czwartek, 19 listopada 2009

co jest miłe Panu (Ef. 5:10)


Badajcie,
co jest miłe Panu (Ef.5:10).






Badać – grec. dokimadzo – próbować, doświadczać, wybierać, poddać próbie, wybadać.

Co jest miłe Panu? Jak można badać to, co jest miłe naszemu Ojcu?

Podstawowym, pewnym, niepodważalnym źródłem rzeczy miłych naszemu Ojcu jest Jego Słowo – Biblia. Kiedy ją otwieramy, to zawsze czynimy to w obecności jej Autora.
Biblia - jedyna lektura na ziemi, której się nie tyle czyta, co SŁUCHA!

Z objawionego przez Boga słowa dowiadujemy się o Nim, jaki jest,
co lubi, a co jest Mu obrzydliwe. Bóg nasz przybył
i nie milczy (Ps.50:3) -
począwszy od Raju, w którym Adam powiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie (Rdz3:1) przez całą historię ludzkości Pan Bóg jest Tym który mówi i przekazuje swoją wolę. Stwórca jest Bogiem ukrytym (Iz.45:15), ale jednocześnie jest Będę, Który Będę, czyli Tym, który jest obecny, jest blisko i objawia się przez Słowo i Działanie. Ap.Paweł przestrzega: Dziś, jeśli głos Boga usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych. (Hebr.3:7n). Odnoszę te słowa przede wszystkim do codzienności, zwykłego odmawiania rzeczy, o które prosi mnie Bóg.

Źródłem tego co jest miłe Panu jest Biblia – objawione Słowa naszego Ojca!

Kiedyś kapłan Heli uczył swego ucznia, Samuela, jak ma się zachować, gdy zwróci się do niego Bóg. Samuel chciał się uczyć, bo słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione, i kiedy Pan Bóg po raz czwarty przemawia do niego, odpowiada: Mów, bo sługa Twój słucha (1 Sam. 3:10). Za czasów apostolskich taką postawę przyjęli bracia w Tesalonice, co było powodem radości ap.Pawła: Dlatego nieustannie dziękujemy Bogu, bo gdy przyjęliście słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale jako to, czym jest naprawdę – jako słowo Boga, które działa w was, wierzących
(1 Tes. 2:13).


To jest to! PRZYJĘCIE SŁOWA! Aby przyjąć słowo, najpierw trzeba je usłyszeć, jeszcze wcześniej - chcieć usłyszeć. Usłyszenie głosu Pana to dopuszczenie go do swojego wnętrza i tam do jego działania – przemiany serca, dopuszczenie do siebie myśli spoza własnego świata. To autentyczne i przeżyte odkrywanie w nim treści, których celem nie są najpiękniejsza myśl czy zrozumienie najskrytszych tajemnic, lecz spotkanie z zmartwychwstałym Synem Bożym, Jezusem i poddanie się woli Niebieskiego Ojca. To życie z Nim nie tylko w niedzielnym zamyśleniu. To rzeczywistość Boga w życiu, poza imitacjami swojej duchowości. Zbyt często słowo Boga zatrzymuje się na poziomie naszego umysłu i nie jest odbierane tam gdzie być powinno – w sercu. Skutkiem tego jest poznanie woli Bożej przez Słowo, ale jej nie wypełnianie
(nie praktykowanie).

Czytanie słowa Bożego = słuchaniu. Słowo to jest bowiem żywe (Hebr. 4:12). Zapisane na stronach, ale przemawia. Zapisane jako tekst, ale nie jest tekstem. Jest Bożym Słowem powiedzianym konkretnie do każdego z nas.
I tylko podczas czytania - słuchania Pisma Świętego wyzwala się więź pomiędzy Autorem, a czytelnikiem - słuchaczem. Taka sama więź, jak w kontakcie osobistym, która pobudza do odpowiedzi na wypowiedziane słowo. Przy czytaniu innego tekstu pisanego nie ma mowy o takiej więzi. Słowo Boże jest żywe. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! (Łuk. 8:8).

Salomon, będąc młodym królem, po złożeniu tysiąca ofiar całopalnych na wyżynie w Gibeonie, usłyszał od Boga słowa, które zaważyły na dalszym jego życiu: „Proś o to, co mam ci dać.” Młody Salomon poprosił o „lew szema” (serce słuchające). Wiemy, że spodobało się Bogu, to o co poprosił i przez ten wybór stał się najmądrzejszym z ludzi. Poprosił o ten dar, jak sam uzasadnił, aby dobrze sądzić lud i rozróżniać dobro od zła. Chciał dobrze wypełniać słowo Boże, a żeby to robić trzeba go najpierw usłyszeć/słuchać. Kluczem do mądrości z nie tego świata jest SŁUCHANIE, i tego oczekuje od nas Pan.

Tymczasem my często jesteśmy zagłuszeni sprawami własnego życia. Samuel, wypowiadając: Mów, Panie, bo sługa twój słucha, po raz pierwszy spotkał się z Bogiem. Warunkiem tego spotkania było słuchanie. I tak, jak Pan wcześniej trzykroć go wołał, tak woła nas, a my często nawet nie słyszymy, zajęci naszymi własnymi sprawami.
A Pan Bóg nie narusza naszej wolności, którą nam dał i wobec tego czeka. Czeka, aż Go usłyszymy, i abyśmy przede wszystkim umilkli, bo póki ciągle gadamy, nie jesteśmy w stanie Go usłyszeć.

Przyjęcie Słowa do serca możemy rozpoznać po owocach, po myślach, które rodzą się w sercu, i które niekoniecznie są realizacją naszych pragnień, ale są czymś co uderza w nasze utarte schematy myślowe i zaczyna w nas żyć. Głos Boży to „dziwny” proces, który jak niezidentyfikowany impuls rozpoczyna penetrację naszych myśli, szukając w nich gościnnego miejsca. Często proces ten jest bardzo krótki. Tak, jak szybko i niespodziewanie się zaczyna, tak szybko znika. I musimy się wysilić i zachęcić, aby skutki tego impulsu w nas zostały. Być może wielu z nas było odbiorcą tego procesu, kiedy Słowo nagle pojawia się w naszym umyśle i przekazało, że mamy coś zrobić, czegoś się podjąć, gdzieś iść, na coś zwrócić uwagę, może kogoś odwiedzić. To Boże słowa, Jego dla nas podpowiedzi, na które musimy się wyczulić, bo łatwo jest uczynić je spamem w naszej głowie.

Potem usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie! (Iz.6:8). Tak samo pyta Bóg i dzisiaj. Pan Bóg potrzebuje osób, którzy będą Go słuchać, i którzy pójdą tam gdzie On pokaże. Pan Bóg czeka na naszą aktywność, chęć zawierzenia i współpracy z Nim.

Ześlij światłość swoją i swoją prawdę, niech one mnie prowadzą (Ps.43:3). Światło to i prawdę Pan Bóg zsyła nam
co dzień, podobnie jak promienie światła posyła przez słońce. I tak, jak możemy schować się w cieniu przed słońcem, tak możemy schować nasze głowy przed tym najbardziej subtelnym głosem Bożym.

Pan działa Duchem przez Słowa na nasze serca.

Wołaj do Mnie,
a odpowiem ci,
oznajmię ci rzeczy wielki
i niezgłębione,
jakich nie znasz (Jer.33:3).


Ojcze, przez Jezusa Chrystusa,
otwieraj nasze serca,
byśmy słyszeli i wiedzieli Twój głos,
jak w ognistym powiewie wypala nasze „ja”,
które buntuje się przeciw związaniu się z Twoim Słowem!

Badajcie co jest miłe Panu.

Miła Panu jest szczerość i szlachetność naszych uczynków,
konsekwentne i rzetelne życie w świadomości,
że jest naszym Bogiem i Ojcem, wszechmocą swoją działającym w nas.
Miła Panu jest nasza potrzeba rozmów z Nim,
nasz czas tylko dla Niego przeznaczany.
Miła Panu jest nasza aktywność,
wychodzenie naprzeciwko Jego woli, współpraca z Nim.
Miła Panu jest prawda naszego życia
– kiedy słowa harmonizują z naszym życiem,
a życie jest świadectwem słów.

Ojciec pyta swoje małe dziecko:
„Jaka jest stolica Polski?”
Chłopczyk odpowiada wraz ze zwróceniem swojej twarzy
w oblicze ojca: „Warszawa”
czekając na przytaknięcie lub sprostowanie odpowiedzi.

To jest relacja z Bogiem – żyć z twarzą zwróconą z oblicze Ojca.

Najpierw zapytaj, proszę o słowo JHWH – pochylając się nad radą króla Jozafata (2Krn.18:4) – AMEN!

13 komentarzy:

  1. Miłe dla Pana jest dziękczynienie - ofiara płynąca wprost z naszego serca. Bo jak tu nie dziękować, za nowe życie, za nowy dzień? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... czasem już nawet słów brak by wyrazić zdumienie wobec mocy Słowa, które jest żywe i do szpiku kości przeszywa życie... a starczy tylko lekko ucho przytknąć... mówi... woła... i nie da się usiedzieć... chce się biec... spojrzeć w Jego twarz i po prostu nic nie mówić...

    ..."byśmy słyszeli i wiedzieli Twój głos,
    jak w ognistym powiewie wypala nasze „ja”,
    które buntuje się przeciw związaniu się z Twoim Słowem!"

    ...byśmy biegli prosto w Twoje ramiona!!!
    AMEN!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miła Bogu jest nasza szczerość i nasze szukanie tego, co miłe i dobre w Jego oczach. Miłe jest Mu nasze posłuszeństwo i serce wdzięczne, ochotne do uwielbienia, modlitwy i przebywania w Jego Obecności. Poza tym miłe Mu jest nasze codzienne życie, gdy powierzamy Mu nasze plany, marzenia - ale także smutek, bezradność i łzy. :)
    Jeśli postrzegamy Boga faktycznie jako naszego Ojca, przebywanie z Nim jest dla nas radością, nie zaś uciążliwym, religijnym obowiązkiem. Do takiej więzi się dorasta i dojrzewa, tej więzi się uczymy poprzez wiele doświadczeń, także tych bolesnych. Nikt nie rozumie nas lepiej i nie pomoże skuteczniej niż Ojciec, który naprawdę wie co jest dla nas dobre. A podstawą, tak jak napisałeś, drogi Autorze, jest poznawanie Boga i tego co Mu miłe, poprzez lekturę Biblii...
    Pozdrawiam serdecznie. (Serdeczne pozdrawianie, to chyba to, co też się BOgu podoba, o ile szczere i sympatyczne :)
    Chochlik

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to zabrzmi zbyt ekspresyjnie, ale bardzo bardzo bardzo dziękuję za ten wpis. Pomógł mi. Coś we mnie spłonęło, a jak wpadłam do kościoła podziękować to jeszcze usłyszałam dzisiejszy psalm ("Będę się cieszył z Twej pomocy, Boże.").
    Niech mi ktoś powie, że Einstein nie miał racji jak mówił, że przypadek, to Bóg przechadzający się incognito.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbienie i dziękczynienie. To są dwie rzeczy miłe Bogu, których nieraz tak mało w naszym życiu.

    Ps. 100:4
    Wstępujcie w Jego bramy wśród dziękczynienia, wśród pieśni chwały w Jego przedsionki; chwalcie Go i błogosławcie Jego imię!

    Piękny opis wejście w świątynię niebieską Bożej obecności. Do bram swojej obecności Bóg zechciał, by wchodzić z dziękczynieniem,
    z bram w przedsionki z chwałą. Potem tylko pozostaje już spotkanie z Ojcem!

    Pochylając się nad modlitwami bohaterów biblijnych ich modlitwy to w 90% uwielbienie i dziękczynienie.

    Rozumieli oni wyznaczoną przez Boga drogę do siebie.

    Oby z szczerości i poznania Boga w naszych sercach wyrastała z nas chwała
    i dziękczynienie naszemu Ojcu, który godny jest od nas je odebrać.

    Pozdrawiam Cię ciepło Alu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech nasze serca otwiera Boża miłość,
    w której niech każdy zobaczy,
    jaki jest cenny w oczach Boga.

    Niech miłość Ojca znajdzie oddźwięk w naszych sercach, by bliskość spotkania z Nim,odmieniła każdego, który spotkanie z Ojcem doświadczy.

    Nasz Bóg, jak ojciec syna z przypowieści o synu marnotrawnym (a może raczej o miłosiernym ojcu) wygląda na nasze powroty do Niego, wyczekuje
    i w Jego ramionach jest miejsce dla każdego.

    "...byśmy biegli prosto w Twoje ramiona!!!
    AMEN!!!!"

    Amen, Amen, Amen!

    serdeczny uścisk dłoni Magdo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Serwus Chochliku :)

    Szczerość, to jest podstawa każdej modlitwy, uczynku, ofiary, relacji, więzi.
    Do tej szczerości dodać autentyzm
    oddania się Bogu, i w niebie całe zastępy anielskie się radują z takiej istotki
    chodzącej po ziemi :)

    „Jeśli postrzegamy Boga faktycznie jako naszego Ojca, przebywanie z Nim jest dla nas radością, nie zaś uciążliwym, religijnym obowiązkiem.”

    Nazywanie Boga swoim Ojcem, które jest wyrażeniem osobistych uczuć, a nie kolejnym zwrotem religijnym. Ważną prawdę poruszyłaś.

    Przez Jezusa możemy osobiście poznać Boga, jako Ojca.

    Mat. 11:27
    Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.

    Mamy kochającego Ojca w niebie. Jak bym chciał, aby ta prawdę odebrał każdy z nas na poziomie swojego serca, aby nie rozbiła się o ściany naszego umysłu,
    o mury kłamstw przeciwnika Bożego.

    „Czy nie sprzedaje się pięciu wróbli za dwa grosze? Ani o jednym z nich Bóg nie zapomina” – powiedział Jezusa.

    Dwa wróble kosztowały w Izraelu jeden grosz,
    a pięć wróbli dwa grosze. Kiedy kupowano cztery wróble piątego kupujący dostawał gratis.
    A nasz Ojciec, Ojciec wszystkiego stworzenia
    i tego wróbelka ma w swojej opiece, i o niego się troszczy. Jak troszczy się o takiego wróbelka, to jak bardzo troszczy się o nas…

    Ojcze, dziękuję Ci za cudowną, rodzącą do życia łaskę, podnoszącą z każdej, z ludzkiego widzenie nie do naprawy beznadziei.
    Ty jesteś ponad tym,
    Ty jesteś Ojcem i Lekarzem.
    Ty znasz każdego z nas po imieniu, każde serce!

    Objaw siebie przez Syna wszystkim tym,
    którzy Cię szukają.

    Niech wpadną w Ojcowskie, Twoje miłosierdziem przepełnione ramiona!

    Dziękuję Ci, Ojcze, że możemy tu pisać o Tobie!

    Przemieniaj nas do życia z Tobą, naszym Ojcem;
    prowadź nas mocą Twojego Ducha!



    Chochliku, pozdrawiam równie serdecznie
    i uśmiecham się do Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to chwała naszemu Ojcu!

    Zabrzmiało tak, że wywołało
    miłe uczucie w środku
    i dziękczynną myśl ku niebu.


    „Będę się cieszył z Twojej pomocy, Boże”

    Ps. 13:6
    Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu;
    niech się cieszy me serce z Twojej pomocy,
    chcę śpiewać Panu, który obdarzył mnie dobrem.

    Pozostaje więc tylko zaśpiewać dla naszego Ojca pieśń radości z udzielonej pomocy!

    Jak Dawid,
    śpiewajmy Bogu za dnia i w nocy!

    "Chwalę Ciebie Panie i uwielbiam!
    Wznoszę w górę swoje ręce,
    uwielbiając Imię Twe.
    bo wielkiś Ty, wielkie dzieła czynisz dziś,
    nie dorówna Tobie nikt, nie dorówna Tobie nikt."

    Wzywać Cię będę przez wszystkie moje dni,
    nie spocznę.


    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne rozważania. Wielka mądrość i wrażliwość w nich zawarta Radku! Jestem pod wrażeniem...jakbym czytał Aidena Tozera skrzyżowanego z Philem Bosmansem i jeszcze mi to kogoś brakuje.. Życzę błogosławieństwa Bożego i wytrwałości! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Jurku.

    Oby w każdych z tych rozważań
    chwałę odbierał nasz dobry Bóg.
    Taki jest cel tego bloga
    - i cieszę się,
    że w różny sposób przejawiana
    jest chwała Najwyższemu.

    "Jako dobrzy szafarze
    różnorakiej łaski Bożej
    służcie sobie nawzajem
    takim darem, jaki każdy otrzymał.
    Jeżeli ktoś ma dar przemawiania,
    niech to będą jakby słowa Boże!
    Jeżeli ktoś pełni posługę,
    niech to czyni mocą, której Bóg udziela,
    ABY WE WSZYSTKIM BYŁ UWIELBIONY
    BÓG PRZEZ JEZUSA CHRYSTUSA.

    JEMU CHWAŁA I MOC NA WIEKI WIEKÓW!
    AMEN.

    1P.3:11


    Moje słowa są jedynie echem (co daj Boże)
    słów Najwyższego.

    Pragnę uchwyciwszy się ręki Jezusa
    składać dobre wyznanie o
    Ojcu i Synu;
    pragnę by to miejsce było miłą
    przystanią w drodze do spotkania z Ojcem.

    Dziękuję szczególnie za życzenia;
    niech i nad Tobą i w Tobie jest
    błogosławieństwa Boga Najwyższego.

    pozdrowionka Jurku:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham Twoje teksty :P
    Zaczynam słuchać! Chyba ta notka jest takim słowem Boga do mnie :)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Paulina, dziękuję.

    "Chyba ta notka jest takim słowem Boga do mnie :)"

    Chwała Bogu!

    Razem z Tobą wołam:

    Moje życie ma tylko w Tobie ukojenie.
    W Tobie chroni się moja dusza.
    Od Ciebie przychodzi zbawienie.
    Ojcze, Panie należę do Ciebie,
    i jestem od Ciebie zależny.
    Chcę być taki, jaki jesteś TY.

    Kocham Cię Ojcze!

    OdpowiedzUsuń
  13. WSPANIAŁY BLOG!
    NIECH BÓG BŁOGOSŁAWI!
    :)

    OdpowiedzUsuń