piątek, 8 maja 2009

list do kościoła w Laodycei


Obyś był zimny, albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni,
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust.
Apokalipsa św.Jana 3:15n


Jesteś letni, gdy na modlitwę przeznaczasz minutę swego poranka, i to nie zawsze, bo jest praca i szkoła, więc nie zawsze jest czas upaść na kolana. Jesteś letni, gdy na modlitwę przeznaczasz dwie minuty wieczoru, a i to nie zawsze, bo masz prawo być zmęczony i szybciej położyć się spać. Jesteś letni, kiedy nie masz o czym rozmawiać ze swym Ojcem. Jesteś letni gdy nie pragniesz Nieba i uświęcenia. Jesteś letni, kiedy nie widzisz w sobie zła i nie ma w tobie łez nawrócenia – diamentów z nie z tego świata. Jesteś letni, kiedy Jezus przestał być żywy w twoim życiu, albo może nigdy nie był. Jesteś letni, kiedy imię Jezus brzmi na twoich ustach tylko przy dysputach teologicznych i w niedzielnych pieśniach. Jesteś letni, kiedy Biblia kurzem zakryta. Jesteś letni, kiedy usta wypowiadają słowa, które nijak się trzymają twojego życia. Jesteś letni, kiedy mówisz, jak nie czynisz i wierzysz, jak nie żyjesz. Jesteś letni, obyś nie stał się martwy. Obyś przejrzał!

Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się!
Apokalipsa św.Jana 3:17-19




Listy z Laodycei

Budujemy domy dla naszych ciał.
Nasze ciała robią kariery.
Kosztujemy nowych dań –
Najbardziej smakuje nam sukces.

Mnożymy dane z zadań bez treści,
Dodajemy do zer dalsze zera.
Stopa przekracza kolejne progi –
Nazywamy to błogosławieństwem.

Popada w ruinę „pałac za chmurami”,
Żywe kamienie spadają po stopniach Świątyni.
Wysokich wymagań nie zakrywa już żaden Jordan:
Nie umieramy – nie zmartwychwstaniemy.

(z tomiku "Liśćmi w niebie, korzeniami w ziemi"
autor: I.Sochacka)

14 komentarzy:

  1. Prawdziwe, święte słowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe. " Rzym. 12,1-2

    Panie spraw nam odnowę, byśmy wielbili Ciebie, Boga Miłości, Stwórcę Wszechświata z bojaźnią i drżeniem w radości.

    OdpowiedzUsuń
  3. W moim życiu za dużo jest ogólników, które rozmywają granicę grzechu, które lubią stan letniości. Warto nazywać rzeczy po imieniu - to lekcja dla mnie. Dziękuję za odwagę mówienia o trudnych i niewygodnych dla nas rzeczach. Takich słów potrzeba nam (mi) więcej. Pan z Tobą, Radku.

    OdpowiedzUsuń
  4. wzbudzasz wyrzuty sumienia.

    Pjw.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno jest nie być letnim w dzisiejszych czasach, kiedy z jednej strony strach - jak zwiastować, kiedy nikt nie chce słuchać i kiedy największą obecnie cnotą jest "tolerancja"? Albo trudno jest być nie być letnim, gdy wszyscy dookoła myślimy że jest OK. Ale Bóg nie stworzył nas tylko do pięknego uśmiechu co niedziela. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie... Ileż to kościołów rozwaliło się nie od prześladowań z zewnątrz, tylko od letności od wewnątrz? Z Bogiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko niestety właśnie wystarczy popatrzeć na kraje skandynawskie - jeszcze 20 lat temu luteranizm i w ogóle protestantyzm tam kwitł a teraz wystarczy przeczytać ich "nowinki". No ale to chyba taki znak czasów, ludzie odwracają się od Boga w każdym kościele.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mocne słowa, potrzebne słowa - dziękuję...
    Kate z Jaśminowej

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla tych, którzy czują wyrzuty sumienia mam kilka pytań, które mogą sprawdzić czy wzrastacie w wierze. To słowa br. Dawida Wilkersona: `Zapytaj samego siebie, "czy jestem spragniony? Czy chcę więcej Jezusa i Jego świętości?". (...)
    Bóg ocenia twój wzrost duchowy po tym jak bardzo Go łakniesz i pragniesz. Tak więc, jeżeli jesteś szczery w swoim chodzeniu z Chrystusem i otwarty na Jego prowadzenie i karcenie, nie powinieneś się zniechęcać, jeżeli nie dostrzegasz wzrostu. Prawdziwy wzrost duchowy ma miejsce w tobie niezależnie od tego, czy go widzisz czy nie!`. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Twórcą wzrostu duchowego w nas
    nie jesteśmy my sami.
    Sprawcą naszego wzrostu jest Bóg,
    „tylko ten, który daje wzrost – Bóg. (1Kor.3:6n).

    Człowieka bez uświęcającej łaski Bożej
    określa ap.Paweł
    "wszyscy bowiem zgrzeszyli
    i brak im chwały Bożej."

    Jednak na gruncie
    naszego pragnienia Bożej obecności w nas
    Bóg uświęca, uduchowia.

    Nie zawsze jest to widoczne od zaraz,
    nie zawsze jest to tak, jak my chcemy
    (zobacz poniższy tekst, jak Pan Bóg
    formował Mojżesz, by się nim w odpowiednim
    momencie posłużyć).

    Naszemu Ojcu podoba się przede wszystkim
    posłuszeństwo i ufność,
    wrażliwość na od Niego głos.

    Chodzenie z Nim nie jest drogą sukcesów
    a drogą aktywnej służby,
    która jest życiem i orzeźwieniem.

    Kiedy zauważam (i temu się nie wzbraniam)
    u siebie,
    że coś jest nie tak
    to jest początek
    - mój krok do Bożego mnie uświęcenia.

    To co nie podoba się Panu Boga,
    to bezrefleksyjność,
    obrzędowość
    bez wewnętrznie nadanej treści.
    Utarte schematy,
    które nie wzmagają mojego i Twojego pragnienia Ojca.

    Pozory zewnętrzne często mylą.
    Liczy się szczere przed Bogiem SERCE.
    (Przeczytajcie Łuk.18:9-14)

    Dziękuję za notkę anonimowy gościu.
    Wszystkich anonimowych przyjaciół proszę chociaż o imię:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale to takie miłe czynić coś dobrego po kryjomu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. :)

    w rzeczywistości przestrzennej
    owszem,
    ale w wirtualnej?

    no to uścisk dłoni
    "anonimowy pisze..." :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mocne i prawdziwe, smutne i gorzkie, ale poki czas mozna wszystko naprawic.
    Boze, dziekuje Ci za Radoslawa, ktorego uzywasz na swoja chwale, on sieje, a Ty Panie dajesz wzrost. Pomnazaj Ojcze w tych trudnych czasach takich walecznych mezow wiary.

    OdpowiedzUsuń