i o nic więcej.

czwartek, 5 czerwca 2014

Patrzyć z dołu

Jezus (...) spojrzał w górę i rzekł do niego: "Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu". Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: "Do grzesznika poszedł w gościnę". (Łuk. 19.5-7)
Jezusa patrzy inaczej niż my patrzymy. On na grzesznika patrzy z dołu. My zazwyczaj patrzymy "z góry", tak jak zrobili to obserwatorzy zdarzenia. Takie patrzenie nikogo nie podnosi, lecz odrzuca, potępia, pogrąża. Nasza pokusa bycia "nad" zwycięża. Ewangelia wskazuje inne miejsce - zejście w dół, uniżenie, ogołocenie, kenozę. Spotkanie Jezusa z Zacheuszem ukazuje dwa modele patrzenia na ten świat. Model "a wszyscy szemrali", w którym podglądamy, komentujemy, przeklinamy, zazdrościmy, oceniamy, wyrokujemy, skazujemy na potępienie. W taki sposób usychamy i umieramy w naszej wszechwiedzy. Zamiast pokarmem stajemy się kamieniem rzuconym w innych, zamiast ratunkiem - przeszkodą, zamiast nosicielami zbawienia - nosicielami potępienia. Jezus proponuje inny model patrzenia na to, co wokół nas. Patrzenie z dołu, z miejsca uniżenia. To prowadzi do spotkania grzesznika ze Zbawicielem. To prowadzi do największego cudu - cudu zbawienia.