piątek, 31 lipca 2009

mowa duszy


Czym jest modlitwa?

Dzieciom tłumaczymy, że to rozmowa z Panem Bogiem. To prawda, ale modlitwa jest czymś o wiele większym. Ps.139 mówi, że Bóg wie co powiemy, zanim wypowiemy jakiekolwiek słowa. W modlitwie nie chodzi więc o słowo. Słowo stoi na drugim planie. W modlitwie chodzi o coś więcej - chodzi o SERCE.

Modlitwa jest szukaniem Boga swoim SERCEM, to rozmowa z Nim SERCEM.
W nim nasz Ojciec odbiera największą przyjemność; gdy nasze słowa wypływają z wyrywającego się do nieba serca, gdy poruszone ono, jak mówimy.

Dawid pisał w Psalmie 27:8:
O Tobie mówi moje serce: Szukaj Jego oblicza. Szukam o Panie Twego oblicza.

Pan Bóg potwierdza tą drogę społeczności z Nim.
Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. (Jer. 29:13).

To jest najważniejszy kierunek życia z Bogiem.

Często mówimy o trzech najważniejszych rzeczach w modlitwie. O dziękowaniu, o proszeniu i o przepraszaniu. Z tym, że najczęściej to prosimy, potem dopiero przepraszamy i dziękujemy. Jest jednak jeszcze jedna bardzo ważna część modlitwy, o której często zapominamy. Mniemam, że to najważniejsza część modlitwy, na którą Bóg najbardziej oczekuje, to UWIELBIENIE Boga.

Większość z chrześcijan traktuje modlitwę, jako tylko proszenie, ale jest to niestety bardzo ograniczony, mijający się z prawdą sposób modlitwy.

Są rzeczy w naszym życie, które powszednieją; łatwo to zauważyć już na przykładzie dziecka, jak od fascynacji nowozakupionej zabawki po niedługim czasie odkłada ją w zapomniany kąt. Chrześcijanom nieraz powszednieją relację z Bogiem, stają się normalnością, zwykłą czynnością. Modlitwa po poświęceniu jest częsta, gorliwa, po latach życia z Bogiem letnia czynność, która nie posiada już takiego ognia, jak przy naszym nawróceniu. Ale wcale nie musi tak być.

Czym jest dla Boga uwielbienie?

Mała Deborka przyszła mi na kolana i mówi: „psecytaj mi bajkę”. Czytaliśmy wspólnie bajkę, odgadywaliśmy wspólnie zagadki, po czym po przeczytaniu wstała i podchodząc do mnie powiedziała: „kocham Cię!.”
Zrobiło mi się ciepło w środku. Wyobraziłem sobie, co musi czuć mój przyjaciel Daniel, gdy dziecko mówi mu samo, nie z przymusu, nie z wyuczenia, ale z jednego powodu – bo CHCE – kocham Cię. Doświadczyłem trochę tego wspaniałego uczucia. Czułem się, jakby ktoś wylał balsam na moją duszę. A jak musi czuć się ojciec tego dziecka? Jak domyślam się, tak samo wspaniale musi czuć się nasz Ojciec w Niebie, kiedy z naszej niczym nie wymuszonej chęci mówimy Mu KOCHAM Cię BOŻE.

Uwielbienie odnosi się do Bożej wielkości, do Jego majestatu. Bóg stworzył cały ten świat, który jest wokół nas i jako Jedyny godny jest chwały z naszych ust i serc, bo i w tym świecie stworzył nas, ludzi.

Nasza modlitwa by była miła Bogu, musi zawierać szczere rodzące się z dziękczynienia serca uwielbienie Boga. Wówczas, jak mówi sam Bóg, takie modlitwy są dla Niego miłą wonią, zapachem najwyborniejszego kadzidła (por.Ps.141:2;Ap.8:3n).

Czemu oddanie Bogu chwały jest takie ważne?
Najprostsza odpowiedź - ponieważ Pan Bóg jest godny naszej chwały.
Dlaczego jeszcze?
Bo Pan Bóg chce, abyśmy oddawali Mu chwałę.
Wiele z Psalmów mówi: „oddajcie Panu chwałę Jego imienia” (Ps.96:8)
„chwalicie imię Pana” (113:1).


To Pan Bóg jest autorem Biblii. Ludzie, którzy spisywali te słowa, byli pod szczególnym natchnieniem Boga. Więc, jak Psalmy (i nie tylko) mówią, żebyśmy wielbili Boga, to nie mówią to dla piękna słowa, ale mówią to dlatego, bo Pan Bóg tego od nas chce, Jemu to się podoba – kiedy widzimy i wielbimy Jego wielkość przejawiającą się w świecie.

Psalmy po hebrajsku to tehilim, czyli „chwały”. Najdłuższa księga w Biblii – Psalmy – zatytułowana jest „CHWALY”. Idąc tym tokiem myślenia widzimy, że oddawanie Bogu chwały jest głównym elementem naszego życia z Bogiem. Jeżeli chwalenie Pana Boga sprawia nam trudność to czytajmy więcej Psalmów. Zobaczymy w nich wrażliwe serce Dawida i innych autorów tej księgi, jak dostrzegali oni wielkość Boga w przyrodzie, w świecie, jak widzieli to, że ich Bóg jest Bogiem wielkim i pełnym majestatu.

czwartek, 23 lipca 2009

ofiara modlitwy

Kiedy będziecie składać Panu ofiarę biesiadną, składajcie ją tak, aby Mu była przyjemna(…) aby były przyjęte, muszą to być zwierzęta bez skazy, samce - cielce, barany lub kozły. Żadnego zwierzęcia ze skazą nie będziecie składać w ofierze, bo to nie byłoby od was przyjęte.
Kpł. 19:5 / 22:19n


Najważniejszą rolą w składaniu ofiar przez Izrael, było ich zbliżenie się do Boga. Ofiary były narzędziem, dzięki któremu człowiek mógł uniżyć się przed Bogiem, podziękować, uwielbić Go, wyrazić skruchę z powodu grzechu – główna rolą było jednak zbliżenie się do Boga.

Te ofiary miały być składane Bogu tak, by były Mu przyjemne, bo sam akt złożenia ofiary nie równał się zbliżeniu do Boga. Hebrajskie słowo „ofiara” – „korban” związane jest ze słowem „karow” – „blisko”, jak i z czasownikiem „lakaerw” – „zbliżać”. Polski termin „ofiara” nie oddaje więc znaczenie słowa „korban.” Kiedy mówimy bowiem o ofiarowaniu czegoś, to mamy na myśli, że osoba ofiarująca coś traci, a ten komu jest ofiara przekazywana ma pragnienie lub potrzebę otrzymania tego daru. Jednak najgłębszy sens słowa ofiara, odnosząc się do etymologii semickiej to „zbliżyć się”, „podjeść bliżej”, „być blisko”. Dzisiejszą naszą ofiarą dla Boga nie są kozły, ani barany, a modlitwa. I tak, jak z ofiarę – głównym celem modlitwy jest przyjemne dla Boga zbliżenie się do Niego. Sama modlitwa, jej codzienne odmawianie, nie musi być dla Boga przyjemnością, tak samo, jak składane kiedyś przez Żydów ofiary; składane, ale nie przeżywane, nie spajające się więzią życia na co dzień z Bogiem.

Nasz Ojciec nie lubi, kiedy robimy coś szybko i niedokładnie. Szczególnie gdy chcemy zbliżyć się do Niego w modlitwie. Chce rzeczy najlepszych i bez skazy. Nie chce resztek z naszego czasu, nie chce nic z rzeczy, z których nam zbywa i które w łaskawości Mu oddamy.

„Bez skazy” = nie szybko, nie byle jak, zgodnie z Jego słowem, ze świadomością, że stoimy przed prawdziwym i jedynym Bogiem.

To wymaga poświęcenia, zastanowienia się, wybrania z wielu ofiar, tej na prawdę bez skazy. Wymaga zastanowienia się nad swoją relacją z Bogiem, nad czasem i nad środkami, które przeznaczamy TYLKO dla Niego.

Bóg kocha, ale też wymaga.

Gdy bowiem przynosicie ślepe [zwierzę] na ofiarę, czyż nie jest to rzeczą złą? Albo gdy przynosicie chrome i chore, czyż to nic złego? Ofiarujże to twemu namiestnikowi! - czy będzie mu miłe i czy życzliwie cię przyjmie? - mówi Pan Zastępów. Czy mam to przyjąć z upodobaniem z ręki waszej? - pyta Pan.
Mal. 1:8,13


Wszystko co dostajemy od Niego jest najlepszej jakości. To co On dostaje od nas – niestety, nie zawsze.


Kiedyś przeczytałem słowa,
że tak, jak długo żyjemy,
tak długo uczymy się modlić.

Oby nasze życie modlitewne rosło
na rodzącej owoce glebie pragnienia Bożej obecności.

czwartek, 16 lipca 2009

noc rozjaśnia światłem


Dzisiejszą ciemną noc rozjaśniał swoim światłem. Patrząc zza okna na potężną Jego moc przychodziła mi na myśl góra Synaj spowita ciemnymi chmurami z grzmotami i błyskawicami oraz bojaźń przed Bogiem, która jest początkiem mądrości.

Bojaźń przed Bogiem to nie strach, ale szacunek i respekt. Niestety nieraz większy szacunek i respekt uznajemy przed ludźmi niż przed Bogiem.

Dziwne, ale obawa przed reakcją ludzi na nasze zachowanie jest nieraz większa niż obawa, jak na to wszystko spojrzy Bóg. Są rzeczy, których nie wstyd nam czynić w samotności, a których nie zrobiliśmy przy ludziach nas obserwujących. Są myśli, które nie chcielibyśmy, by kiedykolwiek zostały wyjawione. Powód – wstyd.

Bóg zna nasze uczynki i myśli.
Jednak przy Nim rzadziej niż przy ludziach zachodzi w nas proces wstydu.
Oby nasz lęk przed Bogiem był tak silny, jak przed ludźmi - mawiał jeden z żydowskich rabinów.

„Ciekawe, że przed Tobą Nieskończenie Świętym nie wstyd mi wstydzić się za moje życie. Natomiast przebywając wśród innych podobnie przecież niedoskonałych robię wszystko aby patrzono na mnie lepszym niż jestem w istocie” (T. Żółtko).

Czasami, jak dzisiaj w nocy Bóg ukazuje nam, swoim dzieciom, swoją potęgę i moc. Niektórzy z nas, jak niegdyś Izrael drżą wówczas ze strachu. Z widokiem światłości błyskawic rozjaśniających ciemność przychodzi myśl, że nawet najciemniejsza noc ludzkich czynów będzie kiedyś rozjaśniona i jawna dla wszystkich. Jakże zdziwią się ci, którzy w imieniu „dobra” prześladowali prawdziwych chrześcijan i ci którzy na wszystko odpowiadali obojętnością. Jakże zasmucą się ci, którzy Boga w swoim życiu mieli za nic, a jak zaskoczeni zostaną, którzy choć Boga mieli na ustach, usłyszą – „nigdy was nie znałem” i trzask zamkniętej bramy Nowego Jeruzalem.

Każdy, nawet najskrytszy czyn zostanie objawiony, dokładnie tak, jak powiedział kiedyś Bóg przez proroka Natana do Dawida, w kontekście jego skrytego gwałtu i morderstwa:

2 Sam. 12:12
Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca.

Boże, zajaśniej błyskawicą prawdy o nas, by narodziła się w nas bojaźń, która zaowocuje owocem wiary, dzięki której zajaśniejesz naszym oczom.

1 Kor 4:4-5
Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę.



JHWH odezwał się z nieba grzmotem:
to głos swój dał słyszeć Najwyższy.

2Sam.22:14

czwartek, 9 lipca 2009

dwom panom służyć?


Nikt nie może dwom panom służyć.
Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Mat.6:24


To Jezusowa alternatywa: albo – albo.
Albo Bóg, albo Mamona!
Po jednej stronie Bóg, po drugiej Mamona.

Gracki termin „duleuo” oznacza służbę o charakterze niewolniczym,
służbę poddaństwa i uległości.

Aramejski wyraz „mamona” to nie tylko bogactwo,
ale też bogactwo upersonifikowane i uosobione, to bożek!

Ile w życiu człowieka takich bałwanów?
Pierwsze przykazanie można łamać częściej niż się komuś wydaje.

Bożek „ego”, kiedy na pierwszym miejscu stoi moje „ja”
(obraza, brak przebaczenia to stawianie siebie samego wyżej nad swojego Stwórcę).
Bożek drugiego człowieka; nieraz słowa ludzi stawiamy (nieświadomie?) nad słowami samej Biblii, bezkrytycznie je przyjmując. Nieraz to człowiek może odbierać cześć, która należy się tylko Bogu.
Bożek seksu. Bożek mody. Bożek telewizji i internetu. Bożek pracy, kariery, interesów.
Nie wspominając już o obrazach/bałwanach z drewna i innych ziemskich surowców.

Wszystko to co staje wyżej nad Boga i zniewala nasze myśli staje się niebezpieczne dla naszego życia z Nim. Jednym z imion naszego Stwórcy jest Zazdrosny (Wj.34:14). Nasz Bóg nie lubi, jak ktoś odbiera Jemu tylko należną Chwałę.

II przykazanie z góry Synaj mówi:
„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań(Wj.20:4nn).”

Również wiara w przesądy, zabobony i wróżby jest wystąpieniem przeciwko II przykazaniu. Często patrzymy na nie z przymrużeniem oka zapominając, jakie jest ich źródło. Np. powszechny zwyczaj niewitania się przez próg, którego wielu przestrzega. Skąd się wziął? Przeczytajcie historię Arki Bożej, która za czasów proroka Samuela była uprowadzona przez Filistyńczyków i umieszczona w świątyni Dagona, gdzie ich bożek przy Bożej Arce został zniszczony tak, że „głowa Dagona i dwie dłonie rąk były odcięte na progu, na swoim miejscu pozostał jedynie tułów Dagona. Dlatego właśnie kapłani Dagona i wszyscy wstępujący do domu Dagona nie depczą progu Dagona w Aszdodzie do dnia dzisiejszego (1Sam.5:4n).”
Ten zdawałoby się malutki, niegroźny przesąd ma wyraźne powiązanie z bałwochwalstwem.
Ile innych wokół nas takich przesądów? Jak często zamiast Bogu ufa się liczbom, horoskopom, wróżbom, przedmiotom, symbolom ect. ect.


Cokolwiek w życiu robimy, nie pozwólmy aby stało się to bałwanem,
który zastąpi miejsce Boga, lub spowoduje, że na pierwszym miejscu gdzie powinien znajdować się tylko Bóg znajdzie się TEŻ miejsce na coś innego.

Miłość do Boga nie jest podzielna.
On bierze wszystko. Zajmuje całe nasze życie.

Kiedy mamy czas na telewizję, na mnożenie pieniędzy,
a nie mamy czasu dla Boga – to jest coś z naszą relacją z Bogiem nie tak
(może w ogóle jej nie ma).

Jest Bóg. Są bałwany.
Trzeciej możliwości nie ma.

W deuterokanonicznej Księdze Mądrości znajdziemy puentujące słowa:
„Wymyślanie bożków jest źródłem wiarołomstwa, wynalezienie ich to zatrata życia. Nie było ich na początku i nie będzie na wieki. Zjawiły się na świecie przez ludzką głupotę, dlatego sądzony im rychły koniec (14:12nn).”

czwartek, 2 lipca 2009

Boże podpowiedzi


Szedłem z moim przyjacielem przez krakowskie Planty. Kiedy przechodziliśmy obok ludzi siedzących na ławkach, zobaczyłem płaczącą dziewczynę. Pomyślałem, podejdę do niej i zapytam, czy wszystko w porządku. Podszedłem w myślach prosząc Pana Boga, aby udzielił mi swojej mocy, abym mógł jej jakoś pomóc. Spędziliśmy rozmawiając ze sobą jakieś 20 minut. Miała na imię Kinga. To była piękna rozmowa. Czułem, że błogosławiona przez Ojca. Rozmawialiśmy o czasie, dzięki któremu łagodzone są każde nasze rany, o prawdziwej przyjaźni, która potrafi wziąć na swoje barki problemy innych. Wreszcie o Panu Bogu, który wysłuchuje każdych naszych modlitw i pomaga. Tak, rozmowa ta była przez Niego prowadzona. Czułem to. Kinga zauważyła, że czasami jest tak, że czegoś bardzo chcemy, a wszystko się układa całkiem nie po naszej myśli. Dopiero po upływie czasu spostrzegamy, że to, co kiedyś wydawało nam się krzywdzące, stało się teraz błogosławieństwem Bożym. I dziękujemy Mu, że tak wszystkim pokierował i przepraszamy Go, że chcieliśmy w nasze życie wprowadzać swoją wolę, a nie powierzyć się Jemu. Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem – i teraz tak będzie – powiedziałem.

Łzy przestały płynąć z jej oczu. Wręczyłem jej malutki Nowy Testament, który miałem ze sobą, mówiąc, że słowa zawarte w nim mają dla mnie ogromne znaczenie i wiele razy przez nie Jezus Chrystus, mój największy Przyjaciel, wyciągał mnie z moich zmartwień.
- Kinga, życzę ci takiego uśmiechu, jaki masz teraz przez cały czas. Aby radość na twojej miała w Nim źródło.
- Ten uśmiech spowodowałeś swoją obecnością. Dziękuję ci za to, że przystanąłeś i spędziłeś ze mną tę chwilę czasu – powiedziała.
Zrozumiałem wtedy, że moje podejście do niej miało głęboki sens Boży.

Przez takie spotkania i rozmowy Pan Bóg uczy mnie, aby nie przechodzić obojętnie obok ludzi spotykanych na ulicy, spotykanych w swoim życiu. Bo jeśli kogoś zauważam, to jest to dane mi przez Boga. Mogę to zlekceważyć i pójść swoją drogą. Mogę też przystanąć, podejść, porozmawiać. Zamienić kilka słów, poświęcić kilka minut. I może przyniosę komuś ukojenie? Może przez to spotkanie przemówi do mnie Bóg? Może sam się wzbogacę? Może poczuję Jego bliskość? Może On ode mnie, od ciebie, tego wymaga? Tylko, że my w swoim zagonieniu zapominamy o istocie prawdziwego chrześcijaństwa.

Boję się, że tylko czasami dostrzegam potrzebujących, a wokół mnie jest ich tak wiele: płaczący człowiek na ławce, samotna siostra w zborze, ubogi na ulicy, schorowany brat, któremu trudno przyjść na nabożeństwo. Kalecy, niewidomi, niesłyszący, których milczenie woła. Pobitym, leżącym na drodze do Jerycha jest każdy z nich. Kapłanem i lewitą mogę być ja, ty. Dobrymi Samarytanami możemy być my wszyscy.

Módlmy się do naszego dobrego Ojca o dar dostrzegania, niesienia pomocy, o uczynki, które On nam podpowiada. Bo to, co czynimy dobrego, jest zawsze od Pana Boga. My tylko to usłyszeliśmy. Nie stawajmy się więc głusi na głos Boży. Wtedy staniemy się prawdziwymi naśladowcami Jezusa Chrystusa, a Bóg będzie nam w tym błogosławił.
A nie zapominajcie o dobroczynności i pomocy wzajemnej; takie bowiem ofiary podobają się Bogu (Hebr. 13:16).



P.s. Refleksja po…

Nieraz w sposób wyjątkowy poddaje dni Panu Bogu do Jego dyspozycji, intensywniej niż co dzień modlę się i proszę: „Ojcze, chcę, aby ten dzień szczególnie należał do Ciebie. Pokaż mi proszę, co mogę zrobić dla Ciebie, aby Twoje imię jak najmocniej mogło być uwielbione. Pokaż mi ludzi, do których chciałbyś mnie posłać, którym mógłbym przekazać moc Twojej miłości.”

Niesamowite jest, jak nasz Bóg często odpowiada, kiedy szczere, rodzące się z pragnienia działania dla Niego modlitwy zamienia w konkretne sytuacje i konkretnych ludzi, których stawia przed nami, byśmy mogli pod Jego nadzorem pomóc.
Już nie raz stanąłem oniemiał przy potędze Jego subtelnej mocy, którą dotyka przez codzienność wydarzeń.

Smuci mnie jednak to, że nieraz zapominam o tym. Zapominam o takich modlitwach, by Bóg mnie używał, kreował sytuacje w których będzie się mną posługiwał.

Kiedy tak się modlę, tak często mnie zaskakuje, a ja zbyt często o tym zapominam.

Chcę więcej Ciebie Panie. Więcej radosnej, szczerej pracy, byś po prostu Ty został uwielbiony nie tylko językiem, a czynem rodzącym się z pragnienia bycia z Tobą… na zawsze. Hallelujah.