niedziela, 27 września 2009

Jom Kippur

Dzisiaj wraz z zachodem słońca rozpoczęło się święto Jom Kippur – Dzień Pojednania (zob.Kpł.16).

Jak głosi żydowska tradycja tego dnia, 10 dnia miesiąca tiszri, Mojżesz przekazał Izraelowi po raz drugi Tablice Dziesięciu Przykazań po tym, jak znowu spędził 40 dni na górze Synaj i po raz drugi przyjął Słowa Boga JHWH z najbliższej bliskości. Podobno w tym właśnie dniu Bóg przekazał Izraelowi, że wybaczył im grzech złotego cielca, a ten dzień przebaczenia nakazał święcić, jako coroczne święto – DZIEŃ POJEDNANIA.

Dzień Jom Kippur jest jedynym dniem w którym Bóg zażyczył sobie, by się umartwiać. Jedynie tego dnia Bóg nakazał pościć. „Będziecie pościć. Nie będziecie wykonywać żadnej pracy, ani tubylec, ani przybysz osiadły wśród was. Bo tego dnia będzie za was dokonywane przebłaganie, aby oczyścić was od wszystkich grzechów. Wobec Pana będziecie oczyszczenie.”

Ten dzień jest dla chrześcijan dodatkową sposobnością by w szczerości przed samym sobą przyjrzeć się swojemu życiu z Bogiem. Zobaczyć ile z tego „wszystko Ci oddaje Panie mój” faktycznie oddaję? W tym dniu warto postawić sobie pytanie: „jaki jest kształt mojego życia z Bogiem?” Swoją analizę życia możemy oprócz modlitwy, wzmocnić postem (nie tylko nie spożywaniem pokarmów).


Stoję przed Bogiem i usiłuję wznieść się do Nieba. Siła ciężkości grzechu zniewala. Ukorzenia w ziemi. Moja siła i moc jest z Ojca, a moje jest jedynie ciało, w którym „nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobrze, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku śmierci? Dzięki niech będą BOGU przez JEZUSA CHRYSTUSA, Pana naszego!”
Te słowa św.Pawła nie rzadko są moją rzeczywistością. Robię to czego nie chcę w stosunku do moich bliskich, w stosunku do samego siebie, wreszcie w stosunku do mojego Ojca.

Stoję na równi pochyłej. Na szczęście miłość Boża zatrzymuje mój upadek i prowadzi w przeciwną stronę. Jednak Bóg w swojej nieograniczonej miłości czeka na moją z Nim współpracę.

On obiecał:
Dam im jedno serce i wniosę nowego ducha do ich wnętrza. Z ciała ich usunę serce kamienne, a dam im serce cielesne, aby postępowali zgodnie z moimi poleceniami, strzegli nakazów moich i wypełniali je (Ez.11:19n).

To jest obietnica, ale i pewność, bo powiedziana przez Boga.

Ale, żeby uczestniczyć w tej obietnicy, musimy być aktywni w jej realizacji. Tylko na glebie naszego dążenia do nowego serca i ducha Bóg będzie wypełniał swoje obietnice. To jest warunek. Najpierw nasz krok; autentyczne pragnienie i realizacja – to otwiera Bożą ingerencję w naszym życiu.

W tej samej Księdze, czytamy słowa powiedziane od strony naszej odpowiedzialności.

Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha (Ez.18:31).

Bóg daje, ale tylko wtedy, kiedy aktywnie, jak Jakub walczymy o Jego błogosławieństwo.


Dlatego warto skorzystać ze święta Jom Kippur i wykorzystać tą biblijną chwilę na osobistą teszuwę (odnowienie, nawrócenie). Odpowiedzieć Bogu swoim życiem, jak bardzo jesteśmy z Nim związani. Odpowiedzieć przez zbadanie własnego sumienia i zniszczenie nierzadko pokonujących nas obrazów naszego „ja; rozerwać okowy swojej cielesności, przekroczyć własne ograniczenia, nazwać swój grzech przed Bogiem i zadać mu śmiertelny cios, urzeczywistnić życie do którego powołał nas Bóg.

Wszystko co mamy jest darem, ale Bóg przychylnie będzie obdarowywał nas więcej o ile zobaczy w wierze i aktywności duchowej wyciągnięte do Niego nasze ręce.

Aby żyć z Bogiem trzeba otwierać okna serca, by powiew Jego Ducha usuwał kurz utartych przyzwyczajeń naszej cielesności.

Bóg zna wszystkie nasze grzechy, ale chce abyśmy również i my je w sobie rozpoznali.

8 komentarzy:

  1. Grzech nie wyznany ZATWARDZA serce i oddala nas od Boga. Można pokutować i wrócić, albo....Jednak potem, po zbyt długiej przerwie bez pojednania z Bogiem, wrócić będzie już tylko coraz trudniej.

    Dla chrześcijanina NIE MA innej drogi, jak tylko JAK NAJSZYBSZE uniżenie się przed Bogiem, szczera pokuta i powrót. Bez tego czeka nas śmierć.

    ***
    Oby jak najmniej upadków i choćby chwilowych rozstań z Bogiem.
    Oby jak najwięcej upamiętania i szczerego wyznawania grzechów - kruszenia skorupy grzechu na naszym sercu.

    ***
    Jak to dobrze, że ZAWSZE mamy do Kogo wrócić!
    Jak to dobrze, że On ZAWSZE na nas czeka!

    Dziękuję Ci Boże!

    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Grzech nie wyznany nie tylko ZATWARDZA serce, ale i zniewala.

    Do Kaina Najwyższy powiedział:
    "grzech leży u wrót i czyha na ciebie,
    a przecież ty masz nad nim panować."

    Prawdziwa idea wolności.
    Kiedy człowiek robi to co chce,
    jest w istocie niewolnikiem swoich namiętności.
    Człowiekiem, który umie nie robić tego co chciałby robić, jest prawdziwie wolny.

    Przed grzechem można uciec, jak uciekł Mojżesz przed laską, która zamieniła się w węża.
    Jednak na słowo Boga Mojżesz uchwycił węża za ogon, i znowu ten stał się laską,
    którą dokonał znaku przed faraonem.

    Tak jest i z naszymi ułomnościami w życiu.
    Kiedy nie wystraszymy się ich i nie uciekniemy przed prawdą o sobie,
    chwycimy nasze pożądliwości za "ogon",
    to staną się one przyczynkiem mocy,
    którą wyzwoli w nas Bóg.

    Parę miesięcy temu goszcząc w Warszawie u przyjaciół widziałem śmieszną sytuację, kiedy to pan wyszedł na spacer ze swoim psem, ale tylko z założenia, bo rzeczywistość była taka, że to pies wyszedł na spacer ze swoim panem,
    ciągnąc go to po krzaczkach, które to pan musiał zwinnie przeskakiwać itd.

    Tak nieraz omiata nas nasze ciało.
    A to my mamy decydować swoją wolą o naszym życiu, a nie nasze namiętności.

    Pierwszym krokiem do zwycięstwa nad grzechem stojącym u bram jest zobaczenie tego grzechu, że on JEST we mnie - następnym krokiem jest POKUTA.

    W szczerej skrusze serca Bóg zawsze wyciąga ramiona. Wypatruje nas wówczas, jak ojciec wypatrywał na swojego syna z przypowieści o synu marnotrawnym.

    "Nauka to zasługująca na wiarę: Jeżeli bowiem z Nim współumarliśmy, z Nim także żyć będziemy.
    Jeśli trwamy w cierpliwości, z Nim też królować będziemy. Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze. Jeśli my odmawiamy wierności,
    On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć samego siebie (2Tym.2:11-13)."

    Taki jest nasz Bóg.

    Boże, Ty jesteś naszym życiem.
    Dzięki Ci za cierpliwość względem nas
    i za wierność.
    Błogosławiony jesteś Panie,
    Boże nasz, Królu Wieczności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem Twojego rozumienia pokuty. Co oznacza: muszę "odpokutować" za swoje grzechy? Przypomina mi to trochę z jednej strony średniowiecznych biczowników a z drugiej reportaż o Żydach, którzy, nie mając juz przecież świątyni, gdzie mogliby złożyć ofiarę przebłagalną, spisują swoje grzechy na karteczkach, palą i wrzucają do rzeki... Przecież Chrystus raz na zawsze złożył ofiarę przebłagalną za nasze grzechy i zapłacił cenę, my mamy grzechy wyznawać i z nich pokutować, czyli odwracać się od nich. Z tekstu wyczytuję konieczność własnych starań, ale przecież to, co człowiek może dać Bogu własnym staraniem jest jak szata splugawiona. Jakie jest Twoje spojrzenie na Chrystusa i Jego Dzieło?

    OdpowiedzUsuń
  4. „Nie rozumiem Twojego rozumienia pokuty.”

    Pokuta to wewnętrznie przeżyte upamiętanie się prowadzące do zmiany swojego postępowania, to szczere wyznanie swojego grzechu przed Bogiem, to przemiana serca. Pokuta (grec.metanoia) równa się zmianie sposobu myślenia; zmianie nastawienia umysłu, a właściwe całego wnętrza człowieka. To żal i skrucha przed Bogiem za swoje grzechy, która prowadzi do zaniechania grzesznego życia. Pokuta to zmiana postępowania i zmiana swoich myśli i postawy serca. To przybliżenie się do Boga na Jego zasadach. Tym jest biblijna pokuta.

    „Z tekstu wyczytuję konieczność własnych starań, ale przecież to, co człowiek może dać Bogu własnym staraniem jest jak szata splugawiona.”

    Ten tekst jest kontynuacją tekstu Rosz HaSzana. Nie piszę o własnych staraniach, a piszę o życiu z Bogiem, o pokucie, kiedy grzeszymy, ale też ufności, że Bóg wierny i sprawiedliwy oczyszcza nas z wszelkiej nieprawości przez Jezusa Chrystusa.

    Nasze starania to splugawiona szata? Owszem, kiedy tylko to są same starania. Nasze „uświęcanie” może nie wiele znaczyć, kiedy nie mamy społeczności z Ojcem i Synem.
    Chrześcijaństwo bez żywego Jezusa jest martwą ceremonią. Od Jego Imienia zostaliśmy nazwani i Jego Imię mieszka w sercach prawdziwie z Nim żyjących ludzi.
    „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to nie pochodzi od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.”
    Boże Słowo nie pozostawia wątpliwości.
    Jednak wiara wymaga duchowej aktywności i praktyki, posłuszeństwa, ufności. To jest wiara, której chce Bóg. Dlatego wspomniałem o aktywnym życiu z Bogiem w żywej relacji z Jezusem.

    „Konieczność własnych starań?”
    Nie chodzi o konieczność, bo chrześcijanin nic nie musi, on chce pokuty, autentycznego życia z Bogiem i z Jezusem, bo nim nie rządzą już nakazy, zakazy, a Duch Święty.

    Jezus Chrystus pokazał mnie i Tobie Ojca, otworzył ludziom drogę do społeczności z Ojcem, stał się pośrednikiem między Bogiem a ludźmi i naszym kapłanem wstawiającym się za nami u Ojca, złożył swoje życie, jako okup za wszystkich, pokonał śmierć, przyniósł usprawiedliwienie dające życie wieczne, pojednał wszystkich obierających Go, jak swego Pana i Zbawiciela z Bogiem.

    Przyniósł życie ogólnie pojmowanej religii. Czczy rytuał zamienił w duchowość. Przyniósł Nowe Życie. Przyniósł sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym.

    Jest wszystkim dla tych, którzy Go poznali.
    Jest najpiękniejszą drogą do Ojca.

    Dzięki Ci Panie Jezu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przesyłam adres strony, na której jest ciekawa prezentacja o Jom Kippur. Poznańskie, słoneczne pozdrowienia, rumianek :)

    http://sch.pol.pl/index.php?id=4&zoom=36

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki Kamila.
    Dzisiaj byłaś szczególną osobą dla małej garstki osób spotykającej się w małym chrzanowskim wieczerniku.
    pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dziękuję, potrzebowałam bardzo takich słów dzisiaj.. i dopiero dzisiaj je odczytałam ;) Pan Bóg jest łaskawy, dziękuję Boże

    OdpowiedzUsuń