środa, 17 czerwca 2009

zbyt łatwo/zbyt trudno?


nie raz prawdziwy Bóg
zbyt
łatwo
nam się wymyka

łatwo jest mówić
o Bogu dobrym,
zawsze kochającym,
obdarzającym niekończącą się miłością,
zawsze przebaczającym
usłyszawszy każde słowo "przepraszam"

łatwo mówić
o Bogu mało wymagającym


sztuką i prawdą
jest mówić
o Bogu, który JEST
o tym
nie tworzonym
przez swoje potrzeby,
wyobrażenia,
nieraz wygodę

o tym,
o którym mówi
On sam

środa, 10 czerwca 2009

(nie)doskonały świat


Bereszit bara Elohim et haszmaijm weet haarec
(1 Moj. 1:1)
. To pierwsze zdanie Biblii mówiące o stworzeniu przez Stwórcę świata, który był dobry i przez Niego błogosławiony (1 Moj. 1:31,11,22). Czyli na początku początków, w czasie, który nie sposób sobie wyobrazić, Pan Bóg stworzył wszechświat. Stworzył początek wszystkiego. O tym mówi słowo bereszit, nic bowiem przed tym „na początku” nie było. Drugim słowem w pierwszym zdaniu Biblii jest bara, które ma o wiele większe znaczenie niż jego polskie tłumaczenie. Kiedy bara używane jest w Biblii w stosunku do Pana Boga, to oznacza Jego działanie niewyobrażalne dla człowieka, tworzenie czegoś z niczego, od nowa, czegoś nadzwyczajnego, wręcz „niewykonalnego”. W takim znaczeniu tylko Bóg może być jego podmiotem. Używane jest ono do opisania najdoskonalszych dzieł Stwórcy. Przy stworzeniu świata jest użyte tylko 7 razy, a co ciekawe – i przy stworzeniu człowieka słowo to użyte jest aż trzykrotnie. Stworzył (bara) więc Bóg człowieka na swój obraz; na obraz Boży go stworzył (bara);stworzył (bara) mężczyznę i niewiastę (1 Moj. 1:27). Na dalszych stronach Biblii słowo bara odnoszące się do Pana Boga użyte jest przy opisie stwarzania nowego nieba i nowej ziemi, gdzie Najwyższy będzie przebywał wśród ludzi (Iz. 65:17-25). W tym sensie, o jakim mówi słowo bara, człowiek nie może nic stworzyć. Twórczość ludzką język hebrajski określa przeważnie słowem asa („czynić”, „robić”). Słowo to również znajduje się w opisie stworzenia, ale nie jest ono tak znaczące i potężne, jak bara. Bara – w przeciwieństwie do asa – to wykonanie czegoś bez wysiłku, to czynność nie związana z trudem. Popiera to żydowski komentarz do Tory, który mówi, że Pan Bóg stworzył świat bez jakiejkolwiek fizycznej pracy. Słowo „rzekł” użyte przy opisie stworzenia świata to hebrajskie amar – „rzec”, „mówić”, „umyślić”, „chcieć”. Czyli można je zarówno tłumaczyć na „rzekł”, jak i na „zechciał”, podkreślając w ten sposób wcześniejsze znaczenie słowa bara (czynność nie związana z trudem).


Ale przejdźmy do doskonałości stworzenia. Pan Bóg tak stwarzał świat, że to, co stworzył w pierwszych trzech dniach, uzupełniało to, co stworzył w następnych trzech. I tak światło i ciemność zostały uzupełnione ciałami niebieskimi (1. dzień z 4. dniem). Morze i niebo zostało uzupełnione rybami morskimi i ptakami (2. dzień z 5. dniem), a sucha ziemia została zamieszkana przez zwierzęta i człowieka (3. dzień z 6. dniem). Ta „wzajemność” stworzenia pokazuje doskonałość Bożego dzieła. A jeszcze piękniej wyraża się ona w stworzeniu człowieka. Człowiek w dziele stworzenia był wyjątkowy. Jako jedyne stworzenie został „ulepiony z prochu ziemi” przez samego Stwórcę, a nie powstał – jak inne stworzenia – jako konsekwencja wyrażonego słowa lub myśli. Jednak również to dzieło zostaje udoskonalone, tak jak poszczególne dni stworzenia były udoskonalane następnymi. Stwórca bowiem uzupełnił stworzonego przez siebie mężczyznę kobietą i dopiero wtedy nazwał ich człowiekiem. Pięknie jest to ukazane w hebrajskich słowach oznaczających mężczyznę i kobietę (isz i isza). W tym znaczeniu słowa Pana Jezusa brzmią jeszcze bardziej cudownie: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł [Jezus]: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mat. 19:4-6).


Całe Boże stworzenie miało się uzupełniać i pozostawać w łączności z sobą. Tak Pan Bóg wszystko uczynił, że świat jest piękny i doskonały, a zarazem paradoksalnie „niedoskonały” – Stwórca uczynił wszystko tak, aby człowiek, niejako łącznik z Nim samym, mógł uzupełnić świat tym, co wykona służąc Bogu. Tak jak Pan Bóg uzupełniał swoje stworzenie kolejnym stworzeniem, tak jak uzupełnił doskonałego mężczyznę doskonałą kobietą, tak człowiek dzisiaj może – współpracując z Panem Bogiem – dołożyć swoje działanie do stwarzania Bożego świata. Dlatego pochylając się nad starszą panią i podając jej pomocną rękę w przejściu przez ulicę, uczestniczymy w Bożym zamyśle w stosunku do nas samych i w stosunku do tej kobiety. Jesteśmy wyrazicielami Jego woli, która działa, kształtuje, stwarza i podtrzymuje przy życiu to, co stworzy. Wola Boża działa w nas, bo wyciągamy rękę w stronę osoby tego potrzebującej. Bóg kształtuje i otwiera nas na potrzeby innych i stwarza nowego, Bożego człowieka: Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem
(2 Kor. 5:17)
. Stwórca cały czas pragnie nas stwarzać do swojej woli, jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef. 2:10). Pomagając więc drugiej osobie, pozwalamy Bogu dalej stwarzać, tworzyć w nas „chęć chcenia” (Filip. 2:13)naszych wewnętrznych przemian i „tworzenia” dobrych uczynków. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga (2 Kor. 5:18).

wtorek, 2 czerwca 2009

złodziej życia (2)


Działanie szatana ukazane jest już na początku dziejów ludzkości.

Ewa zrywa owoc – przestępstwa dokonuje sama, ale kusi ją szatan. Tak jest i dzisiaj.
Grzeszymy sami, ale często (nie zawsze) sprawcą myśli o grzechu jest szatan.

Szatan podchodząc do Ewy nie mówi – „Zerwij owoc i zjedz!”. To byłoby zbyt proste i zbyt czytelne. Pierwszą jego czynnością jest NAWIĄZANIE KONTAKTU z nami. Dlatego podchodzi do Ewy i mówi: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedźcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? Czy Bóg zakazał zrywać owoców z każdego z drzew? Nie. Szatan dobrze o tym wie i dlatego zadaje takie pytanie. Po co? Chce nawiązać relację z człowiekiem. Ewa odpowiada: „Nie, możemy zrywać owoce z drzew, tylko z tego jednego nie wolno nam zrywać”. I zaraz mówi dlaczego nie wolno im zrywać. Wówczas szantan neguje słowa Boga.

Dzisiaj działa podobnie - delikatnie i subtelnie wypowiada te same słowa: Czy rzeczywiście Bóg powiedział…?

Czy rzeczywiście to jest takie złe? Przecież, jak inni to robią to dlaczego ty masz tego nie zrobić? Czy rzeczywiście można być pobożnym na co dzień? W taki sposób nic nie osiągniesz. Więc trochę samolubności, chciwości i moich rozkoszy możesz dodać to swojej świętości. Czy rzeczywiście Bóg interesuje się światem, skoro jest tyle zła, cierpień? Czemu nie reaguje? Myślisz, że interesuje się Tobą? Czy rzeczywiście warto się uświęcać? Przecież jesteś TYLKO człowiekiem. Popatrz na innych, w porównaniu z nimi żyjesz całkiem przyzwoicie. Szatan spacza ludzki umysł, który przez to nie zdaje egzaminu wiary (por.2Tym.3:1-9).

Nasze życie z Bogiem jest INDYWIDUALNE, a nie grupowe. Szatan posługuje się często negatywnymi przykładami innych ludzi. Nie odczuwamy jego słów dosłownie. Działa przez nasze myśli, bo to istota duchowa i ma możliwość oddziaływania w taki sposób. Nie czytamy własnych myśli, jako myśli szatana, ani tym bardziej nie mamy jego obrazu przed sobą, więc tak bardzo potrzeba nam być czujnym. Szatan nie działa prosto, ani czytelnie, działa przebiegle.

Dlatego potrzeba nam wyczulić się na to, że może chcieć zadziałać przez nas – jak?

Tak, jak zawsze - przez kobietę (Ewa), przez nieprzyjaciół, niepowodzenia, choroby (historia Hioba), przez podsuwanie kiepskich pomysłów najświętszym nawet ludziom, jak choćby Dawid (1Krn.21:1). Szatan może zwodzić "dobre" rady (Mat.16:22n), czyli przez podawanie się za anioła światłości (2Kor.11:14), przez wybieranie Słowa Bożego z naszych serca, czyli zaśmiecanie nam głów innymi "ważnymi" sprawami. Może nas kusić, byśmy starali się dokonać wielkich czynów, jak to czynił w przypadku Jezusa (Mat.4:3,6). Może działać przez przyjaciół, jak choćby w przypadku Piotra, który w dobrej wierze strofował Jezusa. Działa podszeptując administracyjne i siłowe sposoby rozwiązywania sporów z drugim człowiekiem. Ważne, by pamiętać, że może zadziałać przez osobę wierząca, bo jak zadziałał przez Dawida czy Piotra, to tak samo może zadziałać przez nas, chcąc wymóc na nas jakąkolwiek ugodę.

Nasza uwaga powinna więc być skoncentrowana na WALCE, jaka toczy się w naszych MYŚLACH i EMOCJACH - ta walka wymaga zbroi Słowa i ustawicznej pracy nad sobą.

Apostołowie Jakub i Piotr piszą wprost:
Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu,
a ucieknie od was (Jak.4:7).
Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć.
Mocni w wierze, przeciwstawiajcie się mu (1P.5:8n).


Dają wzorzec, jak walczyć z szatanem. Najpierw trzeba PODDAĆ SIĘ BOGU, a potem PRZECIWSTAWIĆ SIĘ temu, który występuje przeciwko nam i tym, których kochamy.

Jak się przeciwstawiać?
Daje nam przykład sam Pan Jezus. Gdy Szatan przystępuje do Niego na górze, aby Go kusić, odpowiada mu: Idź precz szatanie! (Mat.4:10). Jezus NIE WCHODZI z szatanem W DYSKUSJĘ. On nie walczy z pokusą, ale odrzuca ją jednym zdaniem. Nie daje narodzić się pokusie. Do tego trzeba być jednak czujnym, zdać sobie sprawę ze swoich słabości. Pokusa może się rozwinąć w taki sposób, że nie spostrzeżemy, jak będziemy w sytuacji, w której nie będziemy w stanie trzeźwo myśleć, analizować skutków tego co nastąpi.

Szatan często wykorzystuje pewność siebie człowieka, okłamującego samego siebie, że pokusy nie mają nie mają nań wpływu, a to wymarzona pożywka dla niego. Łatwiej jest unikać pokus niż później uwolnić się od autora ich mocy. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł (1Kor.10:12).

Znam siebie i wiem, że jak znajdę się w niewłaściwym miejscu tym przestrzennym czy w tym w swoich myślach to mogę przegrać. Dlatego nie chcę w pewnych miejscach się znajdować, bo jestem słaby i mam świadomość tego. Moje najgorsze głupstwa, które w życiu popełniłem wiążą się, że w porą nie powiedziałem: Idź precz! Aby wypowiedzieć te słowa we właściwym czasie potrzebna jest MODLITWA i POST (por.Mar.9:14-29), bo czasami jesteśmy bezsilni, na swój grzech, ponieważ pewne przywary są w nas już tak zakorzenione, że nie sposób je pokonać inną drogą niż w MODLITWIE wzmocnionej POSTEM.


Warto jest WALCZYĆ ze swoimi problemami NIE SAMEMU, a we dwóch lub trzech wyznając je najbliższym. Wspólna modlitwa ma ogromną moc, z której często nie korzystamy wstydząc się nawzajem swoich ułomności i udając bardziej świętych, niż w rzeczywistości jesteśmy (por.Jak.5:16; Mat.18:19n).


Ponadczasowa rada króla Salomona: Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy, jak łatwo płynie do gardła, bo w końcu ukąsi niby wąż, jak żmija jad swój wypuści (Przys.23:32n). Na przykładzie alkoholu daje przykład, jak działa każda pokusa, z pozoru nie groźna (napicie się wina nie jest przecież grzechem), a przez nią szatan. Możemy na coś PATRZYĆ tak, że da to upust naszym namiętnościom. Wówczas zacznie to DOJRZEWAĆ i zacząć BŁYSZCZEĆ, tak że PRZEKROCZY naszą GRANICĘ, kiedy można jeszcze powiedzieć STOP; grzech WPŁYNIE i wówczas będzie już za późno, UKĄSI i wypuści swój jad destrukcji mieszkającego w nas dobra. To proces wpadania w pajęczynę grzechu.

Nie musimy przesadnie mówić o szatnie, ale dobrze mieć świadomość, że kręci się obok naszego życia czy chcemy tego, czy nie i nasza walka z nim sprowadza się do kontrolowania naszych myśli i emocji, bo jak piszą apostołowie Jan i Piotr obecnie cały świat leży w mocy Złego ( 1J.5:19 ), i diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć (1P.5:8 ). To jest ważne informacja. Szatan szuka sytuacji godnej do zaatakowania. Sytuacji, kiedy jesteśmy mniej czujni, sytuacji w której może podłączyć się pod nasze emocje.

Nie jest możliwe wyzbyć się pokus. One są i będą przychodzić. Walka z nimi polega na ich WYPIERANIU. Nie można ich nie mieć, bo często nie my jesteśmy ich autorami. Sama pokusa nie jest grzechem. Dopiero gdy pocznie rodzi grzech. Nie można nie odczuwać pokus, należy zaś WYPRZEĆ ZŁE MYŚLI DOBRYMI, a czas kiedy przychodzą ze zdwojoną siłą wypełnić modlitwą.

Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce. A nie dawajcie miejsca diabłu! (Efez.4:26n). Ap.Paweł ostrzega świętych i jasno pokazuje, że szatan może znaleźć swoje miejsce w życiu wierzącego. I to nie tylko w gniewie, który nie ustępuje, ale też w innych sprawach.

Spotykam wierzących, którzy negują działalność ewangelizacyjną mówiąc, że czas Ewangelii już minął. Czy nie jest to właśnie po myśli diabła? Czy takie zdanie nie jest wymarzonym zdaniem naszego przeciwnika?

Szatan zniechęca do wszelakiej działalności. Ile razy, kiedy chciałem coś zrobić, zorganizować przychodził z nie wiadomo skąd ze zniechęceniem, pytaniem, czy ma to sens, lub z czarnymi wizjami, że się nie uda.

Podkreślę raz jeszcze. Nie chcę pisać, że wszystkie nasze ułomności, których się dopuszczamy są tylko i wyłącznie winną szatana. Moglibyśmy wysnuć błędny wniosek, że to co złego robię to nie ja, a diabeł posłużył się moją osobą, ewentualnie zdanie przykrywka – „to moje ciało, nie ja!”. Nie. Tak nie jest. Za wszystko odpowiedzialny jest człowiek. Szatan tylko - często skutecznie - podpowiada nam, jak pójść w stronę zła. Nie robi niczego za nas. To nasza WOLNA WOLA DECYDUJE. Tak samo, jak wybieramy zrobić coś dobrego korzystając z chcenia, które jest od Boga, tak samo możemy przyjąć coś zupełnie przeciwnego.

Jeszcze jedna rzecz z działalności szatana który, jako złodziej kradnie, niszczy i zabija.
To najcenniejsza waluta naszego życia - czas.

Robi to w sposób wyrachowany oferując często złudzenie odpoczynku przed komputerem zamiast przed Bogiem. W zmęczeniu prowadzi w grzech marnotrawstwa czasu. Kradnie, niszczy i zabija czas, dziś najczęściej oprócz komputera przez telewizor (współczesną kapliczkę), zabierając całe popołudnie oferując kanapę przy ulubionych serialach, filmach, godzinach spędzanych przy grach komputerowych. Nie piszę, że oglądanie filmów jest złe, ale jeżeli zabiera nam cały nasz wolny czas to kto umie dobrze czynić, a nie czyni, ten grzeszy (Jak.4:17).

Ktoś postawił na stole słoik. Po czym włożył do niego duże kamienie. Gdy kamienie wypełnił cały słoik zapytał: „Czy słoik jest pełny?”. Odpowiedziano mu, że tak. Więc wyjął on spod lady worek małych kamyków. Wrzucił je do słoika i potrzasnął, tak, że małe kamyki wypełnił przestrzenie pomiędzy dużymi. Zapytał ponownie, czy słoik jest pełny? Już nie odpowiedziano mu ochoczo, że tak. Wziął więc piasek i wypełnił nim wolne przestrzenie pomiędzy małymi kamykami. Wówczas pomyślano, że słoik jest już pełen, ale dolano do niego jeszcze wodę.

Wcale nie jest łatwo wkładać do naszego życia na początku te „największe kamienie.” Potem zapełniać czas „mniejszymi kamykami”, a na samym końcu „piaskiem”. Wszystko podlać Duchem Świętym.

„Największe kamienie” nie koniecznie muszą wiązać się z po ludzku pojmowanymi wielkimi uczynkami. Czasami to zwykłe odwiedziny, modlitwy za kimś (wydzielenie czasu na to). Czasami tym dużym kamieniem może być po prostu moje zrezygnowanie z demonstracyjnego udowodnienia mojej racji i co za tym idzie trochę Jezusowej cichości, której poszukuję.


List do Efezjan 6:10-18.
Na koniec bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Przyobleczcie pełną zbroję Bożą, byście się mogli ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przecie krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnością, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich.

Św.Paweł pisze, że nie toczymy walki przeciwko ciału, a toczymy ją przeciwko komuś o wiele silniejszemu.
Dlatego dalej pisze: Dlatego przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście zdołali się przeciwstawić w dzień zły i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki, przepasawszy biodra wasze prawdą i przyoblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę, jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże – wśród wszelkiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!


Dostajemy nakaz założenia zbroi Bożej. Nikt za nas nie odbędzie tej wojny. Pan Bóg, ani Jezus nie będą za nas walczyć. To my mamy walczyć ich mocą. Pan Jezus przez swojego Ojca dał nam moc zwycięstwa szatana: Dałem wam władzę stąpania (…) po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi (Łuk.10:19). W Liście do Efezjan św.Paweł pragnie abyśmy doświadczali czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły (Efez.1:19). Jezus nie wykona całej pracy za nas, bo to tak, jakby żołnierz stwierdził na wojnie: „Mój dowódca stoczy walkę za mnie. Ja nie będę w ogóle strzelał”.

A szatan pała wielkim gniewem świadom, że ma mało czasu (Ap.12:9). Każdą chwilę spędza nad doprowadzeniem nas do upadku. Czyni to w sposób wyrafinowany. Często jego działalność znajduje się poza naszą świadomością. To jest istota czynienia pułapki. Na pierwszy rzut oka jest niewidoczna, dlatego się w nią wpada.


***

wciąż namawia
przedstawia oferty, kusi cenami.
dopasowuje słowa do indywidualnych potrzeb klienta.
wabi promocjami.

mówi, że wszystko jest na sprzedaż, że to tylko kwestia ceny,
każdemu należy się chwila przyjemności.
z szerokim uśmiechem zachwala szeroką drogę,
po obu stronach czynne całą dobę

butiki złudzeń.

nie rezygnuje tak łatwo
co prawda Jezus nie dał się skusić, co więcej
nieźle mu nagadał, ale reszta...

reszta już nie taka twarda
nie taka zdecydowana
brzęczą monety, tłum czeka, serce drży jak liść na wietrze.
tylko jeden pokłon. jeden jedyny i wszystko będzie twoje!

każdego dnia, dwadzieścia cztery godziny na dobę, sprzedawca kłamstw
u naszych uszu, u naszych serc, przy naszych słabościach
dwoi się i troi bo premia czeka

„jeszcze jeden głupiec uwierzył..."

jeszcze jeden przeszedł na stronę wroga. piekło tańczy...

zanim zegniesz kolana i pochylisz kark
sprawdź, skąd pochodzi szept.

(autor wiersza: Katarzyna Zychla, którą w tym momencie serdecznie pozdrawiam,
ciepły uścisk dłoni Kasiu:))