piątek, 18 września 2009

Rosz HaSzana



Dzisiaj wraz z zachodem słońca rozpoczął się Rosz HaSzana (dosł. Głowa Roku) – nowy rok wg kalendarza żydowskiego.

Rosz HaSzana obchodzony jest zupełnie inaczej niż Nowy Rok w większości współczesnych kultur. Nie jest bowiem okazją do radosnych ceremonii, alkoholu i zabawy; jest Dniem Sądu, a przygotowania do tego dnia trwają już w miesiącu poprzedzającym to święto. W miesiącu elul każdy wierzący Żyd spędza niekrótkie chwile na analizowaniu własnych uczynków, szczególnie tych złych - skierowanych przeciwko ludziom i Bogu. Natomiast samo Rosz HaSzana jest szczególną okazją do rozliczenia swojego życia i zanalizowania własnej postawy wobec Boga i ludzi. Wszystko to powinno wstrząsnąć nami i z całą wyrazistością obudzić w nas świadomość naszej grzeszności, ale i radość w Bogu, że Jego Syn Jezus Chrystus odkupił nas z przekleństwa grzechu, którą jest śmierć. Nowy Rok jest więc przychylnym czasem na uświadomienie sobie potrzeby Bożej łaski, łaski wiary, która prowadzi nas do Imienia, w którym czeka nas Życie Wieczne. Rosz HaSzana wiąże się więc z pokutą (grzech), jak i wielką radością (usprawiedliwienie w Jezusie Chrystusie).

Rosza HaSzana rozpoczyna Dziesięć Dni Pokuty, które są przygotowaniem duchowym na dzień pojednania człowieka z Bogiem - święto Jom Kippur przypadające 10 dni później. Dlatego Rosz Haszana wraz z kolejnymi ośmioma dniami i świętem Jom Kippur nazwane są 10 Dniami Pokuty (Skruchy). W czasie tych dni nastrój radości miesza się z atmosferą bojaźni i skruchy przed Bogiem.

Określenie Dni Pokuty wiąże się ściśle z samym świętem Jom Kippur (Dzień Pojednania) w którym to cały Izrael wyznawał przed Bogiem swoje grzechy i pokutował. Najwyższy kapłan wchodził w tym dniu (tylko wtedy) do miejsca najświętszego Namiotu Zgromadzenia z krwią kozła ofiarnego za grzech całego ludu izraelskiego. Tamten kozioł ofiarny na odpuszczenie grzechów Izraela był zapowiedzią Bożej ofiary za nasze grzechy, którą stał się Jezus Chrystus, który sam siebie raz na zawsze złożył jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (Hebr.7:26n). Podobnie, jak kozioł ofiarny, nasz Pan, Jezus Chrystus przelał krew za grzechy wszystkich ludzi. Tak, jak kozła przebłagalnego wyprowadzano poza obóz izraelski, tak naszego Pana wyprowadzona poza obóz – Jerozolimę, krzyżując go na miejscu zwanym Golgotą. Tak, jak podczas święta Jom Kippur „wkładano” na kozła grzechy całego Izraela, tak na Syna Bożego zostały włożony grzechy wszystkich ludzi – moje i twoje. Po co? By każdy z nas przyjąwszy prawdziwie do swojego SERCA Jezusa mógł stanąć usprawiedliwiony i czysty przed Bogiem przyjmując przez Niego życie wieczne.


W dniu Jom Kippur, kiedy kapłan wchodził do miejsca najświętszego, cały lud oczekiwał na znak, że jego ofiary i modlitwy zostały przyjęte. Wówczas lud radował się z pojednania z Bogiem. Dlatego dzień Jom Kippur w czasach Starego Przymierza był dniem sądu, stąd nazwa dni poprzedzających to święto.

Jom Kippur w swoim proroczym przesłaniu zapowiada dzień „w którym Bóg przez Jezusa Chrystusa sądzić będzie ukryte czyny ludzkie według [swojej] Ewangelii (Rzym.2:16)”.



Wracając do dzisiejszego święta, Rosz HaSzana ma swoje korzenie w Biblii. Słowo Boże nazywa ten dzień dniem dęcia w szofar (róg barani lub koźli, którego zakrzywienie ma przypominać, że człowiek powinien ugiąć się przed wolą Bożą; dęcie w szraf symbolizuje królewską władzę Boga nad całym światem, Bóg jest naszym Stwórcą i Królem; przypomina również o naszym uznaniu Boga jako naszego osobistego Króla i Zbawiciela ). Dlatego znana jest inna nazwa tego święta – Dzień Trąbienia (Li.29:1).

Prawdopodobnie Dzień Trąbienia (Jom Terua) był dniem, w którym głośnymi dźwiękami szofaru obwieszczano królewskie panowanie Boga JHWH nad swoim umiłowanym narodem, Izraelem.

„JHWH, ich Bóg, jest z nimi i dźwięk trąb Króla [teruat melech] wśród nich (4Moj.23:21).”


Dźwięk szofaru ma wstrząsnąć i przypomnieć człowiekowi, że swoim życiem już dziś staje przed najwyższym ze wszystkich sądów, sądem Boga Najwyższego. Oby dźwięk Bożego szofaru grzmiał w naszym sumieniach w chwilach, kiedy stajemy przed wyborem dobra lub zła; niech będzie dźwiękiem naszego codziennego nawrócenia. Dla kochających Boga i idących Jego drogą niech będzie dźwiękiem radości z Życia i oczekiwania na głos trąby Bożej, objawiającej moment drugiego zstąpienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa z nieba (1Tes.4:16).

Rosz HaSzana jest świętem duchowej odnowy człowieka oraz upamiętnieniem zakończenia Boskiej Kreacji, a dokładnie jej szóstego dnia, w którym stworzony został człowiek, gdyż według judaizmu właśnie dnia 1 Tiszri Bóg stworzył człowieka.

Ubiegły Rosz HaSzana uczciłem
refleksją pobytu na cmentarzu żydowskim w Częstochowie
w miłym gronie bliskich osób.
Dywany bluszczu rozpościerającego się
i okrywającego macewy i pnącego się po drzewach
przypominały o Bożej nadziei - powstaje do życia Izrael.
Bluszcz na szczytach pni drzew usychał.
Patrzyłem i wzbudziła się myśl,
- umierać, aby żyć, tracić z siebie aby zyskać siebie
gdzie w ubóstwie ducha będzie dużo miejsca dla Bożego Ducha.

Leszana towa tikatewu wetehatemu!
Obyście byli zapisani (w Księdze Życia) i opieczętowani na dobry rok!

Łaska i pokój Boży z Wami, drodzy przyjaciele doglądający słowa na haszamajim.
Amen.

6 komentarzy:

  1. Radku, bardzo interesująca i skłaniająca do szczerych refleksji notka. Upamiętanie - to niezbyt lubiany temat, ale w życiu z Bogiem, nie obejdzie się bez tego :) I dobrze. Bo tak naprawdę, każdy dzień, powinien "zahaczać" o pokutę, badanie własnego serca przed Bogiem i sobą samym, szukanie miejsc, które wymagają uporządkowania i oczyszczenia. Poza tym, pięknie przybliżyłeś to żydowskie święto. Niewielu chyba czerpie tak naprawdę z tego jak żyje i przeżywa Boga naród żydowski. Ja co prawda znam kilku "pasjonatów", ale poza tym nie stykam się na co dzień z tą tematyką. Ale przekonuję się coraz bardziej, że warto się zainteresować -:)
    Pozdrawiam ciepło -:)
    Kate

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, Salomon modlił się, że tylko w szczerości wobec JHWH, Boga naszego możemy wypełnić Jego wolę wyrażającą się w nadanym przez Stwórcę Prawie.

    Nieraz nie chcemy tej szczerości i (o zgrozo) przyzwyczajamy się do tego; w innym przypadku powywracała by ona nasze życie w paru kwestiach do góry nogami. My lubimy po swojemu...

    A zajrzeć do swojej duszy trudno.
    To rzadkie dzisiaj,
    chyba, że zaglądanie do tej bliźniego.


    Szczerość wymaga odwagi.

    Ale trudno o szczerość, trudno o odwagę, kiedy nasze życie pędzi za kasą i za resztą rzeczy tego świata.

    Dlatego Pan Bóg dał święta.
    Moment szczególny do refleksji nad sobą,
    na zajrzenie do własnej duszy,
    nie cudzej.

    Zaglądając tam znowu powracamy do szczerości.

    Ktoś kiedyś powiedział, że nasz duchowy rozwój odbywa się tak, jakbyśmy poruszali się po zwojach śruby. Charakteryzuje nas rozwój spiralny, a obwody naszej życia spirali określają kolejna przeżyte lata naszego życia. Ruch po linii śrubowej ma to do siebie, że jeżeli zatoczymy pełen obrót to nie jest możliwe, byśmy znaleźli się w tym samym miejscu co uprzednio, np. rok temu. Nie ma czegoś takiego, jak stanie w miejscu w życiu duchowym. Albo rozwijamy się w Bogu, albo rozwija nas nasz przeciwnik, któremu nie zależy na naszym dobru.

    Oby kolejne okręgi naszego życia zaznaczały się w pnącym się do góry rozwoju w Panu.
    Na ile rozwinąłem się w Panu?
    Czy autentycznie zależy mi na służbie dla Niego?
    M.in. o takie pytanie łatwiej w czasie świąt,
    za co niech będzie
    chwała Ci Boże,
    że dajesz taki specjalny czas
    spojrzenia w głąb siebie.

    Stwórz w nas serce szczere Panie!



    Dzięki Kate za komentarz;
    i zachęcam do zaglądania w Tanach,
    w odkrywaniu obyczajowości
    naszych starszych braci:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Radoslaw,zaglądam na stronę "Żydzi Polscy" i interesuję sie tą tematyką.Jak wiesz w dzień pojednania były dwa kozły,jeden dla Pana drugi dla Azazela.Ten dla Pana to Pan Jezus,ten drugi to symbol szatana który ma być zamknięty w otchłanii,czyli na calowitym pustkowiu bo ludzi wtedy nie będzie na ziemi.Pobije ich Chwała Boża gdy Pan jezus przyjdzie.Piszę o Obj.20,1-6.Sam Yom Kippur to dzień sądny i oznacza on rozpoczęcie sądu Bożego i oczyszczenie Światyni w Niebie z grzechów jak to robił kapłan Żydowski w ziemskiej Światyni.Sam temat dotyka tak jak piszesz rachunku sumienia z całego życia,i zastanowienia sie w jakim miejscu jesteśmy,czy ufamy Bogu czy też coś innego pochłania naszą uwagę.Yom Kippur to symbol rzeczy przyszlych Radosław które wypełniają się na naszych oczach.Badanie naszego serca zawsze pokazuje nędzę ludzkiego charakteru dlatego bardzo potrzeba nam pokory i zaufania Bogu.Pozdrawiam Radosław:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczera pokuta to pierwszy krok do nawrócenia. Do dziś pamiętam to uczucie kiedy zdałam sobie sprawę z tego, w jak głębokim bagnie grzechu siedziałam, choć wcześniej nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Myślę że każdy nawrócony przechodzi przez to uczucie, bez niego nie ma opamiętania. Skrucha jest istotna dla naszego związku z Bogiem przez całe życie a nie tylko przez ten jeden dzień czy moment, warto się zatrzymać choć na chwilę by zrobić rachunek sumienia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Tomku za przemyślenia. Zawsze jest dla mnie cenne, jak patrzą inni chrześcijanie na tematy, o których piszę. Zazwyczaj co do moralności i wypełniania Prawa nieznaczne są różnice, większe jeżeli ważymy swoje poznanie nauki (teologii) biblijnej:)

    A więc…

    „dwa kozły, jeden dla Pana drugi dla Azazela. Ten dla Pana to Pan Jezus, ten drugi to symbol szatana który ma być zamknięty w otchłani, czyli na całkowitym pustkowiu bo ludzi wtedy nie będzie na ziemi.”

    Spotkałem się z takim tłumaczeniem symboliki kozła dla Azazela, ale osobiście słabo mnie przekonuje. Wiedzę to inaczej.

    Obydwie ofiary kozłów (dla Pana i dla Azazela) przedstawiają śmierć Pana Jezusa, ale z innych punktów widzenia.

    Kozioł Pański pokazuje śmierć Pana Jezusa, jako ofiary dla Boga, a kozioł Azazela zapowiada haniebną śmierć na krzyżu, która była dla żydów przekleństwem - dla nas stała się błogosławieństwem umożliwiając nam życie dzięki wierze (Gal.3:11-14).

    W tych kozłach pokazane są dwa ujęcia śmierci naszego Pana, Jezusa Chrystusa - jedna ofiarnicza (z punktu widzenia Boga i wierzących), druga haniebna (z punktu widzenia niewierzących i żydów).

    Natomiast w święcie Jom Kippur widzę Dzień Sądu Bożego, który nastąpi wraz z drugim przyjściem Jezusa Chrystusa na ziemię.

    Tak to wiedzę.

    Pozdrawiam Cię serdecznie Tomku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Alu w greckim słowie „pokuta” ukazana jest cała nasze droga do Boga.
    „Pokuta” w grece to „metanoia” - ” – zmiana sposobu myślenia; zmiana nastawienia umysłu, a właściwe całego wnętrza człowieka.

    Polskie przekłady Biblii tłumaczą słowo „metanoia” poprzez 3 terminy:
    upamiętać się (BW), pokutować (BG), nawrócić się (BT).

    W tym jednym greckim słowie zawierają się te trzy tak ważne prawdy dla naszego zbawienia,
    w tym jednym słowie wyznaczona jest przez Boga droga do nieba.

    Oczywiście nad naszą "matanoią", co podkreślasz, musi stać SZCZEROŚĆ. Bez niej, to tylko kolejny frazes w naszym życiu chrześcijańskim.


    Alu, przyznam Ci, że trochę zazdroszczę Żydom wszystkich ich świąt, jakie obchodzą. To święta powszechnie obchodzone w Izraelu, gdzie jest dzień wolny od pracy w którym dużo łatwiej jest o rachunek swojego sumienia. Zresztą taki sens był nadania przez Boga świąt. Podczas świąt był zakaz wykonywania jakiejkolwiek pracy, bo służyły one m.in. temu, by Żyd przypominając sobie o wzniosłych wydarzeniach z historii swego narodu, czegoś się z nich nauczył, a w szczególności zbliżył do Boga.
    Dla tego, powolutku zaczynam obchodzić te święta na swój sposób, po chrześcijańsku:)

    Żydzi uważają dzisiaj, że nie da się tych świat obchodzić w pełni, ponieważ nie ma świątyni, ani kapłaństwa. Dla niektórych praktykujących te święta, jednak to co pozostało jest całą pełnią.

    Mój przyjaciel i brat w Panu napisał mi kiedyś bardzo ładne swoje świadectwo odnośnie praktykowanie świąt żydowskich (biblijnych) w swoim życiu:

    „Ja mam kapłana i mam świątynię. Moim kapłanem i wzorem jest Jezus, moją świątynią - ciało, to własne materialne i to zborowe Ciało Chrystusa. Tam praktykuję zasady świętości pokazane między innymi w świątecznych przepisach. Oczywiście rozważam także te aspekty, których nie da się praktykować, a które już dzisiaj mają znaczenie jedynie alegoryczne, jak ofiary, które należało składać w świątyni. Jednak ich rozważeniu teoretycznemu towarzyszy mi także praktykowanie ich w duchowy sposób. Jeśli bowiem moją ofiarą jest Jezus, to Jego głowę uciskam z całej siły wyznając mój grzech przed Nim jako moim Arcykapłanem. A do tego sedna dokładam te kilka obyczajów wynikających ze świątecznych zwyczajów. Mnie to dużo daje. Innym być może nie i dlatego nie obchodzą tych świąt, tylko je rozważają. Inni jeszcze ani nie obchodzą, ani nie rozważają. Każdy postępuje zgodnie ze swoim sumieniem i zasadą Rzym. 14:5.”

    Każdy z nas niech postępuje zgodnie ze swoim sumieniem. Sędzią naszym jest Bóg.

    Pozdrawiam Cię ciepło, Alu.

    OdpowiedzUsuń