środa, 9 grudnia 2009

w PANU nadzieja!

Pani Ania z powodu zatrzymania pracy serca znalazła się na oddziale intensywnej terapii, gdzie przez trzy tygodnie nikt nie podjął się jej rehabilitacji.
Utrzymywana przy życiu dzięki aparaturze medycznej została więc 21 dni w bezruchu. Skutek – ogromny obrzęk i zaniki mięśni.

Po tygodniu pani Ania wraca powoli do siebie, zaczyna mówić a obrzęk powoli znika, choć z udami jest ciężko (dalej mocno obrzęknięte).
O czynnej pionizacji jeszcze nie ma mowy.

Wczoraj zaskoczyła mnie pogodnym:
„Dziękuję serdecznie panie Radku. W panu nadzieja.”

Ucieszyłem się z tego, bo smutna, zrezygnowana buzia pani Ania zaczyna się rozpogadzać. Zaczyna budzić się w niej nadzieja, że będzie jeszcze normalnie funkcjonować.

Dzisiaj natomiast udało się na przekór niedowierzaniu pielęgniarek z pionizować ją dzięki stołowi pionizacyjnemu.

Pani Ania, jeszcze o tym nie wie, ale jej rehabilitacja oprócz mojej kontroli jest jeszcze pod kontrolą Niebiańskiego Ojca. Jutro chciałbym wręczyć jej tą małą książeczkę ze słowami Autora, który jest Największym Lekarzem chorób
i ludzkich serc.

Praca w szpitalu, styczność z pacjentami z jednostkami chorobowymi, o których czasem dopiero dowiaduję się, że są – niejednokrotnie sprawia wołania mojego serca:
„Przyjdź Królestwo Twoje!”

Szczególnie boli cierpienie dzieci.


Ale nadejdzie taki czas; już nadchodzi, kiedy zostanie otarta wszelka łza, śmierci już nie będzie, cierpienia już nie będzie, ani żałoby, ani krzyku, ani trudu już nie będzie, bo to co skażone zostanie odmienione i odrodzenie nie z nasienia skazitelnego, lecz z nieskazitelnego. Wówczas wilk zamieszka z barankiem, a lew jak wół będzie jadał słomę. Dzieci będę wkładać swe ręce do kryjówek żmii. Przejrzą oczy niewidomych, a uszy głuchych się otworzą. Chromy podskoczy, jak jeleń, a język niemych radośnie wykrzyknie: „Bóg jest Wielki!” A człowiek napełni się znajomością Pana! Zostanie uczynione wszystko NOWE! Bóg poślubi szukających Go sercem przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubi lud swój przez wierność.

„Zaiste, bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy się Go boją, niech chwała Jego zamieszka na całej ziemi. Miłosierdzie i prawda spotkają się ze sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój. Wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość wychyli się z nieba. Pan sam obdarzy szczęściem, a nasza ziemia wyda swój owoc. Sprawiedliwość pójdzie przed Nim i wyznaczać będzie drogę krokom Jego (Ps.85:10-14).”

„Ani oko nie wiedziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielki rzeczy przygotował Bóg, tym którzy Go miłują (1Kor.2:9).”

Bóg powiedział: Napisz te słowa, bo są one wiarygodne i prawdziwe!

Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia. Zwycięzca to odziedziczy i będę Mu Bogiem, a on będzie Mi synem (Obj.21:6n).”

W ufności czekam na ten czas!
Bóg pragnie, by pani Ania czekała razem ze mną!

12 komentarzy:

  1. Tak. Ten Dzień przyjdzie, a wiele wskazuje na to że już niedługo. Taka praca pewnie daje wiele satysfakcji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne obietnice i wierze całym sercem że są prawdziwe i wiarygodne jak nasz Wszechmocny Bóg.To prawda iż wiele wskazuje że ten dzień już niedługo nadejdzie,dlatego podobnie jak Ty Radku czekam cierpliwie z ufnością na ten piękny poranek,gdy będe mogła twarzą w twarz spotkać się ze swym najwierniejszym Przyjacielem-Stwórcą Zbawicielem i Królem w jednej Osobie naszym Kochanym Jezusem Chrystusem.Pozdrawiam serdecznie Radku,życząc obfitych lask i opieki Bożej naszego Pana i Jego błogosławieństw w Twojej wdzięcznej pracy.Krystyna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele na to wskazuje że to tuż,
    ale są zapisy w Biblii, które
    podpowiadają, że to tuż,
    ale jednak nie tuż tuż:)

    My, jako chrześcijanie
    mamy wspaniały przywilej
    "przyśpieszania przyjścia dnia Bożego"
    o czym pisze ap.Piotr w swoim liście.

    Więc mamy co robić, aż do końca.

    Alu, ta praca daje satysfakcję,
    szczególnie,
    gdy widoczny jest jej efekt.

    Ale ma też inne strony...
    jak każda praca.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Krysiu, mam wiele wyobrażeń o tym dniu:)
    Szczególnie często myślę
    o chwilach nauki śpiewania pieśni nowej,
    w muzycznych niebiańskich warsztatach
    śpiewu ku Ojcowskiej chwale!

    Wiem, że marzeniem Boga,
    jest, abyśmy się tam znaleźli.
    Obyśmy nie zawiedli Jego i nawzajem siebie!

    Dziękuję za błogosławieństwo.

    Pokój Boży Tobie Krysiu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Radku,

    a ja po moim pobycie w szpitalu zaproponowałam Eli - naszej koordynatorce działań ewangelizacyjnych w kościele, żebyśmy spróbowali wejść w kontakt z ordynatorami warszawskich szpitali i poprosili o możliwość pozostawiania dla chętnych pacjentów Biblii - może nawet takich specjalnych wydań z większymi literami :) Po zabiegach pacjentom pozostaje albo patrzenie w sufit, albo bezmyślne wpatrywanie się w monitor tv, albo przeglądanie brukowców, a tymczasem oni BARDZO POTRZEBUJĄ nadziei i wsparcia.

    Mój pomysł się spodobał i po zgromadzeniu odpowiednich funduszy ruszymy do działania :) BARDZO chcę się w to zaangażować :) Wspaniale jest móc nieść radość i nadzieję innym :)

    Pozdrawiamy serdecznie razem z Piotrem i Natankiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzie tylko dziś nie wejdę, to czytam o nadziei albo zaufaniu :P
    Tak, to właśnie nadzieja sprawia, że żyje się łatwiej! :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nadzieja w Panu... Nie znam innej, która miałaby tak wielki i wieczny sens ...:)
    Chochlik

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlatego też trzeba mieć to powołanie, aby ogrom cierpienia nie przygniatał za bardzo, a jednocześnie nie prowadził do rutyny i obojętności, tak więc życzę wiele łas i wytrwałości w tej niełatwej prazy i służbie w jednym. Bożego posilenia i mądrości kiedy własne siły zawiodą bardzo Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Popieram zdanie poprzedników. Do tej pracy jak do każdej innej potrzebne jest powołanie. Tym bardziej jeśli mamy być jednocześnie świadectwem. Cieszę się Radku że możesz się tak realizować :D Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gosiu, widzę, że pobyt w szpitalu dobrze Ci zrobił:)
    To dobry pomysł, szczególnie z dużymi literami.

    Gosiu, jak pewnie spostrzegłaś w szpitalu,
    przede wszystkim liczy się rozmowa,
    wysłuchanie człowieka, wsparcie,
    podarowany czas, gościnność serca.

    Jeżeli razem ze Słowem z Nieba pozostawi się serce z Nieba,
    to może być to zalążkiem
    wzbudzenia w ludzkich sercach
    tęsknoty, która wskaże drogę do Ojca.

    Błogosławię Wasz pomysł i życzę owocnej realizacji:)

    ------------------------------------------------

    Paulina, to szczęściara z Ciebie:)
    Żyjesz w dobrym środowisku:)
    Jest za co dziękować Bogu!

    ------------------------------------------------

    Kasiu, i ja nie znam innej
    i nawet nie chcę innej znać:)

    ------------------------------------------------

    Dziękuję Ci Jurku za życzenia.
    Czytam je na głos i mówię
    – niech tak się stanie!

    Dziękuję!

    ------------------------------------------------
    Alu, cieszę się, że się cieszysz:)
    Niech Duch Pana jest nad nami w każdej pracy,
    za którą się zabieramy,
    by czynić ją tak, jakbyśmy
    czynili to dla Pana.

    ------------------------------------------------

    Pozdrawiam Was ciepło:
    Gosiu, Paulino, Kasiu, Jurku i Alu!

    OdpowiedzUsuń
  11. ciesze sie, ze trafilam dzis na twojego bloga (przez FB, hop-hop ze znajomego na znajomego, z przyjaciela na przyjaciela) - potrzebne mi bylo troche optymizmu :) bede zagladac i podczytywac.

    pozdrawiam serdecznie,
    kasia s

    OdpowiedzUsuń
  12. :)
    z mojej strony, zapraszam:)

    ciepły uścisk dłoni Kasiu!

    OdpowiedzUsuń