środa, 10 czerwca 2009

(nie)doskonały świat


Bereszit bara Elohim et haszmaijm weet haarec
(1 Moj. 1:1)
. To pierwsze zdanie Biblii mówiące o stworzeniu przez Stwórcę świata, który był dobry i przez Niego błogosławiony (1 Moj. 1:31,11,22). Czyli na początku początków, w czasie, który nie sposób sobie wyobrazić, Pan Bóg stworzył wszechświat. Stworzył początek wszystkiego. O tym mówi słowo bereszit, nic bowiem przed tym „na początku” nie było. Drugim słowem w pierwszym zdaniu Biblii jest bara, które ma o wiele większe znaczenie niż jego polskie tłumaczenie. Kiedy bara używane jest w Biblii w stosunku do Pana Boga, to oznacza Jego działanie niewyobrażalne dla człowieka, tworzenie czegoś z niczego, od nowa, czegoś nadzwyczajnego, wręcz „niewykonalnego”. W takim znaczeniu tylko Bóg może być jego podmiotem. Używane jest ono do opisania najdoskonalszych dzieł Stwórcy. Przy stworzeniu świata jest użyte tylko 7 razy, a co ciekawe – i przy stworzeniu człowieka słowo to użyte jest aż trzykrotnie. Stworzył (bara) więc Bóg człowieka na swój obraz; na obraz Boży go stworzył (bara);stworzył (bara) mężczyznę i niewiastę (1 Moj. 1:27). Na dalszych stronach Biblii słowo bara odnoszące się do Pana Boga użyte jest przy opisie stwarzania nowego nieba i nowej ziemi, gdzie Najwyższy będzie przebywał wśród ludzi (Iz. 65:17-25). W tym sensie, o jakim mówi słowo bara, człowiek nie może nic stworzyć. Twórczość ludzką język hebrajski określa przeważnie słowem asa („czynić”, „robić”). Słowo to również znajduje się w opisie stworzenia, ale nie jest ono tak znaczące i potężne, jak bara. Bara – w przeciwieństwie do asa – to wykonanie czegoś bez wysiłku, to czynność nie związana z trudem. Popiera to żydowski komentarz do Tory, który mówi, że Pan Bóg stworzył świat bez jakiejkolwiek fizycznej pracy. Słowo „rzekł” użyte przy opisie stworzenia świata to hebrajskie amar – „rzec”, „mówić”, „umyślić”, „chcieć”. Czyli można je zarówno tłumaczyć na „rzekł”, jak i na „zechciał”, podkreślając w ten sposób wcześniejsze znaczenie słowa bara (czynność nie związana z trudem).


Ale przejdźmy do doskonałości stworzenia. Pan Bóg tak stwarzał świat, że to, co stworzył w pierwszych trzech dniach, uzupełniało to, co stworzył w następnych trzech. I tak światło i ciemność zostały uzupełnione ciałami niebieskimi (1. dzień z 4. dniem). Morze i niebo zostało uzupełnione rybami morskimi i ptakami (2. dzień z 5. dniem), a sucha ziemia została zamieszkana przez zwierzęta i człowieka (3. dzień z 6. dniem). Ta „wzajemność” stworzenia pokazuje doskonałość Bożego dzieła. A jeszcze piękniej wyraża się ona w stworzeniu człowieka. Człowiek w dziele stworzenia był wyjątkowy. Jako jedyne stworzenie został „ulepiony z prochu ziemi” przez samego Stwórcę, a nie powstał – jak inne stworzenia – jako konsekwencja wyrażonego słowa lub myśli. Jednak również to dzieło zostaje udoskonalone, tak jak poszczególne dni stworzenia były udoskonalane następnymi. Stwórca bowiem uzupełnił stworzonego przez siebie mężczyznę kobietą i dopiero wtedy nazwał ich człowiekiem. Pięknie jest to ukazane w hebrajskich słowach oznaczających mężczyznę i kobietę (isz i isza). W tym znaczeniu słowa Pana Jezusa brzmią jeszcze bardziej cudownie: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł [Jezus]: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mat. 19:4-6).


Całe Boże stworzenie miało się uzupełniać i pozostawać w łączności z sobą. Tak Pan Bóg wszystko uczynił, że świat jest piękny i doskonały, a zarazem paradoksalnie „niedoskonały” – Stwórca uczynił wszystko tak, aby człowiek, niejako łącznik z Nim samym, mógł uzupełnić świat tym, co wykona służąc Bogu. Tak jak Pan Bóg uzupełniał swoje stworzenie kolejnym stworzeniem, tak jak uzupełnił doskonałego mężczyznę doskonałą kobietą, tak człowiek dzisiaj może – współpracując z Panem Bogiem – dołożyć swoje działanie do stwarzania Bożego świata. Dlatego pochylając się nad starszą panią i podając jej pomocną rękę w przejściu przez ulicę, uczestniczymy w Bożym zamyśle w stosunku do nas samych i w stosunku do tej kobiety. Jesteśmy wyrazicielami Jego woli, która działa, kształtuje, stwarza i podtrzymuje przy życiu to, co stworzy. Wola Boża działa w nas, bo wyciągamy rękę w stronę osoby tego potrzebującej. Bóg kształtuje i otwiera nas na potrzeby innych i stwarza nowego, Bożego człowieka: Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem
(2 Kor. 5:17)
. Stwórca cały czas pragnie nas stwarzać do swojej woli, jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef. 2:10). Pomagając więc drugiej osobie, pozwalamy Bogu dalej stwarzać, tworzyć w nas „chęć chcenia” (Filip. 2:13)naszych wewnętrznych przemian i „tworzenia” dobrych uczynków. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga (2 Kor. 5:18).

24 komentarze:

  1. My na polskim mieliśmy problem z pierwszym zdaniem Księgi Rodzaju - polonista upierał się że Elohim to liczba mnoga... Jak z takim argumentem rozmawiać? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście słowo "elohim" to liczba mnoga. Ale wcale to nie oznacza, że kryje się pod tym wielu Bogów. Mojżesz np. miał być Bogiem (Elohim) dla Faraona, więc pojecie tego słowa jest aż nad to szerokie. Może oznaczać np. wielość cech, takich jak mądrość, sprawiedliwość, miłość, dobroć, cierpliwość, ale i gniew itd.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za odpowiedź :) Tak więc polonista, przykro mi, ale się mylił w osądzie że Żydzi pierwotnie byli politeistami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Owszem, Elohim to rzeczownik hebrajski występujący w liczbie mnogiej rodzaju męskiego. Dokładnie jest to rzeczownik Eloah (liczba pojedyncza) z dodaną końcówką liczby mnogiej.

    Oprócz podanego przykładu przez Hagiosa, słowo elohim było stosowane do pogańskich bóstw; podam tylko dwa przykłady (jest o wiele więcej).

    1 Sm 5:7
    Mieszkańcy Aszdodu widząc, co się dzieje, oświadczyli: Nie może zostać Arka Boga (elohim) izraelskiego wśród nas, gdyż twardą się okazała ręka Jego nad nami i nad bogiem (elohim) naszym Dagonem.

    Słowem Elohim określony jest nasz Bóg, ale również tym samym słowem określony jest bożek pogański - Dagon. Zauważmy, że to słowo, które choć występuje w liczbie mnogiej określa jednoosobowego bożka Dagona.

    1 Krl 11:33
    A to dlatego, że Mnie opuścił i oddawał pokłon Asztarcie, bogini (elohim) sydońskiej, Kemoszowi, bogu (elohim) moabskiemu i Milkomowi, bogu (elohim) Ammonitów, a nie poszedł moimi drogami, aby wykonywać, co uznaję za sprawiedliwe, oraz moje polecenia i prawa tak, jak jego ojciec, Dawid.

    Ten sam przykład co powyżej. Słowem elohim określane są jednoosobowe bałwany pogańskie.

    Gdyby słowo Elohim miało oznaczać wielu bogów to konsekwentnie musielibyśmy przyjmować, że wszystkie bożki pogańskie musiały być wieloosobowe. A słowo to określa przecież bogów jednoosobowych, co pokazują powyższe przykłady.


    Ważną informacją jest również to, że wszystkie teksty Starego Przymierza, w których występuje słowo Elohim, zostały w Septuagincie (pierwsze tłumaczenie Biblii Hebrajskie na język grecki) przetłumaczone przez słowo Theos w liczbie pojedynczej.

    Co więcej, w greckim Nowym Przymierzu (Testamencie) autorzy świętych ksiąg cytując fragmenty Starego Przymierza gdzie występuje Elohim, stosują tam greckie słowo Theos, w liczbie pojedynczej.

    Oto przykład z porównania fragmentu Księgi Powtórzonego Prawa i Ewangelii wg św. Marka.

    Pwt 6:4
    Słuchaj, Izraelu, Pan (JHWH) jest naszym Bogiem (elohim – liczba mnoga) - Panem jedynym.

    Mar. 12:29
    Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg (Theos – liczba pojedyncza) nasz, Pan jest jeden.

    Jest to znamienity przykład, gdyż dotyczy wyznania wiary Żydów – Szema Izrael, wyznania wiary w Jedynego, niepodzielnego Boga. Gdyby słowo Elohim miało oznacza wielu bogów, to ewangelista Marek powinien zapisać słowo Theos tez w liczbie mnogiej. Jednak tego nie czyni.

    Oprócz tego warto zauważyć, że słowo Elohim w 1Moj.1:1 choć jest w liczbie mnogiej, to czasowniki które mu towarzyszą występują w liczbie pojedynczej.

    Napisane jest, że „Na początku Bóg (elohim) stworzył niebo i ziemię.”
    Nie jest natomiast zapisane „.. stworzyli niebo i ziemię.”


    Nie można więc na podstawie tego, że Biblia Hebrajska określa naszego Ojca słowem Elohim, twierdzić, że promuje politeizm.


    Pozdrawiam Cię serdecznie Alu
    i Ciebie Hagios (dzięki za Twoją odpowiedź).

    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak wiadomo grzech "popsuł" człowieka (a właściwie najbardziej jego serce)i oszpecił nieco świat w ogóle, dlatego, gdy powracamy do Boga i szukamy Go, pragniemy żyć tak, by to nasze życie codzienne Mu się podobało i przynosiło Mu chwałę, wracamy więc na drogę pokory, miłości i troski, odkrywając na nowo Jego zamysły wobec nas i naszego istnienia. :) Świetna notka! C.B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko że my to wiemy Radku, a polonista będzie mówił swoje młodszym pokoleniom, a te są bardzo podatne na manipulacje faktami i umysłem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Alu, wydaje mi się że mnóstwo jest takich rzeczy, których nas błędnie uczą. Historia na przykład jest strasznie naciągana, by nacjonalistycznie pokazać naród polski ze wszystkimi jego "wartościami". Przykład polonisty to tylko jedna cegiełka tych błędów. Jak ktoś jest myślący to, prędzej czy później dojdzie do tego, że nauczyciel się mylił. Ale niestety,,,wiele osób tkwi w błędzie. Pomijając to, czy Żydzi wierzyli w Boga, czy w bogów, to można zauważyć jak dzisiaj jest potocznie pojmowany Bóg...i czy w ogóle jest jakoś pojmowany. Wiele jest wypaczeń niestety.
    Mnie jednak najbardziej drażni w szkole nauka o ewolucji, nie dając możliwości do przyjęcia kreacjonizmu. Najpierw uczą, że człowiek powstał od małpy, a potem, że wiele naródów wierzyło w Boga. Czym więc jest ten Bóg, imaginacją, jakimś głupim, prymitywnym wymysłem? Dlatego jak już chcą tą ewolucję, to niech uczą tych dwóch koncepcji, a każdy niechaj według uznania sobie wybierze, co chce...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wystarczy czasem powiedzieć tylko "nie zgadzam się" a już jest się wyzywanym od fanatyków religijnych albo od moherowych beretów. A ateistyczna indoktrynacja w szkołach jest teraz dokładnie taka sama jak kiedyś była prowadzona przez jezuitów w czasach kontrreformacji. Moim zdaniem obecnie nauczyciele ateistyczni przeczą sami sobie. Jak nie indoktrynować to nie indoktrynować tylko uczyć, bo od tego jest szkoła, a nie przedstawiać swoje poglądy jako jedyne słuszne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlatego warto być "zawsze gotowym do obrony wobec każdego, kto domaga się od nas uzasadnienia tej nadziei, która w nas jest."

    Warto oprócz słów "nie zgadzam się" uargumentować swoją wairę - logicznie w duchu cichości i pokory.

    Tego trzeba się uczyć. Nabywać odwagi mówienia głośno o swoich przekonaniach. Uczyć się uczyć ludzi rozrózniać pomiędzy ich przekonaniami, a tym co jest prawdą.

    Warto więc poznać trochę archeologii biblijnej, aby dla tych którzy potrzebują takich dowodów umieć i nimi się posłużyć. Ewolucjonistom też umieć odpowiedzić mądrze poddając pod dyskusję również w sposób naukowy ewolucjonizm.

    Generalnie jest tak, że im więcej wiemy tym lepiej :)

    A z wyzwaniami od fanatyków religijncyh nie jest zawsze tak skrajnie.
    Zaważam, że jeśli żyjemy zgodnie z tym za czym się opowiadamy i nie boimy się mówić "nie"
    razem z "dlaczego",
    a przy tym mamy Jezusową cichość i pokorę połączoną z odwagę - u ludzi zamiast zawiści często wzbudzamy szacunek.
    A to pierwszy krok, aby komuś zasiać ziarno wiary w sercu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się na 1000 000 % Radziu.

    A wracając do nauczycieli...to z jednej strony masz rację Alu. Nauczyciele powinni być obiektywni i pokazywać "naukowy" pogląd, a jak wiadomo, nauka stara się być obiektywna. Ale z drugiej strony, przecież nauczyciele też przeprowadzają socjalizację człowieka, mówiąc mu o tym, co jest złe, a co dobre, pouczając co wolno, a co nie wolno, do czego warto dążyć, a do czego nie. A stąd już bardzo niedaleka droga do indoktrynacji naukowej. Czyli, że jest ewolucja, albo, że homo jest ok i trzeba to akceptować, albo nawet popierać. "Doskonałych" nauczycieli jest mało...niestety.

    OdpowiedzUsuń
  11. A będzie jeszcze mniej :( Bo widzę coraz młodsze pokolenia i raczej w dobrym kierunku to nie idzie. Ale chyba trochę za bardzo odbiegliśmy od tematu notki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niedawno czytałam taki fajny komentarz odnośnie właśnie tego fragmentu Genesis - człowiek został stworzony na podobieństwo Boga ale nie fizycznie w sensie uszu, oczu czy ciała, ale w tym sensie, że potrafi tworzyć - wynalazki i sztukę. Jednak najlepsza sztuka i najlepsze wynalazki nie przebiją dzieł Bożych :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tym największym, noszonym w nas obrazem Bożym jest chyba możliwość bezinteresownego dawania; tak jak Bóg daje, nic nie otrzymując, bo wszystko co chcielibyśmy Mu dać jest Jego, tak nasze wspólne się obdarowywanie jest Jego w nas światłem, którego źródłem jest MIŁOŚĆ.

    No i możemy - wespół z Bogiem - tworzyć DOBRO.

    OdpowiedzUsuń
  14. I pewnie dlatego, jest człowiek do Boga podobny, że jest Panem ziemi, jak Bóg nieba. Choć do Boga wszystko należy, to dał w dzierżawę człowiekowi ziemię. I do dzisiaj na niej panuję, choć trochę nieudolnie. I człowiek podobny jest do Chrystusa, bo posiadł małżonkę - Ewę, tak jak Jezus posiądzie małżonkę wyraną z pośród ziemi - 144 tysiące, nieskalaną i doskonalą(Obj.19:7).

    Jeszcze czas niedługi, a wszystko wróci do poprzedniego stanu, do rajskiego dobra. Człowiek znów będzie panem ziemi, i w pełni będzie odzwierieclać swego stwórcę, pełen doskonałej dobroci, a szczęściu nie będzie końca. Jeszcze trochę... Pzyjdź Królestwo Twoje!!!...

    OdpowiedzUsuń
  15. Człowiek jest panem ziemi, ale przez wieki był raczej złym panem niszcząc ją, bezmyślnie zabijając wiele gatunków zwierząt i to wcale nie w celu konsumpcji (czasem tylko jako element pogańskich wierzeń...) czy wreszcie wnikając w coś tak delikatnego jak genetyka. Nie twierdzę że cała ingerencja w DNA jest zła, ale wystarczy popatrzeć na to co dzieje się np. z wirusami czy bakteriami. Już teraz jest masa niebezpiecznych zarazków dla ludzi - wytworzonych przez... ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  16. "...niszcząc ją"

    Niestety. Ten proces nazywam ekologicznym grzechem. Naturalne środowisko, ziemia na której żyjemy jest w pewnym sensie „przybytkiem Bożym”, który Bóg dał nam w dzierżawę. Niszcząc ją niszczymy Boża własność i Jego dzieło. Niszcząc środowisko wykracza się przeciwko Bożemu przykazaniu wzajemnej miłości, bo w ten sposób godzi się w człowieka, w jego (swoje) zdrowie i życie.

    Ktoś kiedyś napisał że „przyroda, którą niszczymy, nie jest jak skóra tygrysa zamieniona na dywanik, ale jak tygrys co rozszarpuje śpiącego.”

    Nie odwracając się od ekologicznego grzechu, czeka nas to o czym pisał
    prorok Izajasz (24:4-6):

    Żałośnie wygląda ziemia, zmarniała; świat opadł z sił, niszczeje, niebo wraz z ziemią się wyczerpały. Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, bo pogwałcili prawa, przestąpili przykazania, złamali wieczyste przymierze. Dlatego ziemię pochłania przekleństwo, a jej mieszkańcy odpokutowują; dlatego się przerzedzają mieszkańcy ziemi i mało ludzi zostało.

    "czy wreszcie wnikając w coś tak delikatnego jak genetyka"

    Wraz z przekroczenie zakazu „nie wyciągaj ręki, aby zerwać owoc z drzewa życia” człowiek zaczął sięgać po ten owoc zaczynając nie przestrzegać roku szabatowego dla odpoczynku ziemi, a dziś manipulując genetycznie owocami ziemi czyniąc rzeczy, które są często bezpośrednim wchodzeniem w uprawnienia samego Boga.

    OdpowiedzUsuń
  17. A potem wszyscy się dziwią skąd nagle tyle chorób typu AIDS (istnieje teoria, nie wiem czy prawdziwa, że wirus HIV to zmutowany wirus polio wytworzony przez naukowców) albo że jest teraz głód na wielu obszarach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że Bóg dał człowiekowi mądrość, by mógł z niej korzytsać w celu ochrony i ratowania życia. Organizmy transgeniczne służą min. do produkcji szczepionek, surowic i np. insuliny, ratując życie ludzi. Produkty z transgeniczynych roślin, czy zwierząt są stosunkowo tanie a przez to dostępne dla wielu osób. Medycyna i nauka, nie pomogłyby wielu ludziom, gdyby nie prowadzono badań np. na transgenicznych myszach z wrodzoną białaczka. By stworzyć dany lek czy szczepionką konieczne jest prowadzenie badań na zwierzętach, w tym na zwierzętach transgenicznych. Również jestem przeciwnikiem żywności modyfikowanej genetycznie. Z drugeij strony, jak pomyślę o milionach ludzi z krajów dotkniętych głodem i biedą, dla których dostarczano taką żywność, bo była tańsza, szybciej rosła, zawierała np. więcej witamin, to myślę że lepiej że otrzymywali taką żywonść niż żadną. Przez to, że my ludzie jesteśmy skażeni grzechem, często możemy wykorzystaywać wiedzę i rozwój techniki w zły sposób. Można ją również wykorzystywać w dobrym celu- ratowania życia, leczenia chorób, korzystając z mądrości, która pochodzi od Boga- dawcy życia i mądrości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podobnie jest z genetyką. Metody inżynierii genetycznej umożliwiają szybkie wykrycie choroby genetycznej już np. u płodu, a przez to często przez zastosowanie odpowiedniej terapii możliwe jest odpowiednie leczenie chorego. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę podobnie. Sama w sobie genetyka nie jest zła, może służyć szczytnym celom. Tak samo zresztą jak i inne wynalazki - można użyć noża do pokrojenia warzywa, a można też nim zabić człowieka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozwój nauki jest przyzwoleniem Bożym.

    Droga rozwoju może zostać
    obrócona ku złu lub ku dobru.

    Każda rzecz, stworzona nawet
    z najszlachetniejszych pobudek,
    może z biegiem czasu zostać obrócona
    w mało szlachetne oszustwo.

    Wszystko zalezy od człowieka.
    Co zrobi z darem wiedzy?

    Tak jest ze wszystkim.
    Nawet z wykorzystywaniem
    wiedzy religijnej.


    za Zimi pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawy artykuł z tym, że... "Elohim" to rzeczywiście liczba mnoga, a Biblia nie wyjaśnia jak należy to słowo rozumieć. Zatem "Bóg" to interpretacja tłumaczącego. Natomiast słowo "bara" nie oznacza "stworzyć" ale "dokonać zmian w istniejącym stanie rzeczy po to by ją zmienić". Przynajmniej według tłumacza biblijnego z hebrajskiego i greki - Mauro Biglino. Co Wy na to?

    OdpowiedzUsuń