
I nie miejcie udziału w bezowocnych czynach ciemności, a raczej piętnując, nawracajcie tamtych! (Ef. 5:11)
Piętnować – grec. elegcho – wykazać, dowodzić, poprawiać.
Rozdzielić grzech od grzesznika – znana zasada chrześcijańska, łatwa do głoszenia, dużo cięższa do praktykowania.
Ktoś może zadać pytanie:
„a gdzie Bóg jasno mówi, by rozdzielać grzech od jego sprawcy?”
Odsyłam do słowa Tego, który trzyma siedem gwiazd w ręce, Tego, który przechodzi się wśród siedmiu świeczników. Do kościoła efeskiego powiedział: Masz tą zaletę, że nienawidzisz czynów nikolaitów, których to czynów i Ja nienawidzę (Obj.2:6).
Kim są ci nikolaici? Nie ma pewnej odpowiedzi. Możemy jedynie snuć przypuszczenia.
Greckie „nikolaites” zawiera w sobie dwa słowa: „nikao”- zwyciężać i „laos”- lud, laicy. Na podstawie etymologii „nikolaites” można wysnuć dwie tezy: pierwszą, że byli to ludzie podający się za chrześcijan, w których dominował świecki (pogański) grzeszny styl życi, którzy łaską Boga zamienili na rozpustę wyznając, że im większy grzech tym więcej Bóg udziela swej łaski (por. Juda 4; być może o nich, jako zagrożeniu dla kościoła wspomina Juda). Mówiąc o Bogu Boga mieli za nic. Pokutę zamienili w rozkoszowanie się grzechem. Prawdziwym ich bogiem była żądza ich ciała. Wykoślawili prawdę o miłującym Bogu, których kocha człowieka, ale nienawidzi grzechu i niech chce, by człowiek go akceptował. Niektórzy na postawie tej samej etymologii przypuszczają, że była to chcąca uczynić się przełożonymi kościoła efeskiego grupa ludzi tworząca hierarchię kościoła, dzieląc ludzi na klasy, siebie wyznaczając za pośredników między Bogiem a ludźmi, zamieniając Chrystusowe bycie sługą na bycie władcą (por. 1P.5:1-3; pewien argument dla tej tezy).
Powyższe i inne próby wyjaśnienia kim byli nikolaici to tylko dalsze spekulacje.
Pewne jest, ze była to bliżej nieokreślona wspólnota ludzi, których uczynki nie były owocem dla Boga, ani światłem dla ludzi i nie podobały się Chrystusowi. Jednak Jezus kieruje swój gniew nie w nich samych, ale w ich uczynki.
Biblia ukazuje „trzy kroki” zachowania się, kiedy ktoś odchodzi od Boga, albo, kiedy ktoś
w ogóle żyje poza przyjęciem Boga, jako Ojca.
1. modlitwa (1J.5:16; Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie, mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci)
– zanim postanowisz podejść do człowieka grzeszącego przynieś najpierw swoje myśli, plany przed tron Boga. Poradź się co i jak masz czynić Ojca! Nie działej pochopnie na własną rękę. Ważna jest kolejność: najpierw Bóg w modlitwie.
2. wskazanie winy (Mat.18:15-17; Gdy brat twój zgrzeszy [przeciw tobie], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!)
– zbyt często przyśpieszamy ten proces postępowania; wybieramy własną drogę obmowy zamiast drogę rozmowy twarzą w twarz. Rozmowa za plecami nie przynosi żadnych skutków (wyjątek: rozmowa, aby wspólnie pomóc czym nakładamy na siebie odpowiedzialność przyniesienia tej pomocy), i często jest grzechem złego języka (obmowy i dalszej krzywdy zamiast pomocy).
3. sprowadzenie na dobrą drogę w duchu pokory (Gal.6:1; Bracia, a gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie)
– bez pastwienia się nad czyimś upadkiem. Piętnować biblijnie to napominać kogoś z myślą, by ktoś przesunął się ku dobru i podjęcie się trudu towarzyszenia komuś w drodze naprawczej, a nie piętnowanie dla samego piętnowania (przyjemności, potrzeby wyładowanie złych emocji). Nie podeptać bezwzględnością, ale podnieść podając Chrystusową dłoń.
Nauka Jezusa pozostaje jednak trudna. Nakłada gorzki obowiązek, od którego nie można się uchylić, nad którym trzeba się pochylić, by mu sprostać.
Gdy brat twój zgrzeszy, idź upomnij go w cztery oczy.
BT dodaje, ku zrozumieniu nakazu Jezusa „przeciw tobie”. Tego dopisku nie ma jedna w kodeksie Synaickim, najstarszym rękopisie, który jest źródłem przekładów dzisiejszego Nowego Przymierza. Pan Jezus nie musiał więc mieć na myśli grzechu skonkretyzowanego w daną osobę. Raczej bardziej mowa tu o grzechu w ogóle, jako oddaleniu się od społeczności z Bogiem.
Idź upomnij go w cztery oczy.
Greka mówi o dwóch rodzajach napomnień. Słowem „elegcho”, które użyte jest w przytaczanym tekście Ewangelii mówi o upominaniu słowem, związanym z wytknięciem winy. Natomiast słowem „parakaleo” mówi o napominaniu w sensie pragnienia, by ktoś przesunął się ku dobru, stąd to słowo można tłumaczyć również, jako „pocieszać.” W listach apostolskich spotkamy słowa „napominajcie jedni drugich” i tu używane jest właśnie owo „parakaleo” przez co BT pokusza się o tłumaczenie tego zwrotu „pocieszajcie jedni drugich.”
Pamiętajmy przede wszystkim o napominaniu „parakaleo”, tzn. podjęciu trudu towarzyszenia temu, kogo napomniałem (niekoniecznie słownie), pomóc mu z powrotem przyjść do Boga, od którego odszedł. Wybrać cięższą drogę – poświecić dla kogoś swój czas, pobyć z nim, subtelnie pokazać mu samym sobą, co chciałoby się wyrzec językiem. Kiedy trzeba – użyć
w Chrystusie autorytarnego słowa.
I UWAGA!
Nade wszystko zapamiętać, by uczyć się skutecznie napomnieć samego siebie.
Jeżeli zaś sami siebie osądzimy, nie będziemy sądzeni (1Kor.11:31).
Na hipokrytów chrześcijańskich czekają słowa: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się nieprawości.”







