środa, 30 września 2009

dziękuję Ci

Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś
za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna
za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe
za to, że jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny
za to, że jesteś odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze
że uciekamy od Ciebie do Ciebie
za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie
Za to, że to, czego pojąć nie mogę, nie jest nigdy złudzeniem
za to, że milczysz. Tylko my - oczytani analfabeci chlapiemy językiem

Jan Twardowski

niedziela, 27 września 2009

Jom Kippur

Dzisiaj wraz z zachodem słońca rozpoczęło się święto Jom Kippur – Dzień Pojednania (zob.Kpł.16).

Jak głosi żydowska tradycja tego dnia, 10 dnia miesiąca tiszri, Mojżesz przekazał Izraelowi po raz drugi Tablice Dziesięciu Przykazań po tym, jak znowu spędził 40 dni na górze Synaj i po raz drugi przyjął Słowa Boga JHWH z najbliższej bliskości. Podobno w tym właśnie dniu Bóg przekazał Izraelowi, że wybaczył im grzech złotego cielca, a ten dzień przebaczenia nakazał święcić, jako coroczne święto – DZIEŃ POJEDNANIA.

Dzień Jom Kippur jest jedynym dniem w którym Bóg zażyczył sobie, by się umartwiać. Jedynie tego dnia Bóg nakazał pościć. „Będziecie pościć. Nie będziecie wykonywać żadnej pracy, ani tubylec, ani przybysz osiadły wśród was. Bo tego dnia będzie za was dokonywane przebłaganie, aby oczyścić was od wszystkich grzechów. Wobec Pana będziecie oczyszczenie.”

Ten dzień jest dla chrześcijan dodatkową sposobnością by w szczerości przed samym sobą przyjrzeć się swojemu życiu z Bogiem. Zobaczyć ile z tego „wszystko Ci oddaje Panie mój” faktycznie oddaję? W tym dniu warto postawić sobie pytanie: „jaki jest kształt mojego życia z Bogiem?” Swoją analizę życia możemy oprócz modlitwy, wzmocnić postem (nie tylko nie spożywaniem pokarmów).


Stoję przed Bogiem i usiłuję wznieść się do Nieba. Siła ciężkości grzechu zniewala. Ukorzenia w ziemi. Moja siła i moc jest z Ojca, a moje jest jedynie ciało, w którym „nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobrze, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku śmierci? Dzięki niech będą BOGU przez JEZUSA CHRYSTUSA, Pana naszego!”
Te słowa św.Pawła nie rzadko są moją rzeczywistością. Robię to czego nie chcę w stosunku do moich bliskich, w stosunku do samego siebie, wreszcie w stosunku do mojego Ojca.

Stoję na równi pochyłej. Na szczęście miłość Boża zatrzymuje mój upadek i prowadzi w przeciwną stronę. Jednak Bóg w swojej nieograniczonej miłości czeka na moją z Nim współpracę.

On obiecał:
Dam im jedno serce i wniosę nowego ducha do ich wnętrza. Z ciała ich usunę serce kamienne, a dam im serce cielesne, aby postępowali zgodnie z moimi poleceniami, strzegli nakazów moich i wypełniali je (Ez.11:19n).

To jest obietnica, ale i pewność, bo powiedziana przez Boga.

Ale, żeby uczestniczyć w tej obietnicy, musimy być aktywni w jej realizacji. Tylko na glebie naszego dążenia do nowego serca i ducha Bóg będzie wypełniał swoje obietnice. To jest warunek. Najpierw nasz krok; autentyczne pragnienie i realizacja – to otwiera Bożą ingerencję w naszym życiu.

W tej samej Księdze, czytamy słowa powiedziane od strony naszej odpowiedzialności.

Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha (Ez.18:31).

Bóg daje, ale tylko wtedy, kiedy aktywnie, jak Jakub walczymy o Jego błogosławieństwo.


Dlatego warto skorzystać ze święta Jom Kippur i wykorzystać tą biblijną chwilę na osobistą teszuwę (odnowienie, nawrócenie). Odpowiedzieć Bogu swoim życiem, jak bardzo jesteśmy z Nim związani. Odpowiedzieć przez zbadanie własnego sumienia i zniszczenie nierzadko pokonujących nas obrazów naszego „ja; rozerwać okowy swojej cielesności, przekroczyć własne ograniczenia, nazwać swój grzech przed Bogiem i zadać mu śmiertelny cios, urzeczywistnić życie do którego powołał nas Bóg.

Wszystko co mamy jest darem, ale Bóg przychylnie będzie obdarowywał nas więcej o ile zobaczy w wierze i aktywności duchowej wyciągnięte do Niego nasze ręce.

Aby żyć z Bogiem trzeba otwierać okna serca, by powiew Jego Ducha usuwał kurz utartych przyzwyczajeń naszej cielesności.

Bóg zna wszystkie nasze grzechy, ale chce abyśmy również i my je w sobie rozpoznali.

wtorek, 22 września 2009

***

I
Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
nie spiesz się z tym nazbyt p r z e s a d n i e …
Wiesz…
akurat… dla przykładu… ja …
chciałbym się f a j n i e pobudować
Sam rozumiesz – przy obecnych ruchach cen
dosłownie - to ostatni dzwonek przecież…

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel…
Nie myślisz chyba
by rodzina ciągle się tak d o k o ś c i o ł a
niewygodnie przemieszczała… skrajnie…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
daj sobie jeszcze … na wstrzymanie…
Wiesz…
gdy chodzi o mnie…
chciałbym z d ą ż y ć wybić się cokolwiek w pracy
Nie od razu… że… kariera bez pamięci…
Myślę tylko, iż po prostu mógłbym… dziesięciny o włos więcej…

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
Paliwa dziś obłędnie drogie
Przy mych rocznych… dzikich przebiegach
koszt benzyny mnie rozłoży dokumentnie…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
jakby rzec… zrób to Mistrzu n i e z a w c z e ś n i e
Wiesz…
dzieci małe mam… kochane…
chciałbym je wychować dobrze… dobrze wykształcić…
Cały trud pójdzie na marne
jakbyś a k u r a t w roku szkolnym…

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
W hipermarketach moja żona…
Mały bagażnik jest tak nieporęczny
… potrzeba w domu goni potrzebę…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
nie d z i ś… i… też… nawet nie j u t r o
Wiesz…
służba w Kościele rozpala serce
- chciałbym Lud Boży wieść wprost do Ciebie
Rozumiesz doskonale tę o d p o w i e d z i a l n o ś ć
Łatwiej dźwigać ją nie będąc… szeregowym księdzem

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
Filiałów tyle co niedziela
To trzeba podrzucić tam… a tamto ówdzie
nie gniotąc przy tym szat… liturgicznych… świętych…


Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
nie w tej d e k a d z i e … nie w następnej
Wiesz…
zwiedzanie świata marzy mi się
z Twoim s t w o r z e n i e m obcować chciałbym…
Tobie należną cześć oddawać łatwiej
Wśród zdjęć w dalekich krajach zdjętych

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
by móc się zabrać na lotnisko
Nie zdołam wszak podróżnych waliz
autobusem zatłoczonym wiecznie…

Przyjdź Panie Jezu nasz – prosimy!
Tyle że…
daj jeszcze t u t a j pożyć w zdrowiu t r o c h ę
Wiesz…
pracowałem ciężko… uczciwie… c a ł e ż y c i e
wreszcie odpocząć chciałbym – możesz się zatrzymać?
Cichy żywot emeryta …
…parę wiosen… potem śmiało jedź z p a r u z j ą !

Ach! I jeszcze nowe kombi turbo diesel
tyle potrzeb jest na działce…
Plony zwieść… narzędzia zawieść…
W weekend wnuki… syna z synową…


II
Wiesz - Drogi Panie Jezu
- póki co - zajmij się czymś w Niebie
Właśnie kupiłem w y t ę s k n i o n e… u c i u ł a n e…
nowe kombi turbo diesel…


autor: Tomasz Żółtko

piątek, 18 września 2009

Rosz HaSzana



Dzisiaj wraz z zachodem słońca rozpoczął się Rosz HaSzana (dosł. Głowa Roku) – nowy rok wg kalendarza żydowskiego.

Rosz HaSzana obchodzony jest zupełnie inaczej niż Nowy Rok w większości współczesnych kultur. Nie jest bowiem okazją do radosnych ceremonii, alkoholu i zabawy; jest Dniem Sądu, a przygotowania do tego dnia trwają już w miesiącu poprzedzającym to święto. W miesiącu elul każdy wierzący Żyd spędza niekrótkie chwile na analizowaniu własnych uczynków, szczególnie tych złych - skierowanych przeciwko ludziom i Bogu. Natomiast samo Rosz HaSzana jest szczególną okazją do rozliczenia swojego życia i zanalizowania własnej postawy wobec Boga i ludzi. Wszystko to powinno wstrząsnąć nami i z całą wyrazistością obudzić w nas świadomość naszej grzeszności, ale i radość w Bogu, że Jego Syn Jezus Chrystus odkupił nas z przekleństwa grzechu, którą jest śmierć. Nowy Rok jest więc przychylnym czasem na uświadomienie sobie potrzeby Bożej łaski, łaski wiary, która prowadzi nas do Imienia, w którym czeka nas Życie Wieczne. Rosz HaSzana wiąże się więc z pokutą (grzech), jak i wielką radością (usprawiedliwienie w Jezusie Chrystusie).

Rosza HaSzana rozpoczyna Dziesięć Dni Pokuty, które są przygotowaniem duchowym na dzień pojednania człowieka z Bogiem - święto Jom Kippur przypadające 10 dni później. Dlatego Rosz Haszana wraz z kolejnymi ośmioma dniami i świętem Jom Kippur nazwane są 10 Dniami Pokuty (Skruchy). W czasie tych dni nastrój radości miesza się z atmosferą bojaźni i skruchy przed Bogiem.

Określenie Dni Pokuty wiąże się ściśle z samym świętem Jom Kippur (Dzień Pojednania) w którym to cały Izrael wyznawał przed Bogiem swoje grzechy i pokutował. Najwyższy kapłan wchodził w tym dniu (tylko wtedy) do miejsca najświętszego Namiotu Zgromadzenia z krwią kozła ofiarnego za grzech całego ludu izraelskiego. Tamten kozioł ofiarny na odpuszczenie grzechów Izraela był zapowiedzią Bożej ofiary za nasze grzechy, którą stał się Jezus Chrystus, który sam siebie raz na zawsze złożył jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (Hebr.7:26n). Podobnie, jak kozioł ofiarny, nasz Pan, Jezus Chrystus przelał krew za grzechy wszystkich ludzi. Tak, jak kozła przebłagalnego wyprowadzano poza obóz izraelski, tak naszego Pana wyprowadzona poza obóz – Jerozolimę, krzyżując go na miejscu zwanym Golgotą. Tak, jak podczas święta Jom Kippur „wkładano” na kozła grzechy całego Izraela, tak na Syna Bożego zostały włożony grzechy wszystkich ludzi – moje i twoje. Po co? By każdy z nas przyjąwszy prawdziwie do swojego SERCA Jezusa mógł stanąć usprawiedliwiony i czysty przed Bogiem przyjmując przez Niego życie wieczne.


W dniu Jom Kippur, kiedy kapłan wchodził do miejsca najświętszego, cały lud oczekiwał na znak, że jego ofiary i modlitwy zostały przyjęte. Wówczas lud radował się z pojednania z Bogiem. Dlatego dzień Jom Kippur w czasach Starego Przymierza był dniem sądu, stąd nazwa dni poprzedzających to święto.

Jom Kippur w swoim proroczym przesłaniu zapowiada dzień „w którym Bóg przez Jezusa Chrystusa sądzić będzie ukryte czyny ludzkie według [swojej] Ewangelii (Rzym.2:16)”.



Wracając do dzisiejszego święta, Rosz HaSzana ma swoje korzenie w Biblii. Słowo Boże nazywa ten dzień dniem dęcia w szofar (róg barani lub koźli, którego zakrzywienie ma przypominać, że człowiek powinien ugiąć się przed wolą Bożą; dęcie w szraf symbolizuje królewską władzę Boga nad całym światem, Bóg jest naszym Stwórcą i Królem; przypomina również o naszym uznaniu Boga jako naszego osobistego Króla i Zbawiciela ). Dlatego znana jest inna nazwa tego święta – Dzień Trąbienia (Li.29:1).

Prawdopodobnie Dzień Trąbienia (Jom Terua) był dniem, w którym głośnymi dźwiękami szofaru obwieszczano królewskie panowanie Boga JHWH nad swoim umiłowanym narodem, Izraelem.

„JHWH, ich Bóg, jest z nimi i dźwięk trąb Króla [teruat melech] wśród nich (4Moj.23:21).”


Dźwięk szofaru ma wstrząsnąć i przypomnieć człowiekowi, że swoim życiem już dziś staje przed najwyższym ze wszystkich sądów, sądem Boga Najwyższego. Oby dźwięk Bożego szofaru grzmiał w naszym sumieniach w chwilach, kiedy stajemy przed wyborem dobra lub zła; niech będzie dźwiękiem naszego codziennego nawrócenia. Dla kochających Boga i idących Jego drogą niech będzie dźwiękiem radości z Życia i oczekiwania na głos trąby Bożej, objawiającej moment drugiego zstąpienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa z nieba (1Tes.4:16).

Rosz HaSzana jest świętem duchowej odnowy człowieka oraz upamiętnieniem zakończenia Boskiej Kreacji, a dokładnie jej szóstego dnia, w którym stworzony został człowiek, gdyż według judaizmu właśnie dnia 1 Tiszri Bóg stworzył człowieka.

Ubiegły Rosz HaSzana uczciłem
refleksją pobytu na cmentarzu żydowskim w Częstochowie
w miłym gronie bliskich osób.
Dywany bluszczu rozpościerającego się
i okrywającego macewy i pnącego się po drzewach
przypominały o Bożej nadziei - powstaje do życia Izrael.
Bluszcz na szczytach pni drzew usychał.
Patrzyłem i wzbudziła się myśl,
- umierać, aby żyć, tracić z siebie aby zyskać siebie
gdzie w ubóstwie ducha będzie dużo miejsca dla Bożego Ducha.

Leszana towa tikatewu wetehatemu!
Obyście byli zapisani (w Księdze Życia) i opieczętowani na dobry rok!

Łaska i pokój Boży z Wami, drodzy przyjaciele doglądający słowa na haszamajim.
Amen.

czwartek, 10 września 2009

twój wybór

-odejdź ode mnie!
-a czemu ty na mnie tak krzyczysz?!

mężczyzna i kobieta
ulica długa
godzina 8.42
sobota
11 marca 2006
małżeństwa lat przebytych - 12?

przysięgali sobie tam
na ślubnym kobiercu
-będę cię kochał aż do śmierci

teraz to
aż do śmierci
jakoś nijak się ma
do ich życiowej sytuacji

a może to
aż do śmierci
to już
może umarli
chociaż żywi

...a będąc młodzi
ona marzyła o księciu z bajki
on o takiej co poniesie go w życiu do raju
wreszcie odnaleźli się
ci co byli sobie przeznaczeni
- szczęścia w miłości - im życzyli

teraz
idą i krzyczą
jakby z przymusu
się ze sobą
spotkali


-------------------------------------------------------------------------------------


A Boża pełnia partnerskiego uczucia
biegnie innymi drogami;
drogami wzajemnego stawania się
w JEDNOŚĆ,
na wzór jedności Chrystusa i Kościoła:
"jam miłego mego i ku mnie zwracają się jego myśli"

Kiedy myśli "chcę do niego należeć
i sprawić, by jego uczucia znalazły we mnie spełnienie"
stają się metodą partnerstwa po obu stronach kochających się ludzi
- rodzi się uczucie na wzór wyobrażeń naszego Ojca.


Efez. 5:21-33

Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej!
Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu,
bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała.
Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim.
Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie,
aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo,
aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany.
Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje.
Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół,
bo jesteśmy członkami Jego Ciała.
Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem.
Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła.
W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża!

piątek, 4 września 2009

w nienawiści?



Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem (Łuk.14:26).


Wielu niepokoją te słowa. W jaki sposób mam mieć w nienawiści swoich rodziców? Nienawidzić znaczy przecież nie kochać, nie lubić, czuć do kogoś wstręt. W jaki więc sposób należy rozumieć słowa Jezusa? W jaki sposób pogodzić je z V przykazaniem z góry Synaj: „czcij twego ojca i twoją matkę…?”

Trudność czytania Nowego Przymierza sprowadza się do tego, że spisane jest po grecku, a autorzy tych ksiąg byli Żydami i myśleli po semicku. Więc słowo jest greckie, a myśl żydowska.

Pan Jezus mówił po hebrajsku, lub aramejsku. Nie mówił w grece. Zapis jego słów mamy jednak grecki. Trzeba się więc niejednokrotnie wgłębić w rozumowanie semickie, by w pełni zrozumieć piękno płynące ze słów naszego Pana. Nieraz czytając Biblię trzeba stać się po prostu Żydem, chociaż w myśleniu:)

Hebrajskie słowo „ssane” – „nienawidzić” ma dużo lżejsze zabarwienie niż nasze polskie „nienawidzić.” Znaczeniowo nie przeciwstawia się miłości.

Tora podaje, że Jakub nienawidził Leę.
A widząc Pan, że nienawidził (ssane) Liję, otworzył żywot jej; a Rachel niepłodna była (1Moj.29:31;przekład Biblii Gdańskiej),
A w jednym zdaniu wcześniej czytamy, że Jakub po prostu bardziej miłował Rachelę.
Tedy też wszedł Jakób do Racheli, i miłował Rachelę bardziej niż Liję, a służył mu jeszcze drugie siedem lat (1Moj.29:30;BG).

O podobnej sytuacji, która ułatwia zrozumienia semickiego znaczenia słowa „nienawidzić” czytamy w np. 5Moj.21:15-17 czy 22:13-17; 24:3; Sędz.15:2 – proponuję czytać w przekładzie BG, która dokładnie oddaje słowo „ssane” jako nienawidzić; w ogóle to najwierniejszy przekład Biblii, rzadko jednak używany z powodu trudności (nieraz) zrozumienia staropolskiego języka.

Czytając powyższe przykłady trudno przyznać, że można nienawidzić kobietę, za to tylko, że nie jest panną, czy ma niezbyt ładne oczy.

Kaznodzieja Salomon pisze, że nie karanie syna swego jest nienawiścią w stosunku do niego.
Kto zawściąga rózgi swej, ma w nienawiści (ssane) syna swego; ale kto go miłuje, wczas go karze (Przys.13:24;BG).

To też świadczy o innym, niż polskim zabarwieniu tego słowa.

Również stwierdzenie, że Pan Bóg nienawidził Ezawa (Mal.1:3) ozn. bardziej tyle co go „nie wybrał”, aniżeli co dosłownie nienawidził.

Pochylając się jednak obiektywnie nad słowem „ssane” trzeba zaznaczyć, że słowo to może też być nieraz używane w podobnym znaczeniu do naszego, więc nie zawsze da się tak łatwo wszystko uogólnić.

Słowo „ssane” nie da się wprost przetłumaczyć na język polski, stąd tłumacze wybrali oddanie dosłowne, której jednak w znaczeniu polskim nie oddaje w pełni myśli Jezusa i ją znacznie zniekształca.

Greka tłumaczy słowo „ssane” słowem „misos” – „mniej kogoś kochać.”

Poznając więc mniej emocjonalne zabarwienie słowa „ssane” i „misos” pozwala nam to na właściwą interpretację słów Jezusa.

Wreszcie inne słowa Jezusa, zapisane w Ewangelii wg św.Mateusza objaśniają słowa Jezusa, nad którymi się zastanawiamy.
Kto miłuje ojca albo matkę nad mię, nie jest mię godzien; a kto miłuje syna albo córkę nad mię, nie jest mię godzien (Mat.10:37;BG).

Jezus nie miał więc na myśli nienawiści w naszym aktywnym słowa tego znaczeniu. No bo, jak można nienawidzić swoją żonę i dzieci? Tu bardziej chodzi o sytuację z wyboru. Gdyby się okazało, że żona czy dzieci powstrzymują cię przed pójściem za Jezusem, to chcąc być Jego uczniem musisz jednak wybrać Jezusa. Tak, jak Jakub wybrał Rachelę, co nie znaczy, że nie kochał również Lei i jej dzieci. Można więc pójść za Jezusem wbrew rodzinie, ale mimo wszystko nadal kochać swoją rodzinę.

Najpiękniej jest jednak gdy nie trzeba wybierać pomiędzy rodziną a Jezusem, a miłość do Jezusa realizować wraz ze swoją rodziną.

Dlatego tak ważna decyzja stoi przed wieloma wierzącymi. Można łączyć się w pary z osobami niewierzącymi, co będzie niosło duże ryzyko nieszczęśliwego życia. Niekiedy zdarza się, że niewierzący nawracają się przy wierzącym. Znam takie przypadki moich przyjaciół. Takie przypadki opisuje Biblia.

Ale… to ryzyko. Zdecydowanie częściej droga za Jezusem staje się wówczas cięższa, albo po prostu zaniechana z powodu rezygnacji oddania się drugiemu człowiekowi.

Apostoł napisał twardo i mocno:
Nie sprzęgajcie się z niewierzącymi do jednego jarzma. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światłość z ciemnością? (2Kor.6:14)

Życie na ziemi może stać się rajem, ale może też być piekłem, z naszego wyboru.