piątek, 16 października 2009

Przemiana serca


Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie (Mat.3:2).

„Nawracajcie się” – odpowiedź na to wezwanie Słowa Bożego nie polega na zmianie dwóch czy trzech uczynków, nawet nie na zmianie postawy czy zachowań, ale na zmianie wnętrza - myśli i uczuć. W nawróceniu się nie chodzi o zmianę zachowania, ale o przemianę serca.

Mogę spędzać całe życie na poznawaniu zasad, wykonywania obowiązków religijnych, biernym wygrzewaniu ławek mojego kościoła, a tak naprawdę nigdy nie poznać Boga intymnie, całym sercem.

Jezus Chrystus wypowiada twarde słowa, że pewni ludzie, którzy w swoim mniemaniu żyli pobożnie, kiedyś usłyszą od Niego: „Nigdy was nie znałem.”

Istotą nawrócenie się nie są nasze uczynki, ale bliskość z Niebiańskim Ojcem i Jego Synem, Jezusem.

Limitowany bilet do niebieskiej bramy Bożego Królestwa to życie z Bogiem na co dzień, a nie tylko od święta.

Nawrócenie to przemiana serca!

12 komentarzy:

  1. Radku! Jak mamy nawracajcie serce skoro jestesmy nie doskonalym? Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Reniu, początkiem i końcem drogi do każdego naszego nawrócenia się jest Jezus Chrystus. Szczerze, z pragnieniem życia z Nim przyjmując Go do serca, pokazując to przez chrzest Bóg-Ojciec obdarza nas swoim Duchem Świętym.
    "A jeżeli mieszka w was Duch Tego , który Jezusa wskrzesił z martwych, to ten co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha (Rzym.8:11)."
    Bóg daję nam nowe życie i siłę fizyczną w doczesności. Warunkiem korzystania z Jego obietnic jest WIARA. Kiedy On jest "obiektem" wiary jesteś w Nim doskonała i święta - oddzielona od świata.
    Sami w sobie jesteśmy prochem, ale w Bogu jesteśmy "wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym."
    W Nim i przez Niego dokonuje się nasze nawrócenie, On wyciąga nas z ciemności do światła. Tylko On nie działa wbrew naszej woli.

    Jeżeli nie czujesz/czujemy tego, jeżeli nie masz/mamy wiary w działanie w twoim/naszym życiu Boga, wołaj/wołajmy do Niego, by otworzył nasze serca na ufność i wiarę w Niego.

    Wówczas, za ap.Pawłem każdy z nas powie:
    "Chociaż bowiem w ciele pozostajemy, nie prowadzimy walki według ciała, gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz ma od Boga moc burzenia twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga, a wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi (2Kor.10:3-5).

    Rozwiązywaniem naszych pytań i wątpliwości jest Jezus - On prowadzi do Tego od kogo wyszliśmy, do naszego Boga, Najwyższego, Boga JHWH.

    Pan Bóg patrzy na naszą służbę, która opiera się na wierności, nie na umiejętności nie popełniania błędów. Ludzkim umysłem patrząc na to wszystko to nie jesteśmy godni naszego Ojca. Ale On pochylił się ku nam przez swojego Syna.
    Zanurzając się w Nim możemy być uwolnieni od każdego bólu i strachu.

    Tylko wówczas nasze twierdze w umyśle, każde złe myśli mogą zostać poddane pod panowanie Chrystusowi. Polem walki jest nasz umysł oraz wypaczone poglądy. Rozwiązanie każdej z tych spraw znajduje źródło w Jezusie.

    Dzięki Bogu możemy walczyć orężem Ducha.
    Dzięki Ci Boże!

    Reniu, niech Cię dobry Bóg błogosławi!
    Rozmawiajmy z Nim, jak najwięcej.

    Pozdrawiam równie ciepło!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przemiana serca jest centralnym punktem Ewangelii, ale za przemianą serca w naturalny sposób podąża zmiana zachowania :) Zatem nasze zachowanie zależne jest od stanu naszego serca :) Im bardziej Bóg przemienia nasze serca, tym więcej z tych przemian wypływa na zewnątrz. Można, oczywiście stwarzać pozory nawróconego serca, przemienionego życia - ale jak słusznie napisałeś, przed Bogiem okaże się to garścią nic nie wartych śmieci. Biblia poucza, że dążymy do doskonałości, uczymy się Boga upadając i podnosząc się, wrastamy w Niego a On w nas... Bóg nigdy nas nie popycha i nie zmienia na siłę, lecz codziennie daje wiele szans na to, byśmy poddawali Mu nasze serca do "obróbki" ufnie, z pragnieniem podobania się przede wszystkim Jemu. To jest pewien trud i pewien proces, któremu chcemy się poddać albo nie. Tak czy inaczej, Tym który zna nasze serca "na wylot" jest TYLKO Bóg i tylko ON będzie nas sądził ze stanu naszego serca. To On czyni nas doskonałymi, nie my sami siebie. Niektórzy próbują najpierw być SUPER a potem przyjśc do Boga, lecz wysiłki takie z góry są skazane na niepowodzenie, niestety, bez Bożej mocy, wsparia i prowadzenia, bez posłuszeństwa Słowu - doświadczamy porażki na całej linii i wracamy do punktu wyjścia - bardzo często zniechęceni i zagniewani na Boga, który nie uznaje naszych "Świątobliwych atrap" :)
    Pozdrowionka
    Kate

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Kasiu, za uzupełnienie notki.

    Dodam tylko: przemiana serca zawsze zmienia nasze zachowanie, życie; ale nie każda zmiana zachowania jest przemianą serca.

    Przemiana serca = zaufaniu Bogu, oddaniu swojego życia Jemu. Bóg nas wówczas przemienia.

    Można zmieniać swoje zachowanie, robić dobre rzeczy, ale w swoim sercu nie przynależeć do Boga, i tej przynależności nawet nie bardzo chcieć.

    Pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze parę słów o ŚWIĘTOŚCI.

    Nasz Ojciec mówi do nas:
    "Bądźcie świętymi,
    bo Ja jestem święty,
    Pan Bóg wasz!"

    Bóg nie mówi: starajcie się być świętymi.
    Mówi: bądźcie święci!

    Wydaje się, że taka świętość to wzór niedościgniony. Jak kruchy od grzechu człowiek ma być święty (i to, jak Bóg)?
    Znam siebie zbyt dobrze,
    niestety też z tej złej strony.

    Co więc z moją świętością?
    Świętość to jedno z tych wyrazów terminologii biblijnej co przez wieki jest opatrznie rozumiane. Wystarczy tu wspomnieć średniowieczny ascetyzm, wyrzekanie się normalnego życia i przyjęcia postawy bierności wobec otaczającego świata, jako drogę do świętości. Wreszcie, nie od dzisiaj tylko popularny trend wyznaczania świętych przez gremium do tego wyznaczonych osób.

    A biblijna świętość nie jest drogą do Boga przez super wyidealizowane życie, co skutkiem Bożej łaski. Jezus Chrystus, Jego śmierć i przelana za nas krew sprawia, że wybierając Jego za DROGĘ swego życia stajesz się świętym przed Bogiem, czyli Jego „kadosz” – oddzielonym od tego co jest poza Nim. Przyjmując „zbawienie z łaski przez wiarę (Efez.2:8)” stajesz się szczególnym dla Boga człowiekiem.

    Świętość jest łaską. Nie ma tu zasługi człowieka. Nie człowiek czyni sam siebie świętym, ani nie ludzie czynią go świętym. Autorem świętości jest nasz Ojciec.

    "Bądźcie dla Mnie święci,
    bo Ja jestem święty, Ja, JHWH,
    i oddzieliłem was od innych narodów,
    abyście byli moimi (Kpł. 20:26)."

    Bycie świętym to
    bycie szczególną własnością Boga.

    Pozostaje druga kwestia. PRAKTYKA świętości, przy której musi stać OWOC - przejaw Bożej działalności we mnie. Owocowanie nie równa się bezgrzeszności, ale równa się ZMIANOM. Wyrabianiem w sobie
    mądrości, prawości i zmysłu Bożego.

    OdpowiedzUsuń
  6. W nawróceniu najpierw zmianie ulega nasz stosunek do Boga. Potem do innych i do siebie samego. Czasem zajmuje to trochę czasu zanim zrozumiemy pewne istotne sprawy, to tak jak Izrael szedł 40 lat przez pustynię. Nasze uczynki i nasza zmiana wyrażana na zewnątrz sprawia jednak, że ludzie widzą w nas świadectwo. Kiedyś ktoś porównał moment nawrócenia do przewrotu kopernikańskiego. To już nie my jesteśmy w centrum, jak dawniej uważano za centrum Ziemię, ale teraz to Bóg jest w centrum. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mówiąc o nawróceniu zawsze powinniśmy wiązać ten proces z samym sobą. Czasami mamy ciągotki myśleć, że "to ja kogoś nawracam."
    Mamy ciągotki nawracać.
    A w Ewangelii nie ma polecenia, aby nawracać kogoś. Jest polecenie by nawracać siebie. Tam gdzie w Ewangelii użyte jest słowo "nawrócić," to razem przy nim występuje "się."

    Czasami zdarza się, że to człowiek chce nawracać, i wówczas powstaje nawrócenie mutant,
    nawrócenie się do denominacji, do poznanej doktryny, nie do Chrystusa.

    A kolejność Boża jest tylko jedna;
    najpierw zakochaj się
    w Jezusie - Drodze do Boga i obrazie Boga,
    potem zakochaj się w innych rzeczach.
    Nie na odwrót.
    Innej kolejności nie ma.

    Pozdrawiam serdecznie Alu!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę nie w temacie, ale napiszę:
    Radku, właśnie wysłałam do Ciebie email z Onetu nie z Gmail, zresztą zaraz powinien dojść :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatni też doszedł,
    ale moja odpowiedź niestety nie;
    teraz już mam nadzieję, że odpowiedź
    znajdziesz w swojej skrzynce:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam Radku!Amen! Dziekuje za odpowiedz...chcę jeszcze powiedziec ze wyslalam e-maila do Ciebie.Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  11. Reniu, a ja już odpisałem:)

    Jeszcze dodam, do maila,
    że pomimo tego co napisałaś,
    jesteś cenna w oczach Boga,
    taka jaka jesteś.
    On czeka na Ciebie,
    na taką jaka jesteś.

    Taką jaką jesteś możesz przyjść do Boga.

    Jestem z Tobą w modlitwie.


    Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość.
    (Jer.31:3)

    Taki jest nasz cudowny Ojciec!

    OdpowiedzUsuń
  12. Radku! dziekuje za e-maila i dziekuje za modlitwe...zaraz odpisze :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń