piątek, 27 lutego 2009

zachwyt


Na Dąbiu u moich przyjaciół od niedawna, co środę goszczą małe dzieci, by uczyć się śpiewać. Niezwykły to śpiew, bo naście kilkuletnich gardełek nieraz dosłownie „krzyczy” do Boga w niebie.

Na początku nieśmiało i cichutko, potem już coraz głośniej: „Gdyyy Bozyyy duuuch wypełnia mnieee, jak Daaawid, śpiewać chceeee…”
Śpiewały, uśmiechały się – dla wujka wystarczyło, aby się rozpłynął.

Z biegiem czasu coraz mniej w nas dziecka.
Nawet, gdy bardzo chcemy je w sobie zatrzymać,
to filozofia rozwoju sprawia, że dorośleje.
Od dziecka życie prowadzi do dorosłości,
a od dorosłości do starości.
A w spotkaniu z Jezusem wszystko jest na opak.
Przy Nim na powrót trzeba stawać się dzieckiem.
Z dnia na dzień zawracać w stronę dziecięcego zachwytu
nad tym co święte, a co nabiera nieraz takiej oczywistości,
że przestajemy zwracać na to uwagę.
A On nie chce spowszednieć w naszym życiu.

W Nowym Przymierzu podziw to greckie thauma,
które ma ten sam rdzeń co Theos – Bóg.

Aby zobaczyć Boga w życiu trzeba w zachwycie
spojrzeć na to co w nas i obok nas,
na to co najmniejsze, a przez to największe.

Połączyć mądrość z dziecięcym zachwytem
i serce z rozumem.

poniedziałek, 23 lutego 2009

bet i lamed


Pierwszą literą Tory jest „bet” – która rozpoczyna słowo „bereszit” – „na początku”. Ostatnią jest „lamed” – która kończy słowo „Jisra’el” – „Izrael”.

Łącząc litery „bet” i „lamed” otrzymamy słowo „bal” – „nic”.
Odwracając jednak ich szyk – utworzą słowo „lew” – „serce”.

Żydzi uczą, że jeżeli człowiek służy Bogu ze świadomością, że jest „niczym”, a jednak stara się Mu służyć całym swoim sercem, to jest to mu policzone, jakby zachował całe Prawo Boże, te które zawiera się między pierwszą a ostatnią literą Tory.

Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daję łaskę
(List Jakuba Apostoła 4:6).


Dużo POKORY i jeszcze więcej SERCA, ot recepta do Bożego błogosławieństwa.

czwartek, 19 lutego 2009

kocham cieee!

- Psecytaj mi bajke – prosi mała, uśmiechnięta Debora.
- Dobrze, ale musisz usiąść wujkowi na kolanach.
- Dobze – i jeszcze bardziej, słodko się uśmiecha.
- A może spytamy Jasia, czy chciałby poczytać z nami?
Po chwili namysłu, odpowiada z jeszcze większym uśmiechem – dobze.

Początkowo Jaś wybrał zabawę samochodzikami i nie miał ochoty na wspólne czytanie, jednak po chwili namysłu dołączył do nas.

Zaczęliśmy jednak we dwoje, wujek czytał, a Deborka siedząc mu na kolanach przekładała strony książeczki. A czytaliśmy przygody Kubusia Puchatka.


…zamykam oczy. Widzę dzieci przyprowadzane do Jezusa. Trzymają mamę za nóżkę. Wychylają główkę zza kolan niepewnie. Cudowny jest widok zaciekawionego dziecka. Widzę Jezusa i dzieci, które siedzą Mu na kolanach. Widzę, jak burzy się w środku na uczniów, którzy starali się je odgonić.

Kto nie przyjmie królestwa Bożego, jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. Do takich należy bowiem królestwo Boże.

Dziwnie musieli się poczuć uczniowie. Przeświadczeni, że czynią dobrze, właśnie wtedy dowiedzieli się, że królestwo do „małych” należy. Prostota i szczerość, czystość serca. Warto czasem porozmawiać z dzieckiem, by się tego nauczyć.

Rozkochała mnie w sobie Deborka, za beztroskie po wszystkim: „kocham cieeee!”
Może Jezus też usłyszał takie słowa, gdy dzieci siedziały Mu na kolanach?
Szczere, prawdziwe, czyste kocham Cię.

Dlatego Królestwo jest tylko dla dziecięco wykrzyczanego – Kocham Cię, Boże!

poniedziałek, 16 lutego 2009

bądźcie świętymi

W Starym i Nowym Przymierzu czytamy słowa, które mówi nasz Bóg. Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan Bóg wasz!

Bóg nie mówi: starajcie się być świętymi. Mówi: bądźcie święci!

Wydaje się, że taka świętość to wzór niedościgniony. Jak kruchy od grzechu człowiek ma być święty (i to, jak Bóg)? Znam siebie zbyt dobrze, niestety też z tej złej strony, której w sobie nienawidzę. Nienawidzę nie świadczy jednak, że jej nie czynię. Powracam zbyt często do rzeczy, których nie chcę czynić, a czynię. Pociechę biorę ze słów św.Pawła, bo czytam, że i on walczył podobnie. Więc i ja walczę wierząc, że wyzwoli mnie z ciała, które wiedzie do śmierci – Bóg przez Jezusa, Pana naszego!

Ale co z moją świętością?
Świętość to jedno z tych wyrazów terminologii biblijnej co przez wieki jest opatrznie rozumiane. Wystarczy tu wspomnieć średniowieczny ascetyzm, wyrzekanie się normalnego życia i przyjęcia postawy bierności wobec otaczającego świata, jako drogę do świętości. Wreszcie, nie od dzisiaj tylko popularny trend wyznaczania świętych przez gremium do tego wyznaczonych osób.

A biblijna świętość nie jest drogą do Boga przez super wyidealizowane życie, co skutkiem Bożej łaski. Jezus Chrystus, Jego śmierć i przelana za nas krew sprawia, że wybierając Jego za DROGĘ swego życia stajesz się świętym przed Bogiem, czyli Jego „kadosz” – oddzielonym od tego co jest poza Nim. Przyjmując „zbawienie z łaski przez wiarę (Efez.2:8)” stajesz się szczególnym dla Boga człowiekiem.

Świętość jest łaską. Nie ma tu zasługi człowieka. Nie człowiek czyni sam siebie świętym, ani nie ludzie czynią go świętym. Autorem świętości jest nasz Ojciec.
Bądźcie dla Mnie śwęici, bo Ja jestem święty, Ja, Pan,
i oddzieliłem was od innych narodów, abyście byli moimi. (Księga Kapłańska 20:26)


Bycie świętym to bycie szczególną własnością Boga.

Pozostaje druga kwestia. PRAKTYKA świętości, przy której musi stać OWOC - przejaw Bożej działalności we mnie. Owocowanie nie równa się bezgrzeszności, ale równa się ZMIANOM. Wyrabianiem w sobie mądrości, prawości i zmysłu Bożego.


Na dzisiaj szukam w sobie pokory i cichości, przede wszystkim.

piątek, 13 lutego 2009

dotyk


dotknąłem Ciebie kiedyś
dotykać chcę Ciebie zawsze
Ty którego nikt
nigdy nie widział
a który dajesz się
dotknąć
przez tak małe rzeczy

Boże daleki
a przecież
bliższy mnie niż ja sam

dworzec

nie ma miłości
na dworcu kolejowym
kiedy trzeba kupić bilet

spogląda złowrogo
i z ironią
człowiek na człowieka
pociąg nadjeżdża
czas krótki

będzie miał bilet
będzie się uśmiechał

czwartek, 12 lutego 2009

ofiara


Dzisiejsze rozumienie roli starotestamentalnej ofiary dla Boga odbiega od prawdziwego jej znaczenia. Słowo ofiara kojarzy się bowiem z utratą czegoś na rzecz drugiej osoby, która ów ofiary potrzebuje lub ma pragnienie jej otrzymania. Czytając Pięcioksiąg Mojżeszowy mogłoby się tak wydawać: kiedy człowiek zgrzeszył – Bóg żąda ofiary przebłagalnej;kiedy zebrał pierwsze plony – Bóg żąda pierwocin płodów roli, itd.

Natomiast hebrajskie „korban” („ofiara”) związane jest ze słowem „karow” – „blisko” oraz z czasownikiem „lakarew” – zbliżać”.

Najgłębszy więc sens ofiary w biblijnym rozumieniu, to nie tyle oddanie jakiejś należności Bogu (choć zapewne też), co zbliżenie się do Niego, przybliżenie do Jego majestatu i świętości. Ofiara jest narzędziem, za pośrednictwem którego człowiek zbliża się do Boga i wyraża swe przywiązanie do Niego.

Najważniejszą rolą ofiary było zbliżenie się do Boga i budowanie z Nim zażyłości.


Naszą ofiarą dla Boga może być modlitwa. Niech nie będzie tylko oddaną Bogu chwilą dnia, co czasem, w którym w szczególny sposób odczujemy Jego Obecność.

Niech będzie rytuałem wypełnionym pełnią treści.

Bóg pragnie naszej z Nim BLISKOŚCI.

środa, 11 lutego 2009

balsam


Po grudniowym spotkaniu z młodymi ludźmi w Chrzanowie dostaje od niektórych z nich wspomnienia, ze wspólnie spędzonego czasu. Niektóre są dla mnie, jak balsam dla duszy. Oto jedno z nich, które napisała 11-letnia Natalka:

Najbardziej ze wszystkich nabożeństw na zimowisku w Chrzanowie
zapamiętałam społeczność o modlitwie.
Wcześniej nie zastanawiałam się dużo nad tym tematem, dlatego
starałam się zapamiętać jak najwięcej.
Próbowałam wprowadzić w życie niektóre myśli wypowiedziane na
tych nabożeństwach. W wielu przypadkach
to się nie udało lecz próbuje nadal i mam nadzieje, że w końcu dojdę
do celu.


O, jak dobrze jest Boże przy Tobie, kiedy jesteś, kiedy wspierasz. Zamieniaj nasze modlitwy w kadzidło, którym będzie pachnieć NIEBO.

Dziękuję Ci za ten kurs, a nade wszystko za te kochane dzieci, młodzież.

poste restante


„Poste Restante” to film o historii króciutkiego listu
napisanego przez małą dziewczynkę do Pana Boga
na adres: Pan Bóg. Niebo.

Takie i inne listy uznane za przesyłki niedoręczalne
i po upływie roku zostają zniszczone
w jednym z urzędów pocztowych w Polsce.

Film kończy scena,
unoszących się ku niebu
zniszczonych strzępków listu.

Zniszczony list
i tak unosi się tam gdzie Jego Adresat,
jak kadzidło modlitwy wznoszące się do Boga- Ojca.


Ten nie długi film ukazał się wraz z książką „Pan Bóg. Niebo”
w ramach „Biblioteki Gazety Wyborczej”.

Książeczka natomiast otwiera drogę poznania jednej,
szczególnej dla mnie osoby.
Przez nią natrafiłem na książkę „wszystko co uczyniliście,,,”,
z tych, co UCZY,
o której napiszę innym razem.

A „Poste Restante” i ową książeczkę - polecam.

wtorek, 10 lutego 2009

niebo


Haszamajim to piąte słowo Bereszit („na początku”) – Księgi Rodzaju, rozpoczynającej list Boga – Ojca do ludzi.

Bereszit bara Elohim et haszamajim weet haarec.
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.

Niebo. Nasz dobry Ojciec przewidział to miejsce zanim stworzył świat, zanim stworzył człowieka. Miejsce, do którego zaprasza człowieka, oczekując tylko jednego – odwzajemnienia MIŁOŚCI.

„Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa” – pisze apostoł Paweł, wyrażając tęsknotę wszystkich ludzi kochających Pana Boga i Jego Syna.

Niebo. Rzeczywistość przyszłości. Miejsce do którego dążę, tęsknię, oczekuje.

Istnieje jednak pewien sposób patrzenia na życie, który daje namiastkę nieba Bożego już dziś. Istotą tego sposobu patrzenia jest NAUKA. Nauka Bożego patrzenia na świat. Jak to zrobić? Patrzyć sercem. To jedyna droga, by „wpatrywać się nie w to, co widzialne, lecz w to,co niewidzialne.”

Niech to miejsce będzie miejscem gdzie będziemy uczyć się uwrażliwiać na Słowo Boga do nas skierowane i wyczekiwać, i może już dziś – dotykać NIEBA, zasiadając u stóp Jezusa.