czwartek, 9 lipca 2009

dwom panom służyć?


Nikt nie może dwom panom służyć.
Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Mat.6:24


To Jezusowa alternatywa: albo – albo.
Albo Bóg, albo Mamona!
Po jednej stronie Bóg, po drugiej Mamona.

Gracki termin „duleuo” oznacza służbę o charakterze niewolniczym,
służbę poddaństwa i uległości.

Aramejski wyraz „mamona” to nie tylko bogactwo,
ale też bogactwo upersonifikowane i uosobione, to bożek!

Ile w życiu człowieka takich bałwanów?
Pierwsze przykazanie można łamać częściej niż się komuś wydaje.

Bożek „ego”, kiedy na pierwszym miejscu stoi moje „ja”
(obraza, brak przebaczenia to stawianie siebie samego wyżej nad swojego Stwórcę).
Bożek drugiego człowieka; nieraz słowa ludzi stawiamy (nieświadomie?) nad słowami samej Biblii, bezkrytycznie je przyjmując. Nieraz to człowiek może odbierać cześć, która należy się tylko Bogu.
Bożek seksu. Bożek mody. Bożek telewizji i internetu. Bożek pracy, kariery, interesów.
Nie wspominając już o obrazach/bałwanach z drewna i innych ziemskich surowców.

Wszystko to co staje wyżej nad Boga i zniewala nasze myśli staje się niebezpieczne dla naszego życia z Nim. Jednym z imion naszego Stwórcy jest Zazdrosny (Wj.34:14). Nasz Bóg nie lubi, jak ktoś odbiera Jemu tylko należną Chwałę.

II przykazanie z góry Synaj mówi:
„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań(Wj.20:4nn).”

Również wiara w przesądy, zabobony i wróżby jest wystąpieniem przeciwko II przykazaniu. Często patrzymy na nie z przymrużeniem oka zapominając, jakie jest ich źródło. Np. powszechny zwyczaj niewitania się przez próg, którego wielu przestrzega. Skąd się wziął? Przeczytajcie historię Arki Bożej, która za czasów proroka Samuela była uprowadzona przez Filistyńczyków i umieszczona w świątyni Dagona, gdzie ich bożek przy Bożej Arce został zniszczony tak, że „głowa Dagona i dwie dłonie rąk były odcięte na progu, na swoim miejscu pozostał jedynie tułów Dagona. Dlatego właśnie kapłani Dagona i wszyscy wstępujący do domu Dagona nie depczą progu Dagona w Aszdodzie do dnia dzisiejszego (1Sam.5:4n).”
Ten zdawałoby się malutki, niegroźny przesąd ma wyraźne powiązanie z bałwochwalstwem.
Ile innych wokół nas takich przesądów? Jak często zamiast Bogu ufa się liczbom, horoskopom, wróżbom, przedmiotom, symbolom ect. ect.


Cokolwiek w życiu robimy, nie pozwólmy aby stało się to bałwanem,
który zastąpi miejsce Boga, lub spowoduje, że na pierwszym miejscu gdzie powinien znajdować się tylko Bóg znajdzie się TEŻ miejsce na coś innego.

Miłość do Boga nie jest podzielna.
On bierze wszystko. Zajmuje całe nasze życie.

Kiedy mamy czas na telewizję, na mnożenie pieniędzy,
a nie mamy czasu dla Boga – to jest coś z naszą relacją z Bogiem nie tak
(może w ogóle jej nie ma).

Jest Bóg. Są bałwany.
Trzeciej możliwości nie ma.

W deuterokanonicznej Księdze Mądrości znajdziemy puentujące słowa:
„Wymyślanie bożków jest źródłem wiarołomstwa, wynalezienie ich to zatrata życia. Nie było ich na początku i nie będzie na wieki. Zjawiły się na świecie przez ludzką głupotę, dlatego sądzony im rychły koniec (14:12nn).”

31 komentarzy:

  1. Każda rzecz, sprawa, którą stawiamy ponad Boga w naszym życiu, może okazać się skuteczna zaporą w poznawaniu i zbliżaniu się do Niego i Jego Słowa... W obecnym czasie takich "zapór" jest wiele i wciąż powstają nowe. Bez codziennego szukania społerczności z Bogiem, bez modlitwy i szczerego wglądu w swoje serce przez pryzmat Słowa Bożego - łatwo dać się "omamić", tym bardziej, że wiele mamon sprytnie się kamufluje i nie od razu zostają w naszym życiu rozpoznane.
    Ciepłe pozdrowionka dla Autora :)K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasz Bóg zorganizował naszą rzeczywistość w taki sposób, by do poznania Jego Prawdy nie dało się dojść w samotności i bez współpracy z innymi ludźmi. Nie dotyczy to tylko Prawd Słowa Bożego, ale również naszej wrażliwości na to co Bogu się nie podoba, a co jest w ładny, ale w małochrześcijański sposób zapakowane.

    Jedni mają większe uzdolnienia czy przeżycia, drudzy mniejsze. Ale każde życiowe doświadczenie jest cennne dla naszego rozwoju. Na rozwój trzeba mieć odwagę się otworzyć.

    Potrzebna jest nam współpraca.

    z Bogiem

    OdpowiedzUsuń
  3. "Niewitanie się" pisze się razem, a nie rozdzielnie. Panie Radosławie, błędy ortograficzne pan popełnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak naprawdę Radku, musimy bardzo dokładnie analizować nasze zachowanie, bo często niezauważamy właśnie tych drobnych rzeczy, w których ulegamy. A przychodzi nam to niestety z wielką łatwością...

    OdpowiedzUsuń
  5. To uleganie przychodzi nam z wielką łatwością. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Agnieszko za uwagę. Poprawię. Niestety ortografia nigdy nie była moją mocną stroną:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak Aniu. Często brak nam świadomości, albo po prostu zastanowienia się np. czemu tak w ogóle nie witam się przez próg?:)

    Niby drobnostka,
    ale jednak uwłacza Bogu.


    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym, żeby w moim życiu nie było nic ważniejszego od Boga, a co za tym idzie - żebym najwięcej mojego czasu potrafiła poświęcić dla Niego.

    Zastanawiam się ostatnio czy jest jakieś zagrożenie w takim tłumaczeniu sobie, że np. oglądanie filmów, czytanie róznych książek czy korzystanie z Internetu wpływa na rozwój inteligencjii, wrażliwości, erudycji, itp.? Myślicie, że podejście do tych przedmiotów w sposób: "nauczę się czegoś, pomoże mi to się rozwinąć, zrozumieć lepiej schematy rządzące w życiu, drugiego człowieka" - może tym samym przczynić się do czczenia właśnie takiego "bożka"?

    Jak tu wyważyć, co jest, a co jeszcze nie jest takim bożkiem? Tak łatwo się usprawiedliwiać, że np.siedzę godzinami w Internecie i przy okazji korzystam z wielu "duchowych" stron... Czy chrześcijanin powinien poświęcać czas na inne rzeczy niż Biblia? Jeśli tak, to jaką ideą dobrze się kierować?

    Wszystkim ślę mocne uściski, zwłaszcza Tobie, Radku i dziękuję za ważne przypomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  9. „Chciałabym, żeby w moim życiu nie było nic ważniejszego od Boga, a co za tym idzie - żebym najwięcej mojego czasu potrafiła poświęcić dla Niego.”

    Gosiu, to mamy wspólne pragnienie:) Razem z Tobą: amen!

    ”Zastanawiam się ostatnio czy jest jakieś zagrożenie w takim tłumaczeniu sobie, że np. oglądanie filmów, czytanie różnych książek czy korzystanie z Internetu wpływa na rozwój inteligencji, wrażliwości, erudycji, itp.? Myślicie, że podejście do tych przedmiotów w sposób: "nauczę się czegoś, pomoże mi to się rozwinąć, zrozumieć lepiej schematy rządzące w życiu, drugiego człowieka" - może tym samym przyczynić się do czczenia właśnie takiego "bożka"?”

    Gosiu, myślę, że na to pytanie każdy powinien sam sobie odpowiedzieć wyciszając się na głos swego sumienia oraz dopuszczając do siebie głos Boga.

    Myślę jednak, że kiedy przychodzą do nas myśli: „za dużo ślęczę przed internetem” itp., to zazwyczaj faktycznie tak jest. Dopiero po pojawieniu się takich myśli następuje proces obrony.

    Warto więc od czasu do czasu sprawdzać siebie, czynić post od rzeczy codziennych (telewizji, internetu, gazet, gier itp.). Sprawdzać czy nie jestem przez nie zniewolony i jak zachowuje się mój organizm, moje myśli gdy ich nie robię. Warto czynić posty w postaci okresowego zaniechania czynności, które towarzyszą mi w każdym dniu. Łatwo się wówczas przekonać czy już jestem uzależniony, czy jeszcze nie:) Jak bardzo jestem do nich przywiązany?

    Rzeczy, które robimy, a które oddalają nas od rozmowy z naszym Ojcem, od zapoznawaniem się z Jego wolą względem nas, mogą stać się w naszym życiu wspomnianym już bożkiem. Im bowiem będziemy poświęcać swój czas, zapominając, że jest ktoś kto jest godny wziąć ten czas o wiele bardziej od nich.

    Z drugiej strony nie trzeba się katować i unikać wszystkich swoich innych zainteresowań niż Biblia. Dobrze, jak chrześcijanin ma duży wachlarz zainteresowań i przekłada je na swoje życie z Bogiem. Kulturalny wypoczynek z dala od kart Biblii nie jest rzeczą złą.

    Oczywiście trzeba zachować proporcję. Źle jest gdy nasze zainteresowania (filmy, seriale, buszowanie na forach internetowych itp.) odbierają nam czas na spokojne otworzenie Biblii, na samotną rozmowę z Bogiem. Gdy mam na wszystko czas, a nie mam go dla Boga, to warto zapalić czerwone światełko i wypróbować drogę postu z modlitwą.

    Ja lubię słuchać poezji śpiewanej, sięgać do wierszy (ostatnio „nie proszę o wielkie znaki” Ernesta Brylla), czy jeszcze innych książek. Owszem wybieram takie, z których mogę się czegoś nauczyć, które mnie uwrażliwią – nie uważam tego za złe. Wpływają na mój rozwój, ale te rzeczy nie są pierwsze.

    Staram się zawsze by, jak już otwieram w jakimś dniu książkę, to żeby tą pierwszą książką dnia była Biblia.

    Oczywiście można też wybrać drogę rezygnacji z jakiś zainteresowań na rzecz większej ilości czasu na czytanie Biblii, na modlitwę, czy niesienie pomocy innym. Patrzę na to, jako naszą ofiarę dla Boga. Choć to droga indywidualnej decyzji, myślę, że Pan Bóg raduje się z takich postanowień, choć nas do nich nie zmusza. One natomiast pojawiając się wraz z naszym większym pragnieniem życiem z Bogiem w pełni.

    Czasami przychodzi taki czas, że chcemy coś zmienić w swojej rzeczywistości dnia. Dobrze jest odpowiadać na takie myśli aktywnie. Pójść za głosem wołania naszego ducha (być może pobudzany jest wołaniem Ducha z wnętrza samego Boga; Ga.4:6).
    (...)

    OdpowiedzUsuń
  10. ”Jak tu wyważyć, co jest, a co jeszcze nie jest takim bożkiem? Tak łatwo się usprawiedliwiać, że np. siedzę godzinami w Internecie i przy okazji korzystam z wielu "duchowych" stron... Czy chrześcijanin powinien poświęcać czas na inne rzeczy niż Biblia? Jeśli tak, to jaką ideą dobrze się kierować?”

    Najlepiej unikać skrajności. Nie zatracać się np. w oglądaniu filmów, ale też nie odrzucać ich całkowicie (najlepiej, jak już oglądać, to te dobre :)). Każda skrajność jest zła. Jeśli ogląda się namiętnie filmy złe, promujące zło, w których co chwila jest mowa o zdradzie, wolnej miłości, drogach na skróty, no to mogą mieć ona zły wpływ na człowieka.

    Takich filmów nie oglądam. Czynią zbyt dużo złych obrazów.

    Nie ma jednak co robić obrazu Boga wiecznie złego na ludzkie życie, doczepiającego się każdego szczególiku, żeby tylko nam udowodnić, jacy to jesteśmy źli. Nie ma co demonizować tzw. rzeczy świeckich.

    Staram się ćwiczyć we właściwym wykorzystywaniu czasu, aby rzeczy które robię były na chwałę naszego Boga. Staram się czynić hierarchię wartości. W niej modlitwa, Słowo Boga, i uczynki względem innych stoją najwyżej. Tak, jak z historią znanego z opowiadań słoika, do którego można najpierw wsypać sam piasek, przez co nie będzie miejsca na duże kamienia.

    O piasek – zaśmiecanie naszego czasu różnymi „zabijaczami” czasu jest łatwo. Więc droga osiągnięcia samodyscypliny we właściwym wykorzystywaniu czasu jest jedną z najcięższych dróg w naszym chrześcijańskim charakterze.


    „Jaką ideą dobrze się kierować?”

    Jedyna uniwersalna idea, jak mi przychodzi na myśl to najpierw planować rzeczy w których będę wielbił Boga, a potem przeznaczać czas na przyjemności.

    Mój przyjaciel z racji swojej pracy i licznych obowiązków w ciągu roboczego tygodnia wstaje wcześniej rano, aby w spokoju spędzić czas nad pochylenie się nad Słowem Boga i spokojnym oddaniu chwały Bogu w modlitwie. Wie, że w ciągu dnia byłoby mu w tym ciężko, więc oddaje pierwsze godziny dnia dla Niego. Oczywiście wymaga to pobudki, zamiast o godzinie 8.00, o 6.00:)

    Droga, dbanie o czas jest indywidualna dla każdego z nas.

    Dobrze pamiętać, że nasza duchowa świątynia, tak, jak świątynia w której co niedzielę się spotykamy wymaga co tygodniowego sprzątania, czasami też remontu. Aby dobrze posprzątać trzeba doglądać czy wszystko jest w należytym porządku. Z naszej praktyki codziennego życia, wiemy że sprzątać trzeba:)


    „Wszystkim ślę mocne uściski, zwłaszcza Tobie, Radku i dziękuję za ważne przypomnienie.”

    Dziękuję Gosiu! Pozdrawiam Cię pocałunkiem świętym.

    Chętnie przeczytam Twoje myśli i innych na zadane przez Ciebie pytanie. Chętnie się czegoś dowiem, nauczę.

    Z Panem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za Wasze myśli. Mamy podobne pragnienia, chwała Bogu :)!
    Postawa innych chrześcijan, z którymi mam styczność, też często wpływała na moje podejście do życia, do codzienności z Bogiem. Spotkałam się kiedyś z myślami `naśladujcie Braci na tyle na ile są Chrystusowi`. Niestety czasami było inaczej :( np. gdy widziałam jek ktoś więcej czasu spędza przed tv czy komputerem, to czemu ja też miałabym tego nie robić, teraz są mniejsze wymagania, i takie tam głupoty ;)
    Już teraz mam być oddana Bogu na tyle na ile moge w pełni, nie połowicznie. Pragnę tego. Bierzmy przykład z innych na tyle na ile są Chrystusowi, z drugiej strony nie osądzajmy innych, miłość to, co złe zdmuchuje z łagodnością ;)
    Dla mnie bożkiem jest wszystko to, co chce być w centrum mojego życia, co przysłania mi Boga, oddala od Niego, wszystko co stara się mi go zastąpić. Myślę, że każdy z nas mniej lub bardziej, gdy szczerze spojrzy na swoje serce, potrafi stwierdzić, co lub kto może być takim bożkiem.
    Każdą rzecz możemy czynić na chwałę Boga, gdy trwamy w Jezusie, gdy grzech nie oddziela nas od Boga. Cokolwiek może oddawać chwałę Bogu gdy płynie z serca oddanego Stwórcy. Myślę, że Pan Bóg wkłada nam do serca marzenia i zainteresowania byśmy nie nudzili się tu na Ziemii :)
    Do niektórych rzeczy warto się zmuszać gdy widzimy, że dzieje się z nami coś złego np. do czytania Biblii, wtedy Bóg często ingeruje poprzez swoje Słowo.
    Dobrze ćwiczyć się w samozaparciu, noszeniu swego krzyża i chodzeniu za Jezusem. To nie jest łatwe.
    Z drugiej strony myślę, że pragnienie przebywania z Bogiem sam na sam rozwija się i wzrasta w miarę jak rozwijamy się w Nim. Wtedy naturalnym jest, że chcemy spędzać z Nim więcej czasu, a rezygnacja z naszych zajęć na rzecz Niego przychodzi lekko i przynosi radość.
    Co do tego czym się kierować, często pomagają mi słowa `co by zrobił w tej sytuacji Jezus?` i przykazanie dane nam przez Pana Jezusa `będziesz miłował Panan Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej, za całej myśli swojej, z całej siły swojej, a bliźniego swego jak siebie samego`.
    Dla Boga najważniejsze jest skruszone, szczere serce, pokorne, skore do nauki, chcące kochać nie tylko słowem, ale i czynem. Bóg patrzy na serce.
    Pozrawiam ciepło. rumianek

    OdpowiedzUsuń
  12. Skąd wiadomo, co dla Boga jest najważniejsze ? To tak jakby jedna osoba uważała, że jest mądra a druga głupia, dlatego ma prawo wypowiadać się co jest naważniejsze dla tej drugiej osoby. Dlatego to raczej człowiek stawiając się na miejscu Boga a nie sam Bóg wypowiada się, że najważniejsze jest skruszone, szczere serce itd.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję Rumianek za komentarz. Tak, jak piszesz szczególnie sami siebie winniśmy osądzać, w taki sposób możemy uprzedzić sąd Boży względem nas samych (1Kor.11:31). Jest to jedna z możliwości trzymania się czystości dróg za Bogiem, gdy osądzamy się na podstawie Świętego Słowa. Obszarem, w ramach którego mam obowiązek sądzić, jest moje własne życie i postępowanie.

    „Pragnienie przebywania z Bogiem sam na sam rozwija się i wzrasta w miarę jak rozwijamy się w Nim.”

    Pięknie to napisałaś. Im więcej wypróżniamy swoje ciała z naszego „ja” tym więcej mogą być wypełnione Bożym Duchem, który jak zapewnia Biblia woła, pobudzając nas do wołania za nim „Abba, Ojcze!” Wówczas rodzi się pragnienie coraz więcej Boga w naszym dniu.

    „Co do tego czym się kierować, często pomagają mi słowa `co by zrobił w tej sytuacji Jezus?`”

    Oby zachować zawsze w sobie taki pokój, by zadać sobie takie pytanie w kluczowych momentach podejmowania przez nas decyzji, nieraz szybkich, z brakiem czasu na zastanowienia. Ale im więcej znamy naszego Pana, tym więcej jesteśmy Nim. Obyśmy mogli za św.Pawłem powiedzieć „nie żyję już ja, ale żyje we mnie Chrystus.”

    Odwzajemniam ciepłe pozdrowienie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. „Skąd wiadomo, co dla Boga jest najważniejsze ?”

    Od Niego samego, z Jego Słowa. To czego nasz Ojciec najbardziej szuka w człowieku to jest Jemu oddane serce. Dlatego już do Izraela mówił, by obrzezali swoje serca (Pwt.10:16), by szukali Go z całego serca, tylko wówczas znajdą (Pwt.4:29). Adresem Jego słowa ma być nasze serca (Pwt.32:46). Nasz Bóg bada serca, a w nim szczególnie upodobał sobie szczerość (1Krn.29:17) i czystość (2Krn.16:9). Pragnie, abyśmy wraz z dłońmi wznosili do niego właśnie serca (Treny 3:40n).

    To co Bóg kocha w człowieku, a czym się brzydzi dowiadujemy się od Jego samego. Źródłem tej wiedzy nie są indywidualne ludzki objawienia, a Słowo – zapisane w Biblii.

    W tym kontekście nabierają mocy i znaczenia słowa z ostatniej księgi Pisma Świętego:

    Błogosławiony, który odczytuje, i ci którzy słuchają słów proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska (Ap.1:3).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mamy być oddzieleni od świata, jednak oddzieleni wewnętrznie, duchowo, a nie fizycznie, w klasztorze - to piszę dla Gosi. Jezus to Syn Boży, a jednak w czasie swojej ziemskiej egzystencji pracował, bawił się i uczył. Do niedawna i ja miałam takie dylematy, ale teraz wiem, że "nie to co z zewnątrz kala człowieka, tylko to co jest w środku - to kala człowieka".
    A teraz do notki: faktem jest, że otaczają nas zabobony, magiczne myślenie i magia. Dodałabym do tego jeszcze różne "terapie alternatywne" które są bardziej religijne niż medyczne, a już na pewno nie mają nic wspólnego z Bogiem. Faktem jest też, że dziś nikogo nie dziwią nawet zabawy andrzejkowe w szkołach, a w kreskówkach dla dzieci można łatwo odnaleźć elementy buddyzmu i New Age. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Do Izraela mówili prorocy. Natomiast, czy do proroków mówił Bóg, o tym wie prorok i sam Bóg. Zresztą zakładając, że prorocy mówili słowami przekazanymi przez Boga, to musieli doznać objawienia, bo wcześniej zapewne w ten sposób nie mówili. A jeśli tak, to dlaczego obecnie można dowiadywać się o Bogu tylko z Biblii. Znowu stawiając człowieka na miejscu Boga próbuje się Bogu zamknać usta, ponieważ człowiek zamiast Boga ogłasza, że nikt nie dozna objawiania.
    Pozdraiwam

    OdpowiedzUsuń
  17. jej, ile pięknych myśli :):) dziękuję wszystkim za tak obszerne wypowiedzi :)

    Tyle pytań postawiłam, bo jakoś we mnie "siedział" ten problem. Czułam, że chcę, aby (trochę sparafrazuję) wszystko co świeckie było mi obce. Kiedyś po prostu ktoś mnie "zażył" argumentem - po co filmy i książki, nie starczy ci Biblia, czy mało w niej nauki na temat życia?

    Ale masz rację, zimbabwe, Panu Bogu raczej nie chodzi o życie klasztorne, odizolowanie się od wszystkiego. Zgodzę się, że jest tak, jak Radku napisałeś - nie ma co "demonizować" rzeczy świeckich, tylko trzeba umieć je wykorzystać w taki sposób, by przyczyniały się do naszego duchowego rozwoju. Problemem moze być sytuacja, którą opisaliście - gdy te zainteresowania stają się ważniejsze od naszej osobistej społecznosci z Panem.

    Ostatnio mam po prostu jakąś niechęć do oglądania filmów, bo zdają mi się stratą czasu... Podobnie z czytaniem literatury (a na studiach filologicznych to niewielki problem). Ale to chyba wynika z mojego nieodpowiedniego podejscia. Masz rację, Radku, warto obejrzeć dobry film (podobnie z książkami), który otworzy mi oczy na np. problemy ludzi w świecie, który uwrażliwi mnie na dobro. Tylko dobrze mieć zaufanego informatora, który coś dobrze poleci :) Choć też jest prawdą, ze nawet w dobrych filmach "przemycane" są przesłanki badź obrazy sprzeczne z Bożymi zasadami...

    Pozdrawiam wszystkich słonecznie i lipcowo :)
    i wszystkim życzę dużo madrości, byśmy potrafili dobrze wyważyć czas i skupić swoje siły na służbie jedynemu Panu, nie znikomym bożkom codziennosci

    OdpowiedzUsuń
  18. My nie możemy przestać żyć w świecie, przestać oglądać filmów czy chodzić do teatrów - bo w takim wypadku musielibyśmy albo wynieść się na Marsa albo żyć jak amisze albo jak świadkowie Jehowy, co jest moim i nie tylko moim zdaniem trochę sekciarskie. Najlepiej nie popadać w fanatyzm i kompletną izolację. Jeśli nawet w jakimś dziele są idee sprzeczne z Bożymi zasadami - to wiedz, że one na Ciebie nie mają wpływu, bo Bóg jest silniejszy od tego, który jest w świecie! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No to widzę, że ja w pracy a na blogu rozkręca się na DOBRE dyskusja :) Chwała Bogu!

    Odniosę się dziewczyny do Waszych pojedynczy zdań: )

    „Mamy być oddzieleni od świata, jednak oddzieleni wewnętrznie, duchowo, a nie fizycznie”

    Ostatnio czytałem książkę pewnego ewangelizatora, który wybiera do głoszenia Ewangelii „najgorsze” zdawałoby się miejsca, takie jak np. Las Vegas, a to tylko dlatego, bo tam jest największe zapotrzebowanie na Ewangelię. Tam ludzie najbardziej oddaleni są od Boga. I tam niesie on poselstwo Bożego słowa.

    Taki np. Mierek Kulec śpiąc u znajomy opowiadał im, co zdziwiło gospodynię domu, że od czasu do czasu słucha świeckiej muzyki, by wiedzieć, czego ludzie słuchają i w tym kierunku głosić swoje kazania :)

    Oczywiście w tych wszystkich naszych działaniach trzeba dbać o swojego ducha, by nie upaść, bo jak uczy historia Izraela: Łatwiej było wyprowadzić Izraelczyków z Egiptu, niż wyprowadzić Egipt z Izraela. To ogólnoczasowa przestroga, niestety dotycząca współczesnego chrześcijaństwa.

    Powtarzając za św.Pawłem:
    „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów (1Kor.10:11).”

    Natomiast odróżniam od tzw. świata (rozumiejąc ten termin biblijnie) różne formy kulturalne, jak teatr, opera, kino, muzyka, sztuka. Jak najbardziej można z tego umiejętnie korzystać.

    Niektóre społeczności demonizują np. taniec. A im więcej czytam Psalmy i patrzę na swoją osobowość to mam nieraz ochotę uwielbić Boga tańcem (co robię). Uwolniłam się od pewnego zniewolenia głoszonego przez różnych głosicieli słowa. Oczywiście nie pochwalam tu dwuznacznych tańców dyskotekowych. Ale radosny, dawidowy „taniec dla Pana” nie jest niczym złym, a mikalowa lekcja jest wymowna. Każdy niech czyni zgodnie ze swoim oddanym Bogu sercem.

    „Faktem jest też, że dziś nikogo nie dziwią nawet zabawy andrzejkowe w szkołach”

    Niestety. Wszystkie różne obrzędy, tylko nie Biblia. Przypomina mi się piosenka zespołu Izaiash „Serce proroka”, która była do posłuchania na płytce wraz z jednym numerów czasopisma Ruah (przypomnę sobie: ) ). Chłopaki śpiewają tak:

    ”Powiedziano: "Nie chcemy żadnych modlitw w szkołach"
    Odpowiedziano: "Zgoda"
    Powiedziano: "Nie czytajmy Biblii w szkołach"
    (a przecież Biblia mówi: Nie zabijaj, nie kradnij. Mówi: kochaj)
    Powiedziano: "Odrzućmy symbole religijne w imię tolerancji i wolności"
    Odpowiedziano: "Zgoda"
    Powiedziano: "Nie mówmy nic o chrześcijaństwie w naszej konstytucji"
    Odpowiedziano: "Zgoda"
    Powiedziano: "Skróćmy życie chorym, cierpiącym, ludziom starym"
    W imię wartości humanitarnych mówią "Zgoda"

    To jest dramat: - Ludzie odrzucają Boga
    Nie przyjmujemy tego, co mówi Biblia
    Nie interesuje nas szczęście globalne
    „wierzymy” w Boga, a idziemy za diabłem
    Mówimy o wielu rzeczach, lecz o Bogu mówić nie chcemy
    Mówimy „znamy Go”, lecz w Niego nie wierzymy
    Wojna trwa, polem walki jest kultura.”

    „Tyle pytań postawiłam, bo jakoś we mnie "siedział" ten problem.”

    I dobrze Gosiu, że je zadałaś. W taki sposób korzystamy z błogosławieństwa, jakim jest społeczność Chrystusowa. Możemy wzajemnie się radzić. Razem jest o wiele łatwiej. Możemy też wspólnie się modlić. Dzisiaj modliliśmy się wspólnie w kościele Ech. Jednej z sióstr lekarze dawali 2 tygodnie życia. Choruje na raka – stadium zaawansowane. Żyje już 5 lat. Modlimy się co środę o nią i na jej ciele objawia się Boża moc. Wierzę, że na każdy nasz problem Bóg może tak wyraźnie przemawiać. Często robi to przez nas samych, a my często zamykamy się na to działanie nie dzieląc się ze sobą swoimi chorobami, problemami, prośbami o modlitwy. Zbyt często ocieramy się tylko o to co Bóg przygotował dla naszego życia w Duchu. Cieszę się, że chociaż trochę w takiej formie internetowej możemy wzajemnie się budować, przez wystukiwanie słów, którymi żyjemy, ale też modlitwę.

    Chwała Ci Panie!

    Gosiu, Alu – pozdrawiam Was pocałunkiem świętym. Pokój Boży z Wami.

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy:)
    Dla mnie jest pewnikiem, że do tych proroków o których czytam w Biblii przemawiał Bóg. Słowo Boże (Biblia) jest podstawą mojej wiary.

    2 Tm 3:16
    „Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały,. przysposobiony do każdego dobrego czynu (2Tym.3:16n).

    Prawda o Bogu jest w niej zawarta. Każde ludzkie objawienie, też moje weryfikuje z tymże Słowem. Bóg dalej może przemawiać i dalej przemawia. Ale też dużo w dzisiejszym chrześcijaństwie zwiedzenia.

    Problemem współczesnego chrześcijaństwa jest taki, że np. wielu ludzi „modli się na językach” podczas gdy ich życie jest zaprzeczeniem życia z Bogiem. Ludzie zamiast daru języków (dar ten nie mają wszyscy, jak uczy Biblia) uczą się mówić językami, mówiąc że objawił im to Bóg.

    W takim właśnie wypadku weryfikuje ich doznania czy sprytne świadome lub nieświadome manipulowania samego siebie. Weryfikacja Chrystusowa: „Po owocach poznacie ich.”

    Bóg nie da sobie zamknąć ust. Kto szuka go całym swoim sercem ten usłyszy.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Należałoby więc pisać, że moim zdaniem zródłem tej wiedzy (to co Bóg kocha w człowieku i czym się brzydzi) nie są indywidualne ludzkie objawienia, a Słowo – zapisane w Biblii. Tym samym wiersz "Wszelkie pismo od Boga pochodzące jest i pożyteczne do naucznia... . Są słowami proroka, które dla Ciebie są pewnikiem, że do tych proroków przemiawiał Bóg.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Niezawodnym źródłem wiedzy o Bogu jest Jego Słowo. Wszak, On sam powiedział jaki JEST.
    Nie tyle przemawiał do proroków, co przez nich mówił.

    Dziś może też przemawiać przez indywidualne objawienia, bo tak przemawiał kiedyś i tak, jak doświadczam przemawia i dziś, bo jest Bogiem niezmiennym.

    Wiemy jednak, że ten świat jest pod władaniem (do czasu) przez anioła światłości, naszego przeciwnika diabła, więc za św.Janem piszę "badajcie duchy, czy z Boga są."

    Słowo Boże jest Prawdą samą w sobie,
    więc kiedy cytuję Słowo, to nie piszę moim zdaniem, bo to zdanie Boga.
    Kiedy to Słowo staram się wytłumaczyć swoim rozumieniem wówczas myślę (też piszę) "moim zdaniem."

    OdpowiedzUsuń
  23. O ile wiem nie ma żadnego zródła, gdzie Bóg bezpośrednio przemawia, a jedynie prorocy podający, że przemawiają w imieniu Boga. Więc cytując Słowo głosi się nie prawdy same w sobie, ale prawdy proroków. Które to prawdy cytujacy uważa, że są prawdami samymi w sobie. Dlatego kiedy cytowane jest Słowo, to nie pisze się moim zdaniem, bo to zdania wygłoszone przez proroka. Tak, być może obecnie doznają ludzie indywidualnego objawienia, ale o tym jak wcześniej pisałem może wiedzieć doznający objawienia i sam Bóg. Pozostali mogą co najwyżej słuchać co taka osoba mówi, pisze (prorocy)i określić swój pogląd nt tego co jest głoszone.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak, jak już napisałem nie tyle prorocy przemawiali co Bóg przez proroków (tych których Księgi możesz przeczytać w Starym Przymierzu).
    Np. prorok Jeremiasz chętnie wymówiłby się głoszenia Bożego słowa, ale nie mógł. Dlaczego?
    Jer. 20:7-10
    Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem. Tak, słyszałem oszczerstwo wielu: Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego! Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim!

    Z Twoich wypowiedzi czytam, że sceptycznie podchodzisz do Biblii - Bożego Słowa.

    A w tym właśnie Słowie Bóg przemawia: „Słuchajcie tego słowa, które mówi do was JHWH.”

    Każdy ma swoją miarę odpowiedzialności i z niej to właśnie zostanie rozliczony.

    Dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
  25. To, że Bóg przemawiał przez proroków, wiemy od proroka np.Jeremiasza czytając słowa proroka, nie Boga. Cytat "Słuchajcie tego słowa, które mówi do was JHWH" są Twoim przypisem, bo nie ma zaznaczenia jak wyżej cytat Jeremiasza. Jeśli jednak mimo to wierzy się, iż Bóg przemawiał przez proroków, to wierzy się tylko dlatego, iż kosztuje to zbyt wiele wysiłku. Jeśli optymizm opiera się na wierze w to co powiedział prorok o Bogu,że Bóg przemawiał przez proroków a nie sam Bóg o sobie, to zdaję się na sceptycyzm i podchodzę sceptycznie do Biblii- słowa proroków, nie do Biblii- Bożego Słowa.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Kończąc tą rozmowe słowa "Słuchajcie tego słowa, które mówi JHWH do was" nie są moim przypisem, a słowem Boga, które odnajdziesz w Ksiedze Amosa 3:1.

    Żywe bowiem jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikajace aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzać pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by dla Niego było niewidzialne; przeciwnie, wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. Hebr.4:12n

    OdpowiedzUsuń
  27. Czyżby księga Amosa była księgą Boga ? To pytanie retoryczne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Napisałeś, że podchodzisz sceptycznie do Biblii - słowa proroków, a nie do Biblii - Bożego Słowa.

    Chyba oszukujesz samego siebie:)
    Czytając Twoje komentarze, to Biblię uważasz, jak książkę spisaną przez ludzi, którym mniej lub bardziej wydawało się, że słyszeli Boga w swoim życiu. Biblia wg ciebie to księga ludzkich wyobrażeń o Bogu.

    W takim rozumieniu nasze linie patrzenia na Słowo Boże nie mają możliwości przecięcia się, ani do siebie zbliżenia.

    Jak już pisałem, każdy z nas ma swoją miarę odpowiedzialności i kiedyś właśnie z nią stanie sam na sam z Bogiem.

    P.s. Cała Biblia jest Księgą Boga, a wraz z nią Księga Amosa.

    OdpowiedzUsuń
  29. Masz rację, nasze linie patrzenia na Słowo Boże nie mają pewnie możliwości przecięcia się. Bo czytając Biblię zawsze natykam się na jakąś poszczególną wypowiedz proroka. Nie mogę uchwycić samego Boga, bez kogoś wypowiedzi o Bogu. Jeśli Tobie się udaje, to gratuluje

    OdpowiedzUsuń
  30. Zamień to "zawsze" na otwarcie się na Boga przy czytanie Biblii. Pootwieraj siebie na możliwość i trochę kiełkujących chęci, że czytjąc "słowo proroka" może Bóg do Ciebie przemówić.
    Gdy przemówi, to pewnie powywraca do góry nogami niektóre twoje schematy myślowe...

    Spróbuj czytać bez "zawsze", z myślą "daj mi się znaleźć, Ojcze"

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeśli przy czytaniu Biblii ktoś otworzy się na Boga. Znaczy tyle, że otworzy się na słowa proroków mówiących o Bogu.

    OdpowiedzUsuń