wtorek, 22 września 2009

***

I
Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
nie spiesz się z tym nazbyt p r z e s a d n i e …
Wiesz…
akurat… dla przykładu… ja …
chciałbym się f a j n i e pobudować
Sam rozumiesz – przy obecnych ruchach cen
dosłownie - to ostatni dzwonek przecież…

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel…
Nie myślisz chyba
by rodzina ciągle się tak d o k o ś c i o ł a
niewygodnie przemieszczała… skrajnie…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
daj sobie jeszcze … na wstrzymanie…
Wiesz…
gdy chodzi o mnie…
chciałbym z d ą ż y ć wybić się cokolwiek w pracy
Nie od razu… że… kariera bez pamięci…
Myślę tylko, iż po prostu mógłbym… dziesięciny o włos więcej…

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
Paliwa dziś obłędnie drogie
Przy mych rocznych… dzikich przebiegach
koszt benzyny mnie rozłoży dokumentnie…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
jakby rzec… zrób to Mistrzu n i e z a w c z e ś n i e
Wiesz…
dzieci małe mam… kochane…
chciałbym je wychować dobrze… dobrze wykształcić…
Cały trud pójdzie na marne
jakbyś a k u r a t w roku szkolnym…

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
W hipermarketach moja żona…
Mały bagażnik jest tak nieporęczny
… potrzeba w domu goni potrzebę…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
nie d z i ś… i… też… nawet nie j u t r o
Wiesz…
służba w Kościele rozpala serce
- chciałbym Lud Boży wieść wprost do Ciebie
Rozumiesz doskonale tę o d p o w i e d z i a l n o ś ć
Łatwiej dźwigać ją nie będąc… szeregowym księdzem

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
Filiałów tyle co niedziela
To trzeba podrzucić tam… a tamto ówdzie
nie gniotąc przy tym szat… liturgicznych… świętych…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
nie w tej d e k a d z i e … nie w następnej
Wiesz…
zwiedzanie świata marzy mi się
z Twoim s t w o r z e n i e m obcować chciałbym…
Tobie należną cześć oddawać łatwiej
Wśród zdjęć w dalekich krajach zdjętych

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
by móc się zabrać na lotnisko
Nie zdołam wszak podróżnych waliz
autobusem zatłoczonym wiecznie…

Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
daj jeszcze t u t a j pożyć w zdrowiu t r o c h ę
Wiesz…
pracowałem ciężko… uczciwie… c a ł e ż y c i e
wreszcie odpocząć chciałbym – możesz się zatrzymać?
Cichy żywot emeryta …
…parę wiosen… potem śmiało jedź z p a r u z j ą !

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
tyle potrzeb jest na działce…
Plony zwieść… narzędzia zawieść…
W weekend wnuki… syna z synową…


II
Wiesz - Drogi Panie Jezu
- póki co - zajmij się czymś w Niebie
Właśnie kupiłem w y t ę s k n i o n e… u c i u ł a n e…
nowe kombi turbo diesel…


autor: Tomasz Żółtko

6 komentarzy:

  1. Tak, myślałam, że to Tomek -:) Bardzo lubię jego poezję i znam osobiście Autora, więc tym bardziej miło było przeczytać wiersz, który w sposób nieco "brutalny" ale prawdziwy pokazuje nastawienie wielu wierzących do powtórnego przyjaścia Jezusa. Osobiście mam mały dystans do tego typu radykalnych postaw, ponieważ budowanie domku, czy kupno samochodu nie jest niczym złym, pod warunkiem, że Bóg nie schodzi na plan dalszy... Wszak On błogosławi nam i w tym, gdy mamy dobrą pracę, kiedy możemy z ciasnego m2 przeprowadzić się do większego lokum. Kiedy ze starego maluszka np. możemy przesiąść się do czegoś większego z rodzinką -:)
    Łatwo jednak zatracić się w tej gonitwie za wygodą i powiedzieć sobie: dość. Czasem zwykła zazdrość i pośpieszne osądzanie bliźniego z powodu tego, że ma swój dom czy lepszy samochód, prowadzi do zapominania, że każdy z nas, popada w jakieś niedobre skrajności. Kiedy znajomi zaczęli budowac domek, od razu rozeszły się plotki, że "tak się zajęli budową, że zapomnieli o Panu Bogu", co było nieprawdą. Jest różnica pomiędzy zanurzaniem się w bogactwo czy wygodę bez umiaru, a troszczenie o rodzinę. Czy to będzie turbo diesel czy inny dobry samochód nie musi oznaczać, że prośba o taki, jest wyrazem zapominania o Bogu. Bardzo nie lubię skrajności, a często się z nią spotykam w "kościelnych kuluarach" -:) Spotkałam się także z postawą życzliwości i szczerej radości inncy z tego powodu, że ktoś dostał lepszą pracę, lub mógł z dużą rodziną przeprowadzić się do większego mieszkania. Być może jako mama i żona nieco inaczej patrzę na tzw. dobra materialne, ale jestem Bogu wdzięczna, że i w tej sferze On błogosławi i pomaga. Niektórzy próbuja być na siłę biedni, żeby być bardziej świętymi. Inni uwaqżają, że dowodem Bożego błogosławieństwa jest dostatek i to ponad miarę. Ja myślę, że powinniśmy zachować postawę Pawłową, apostoł ten doświadczał zarówno jednego jak i drugiego, lecz jego serce zawsze pozostawało przy Bogu -:) I oto chyba chodzi. Pewnie jak mówi Biblia, bogatemu jest trudniej zachować wierność Bogu, ale z drugiej strony wielu mężów Bożych opływało w dostatek a jednak... trwali w Bogu -:)Biblia ostrzega wielokrotnie by jeść chleb uczciwie zdobyty. Ostrzega też przed sidłami jakie zastawia na serce człowieka dobrobyt, zaszczyty czy kariera. Z drugiej strony nie pochwala też lenistwa i braku odpowiedzialności jaka cechuje niekiedy bogobojnych chrześcijan, którym nie chce się pracować, czy dbać o rodzinę. Którzy uważają, że nie muszą nic robić ze swoim życiem w sensie bytu tu i teraz, tylko czekają na powrót Jezusa...
    Nikt z nas nie zna dnia ani godziny. Nie wazne więc czy zastanie nas ten dzień przy budowie domu, w czasie snu, czy pisania pracy doktorskiej. Ważne jest, by zawsze być na to gotowym, dbać o codzienną bliskość z Bogiem, nie zapominać, że należę do Boga w pierwszej kolejności - nie do swojej pracy, samochodu, czy nowej altanki -:)
    Pozdrawiam serdecznie, Radku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Korekta do tego zdania: "Łatwo jednak zatracić się w tej gonitwie za wygodą i powiedzieć sobie: dość." Miało być: "Łatwo jednak zatracić się w tej gonitwie za wygodą i nie umieć we właściwym momencie powiedzieć sobie: DOŚĆ.
    Kate

    OdpowiedzUsuń
  3. ... najlepsze jest to..., że On i tak ciągle jest blisko nas... to tylko nas nie ma... tracimy tak dużo siły na bieganie w przeszłość i wybieganie w przyszłość, bo się nam wydaje, że tam szczęście za nogi złapiemy...siadamy przy drodze umęczeni i zmarznięci...a Bóg świeci nad nami jak ciepłe słońce tu i teraz... naszym zadaniem jest być w domu... w tym TERAZ... a to takie trudne...

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż sama się zastanowiłam, jak podchodzę do przyjścia Pana Jezusa... Chyba mało o tym myślę, za mało. Bo tak to sobie planujemy, układamy życie, mamy jakieś pragnienia, marzenia, tylko teraz tak zastanawiam się, czy w tym wszystkim widzę na pierwszym miejscu Boga? czy to Jemu wszystko podporządkowuję? Jeśli tak, to nie będzie pewnie dla mnie zaskoczeniem, kiedy objawi się Pan Jezus. Bo wtedy cały czas trzymałam się Jego słowa: Łuk. 21:36 "Czuwajcie więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym wszystkim, co nastanie, i stanąć przed Synem Człowieczym."

    Chciałabym żyć tak, by każdy dzień był oczekiwaniem Jego przyjścia. By teraz jeszcze lepiej Mu służyć, z całych sił.

    Czuwajmy i módlmy się...

    Dziękuję Radku za tak ważne przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś jeden z autorów powiedział, że taki właśnie mamy stosunek do przyjścia Jezusa Chrystusa, jak to odwiedzin nielubianej ciotki. A nawet sądzę, że tak naprawdę większość z tych którzy uważają się za wierzących - nie wierzą w powtórne przyjście naszego Pana. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za Wasze przemyślenia, obserwacje, świadectwa. Tak naprawdę nie ważny jest nasz stan posiadania (do niektórych pieniądze się kleją; inni ciężkim mozołem pracują na chleb powszedni).
    Mędrzec Agur modlił się by Bóg nie dawał mu "bogactwa ni nędzy": "żyw mnie chlebem niezbędnym, bym syty nie stał się niewierny i nie rzekł "A któż to jest Pan?" lub z biedy nie zaczął kraść i nie targnął się na imię mego Boga."

    Zadać sobie pytanie trzeba (każdy sam) kiedy dążę za zbyt dużą cenę do mieć (oby dostrzec ten stan), aniżeli do być.

    Bogactwo nie jest czymś złym. Nawet myśli o obfitym życiu też nie muszą. Ważne jest gdzie lokujemy swoje SERCE...
    na koncie, w kredytach, w wymarzonym wreszcie domku czy kombi diesel, na który mnie nie stać?
    czy tam gdzie nie chwyta ani nie niszczy mól czy rdza?

    I dobrze zadać sobie pytanie,
    tak sam na sam przed samym sobą:
    co czuję, gdy proszę PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE?
    Zdanie, frazes, czy żywe pragnienie?

    TAM SERCE TWOJE GDZIE SKARB TWÓJ

    Pozdrawiam Was ciepło!

    OdpowiedzUsuń