czwartek, 1 października 2009

w uśmiechu zbroja

„A my się znamy!”- zagadnęła mnie tydzień temu uśmiechnięta dziewczyna odbywająca praktyki lekarskie w chrzanowskim szpitalu. Po przypomnieniu mi paru faktów z liceum skojarzyłem, że byłem razem z nią w samorządzie szkolnym.

Potem spotkaliśmy się jeszcze parę razy mijając się w szpitalnych korytarzach.
Ona zawsze uśmiechnięta.

I o uśmiechu i pogodzie ducha będzie ta notka.

Natalia zaintrygowała mnie swoją otwartością, bezpośredniością i uśmiechem.
Napotykając takich ludzi zachmurzony dzień staje się pogodny.

Jerzy Liebert, poeta okresu międzywojennego w wierszu „Samotność twoją” pisał:
„W uśmiechu zbroja.”
Niektórzy ludzie mają potężną zbroję.

Uśmiech jest zaraźliwy i jest najkrótszą drogą do drugiego człowieka.
Jest subtelną informacją – „mam serce gościnne.”
„Uśmiech bogaci obdarzonego, nie zubożając dającego”- słusznie zauważył
Stapulensis Jacobus Faber, autor pierwszego przekładu Biblii na język francuski.


Pisząc tę notkę „stoi przede mną” Shelley, moja przyjaciółka z Ameryki, która obecnie ze swoim mężem Davidem podziwia dziewicze piękno Alaski, przeprowadzając się tam na nieokreślony czas w chęci szczególnego posmakowania cudowności stworzenia Najwyższego.

Parę lat temu Shelley przyjechała do Polski z celem nauczenia się języka polskiego. Dokonała tego w niecały rok. Od samego przylotu do Polski przyciągała do siebie swoją osobą. Dlaczego? Jak dotąd, nie spotkałem jeszcze tak pogodnego i wesołego człowieka. Uśmiech rzadko schodził z jej twarzy. Chodząc rozpogadzała ponury naród Polski:) Nie sposób było nie odwzajemniać zwrotnego uśmiechu. My europejczycy nie mamy chyba tak sprawnych mięśni dźwigaczy kąta ust, jak amerykanie:)
Może zbyt mało ćwiczymy?

Dostałem od Shelley małą, spontanicznie i własnoręcznie zrobioną karteczkę urodzinową.


Gesty, słowa wypowiedziane w szczególnych chwilach, czasami małe drobiazgi wręczane kiedy coś wspólnie się przeżywa – uwieczniają czas, dają życie przeszłości.

Ta karteczka przypomina moment jednej takiej chwili.


Jeden z moich przyjaciół "specjalizuje się" w uwiecznianiu takich chwil małymi prezencikami – słowami, wierszami, misiami i wszystkim tym co pamięć podtrzyma.

Uwrażliwiać się na takie piękno trzeba.


A czy Pan Jezus się uśmiechał?
Uśmiechał się, był człowiekiem pogodnego usposobienia.
Skąd to wiemy?
W żadnej bowiem z Ewangelii, ani w pozostałych pismach Nowego Przymierza
nie znajdujemy wzmianki o Jezusie uśmiechniętym.
Autorzy Ewangelii wspominają Jezusa płaczącego i smucącego się.
Jednak nikt z nich nie zaznaczył, że Jezus się uśmiechał.
Tylko św. Łukasz wspomniał, że
„rozradował się Jezus w Duchu Świętym (Łuk.10:21).”
Jezus musiał być pogodnej twarzy,
bo garnęły się do Niego dzieci,
które tulił i trzymał na swych kolanach.
Żadne dziecko nie garnie się do ponuraka.

Uśmiech jest szczególnym darem Bożym. Uśmiech daję szczęście, o którym nie można powiedzieć, że jest albo go nie ma, że straciłem szczęście.
Szczęścia się nie traci. Szczęścia się nie zyskuje. Szczęście się tworzy. Szczęście jest zależne tylko od nas samych. Drogą do szczęścia jest uśmiech.


„Radość serca wychodzi na zdrowie
duch przygnębiony wysusza kości”
– spostrzegł Salomon.

Jednak i ten Boży dar można zabrudzić, zdeptać jego czystość.
Uśmiech może być bowiem fałszywy, ironiczny, szyderczy, upokarzający, nawet wrogi.

Szukajmy uśmiechu, radości i pogody ducha Jezusa, by jak Jezus umieć się jeszcze rozradować otwierając swój pancerzyk dumy i powagi; więcej – umieć, być przygotowany by rozradować się w Duchu Świętym.


Ucz nas Panie złączenia mądrości z dziecięcym uśmiechem
(z wiekiem coraz go mniej)
i połączenia serca z rozumem.
Amen!

5 komentarzy:

  1. kiedyś moi przyjaciele przesłali mi takie myśli o uśmiechu:
    `Darząc uśmiechem- uszczęśliwiasz serce.
    Uśmiech bogaci obdarzonego nie zubożając dającego.
    Nie trwa dłużej niż chwila, ale jego wspomnienie zostaje na długo.
    Nikt nie jest tak bogaty, by mógł nim pogardzić, ani tak ubogi, by nie mógł nim darzyć.
    Uśmiech niesie radość rodzinie, umacnia w pracy, świadczy o przyjaźni.
    Uśmiech podnosi na duchu zmęczonych, leczy ze smutku.
    Gdy więc napotkasz kogoś o twarzy ponurej obdarz go hojnie uśmiechem.
    Któż bowiem bardziej go potrzebuje, niż te, co nie potrafi dawać?` (Faber)
    Cieszę się, że zmieniłeś Radku swoje zdjęcie refleksyjne, na te na którym się uśmiechasz:)
    Uśmiecham się do Was kochani! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak trzymać, Radku -:)!!!
    Kate
    Pozdrawiam i oduśmiecham się -:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi, hi... Cała Shelly :) szczera i kochana ta karteczka :)

    A jak radzicie sobie z (u)śmiechem w połączeniu z powagą? Myślicie, że ogólnie chrześcijanin powinien być poważny czy to zależy od charakteru?

    OdpowiedzUsuń
  4. Karteczka wcale nie jest brzydka ;) A poza tym nie wiem czy oglądałeś albo czytałeś "Imię róży" - tam właśnie był spór o to czy Jezus się śmiał czy nie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Kamila za rozbudowanie
    mądrych słów Fabera.

    Gosiu, uśmiech-powaga? Jak ze wszystkim nie można popadać w skrajności. Natomiast co do proporcji to pewnie zależą one od naszego charakteru, ale uczyć się warto być i uśmiechniętym, radosnym, z poczuciem humoru, jak i tez poważnym. W niektórych sytuacjach życiowych nie sposób się uśmiechać.
    W niektórych wręcz odwrotnie.

    Ja lubię korzystać z tych dwóch stanów ducha:)

    Chrześcijaństwo można w bardzo łatwy sposób zamienić na poważne legalistyczne wypełnianie nakazów i zakazów;
    i odwrotnie, na lekkie radosne stwierdzenie, że wszystko wolno, przecież Bóg nas kocha.


    Alu, oglądałem "Imię róży" i to dwukrotnie.
    Mam mocno zamazany jednak obraz tego sporu.
    Może napiszesz coś więcej.

    Pozdrawiam Was dziewczyny radośnie
    w dniach radosnego święta Sukkot (Namiotów).

    OdpowiedzUsuń