wtorek, 3 marca 2009

zaniedbanie


Nowotestamentalny termin zaniedbanie (hamartema) ma ten sam rdzeń co słowo grzech (hamartia).

Zaniedbanie czynienia dobra.
Kto umie dobrze czynić, a nie czyni, ten grzeszy (Jak.4:17).

Zaniedbanie modlitwy.
Niech daleki będę od tego, bym zgrzeszył przeciw Panu, przestając się za was modlić (1Sam.12:23).

Jest jeszcze trudniejszy wymiar rzeczywistości, o którą możemy należycie się nie zatroszczyć.
To trudny obowiązek napominania/nawracania.

Ratuj wleczonych na śmierć, wstrzymaj rózgi, by nie zabijały. Czy powiesz: Nie wiedziałem tego? Kto bada serca, ma nie rozumieć? Wie Ten, który dusz dogląda, i według czynów odda każdemu (Przys. 24:11n).

Nasuwa się na myśl najsmutniejsza noc w dziejach świata. „Co masz uczynić, czyń prędzej!” Wyszedł z domu, w którym była Światłość w noc, tą dosłowną i w tą duchową. Św.Jan relacjonując tą historię podaje, że uczniowie nie zrozumieli słów Mistrza i, że niektórzy pomyśleli, że Judasz poszedł zakupić coś na nadchodzące święto. Była jednak noc. Co mógł o tej porze zakupić? Nikt nie zrozumiał, ale też nikt nie zapytał: „Judaszu, bracie, co zamierzasz? Gdzie idziesz?” Nikt nie wyszedł za nim.

Nie wiemy czy miało tu miejsce zaniedbanie ze strony uczniów. Nie będziemy teraz w to wnikać. Jeżeli miało, to być może odbiło się ono na uczniach ich ucieczką w chwili aresztowania Jezusa i trzykrotnym zaparciem jednego z nich.

Nauka Boga i Jego Syna pozostaje jednak trudna. Nakłada gorzki obowiązek, od którego nie można się uchylić, nad którym trzeba się pochylić, by mu sprostać.
Gdy brat twój zgrzeszy, idź upomnij go w cztery oczy
(Mat. 18:15).


BT dodaje, ku zrozumieniu nakazu Jezusa „przeciw tobie”. Tego dopisku nie ma jednak w kodeksie Synaickim, najstarszym rękopisie, który jest źródłem przekładów dzisiejszego Nowego Przymierza. Pan Jezus nie musiał więc mieć na myśli grzechu skonkretyzowanego w daną osobę. Może bardziej mowa tu o grzechu w ogóle, jako oddaleniu się od społeczności z Bogiem.

Idź upomnij go w cztery oczy.

Greka mówi o dwóch rodzajach napomnień. Słowem „elegcho”, które użyte jest w przytaczanym tekście Ewangelii mówi o upominaniu słowem, związanym z wytknięciem winy. Natomiast słowem „parakaleo” mówi o napominaniu w sensie pragnienia, by ktoś przesunął się ku dobru. W listach apostolskich spotkamy słowa „napominajcie jedni drugich” i tu używane jest właśnie owo „parakaleo” przez co BT pokusza się o tłumaczenie go jako „pocieszać”.


Pamiętajmy przede wszystkim o napominaniu „parakaleo” = podjąć trud towarzyszenia temu, kogo napomniałem (niekoniecznie słownie), pomóc mu powrotem przyjść do miejsca, od którego odszedł. Wybrać cięższą drogę – poświecić dla kogoś swój czas, pobyć z nim, subtelnie pokazać mu samym sobą, co chciałoby się wyrzec językiem. Wchodzącego w ciemność Judasza z powrotem przyprowadzić do Jezusa w pokornej myśli, że tym Judaszem nieraz jestem i ja.

Umieć też skutecznie napomnieć samego siebie.


Zaniedbanie, zaniedbanie, zaniedbanie… – cicha postać grzechu.

4 komentarze:

  1. dziękuję za maila z linkiem. fajny blog. będę obserwować. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem zaniedbanie jest cieniem grzechu, ale cień jest łatwiejszy do zniszczenia, trudniej gdy się zmaterializuje, wtedy jest problem, nie wolno też winić za to apostołów, oni mieli swoje przeżycia i swój strach, odpowiedzialność jest bardzo ciężka, łatwiej być odpowiedzialnym za kogoś, niż za siebie, zresztą to wszystko było przepowiadane, że wśród nich znajdzie się jeden zdrajca, który wyda Syna Bożego.. A Grzech cóż, będzie istniał, zawsze będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, apostołów nikt nie będzie winił. Ta historia niech posłuży nam tylko za lekcję.

    A może jednak zaniedbanie może być trudniejsze do pokonania niż sam jaskrawy i widoczny grzech? Może być bowiem zaślepieniem na to, co mam w życiu robić, a nie robię. Biernością na to co chce od nas nasz Bóg. O wiele trudniej jest zobaczyć ten rodzaj grzechu, bo jest subtelniejszy, a może przerodzić się w bożka który stoi nad moim życiem z Bogiem – wygodę.

    Potrzeba nam dynamizmu i aktywności w życiu z Bogiem. Można przyzwyczaić się do zbyt wygodnego życia. A swoim życiem mamy reprezentować Bogu tu na ziemi. Jeżeli przestajemy żyć dla jakieś sprawy to sprawa ta w przestaje żyć w nas.
    Dlatego tych kilka słów o zaniedbaniu.


    Serdeczny uścisk dłoni Agnieszka!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Racja, racja :)
    Ściskam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń