piątek, 27 lutego 2009

zachwyt


Na Dąbiu u moich przyjaciół od niedawna, co środę goszczą małe dzieci, by uczyć się śpiewać. Niezwykły to śpiew, bo naście kilkuletnich gardełek nieraz dosłownie „krzyczy” do Boga w niebie.

Na początku nieśmiało i cichutko, potem już coraz głośniej: „Gdyyy Bozyyy duuuch wypełnia mnieee, jak Daaawid, śpiewać chceeee…”
Śpiewały, uśmiechały się – dla wujka wystarczyło, aby się rozpłynął.

Z biegiem czasu coraz mniej w nas dziecka.
Nawet, gdy bardzo chcemy je w sobie zatrzymać,
to filozofia rozwoju sprawia, że dorośleje.
Od dziecka życie prowadzi do dorosłości,
a od dorosłości do starości.
A w spotkaniu z Jezusem wszystko jest na opak.
Przy Nim na powrót trzeba stawać się dzieckiem.
Z dnia na dzień zawracać w stronę dziecięcego zachwytu
nad tym co święte, a co nabiera nieraz takiej oczywistości,
że przestajemy zwracać na to uwagę.
A On nie chce spowszednieć w naszym życiu.

W Nowym Przymierzu podziw to greckie thauma,
które ma ten sam rdzeń co Theos – Bóg.

Aby zobaczyć Boga w życiu trzeba w zachwycie
spojrzeć na to co w nas i obok nas,
na to co najmniejsze, a przez to największe.

Połączyć mądrość z dziecięcym zachwytem
i serce z rozumem.

8 komentarzy:

  1. To prawda. Taki powrót do dzieciństwa byłby cudowny. Czemu nie możemy być tacy ufni jak dzieci?

    OdpowiedzUsuń
  2. „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3).

    Pozdrawiam w Panu i otaczam Cię modlitwą +
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. „To prawda. Taki powrót do dzieciństwa byłby cudowny. Czemu nie możemy być tacy ufni jak dzieci?”

    Możemy. Inna rzecz, że często nie jesteśmy.

    Rozmawiałem ostatnio z moimi przyjaciółmi (na spotkaniu naszego chóru Syloe) o modlitwie, o pragnieniu relacji z naszym Ojcem na co dzień. Jedna z myśli była taka, że czasem nawet nie pamiętamy o co prosiliśmy Ojca w modlitwie. NIE PAMIĘTAMY. Nie wiemy przez to nawet czy nasza modlitwa została wysłuchana, czy nie.

    Diagnoza naszego braku ufności Panu Bogu to słaba RELACJA z NIM. Niekoniecznie tylko modlitewna w dosłownym słowa tego znaczeniu.

    Problem ufności jest w nas. Trzeba powiedzieć sobie i Bogu, że nam jej brak. Prosić o nią i najważniejsze - pokazać, że nam na niej zależy. Ufność podobnie jak wiara to dar Boży. Bóg chętnie udzieli nam więcej tego daru, ale nie zrobi tego bez naszego udziału. Czeka na nasze autentyczne – „PRAGNĘ”. Do tego czasu coś jednak musi poprzestawiać się w naszym sercu. Tak prawdziwie i na dobre. Potrzebujemy nieraz duchowych reformacji, w których zadamy trudne pytania i poszukamy razem z Bogiem na nie odpowiedzi. Problem w tym, że nie zawsze szukamy relacji z Bogiem na Jego warunkach. Chcemy jej, ale według naszych wymagań. Problem z ufnością, jak i również z modlitwą wiąże się z tym, że chcielibyśmy kontaktu z Bogiem bardziej widzialnego, bardziej ewidentnego i według naszych koncepcji. To my chcielibyśmy kształtować rzeczywistość. Chcielibyśmy, by Bóg odpowiadał zawsze, według naszego wyobrażenia. Tylko w tym wszystkim na pierwszym miejscu jest „ja” a nie Bóg.

    Możemy być ufni. Wymaga to od nas jednak trochę wysiłku. To tak samo, jak nawiązywanie bliskich relacji z ludźmi. Tylko, że Bóg jest niewidzialny dla oczu, widzialny dla ducha. Trzeba przestawić się w relacji z Nim na inny wymiar rzeczywistości wpatrując się „nie w to, co widzialne, lecz w to, co nie widzialne.” Do ufności potrzebna jest więź (jak przyjaciela z przyjacielem). Trzeba Boga poznać osobiście. O to trzeba się samemu postarać. Powiedzieć Bogu swoim życiem: „Chcę ufać Tobie!”.

    Więcej o ufności mogą powiedzieć ci, którzy spędzili na modlitwie o coś lata i to wymodli. Albo ci, którzy mają tak wielką wiarę, że Pan Bóg po prostu im nie odmawia i szybciej wysłuchuje.

    Jednak droga Bożych objawień w naszym życiu jest dla każdego inna.

    Niech będzie zawsze przez nas zauważalna.

    Pozdrawiam Cię ciepło Paulina:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A może zaufanie zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje ufać sobie i całe życie opiera na wierności Boga? Może "thauma" - zadziwienie (por. np. Łk 5,9; Dz 8,9), przestaje być chwilowym uniesieniem nad tym, "co w nas i obok nas", gdy staje się dziękczynieniem za krzyż i cierpienie (eucharystein - J, 65; 1Kor 11,24; Hbr 12,2)? Czyż taka thauma - eucharystein nie przetrwa na wieki (Ps 56,9; J 6,58; 11,26). Pozdraiwam

    OdpowiedzUsuń
  5. "A może zaufanie zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje ufać sobie i całe życie opiera na wierności Boga?"

    Dokładnie. Jednak to proces. Nie jest chwilą decyzji. Ufność (pepoithesis, por. Ef. 3:12) jest drogą do prawdziwej, niczym nie zachwianej relacji z Bogiem, która prowadzi już nie do samej wiary w Boga, co do pewności, że ON jest. Wówczas zachwyt Bogiem nie jest zachwytem ludzkim, chwilowym. Jest wszystkim. A tu już wiele do powiedzenia ma nasze Jemu oddane serce.

    Z radością dziękujcie (eucharisteo) Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości (Kol. 1:12).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale przecież jesteśmy dziećmi Boga Żywego. Czasem tak trudno to pojąć i tylko obchodzimy obok stwierdzenia dziecko Boże i bierzemy swoje życie we własne nieporadne ręce. Na szczęście są wśród nas dzieci, które nam przypominają o cechach i wrażliwości jaki mają dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Radek napisał, że ufność jest darem i że Bóg chętnie udziela tego daru, jednak nie czyni tego jeśli w naszym sercu nie ma takiego pragnienia. "[Bóg] Czeka na nasze autentyczne – „PRAGNĘ”. Do tego czasu coś jednak musi poprzestawiać się w naszym sercu. Tak prawdziwie i na dobre."

    Ostatnio bardzo czuję te słowa... Czuję, że coś się poprzestawiało. Bardzo bym chciała i do tego dążę by tak prawdziwie i na dobre...

    Do tego potrzebne są jednak szczere rozmowy z Panem Bogiem. Czasem też łzy wstydu, żalu, skruchy. I gorące prośby, by Bóg przebaczył to co było złe. Wtedy Bóg jest gotowy obdarzać nas ufnością i chce byśmy zaufali Mu jak dobremu, kochanemu Ojcu.

    Czuję, że ostatnio łatwiej jest mi Mu ufać.

    A w tym pomaga mi szczera rozmowa z Nim. Codzienna szczera rozmowa.

    Dzięki Radku:)

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję za to świadectwo;

    Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej niż to, o co my prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.
    Ef.3:20n

    jak pozdrawia mnie mój brat z ZK Wołowa
    życząc mi zawsze Bożych "łask za łaską nieustannych w codziennym życiu",
    tak i wam
    drogie siostry i bracia
    - nieustannej obecności Boga w waszym życiu,
    łaski za łaską.

    OdpowiedzUsuń