poniedziałek, 16 marca 2009

Trzy spotkania z Żydem


Parę tysięcy lat po ocaleniu Izraela pojawia się nowy Haman...


W Nowym Sączu działała Gmina Wyznaniowa Żydowska, istniały towarzystwa dobroczynne, sierocińce, chóry synagogalne, biblioteki, Gimnazjum Hebrajskie, teatr, kluby sportowe. Centrum religijności żydowskiej mieścił się w Wielkiej Synagodze na ulicy Berka Joselewicza. Oprócz tego istniało około 20 innych bożnic. Istniało… We wrześniu 1939r. rozpoczęła się okupacja hitlerowska w Polsce. W tym czasie liczba żydów nowosądeckich utrzymywała się na poziomie 1/3 ogółu ludności trzydziestotysięcznego miasta. W pierwszym okresie okupacji zabrano im wszelką majętność umieszczając ich w gettcie. Przymuszano do niewolniczej pracy dla okupanta. Do Nowego Sącza przesiedlani byli również Żydzi z okolic podsądeckich, tak, że na niewielkiej przestrzeni (1/8 obszaru całego miasta) żyło ich ponad 25 tysięcy. Umierali dotykani przez głód i choroby. Jednak to co miało stać się później, nikt nie był w stanie uwierzyć. Nie dowierzamy i my, żyjący niespełna 70 lat po tych wydarzeniach. Człowiek przestał być człowiekiem. Szatan pałając wielkim gniewem, jako lew ryczący unicestwiał człowieka przez „człowieka”, świadom, że mało ma czasu.

Jakub Muller urodził się w 1920r. Wychował się ortodoksyjnej rodzinie. Jako młodzieniec,
aż do wybuchu wojny pracował, jako krawiec. Cała jego rodzina stała się ofiarą wojny. Przeżył tylko on, dzięki temu, co podkreśla, że Bóg pozwolił mu uciec z sądeckiego getta
i przeżyć. „Widocznie miał w tym cel” – mówi. W 1968r. w wyniku antyżydowskich nastrojów w Polsce wyjechał do Szwecji. Do Szwecji, bo tam Żydzi spotkali się z przyjaznym przyjęciem (rząd zorganizował dla nich odzież, mieszkania) oraz przez to, że z tego kraju było najbliżej do Polski. Misję, jaką przeczuł dla siebie od Stwórcy było bycie strażnikiem pamięci żydowskiej w Nowym Sączu. Postanowił więc co roku przyjeżdżać do Nowego Sącza, aby opiekować się tamtejszym cmentarzem, gdzie pochowano większą część jego rodziny, oraz małą bożnicą. Jednak jego zamiarom przeciwstawiał się ówczesny konsulat polski odmawiając mu pozwolenia na przyjazdy do Polski. Jego wizyty w Polsce były więc udaremniane. Dopiero od 1990r. przyjeżdża do Nowego Sącza rok w rok, na okres letni, od maja do września, aby opiekować się tym co żydowskie w mieście.

Przy rozpoczęciu pieśni Hatikva Jakub Muller wstał dając przykład pozostałym osobom siedzącym na widowni w Domu Kultury, gdzie odbywał się koncert chóru Sela p.t. „Sziru la Szem szir hadesz” - Śpiewajcie Panu pieśń nową”.
Po koncercie otoczyła go spora grupka chórzystów i nie tylko słuchając jego wspomnień z przeżytego życia. Czego mogliśmy się nauczyć? Przez 18 lat przyjeżdża co roku do Polski, bo tu żyli jego przodkowie i tu została pochowana jego rodzina. Ma już 88lat. „Póki Bóg będzie dawał mi sił będę tu przyjeżdżał”. Czcij twego ojca i twoją matkę, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje. To przykazanie jest w nim nawet po śmierci rodziców. To przykazanie odnosi również do swoich rodaków, braci, których w większości nie znał, ale płynęła w nich jedna żydowska krew. To wystarczy, aby tak mocno się zbratać i pół każdego roku oddawać w czci ku swoim przodkom. Obietnica Boża co do długości życia człowieka wypełniającego te polecenie wypełnia się w tym człowieku. Było to pierwsze moje spotkanie z Jakubem.

Spotkanie drugie odbyło się w następny dzień w bożnicy, gdzie odmawiał poranną modlitwę do Najwyższego ubrany w tradycyjny modlitewny strój żydowski, w tefilin (grec.filakterie) i tałes (talit). Tefilin(od hreb. „tefila” – „modlitwa”) to dwa skórzane pudełka zawierające cztery fragmenty słowa Bożego (2Moj.13:1-10; 2Moj.13:11-16; 5Moj.6:4-9; 5Moj.11:13-21).

Tefilin rzemieniami przywiązuje się do przedramienia słabszej ręki i do górnej części czoła. W tefilin na ramię cztery ustępy biblijne zapisane są na jednym kawałku pergaminu,
a w tefilin na głowę na czterech oddzielnych kawałkach pergaminu. Żydzi nakładają tefilin na rękę, jako przypomnienie ręki Boga wyciągniętej do Izraela, gdy wyprowadzał go z Egiptu. Natomiast tefilin na głowę mają ujarzmić zmysły i myśli ludzkie, które przeszkadzają w modlitwie do Adoszem. Tefilin zakładane są podczas modlitwy porannej w dni powszednie. Nie są natomiast zakładane w szabat, ani w dni świąteczne, gdyż w myśl żydowską te dni same w sobie są znakiem, a zapisane jest: przywiążesz je do twojej ręki jako znak (5Moj.6:8).
Żydzi uważają, że tefilin wyraża pokorę, a nagrodą za ich noszenie jest długie życie. W Talmudzie pisze: „Ktokolwiek nosi cicit na swoim ubraniu, tefilin na swoim ciele, i ma na drzwiach mezuzę (po hebr. „odrzwia”; pojemnik z tymi samymi tekstami Tory co w tefilin, tylko przymocowany do odrzwi domu; 5Moj.6:9), ten nie łatwo zgrzeszy”.

Tałes natomiast to prostokątna chusta nakładana przez Żydów na głowę bądź ramiona podczas modlitwy, zwykle biała z czarnymi lub granatowymi (kolor pokolenia Judy) pasami wzdłuż boków i z cicit (frędzlami na jej czterech rogach).
Noszenie tałesu opierają Żydzi na słowach z 4Moj.15:37-41. Tałes zakłada się przed założeniem tefilin przykrywając nim ramiona, niektórzy także głowy co symbolizuje powierzenie się woli Bożej.

Przy pisaniu o modlitwie żydowskiej warto wspomnieć jeszcze cztery inne pojęcia: „kipa”, „mizrach”, „szukling” i „kawana”.

„Kipa” to po hebrajsku jarmułka. Zwyczaj noszenia jarmułki przez Żydów ma swoje korzenie w zwyczaju starożytnego Rzymu, gdzie niewolnicy musieli nakrywać głowy na znak poddaństwa wobec swego pana, a ludzie wolni mogli mieć głowy odkryte. Pod wpływem symbolizmu tego zachowania zaczęto przykrywać głowy na znak poddania Bogu.
W Talmudzie pisze: „Szechina – Boska Obecność unosi się nad moją głową”. Zakryta głowa jest symbolem czci Stwórcy i myśli o tym, że bojaźń przed Nim jest nad człowiekiem.

„Mizrach” to po hebrajsku wschód. Jest to żydowski kierunek modlitwy. Zwracają się oni ku Jerozolimie, gdzie była świątynia.

„Szukling”, czyli kiwanie się. Żydzi wierzą, że kiwanie się pomaga natchnąć serce oddaniem ku Najwyższemu i strząsnąć z siebie świeckie myli nachodzące człowieka w czasie modlitwy. Talmud znajduje w kiwaniu się wypełnienie słów Psalmu 35:10: Wszystkie moje kości powiedzą: Któż o Panie podobny do Ciebie. Chasydzi natomiast uznali kiwanie za wizualny efekt działania duszy, która podczas modlitwy chce uwolnić się od ciała w swoim dążeniu do zjednoczenia z Bogiem i drga, jak płomień świecy.

„Kawana” (hebr. „wewnętrzny kierunek”, „pełne oddanie”) powinna być rzeczywistością każdego człowieka, który klęka przed majestatem Pana, Boga Najwyższego. Kawana to świadome i wewnętrznie zaangażowane podchodzenie do modlitwy. Żydzi wyróżniają cztery poziomy kawany:
1. Zrozumienie wypowiadanych słów modlitwy.
2.Utożsamienie siebie z modlitwą.
3. Współgranie uczuć modlącego się ze słowami modlitwy.
4. Pełna świadomość przebywania w obecności Boga oraz kierowanie się ku Niemu. Ten ostatni poziom jest istotą modlitwy, którą powinna być przede wszystkim mową naszego serca, a nie samych tylko ust. „Modlitwa bez kawany jest jak ciało bez duszy.”
Odwiedzając p.Jakuba dzień po koncercie natrafiliśmy na jego poranną modlitwę, ponieważ zaczął ją później niż zwykle, a poświęca na nią codziennie godzinę poranka. Modlitwa żydowska zawiera dwie części, które odmawia każdy pobożny Żyd. „Szema” to modlitwa złożona z trzech fragmentów Tory. Pierwszy część (5Moj.6:4-9) zaleca miłość względem Stwórcy, druga (5Moj.11:13-21) zachowanie przykazań Bożych, a trzecia część (4Moj.15:37 - 41) nakazuje, by nawet frędzle szaty przypominały przykazania Boże,
które trzeba pamiętać i wypełniać w swoim życiu. Cała modlitwa „Szema” składająca się z trzech fragmentów Tory zawiera łącznie 248 słów – tyle ile przykazań pozytywnych zawiera Tora. Żydzi od dziecka są uczeni, że „Szema” ma być modlitwą z kawaną. Każde zaś słowo ma być oddzielone ze szczególnym naciskiem na słowo Echad (Jedyny), ze świadomością Jedyności i Niepodzielności Stwórcy. Wartość liczbowa słowa Echad wynosi 13, tyle samo co słowo miłość. Tak więc Adonai Echad jest Bogiem miłości, jak pisze ap.Jan w swoim pierwszym liście. Po modlitwie „Szema” żydzi przechodzą do modlitwy „Szmon Esre” („Osiemnaście błogosławieństw”), czyli osiemnaście krótkich modlitw, zawierających trzy rodzaje błogosławieństw: błogosławieństwa uwielbiające Boga, błogosławieństwa prośby i błogosławieństwa wyrażające wdzięczność. Zanim Żyd przechodzi do tej modlitwy, poprzedza ja słowami: „Boże, daj mi siły modlić się przed Tobą, i usta moje będą wysławiać Ciebie.” Żydzi w ciągu dnia modlą się trzy razy (Ps.55:18; Dan.6:11), modlitwą poranną (szachrit), popołudniową (mincha) i wieczorną (maariw). Czego się możemy od nich nauczyć?

Każdego dnia trzy razy dziennie mają wyznaczony czas dla Pana Boga. Godzinę poranka przeznaczam dla Stwórcy. Mam wyznaczony czas na pracę, na spożywanie posiłków, na sen, na moje zainteresowania. Tak samo będę miał czas dla Boga. Takie jest myślenie żydowskie, z którego my chrześcijanie możemy czerpać wzór. Moją pierwszą myślą dnia niech będzie myśl skierowana do Boga. Niech moją ofiarą dla Niego będzie to co pierwsze, a przez to najcenniejsze. Nie godzina któraś z kolei, ale pierwsza godzina dnia. O każdej porze dobrze jest zwracać się do Pana, ale pięknie składać mu ofiary naszych modlitw na początku dnia. Oddać pierwociny dla Pana. To co pierwsze, zgodnie z duchem słów oddasz wszelki pierwociny dla Pana (2Moj.13:12; 3Moj.23:17). Pięknie jest, jak to są pierwociny naszego dnia.

Żydzi pojmują modlitwę, jako ofiarę dla Boga. Hebrajskie słowo ofiara: „korban”, jest związane ze słowem „karow” – „blisko” i z czasownikiem „lakarew” – „zbliżać”. Wszystkie te słowa łączy wspólny rdzeń: kof – resz – bet. Celem ofiary było zbliżenie się człowieka do Boga. Ofiary wyrażały skruchę z powodu popełnionego grzechu, wdzięczność za otrzymane błogosławieństwa. Wyrażały społeczność człowieka z Bogiem. Taką miały spełniać rolę. Taką samo rolę ma spełniać modlitwa. Modlitwa jest ofiarą, szczególnie taka, w której nie ma nas, a oddajemy wszelką cześć Bogu za Jego świętość i cudowność stworzenia. Modlitwa, w której nie prosimy, nie dziękujemy, a tylko wielbimy Stwórcę, który jest godzien przyjąć to uwielbienie. Jak liczne są dzieła Twoje, Panie! Ty wszystko mądrze uczyniłeś, ziemia jest pełna Twoich stworzeń (Ps.104:24).

Żydzi modląc się często proszą Boga, aby błogosławił ich swoją mocą w czasie modlitwy, aby należycie mogli oddać Mu cześć. „Boże, daj mi siły modlić się przed Tobą, i usta moje będą wysławiać Ciebie.” Zastanawiając się nad tymi słowami zauważam w nich wielką pokorę człowieka wobec Boga. Pokorę, czyli świadomość kim się jest, co się potrafi i jeszcze bardziej, czego się nie potrafi. Pokorę, która uznaje, że nawet w naszym kontakcie z Bogiem potrzebna nam jest Jego łaska. Wypowiadając te słowa człowiek prosi Pana, by oswobodził go z jego ograniczeń, z myśli, które mogą zakłócać z Nim rozmowę. Prosi o to, by mógł Mu oddać chwałę, a taki sposób, aby Mu się to jak najbardziej podobało. Ma świadomość, że i do tego potrzebna jest mu pomoc Boga. Dlatego, jak nieraz jest nam ciężko klęknąć przed naszym Ojcem z powodu różnych niesprzyjających nam warunków, to warto poprosić naszego Ojca, aby pomógł nam odeprzeć to co przeszkadza w pełnym zwróceniu się do Niego i klęknąć z taką właśnie prośbą.

Roman Brandstaetter, w swoich refleksjach biblijnych pisze o modlitwie Pismem Świętym. O tym, aby czasami starać się lekturę Słowa Bożego zamienić w modlitwę. Otworzyć Biblię i modlić się za jej pomocą, jej treścią. „Pismo Święte uczy nas umiaru i subtelności błagania, po prostu kultury modlitewnej, której często brak naszym wzruszeniom, równie ważnej jak to, o co się modlimy. Jest to modlitwa jedyna w swoim rodzaju, surowa, zwarta, zwięzła, oszczędna w swoim wyrazie. Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni sądzą, że będą wysłuchani dzięki swemu wielomówstwu. Nie czyńcie jak oni – powiedział Chrystus. Podczas gdy słowa naszych modlitw szybko się zużywają, stają się wyświechtane, skostniałe, bezbarwne i świadczą o jałowości gleby, z której wyrastają, słowa Pisma Świętego, mimo swego wieku, zachowują nieskazitelną młodzieńczą świeżość.” Modlitwa „Szema” jest modlitwą przez słowo Boże. Jest modlitwą samymi słowami Boga do człowieka. Modląc się nią człowiek przez swój język wypowiada słowa, które kiedyś powiedział do niego Bóg - „Słuchaj”. Ten sposób modlitwy jest bardzo cenny. Bowiem wówczas nie tylko prosimy, a przede wszystkim słuchamy. Dajemy w naszej modlitwie przemówić samemu Bogu.

Spotkanie trzecie. Umówieni w bożnicy na ul.Wąsąwicza przyjechaliśmy na spotkanie z Jakubem większą grupą osób. Wysłuchaliśmy wspólnie historię Żydów Nowosądeckich w bożnicy, w muzeum, gdzie dawniej mieściła się Wielka Synagoga i na cmentarzu żydowskim, gdzie nasze spotkanie się zakończyło. Czego się nauczyłem w tym dniu? Jakub Mueller postanowił, że póki będzie żył będzie przyjeżdżać do Nowego Sącza, aby dbać o bożnicę i cmentarz żydowski, w miarę możliwości finansowych przeprowadzić renowację bliskich jego sercu miejsc. To co postanowił wypełnia mając już tak sędziwy wiek. Aby nasze postanowienia miały takie praktyczne potwierdzenie naszym życiem.

„Modlitwa to dotarcie do granicy.
Ziemia rozciągająca się za nią należy do Ciebie.
Zabierz ode mnie wszystko to,
co nie ma prawa wejść do Twego królestwa.”
Abraham Jeshua Heschel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz