sobota, 25 kwietnia 2009

jeden most


Dwa tysiące lat temu Jezus Chrystus modlił się do swojego i naszego Ojca, prosząc o jedność Kościoła. W samotności, oddalony od swoich uczniów z głośnym wołaniem zanosił On gorące prośby: Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które mi dałeś, aby tak jak my, stanowili jedno (Jana 17:11). Prosił o jedność chrześcijan. Nie potrafię powiedzieć, ile obecnie istnieje grup religijnych wyznających Jezusa Chrystusa. Kościół się podzielił, a jego członkowie w większości chyba pogodzili się z tym. Ale nie tyle to jest tragedią. Tragedią jest, że duża grupa chrześcijan jest dumna z tego wzajemnego odłączenia. A słowa naszego Pana brzmią: aby wszyscy byli jedno. Czy rozumiemy Jego ostatnią prośbę? Czy kiedy czytamy zacytowany powyżej fragment Biblii, zastanawiamy się nad nim? Czy staramy się wypełniać prośbę Jezusa? I choć zachowanie jedności w sensie doktrynalnym jest w tym życiu niemożliwe, to zachowanie jej pod względem jedności wizji, celów i działań opartych na wzajemnym szacunku siebie – jak najbardziej.
Kiedyś uczniowie poprosili Jezusa: Naucz nas modlić się, a On im odpowiedział: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz... Pan Jezus, ucząc ludzi modlić się, mówi: „Ojcze nasz”. Nie mówi: „Ojcze mój”. Pan Bóg jest Bogiem wszystkich ludzi, których jednakowo umiłował (Efez. 2:4-7).

Umiłował wszystkich ludzi, którzy tworzą jedno Ciało w Jezusie Chrystusie (1 Kor. 12:12-27). Ciała Chrystusowego, o którym wspomina apostoł Paweł, nie tworzy pojedyncze ugrupowanie religijne. Ciało to tworzą wszyscy PRAWDZIWIE kochający Boga, rozsiani po różnych kościołach. Nie ma indywidualnego chrześcijaństwa: mojego ani twojego, ani niczyjego innego. Nie można stanąć przed Bogiem, minąwszy z obojętnością innych współbraci, ponieważ Pan Bóg dostępny jest dla człowieka we wspólnocie z jego bliźnim (1 Jana 4:20). Człowiek staje się w pełni człowiekiem, kiedy spotyka w swoim życiu Jezusa, który prowadzi go do Ojca i do ludzi. Pokazuje wspólnotę z nimi. Wspólnotę z braćmi, w której możemy znaleźć cząstkę tego, do czego wszyscy z utęsknieniem dążymy. Jezus Chrystus powiedział: Królestwo Boże jest pośród was (Łuk. 17:21 BW, BT), a przekład Biblii Gdańskiej podaje, że jest ono wewnątrz każdego z nas. Już tu na ziemi możemy dotknąć skrawka nieba. Może w niewielkiej części, ale możemy zakosztować tego, co czeka miłujących Boga w przyszłości. Ale żeby słowa stały się ciałem, trzeba nam, tak jak nasz Mistrz, spoglądać na każdego napotkanego człowieka z miłością (Mar. 10:21). Chiara Lubich napisała kiedyś: „Ilu bliźnich spotykasz w ciągu dnia – od rana do wieczora – w tylu zobacz Jezusa. Komu to się udaje, w tym przebywa Bóg”. I Pan Jezus do każdego przypadkowo napotkanego człowieka odnosi słowa: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mat. 25:40). Pan Jezus przyznaje się do każdego człowieka, z jakiego by wyznania nie był. Każdemu podaje rękę. Kto pragnie – z tym rozmawia. Czemu więc dzisiaj każdy „kościół” czuje wyższość nad innym, patrzy na siebie z dumą? Czemu stosunki te są takie oschłe? Czy to nauka naszego Pana? Należy rozróżnić denominacyjne poglądy na pewne sprawy od tego co zasadnicze i niepodważalne i wyrzekać się manii wyższości i pychy. Spieramy się o rzeczy błahe, o rzeczy często zewnętrzne (nieraz bardziej dzieli nas nasza obyczajowość niż nauka biblijna), a zapominamy, że królestwo Boże to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym (Rzym. 14:17). A wszystkiego tego spoiwem powinna być miłość (Kol. 3:14). Człowiek przepełniony miłością do swojego Boga nie może odrzucić innego człowieka tylko dlatego, że ma odmienne przekonania religijne.

Dwa tysiące lat temu nasz Pan zburzył mur ludzkiej niechęci spowodowanej odmiennością religijną. Obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość (Efez. 2:14). To co wydawało się niewyobrażalnie trudne – pojednanie odmiennych grup ludzi: Żydów i pogan – dokonało się w Jezusie Chrystusie. Ale „nowonarodzony” człowiek bardzo szybko zaczął znowu tworzyć mur między sobą a bratem swoim. Mur ten rósł od czasów apostołów (1 Kor. 1:10-13). Jest i dzisiaj. Nie może tak być, że my, którzy staliśmy się bliscy przez krew Chrystusa, oddalamy się od siebie. I co najgorsze, jest nam dobrze w tej separacji. Apostoł Paweł uczył: Nie ma już Żyda ani poganina, (...) wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie (Gal. 3:28). Różnica w rozumieniu słowa Bożego nie może zakrywać jedności, która wyraża się w owocach Ducha Świętego. Człowiek jednak już od najdawniejszych czasów zwalcza w drugim człowieku odmienność. Patrzy z niechęcią na tego, kto robi rzecz identyczną jak on, tylko że w inny sposób. Tak trudno znieść odmienność. Niestety, nie uniknęli tego i apostołowie. Kiedy zobaczyli w Kafarnaum człowieka, który wypędzał z ludzi złe duchy, a nie chodził z nimi – zabronili mu tego. Pobiegli szybko z tą nowiną do Jezusa, być może myśląc, że spotka ich za ten czyn pochwała. Nie spodobało im się to, że ktoś robi coś poza ich społecznością – społecznością dwunastu apostołów. Czy w tej historii nie kryje się lekcja dla każdego nas? Czy i my nieraz tak nie postępujemy? Czy i my nieraz nie popadamy w taki apostolski osąd? Pan Jezus gani ich ku ich zdziwieniu. Być może gani także niektórych z nas: Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami (Mar. 9:39-40). Apostoł Paweł, jakby wspomina tę naukę, pisząc: Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga (...). Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich. A raczej tak osądźcie, by nie dawać bratu sposobności do upadku lub zgorszenia (Rzym. 14:10,13).

Należy pamiętać o słowach Pana Jezusa: Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa (Mat. 13:40). Bowiem nie do nas należy osąd bliźniego, gdyż możemy się w tej ocenie łatwo pomylić. Natomiast najważniejszy jest wewnętrzny kontakt każdego człowieka z Panem Bogiem. To przed Nim staniemy kiedyś pojedynczo. Sam Pan Jezus będąc na ziemi mówił: Wy osądzacie według zasad tylko ludzkich. Ja nie sądzę nikogo (Jan. 8:15). I mówi także i dziś, że do nas należy wypełnienie prawa miłości (Jan 13:34,35), abyśmy mogli być nazwani Jego uczniami.

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować (1 Jana 4:11). Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć (1 Jana 2:10). Kiedy prawdą są powyższe wersety w nas samych wówczas łatwiej jest rozmawiać w duchu pokory i cichości nawet na najbardziej różniące nas tematy. Rozmawiać konstruktywnie i otwarcie badając „czy tak się rzeczy mają” stykając się z odmienną myślą. Pan Bóg tak zorganizował naszą rzeczywistość, że do Jego prawdy nie da się dojść w samotności i bez współpracy z innymi ludźmi. I dotyczy to nie tylko prawdy Bożej, ale i wspólnej pracy na rzecz Bożej Ewangelii. Tylko konfrontacja z odmienną myślą może uwierzytelnić wyznawaną przez nas prawdę.

Pan Jezus został zesłany na ziemię przez naszego dobrego Ojca, który w ten sposób, z miłości do człowieka, wydał swojego Syna za nasze grzechy (Rzym. 4:25). A On pojednał człowieka z człowiekiem i zbliżył człowieka do samego siebie. Teraz staje codziennie przed naszymi sercami i puka, pragnąc, abyśmy za Jego przykładem spoglądali na siebie z miłością. Bez uprzedzeń, bez złośliwości, bez niechęci. Pragnie, abyśmy dostrzegli tchnienie Najwyższego Ojca, które jest w każdym z nas.

Stary człowiek idzie z małym wnukiem ulicą.
Mijają różne kościoły. Mały patrzy i jest zdziwiony.
Gdy przechodzą przez most na rzece, chłopiec przystaje i pyta:
- Dziadku, jak to jest? Tyle domów modlitwy, a tylko jeden most?
- Tak, wnuczku – odpowiada dziadek – Tak być powinno.
Ludzie mogą na różnych ławkach,
w różnych kościołach modlić się do tego samego Boga,
bo On jest nieogarniony.
Ale żyć muszą razem i budować jeden most,
bo droga do Boga jest jedna.

Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus (1 Kor. 3:11).

1 komentarz:

  1. AMEN.

    Chwała Panu, że "Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych", ale że prawdą jest "Chrystus w was, nadzieja chwały" (Dz.Ap.17:24, Kol.1:27).

    Piękne przemyślenia. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń