czwartek, 6 sierpnia 2009

w górach

Jezus często przebywał w górach, gdzie odpoczywał modląc się; zbliżał do Ojca. Często przebywał w miejscach zacisznych. Jeżeli On tego potrzebował, my tym bardziej potrzebujemy chwil odpoczynku w miejscu Bożej świątyni natury.

Kiedyś Jezus powiedział: „dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze.” My też jesteśmy w drodze, stąpającymi po ziemi Bożymi dziećmi wędrującymi w Przyszłość. Góry przypominają tą wędrówkę. Przypominają, że nasza droga przynosi nam doliny, ale też wzniesienia, na które trzeba w wysiłku się wspiąć; też i równiny, gdzie najłatwiej się potknąć. Tu niesiony plecak, ciężki i odczuwalny, zapewnia życie. W nim najpotrzebniejsze rzeczy, łachmany, które ciążyć nam mogą pozostawiamy na dole. Tu nabiera smaku modlitwa „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, a woda, zwykła woda tylko tu tak smakuje i umożliwia dalsze ku górze wędrowanie; wyobraża wodę żywą. Tu słowo „dziękuję” przenika dusze i trzewia.

Góry są dla mnie Świętem Namiotów. Kładąc się w kolebie za poduszkę mając kamień doceniam łaskę, w której żyję na co dzień. Patrząc na gwiazdy, nasłuchując miłosnych zalotów jeleni nasycam się „nie tym światem” i powrót jest zawsze bolesny.

W Pierwszej Księdze Królewskiej jest zapisane: „Jahwe, Bóg Izraela, jest Bogiem gór.”

Podarował więc Bóg człowiekowi góry, jako jeden z najwspanialszych darów.
Na góry można patrzeć różnie, z różnych punktów widzenia. Inaczej patrzą na nie geograf i geolog, inaczej turysta i alpinista, inaczej malarz i poeta, inaczej miłośnik gór i miłośnik morza.

Po co człowiek chodzi po górach? Po co ryzykuje utratą zdrowia, życia?
Bo są, ale nie tylko.

W górach odnajdziesz Boga.

Do Jahwe należą filary ziemi: na nich świat położył (1 Sam. 2:8)

Pan Bóg stworzył wszystko po to, aby było. Stworzył góry, aby były. A wszystko stworzył przez miłość do człowieka, bo Bóg jest miłością.

Kocha nas górami. Kocha nas limbą nad Morskim Okiem i sosną nad Sokolicą. Kocha nas Czarnym Stawem pod Rysami i Siklawą w Dolinie Pięciu Stawów. Kocha nas moją ukochaną Orlą Percią. Góry to Boży kościół, miejsce spotkania z Panem Bogiem. Nie spotkasz tu złodzieja, nie spotkasz tam gwaru miasta. Znajdziesz tylko ciszę, wśród której ukrywa się nasz dobry Ojciec.

Góry mówią o niezmiennym Bogu. Uświadamiają, że w tym zmiennym świecie, chaotycznym nurcie wydarzeń, świecie sensacji i „ubieranych masek” istnieją pewne elementy i wartości stałe i niewzruszone, jak Bóg, Jezus Chrystus, Ewangelia, Dekalog wyryty na dwóch kamiennych tablicach z góry Synaj.

Głębiny ziemi są w Jego ręku i szczyty gór należą do Niego (Ps. 95:4).

Własnością Pana jest Rów Mariański, sięgający prawie dna ziemi, jak i Mount Everest dosięgający prawie nieba. To wszystko jest nie tylko Jego własnością, ale także obrazem Jego przymiotów.













Twoja sprawiedliwość - jak najwyższe góry; Twoje wyroki - jak Wielka Otchłań (Ps. 36:7).

Krajobraz kształtuje ludzi. Góry, cała przyroda w ogóle współtworzy osobowość człowieka. Kiedy staję na Zmarzłej Przełęczy widzę przestrzeń – rozległą, otwartą, tchnącą poczuciem wolności. Przelatują myśli historii jej utracenia wraz z odstępstwem pierwszych rodziców, a za nim moim, do wolności odzyskanej, której dziś jestem uczestnikiem. „Ku wolności wyswobodził was Chrystus (Gal.5:1)” – rozlega się głos spoza mnie.

Prorok Izajasz pisze, że nasz „Bóg jest Bogiem ukrytym (Iz.45:15).” Oznacza to, że wierząc w Boga trzeba Go jednocześnie szukać. Ten sam prorok zachęca: „Szukajcie w księdze Jahwe i odczytujcie.” Tą księgą oprócz Biblii, Jego Słowa jest całe stworzenie, naturalne środowisko w którym żyjemy. W przyrodzie, dla mnie szczególnie wysoko w górach można dostrzec Jego ślady, nie naruszone przez ludzką rękę. Św.Jan zapisał objawione mu słowa: „Błogosławiony, który odczytuje” – błogosławiony ten, który odczytuje ślady Boga Najwyższego i przeżywa Jego obecność i dostrzega Jego działalność w świecie, po którym stąpa. To my wybieramy, gdzie zanoszą nas nasze nogi.



W opisie stworzenia świata przez Pana Boga napisano, że „Duch Boży unosił się nad wodami”. Wychodzę kiedyś 1 stycznia na Giewont w gęstej mgle (tu tylko o tej porze wychodzę) patrzyłem na wierzchołki gór, tylko one nie były nią pokryte. Niesamowity widok. Jakoś dziwnie nasunął mi się do głowy powyższy werset. A zwykły, blaszany krzyż na Giewoncie był w tym czasie niezwykły - nie taki, jak w lecie - wspaniale oszroniony!

Wychodziłem na Giewont sam, nie miałem do kogo się odezwać, ale było mi z tym dobrze. To, co widziałem, sprawiało, że czułem w sobie bliskość Boga, czułem Jego moc.

R.M. Rilke napisał kiedyś, że „Duch Boży jest w każdym miejscu, jak godziny zmierzchu”. Duch Boży jest wszędzie, ale chyba chętniej tchnie w górach, w lesie, w jaskini, na morzu, niż w betonowych bunkrach naszych domów, czy też w zgiełku rozkrzyczanych ulic. To w surowej ciszy i samotności można go łatwiej spotkać, poznać, porozmawiać.

Góry dają szczyptę spokoju i ciszy, w której można się znaleźć bliżej Boga. Tam można w duchu oddawać cześć Jego Imieniu.

Francis Burma, który stracił swojego przyjaciela po powrocie z Nanga Parbat, w swoim pamiętniku pisał tak: „Straciłem przyjaciela i palce u nóg, majątek i sławę, ale odnalazłem Boga...”.

Góry spełniają funkcje leczniczą – wzmacniają odporność organizmu, dotleniają. Bóg zapewnia, że jest naszym lekarzem (Wj.15:26). Góry, lasy, drzewa, kwiaty, wschody i zachody słońca są Bożym zabiegiem i Bożym lekarstwem dla zbyt często chorych z gonitwy stóp i myśli dzieci Bożych.

W górach Go spotkasz, bo On jest „Bogiem gór” (1 Król. 20:28), na górze mieszka (Ps. 68:17) i tam ukazuje swoje oblicze (Rdz. 22:14).

Góry są bliskie Panu Bogu. To je często wybierał, aby ukazać swoją potęgę, swoją łaskę, swoje nakazy, swoje błogosławieństwo.

Bo tam udziela Pan błogosławieństwa, życia na wieki (Ps. 133).


Pan Bóg jest miłośnikiem gór. To na jednym z pagórków w kraju Moria sprawdzał heroiczną wiarę Abrahama. To na górze Synaj otrzymał Mojżesz tablice z przykazaniami od Boga.

To na górze Karmel odniósł Eliasz, dzięki Stwórcy, zwycięstwo nad czcicielami Baala. To na Syjonie udziela Pan błogosławieństwa. To na wysokiej górze Jezus Chrystus powiedział diabłu: „Idź precz szatanie”. To na górze wybrał Jezus Chrystus dwunastu apostołów, to na górze udzielił ośmiu błogosławieństw. To na górze odezwał się głos: „To jest Syn mój, wybrany. Jego słuchajcie!” To właśnie z gór popłynęła na świat pełna światła i nadziei melodia króla Dawida: „Pan jest pasterzem moim, nie brak mi niczego, pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach”.


Góry są łaską od Pana Boga.

„Szukajcie schronienia w górach..."


odgłos oddechu
odgłos stóp
odgłos wiatru
odgłos potoku
odgłos kamienia
odgłos myśli
odgłos serca
odgłos ciszy
głos Najwyższego
w górach

9 komentarzy:

  1. Rabka to piękne miejsce :) Mieszka tam moja siostra w Panu. Mam lęk wysokości, także nie wchodzę nigdy sama wysoko, ale mam na swoim koncie parę zdobytych szczytów. Najbardziej lubię Beskidy i Bieszczady :) Szczególnie Beskid Śląski. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to Alu zapraszam Ciebie i naszą siostrę na koncert:) Rabka Zdrój, Amfiteatr, ul.Copina 19 sierpnia o godzinie 19.

    Będziemy śpiewać całkiem nowy repertuar: Znaki zapytania.

    Ja lęku wysokości nie mam i bardzo ciągnie mnie w góry:) Odkąd pracuje, niestety mam mniej czasu, ale Tatry, Pieniny, Gorce są blisko, więc weekendziakmi się wybieram.

    Beskidy mam słobo schodzone, jedynie co nieco Beskid Żywiecki. Natomiast z Bieszczadami mam wiele miłych wspomnień i też lubię je odwiedzać. Ulubiony szlak: Bukowe Berdo:)

    Pozdrawiam Cie serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiara....góry przenosi.

    Każdy z nas ma takie góry i mniejsze pagórki swego charakteru. Każdy z nas musi je zdobyć, pokonać. Pokonać lęk wysokości...lęk stoczenia się na sam dół, usłyszenia słów skierowanych do zboru w Efezie (Obj.2:5)i słowa Apostoła: "Kto stoi, niechaj baczy, aby nie upadł"

    Życzę tobie Radziu, i każdemu, (sobie też) żeby mógł przeżyć chwilę na górze przemienienia wraz z Jezusem, by poczuł prawdziwą moc Boga na sobie i słowa prosto z Nieba: "Jego słuchajcie"

    Chociaż góry są fajne, to jednak nie wszedłbym na Mount Everest by tam poczuć Boga. Góry, choć piękne, są niebezpieczne. Mogą prowadzić do kuszenia Boga...

    Niech nasze serca będą nam Mount Everestem. Bliżej na razie się nie da...

    Pozdrawiam Cię Radziu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcąc nie chcąc, jednak każdy z nas pragnąc spotkać się z Bogiem musi wspinać się na tą jedną górę, niebieski Syjon Bożego błogosławieństwa, gdzie tryska źródło życia wiecznego.

    Natomiast na Mount Everest bym wyszedł, ale wcześniej bardziej realny jest Mont Blanc.

    W związku z tym przypomina mi się taka historyjka żydowska:

    Rabin Samson, będąc już u schyłku życia, zaskoczył swoich uczniów, gdy pewnego pięknego, wiosennego dnia domagał się, aby jak najszybciej wyruszyli wszyscy razem w podróż do Szwajcarii. Uczniowie, znając dobrze zatopionego wiecznie w księgach starca, byli zdziwieni jego pomysłem.

    - Dlaczego mamy jechać do Szwajcarii? – zapytali zdziwieni.

    - Wiem, że już niedługo stanę przed Stwórcą – odrzekł rabin – i wiem, że będę musiał wówczas odpowiedzieć na wiele pytań. Myślę, że znajdę właściwe słowa. Ale co powiem, gdy – a jestem pewien, że to pytanie zostanie zadane – usłyszę: ”Samson, a czy widziałeś moje Alpy?”


    :)

    Pozdrawiam Marcinku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Mogą prowadzić do kuszenie Boga..."

    Mogą też uczyć, jak wystrzegać się kuszenia Boga.
    Przypomnij mi kiedyś, to opowiem ci taką lekcję
    z austriacko-niemieckich Alp udzieloną mi oraz moim przyjaciołom Danielowi i Jakubowi K.

    dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna, górska notka -:) Wszystkie Boże dzieła mogą inspirować, kierować myśl i serce ku cudownemu Stwórcy, zachęcać do uwielbienia i modlitwy - ale góry, to chyba jedna z największych inspiracji i dla wielu ludzi szczególne miejsce modlitwy, odpoczynku, spotkania z Bogiem z dala od zgiełku miast i codziennego "kołowrotka" -:)
    Pozdrawiam serdecznie z niegórzystej, ale tez pełnej wspaniałych inspiracji wsi -:) K.

    OdpowiedzUsuń
  7. W Rabce zdążyłam już być w te wakacje więc wiem co mniej więcej jest gdzie ;) Ulica Chopina to tam koło parku, prawda? Pozdrawiam górala :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To miłe, że ci się podoba:)

    Pan Jezus powiedział kiedyś do swoich zmęczonych pracą uczniów: "pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco (Mar.6:31)."

    W tym wezwaniu każde słowo ma znaczenie:
    "wy sami" - tylko wy, bez ludzi, bez tłumów;
    "osobno" - aby mogli przeżyć samotność w której można przeżyć ciszę, o której A.de Saint-Exupery ładnie napisał: "Przestrzenia ducha, miejscem gdzie on może rozpostrzec skrzydła jest cisza." Wreszcie na "miejsce pustynne" - dosłownie z greki na miejsce "puste", czyli miejsce topograficznie odosobnione, najlepiej góry, lasy, łąki. Nadzieją tego czasu jest odpoczynek w przeżyciu słów proroka Izajasza: "Do moich uszu dotarł głos Pana Zastępów."

    Dobrze jest co jakiś czas pozostawić swoje życie na boku. Ja w górach choć, jak wczoraj wstaje o 3.50 przebudzając się co chwila pod gwieździstym niebem - odpoczywam. Dystansuje się do świata i mocniej świadomy jestem łaski w której Bóg pozwala mi żyć.

    Akurat w ten weekend było sporo ludzi w Tatrach, i na Orlej Perci też. Zaskoczeniem nieraz jest, gdy wychodząc już np. na Kozi Wierch zasiada się na kamyku wzdychając do nieba, jak po chwili wyczuwa się smród papierosa szczęśliwego palacza obok:)

    Za niedługo wklej parę zdjęć z piechurowania:)


    Natomiast wieś też jest miłym mi miejscem odpoczynku. Las mam blisko, jak widziałaś, więc w razie potrzeby idę na spacer:)
    Minusem leśnych wędrówek w moim przypadku jest, że dosyć często łapię kleszcza.

    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Alu, ja Rabki nie znam, ale z tego co zaglądałem na mapkę to tak:)

    Zgrupowanie mamy w Lubomierzu, tylko sam koncert w Rabce. W tym roku niestety będę tylko na 3 dni na chórze; powód - praca. Ale koncertu nie ominę. Czasami warto być po tej drugiej stronie. Inne, równie piękne przeżycie.

    Góral wrócił do domku i pozdrawia,
    miłym mu słowem, Szalom:)

    OdpowiedzUsuń