piątek, 30 października 2009

Psalm najmniejszy


Istnieć i żyć to mało
i przez nieistnienie
Jego istnienie się niechaj prześwieca
i przez życie skończone
niech prześwieca Nieskończony

Wierzę to znaczy ukrywam się w Tobie
wierzę więc w Tobie ginę
i pragnę jednego
liściem nieważnym opaść
w Otchłań Ciebie
który jesteś życiem


Anna Kamieńska

poniedziałek, 26 października 2009

błogosław duszo moja PANA

Boże, jesteś chwałą moją!
Od Ciebie pochodzi zbawienie.
Od Ciebie pochodzi życie.
Żyję z Twojej łaski Panie.

Błogosławieństwo Twoje nad wszystkimi,
którzy szukają Cię szczerym sercem.
Wysłuchujesz Boże ilekroć się Ciebie wzywa.

Wznosisz ponad mną, o Boże, światłość Twego oblicza.

Dzięki obfitej Twej łasce przychodzę
przed tron Twój,
upadam przed Twoim obliczem,
przejęty Twoją bojaźnią.
Prowadzisz mnie w swej sprawiedliwości,
na przekór mym wrogom – ciału i mocą ciemności.

Uciekam się do Ciebie i cieszę się, że jesteś moim Bogiem,
że jesteś moim Ojcem.
Ty pochwyciłeś mnie Boże przez swoje miłosierdzie,
ukochałeś mnie, kiedy ja daleko byłem od Ciebie.
Pokonałeś i pokochałeś mnie Panie,
miłością i wiernością odwieczną.

Psalm śpiewam imieniu Twemu Najwyższy!

Ty sprawiasz, że usta moje Cię wielbią.
Sprawcą jesteś mojego chcenia i działania.
Duch Twój mnie karmi i poi,
bym silny mógł deptać po całej mocy wroga;
z Duchem Twoim nic mi nie zaszkodzi.

Panie, gdy patrzę na Twoje dzieło,
niebo, drzewa, słońce, księżyc,
gwiazdy i ptactwo, które co dzień
o Tobie śpiewa,
moje serce wraz z rękami do Ciebie się wyrywa.
Chwalę Cię całym sercem,
opowiadam cudowne Twe dzieła.
Cieszę się Tobą,
o Najwyższy.
Śpiewam Ci pieśni,
Panie mój obdarzający dobrem.

Dziękuję Ci, że nawet nocą upominasz mnie sercem,
bym był Tobie miły, i byś był ze mnie dumny Ojcze.

Strzeżesz mnie, o Święty, jak źrenicy oka,
osłaniasz moje życie swoją mocą.

Kocham Cię, Boże, Mocy moja,
Ostojo moja, Skało moja,
na Tobie nie można się zawieść.
Twoja wierność jest, jak skała,
niezawodna i trwała
- chwała Ci Panie Mocy.

Niepojęty jesteś Boże,
gwiazdy stworzyłeś na niebie i każdą z nich znasz po imieniu,
i każdego z nas znasz osobiście.
O jakie to cudowne doświadczać Twej obecności.

Jesteś tarczą dla wszystkich
co u Ciebie się chronią.
Mocą przepasujesz swoje dzieci,
by w słabości ukazała się Twoja siła i potęga.
Stoisz po naszej prawicy,
z Tobą zwyciężamy.

Bądź wywyższony ponad ziemię, o Boże, godny wiecznej chwały!

Jesteś światłem i zbawieniem,
Obroną moją jesteś,
nie lękam się nikogo,
a chwałę i wielkość Twoją za stworzeniem Twoim głoszę.

Moje serce mówi:
„Ufaj Panu, ufaj Panu, ufaj Panu”
i dzięki Tobie dostaję umocnienia.

Pragnę, aby tak jak w Twoim mieszkaniu,
we mnie wszystko wołało: CHWAŁA i CZEŚĆ NAJWYŻSZEMU!

Pragnę by moje serce nie milkło,
by mój język nie milkł
- a odważnie wielbił Ciebie Stwórco,
a Ty będziesz przymnażał dostępujących zbawienia.

Chcę błogosławić Ciebie Boże w każdym czasie,
na ustach swoich mieć zawsze Twoją chwałę!
Chcę by dusza moją chlubiła się tylko Tobą.
Jak wielki jesteś Boże!
Wielki jesteś!
Twoje jest wszystko, Ty jesteś nad wszystkim,
w Tobie jest źródło mojego życia,
i dzięki Tobie widzę i słyszę Panie.
Dzięki Tobie oddycham.
Oddychać Duchem Świętym pragnę,
by przechadzał się we mnie;
by moje serce było mieszkaniem Twoim,
Twoją świątynią, Ojcze Święty.

W Tobie mam ufność wybawienia od wszystkich
moich niegodziwości.
Przygniatają mnie winy moje,
ale Ty je odpuszczasz .
Szczęśliwy kogo wybierasz i przygarniasz.
Niech pragnący Ciebie nasycają się Tobą,
milkną gdy Ty działasz,
po czym napełnieni Duchem
wykrzykują Ci chwałę Święty, Święty, Święty!

Tobie nikt nie dorówna,
cudów dokonujesz,
któż je zliczy?
Wyliczyć ich wszystkich nie można.
Jest radością moją iść za Tobą Panie,
wypełniać wolę Twoją.

SZCZĘŚLIWY ten, kto Cię poznał
i kto SZCZĘŚCIA szuka w Tobie.

Pragnę Boże Twego Królestwa,
Twego panowania nad ziemią,
i tęskni dusza moja za czasem, kiedy cała ludzkość hołd należny Ci odda.
Pragnę śpiewać Ci pieśń nową,
razem z miłującymi Cię szczerym sercem.
Królestwo Swoje stwórz we mnie,
bym mógł prorokować o czasach,
które nadejdą.
Zsyłaj swoją prawdę,
wiedź mnie swoim Słowem
na świętą Niebiańską Górę Syjon.

Wielki jesteś Boże i godzien wszelkiej chwały!
Chwała, cześć i moc Tobie!

Z porankiem chwalę Ciebie Panie,
a wieczorem dziękczynienia pieśń przynoszę Tobie Mocy moja.

Kiedy myślę o Tobie, kiedy wołam do Ciebie,
moje serce jest mocne.
Duch Twój wlewa się we mnie,
kiedy wielbię Cię w prawdzie Panie.

W Tobie mogę dokonać uczynków mocy,
bo przeogromna Twoja moc w wierzących,
na podstawie działanie Twojej potęgi i siły.
Ty działasz w nas nieskończenie więcej,
niż to co możemy pojąć, zrozumieć,
o wiele więcej niż to o co prosimy.
Chcę sięgać po moc Twojej potęgi Panie.
Uczyć się drogi Twojej,
Drogi prawdy i miłości.

Niech się radują i cieszą w Tobie
wszyscy którzy szukają Twoich dróg.
Niech zawsze mówią: „Bóg jest Wielki!”
Zaiste Ty jesteś WIELKI,
DOBRY, POTĘŻNY i MOCNY,
SPRAWIEDLIWY, MIŁOSIERNY, MĄDRY,
i nade wszystko ŚWIĘTY, ŚWIĘTY, ŚWIĘTY
jesteś JHWH!

Twoim jest dzień i noc,
Ty wszystko cudownie stworzyłeś.
Ty nad wszystkim Królujesz,
Ty JESTEŚ, KTÓRY JESTEŚ,
TY BYŁEŚ, JESTEŚ I BĘDZIESZ!

W Jezusie Chrystusie, Synu swoim ukazałeś nam Siebie Ojcze,
dzięki Jezusowie poznaliśmy Ciebie Panie,
dzięki Chrystusowi nazywamy Ciebie Ojcem.
W IMIENIU JEZUSA CHRYSTUSA
przyjmij to co z serca szczerego składają
dzieci Twoje.

Namaść oliwą DUCHA Twego
i napój spragnionych wodą żywą.

Błogosław duszo moja Pana!
Rozmyślaj o Jego potędze,
Szukaj Jego oblicza zawsze!
Szczyć się Świętym Imieniem Najwyższego!
AMEN!

czwartek, 22 października 2009

albo - albo

Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do Królestwa Niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego" (Mat.19:23n).

Jezus nie potępia bogaczy,
ale tych których mamona trzyma w niewoli.
Samo bogactwo nie jest grzechem. Grzechem jest miłość pieniędzy.
Nie chodzi o to, ile posiadam pieniędzy, ale o to, na ile pieniądze posiadają mnie. Blisko jestem tych słów przestrogi co dzień.
Trudno jest bowiem posiadać pieniądze i o nich nie myśleć.
A, UWAGA, najtrudniej jest tym, którzy mają ich niewiele!

A Jezusowa alternatywa to: albo-albo! Albo Bóg, albo pieniądze!
Miłość Boga i pieniędzy – takiej możliwości nie ma.

Pieniądz – dzisiejszy bożek, pełny przywiązania i uległości.
Współczesna droga diabła, by dopaść i zniszczyć człowieka.

W zasadzie przestroga dla bogacza jest przestrogą do każdego z nas.
Przede nami mały otwór ucha igielnego…
Rozsądek w obfitości racz nam dać Panie.

piątek, 16 października 2009

Przemiana serca


Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie (Mat.3:2).

„Nawracajcie się” – odpowiedź na to wezwanie Słowa Bożego nie polega na zmianie dwóch czy trzech uczynków, nawet nie na zmianie postawy czy zachowań, ale na zmianie wnętrza - myśli i uczuć. W nawróceniu się nie chodzi o zmianę zachowania, ale o przemianę serca.

Mogę spędzać całe życie na poznawaniu zasad, wykonywania obowiązków religijnych, biernym wygrzewaniu ławek mojego kościoła, a tak naprawdę nigdy nie poznać Boga intymnie, całym sercem.

Jezus Chrystus wypowiada twarde słowa, że pewni ludzie, którzy w swoim mniemaniu żyli pobożnie, kiedyś usłyszą od Niego: „Nigdy was nie znałem.”

Istotą nawrócenie się nie są nasze uczynki, ale bliskość z Niebiańskim Ojcem i Jego Synem, Jezusem.

Limitowany bilet do niebieskiej bramy Bożego Królestwa to życie z Bogiem na co dzień, a nie tylko od święta.

Nawrócenie to przemiana serca!

poniedziałek, 12 października 2009

Kadish dla Róży

Jan Poprawa w książce „Trzynastu poetów” pisał ,że „są artyści, którym nie trzeba sławy. Wystarcza im własny świat, albo własne spojrzenie na świat. To być może nie są artyści sławni – ale wielcy.” Tymi słowami pisał o kieleckim bardzie i poecie piosenki, Marku Terczu. Dla wielu osób słowo bard w odniesieniu do Tercza może być otoczone nutką niejasności. Ogólnie dostępna piosenka w jego wykonaniu, to chyba tylko „Dydaktyka” z płyty „Koncert Najskrytszych Marzeń”, którą zresztą już dawno nie sposób nabyć nawet w dobrych sklepach muzycznych, bo jej nakład dawno się już wyczerpał. Zarejestrowany na niej koncert z 19 lipca 1990r. z Teatru Stefana Jaracza w Olsztynie z okazji XVII Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję” szybko wpadł w ręce osób wrażliwych na słowo, które wychyla się nad zwykłą codzienność.

Tercza można jeszcze usłyszeć na niektórych audycjach „Gitarą i piórem” niestety w godzinach, kiedy zazwyczaj zwykły człowiek już śpi.

Dwa lata temu w Synagodze Tempel usłyszałem nową twórczość Tercza w wykonaniu Ilony Sojdy, zwyciężczyni 41 Studenckiego Festiwalu Piosenki, „Kadisz dla Róży”. Piękny i refleksyjny spektakl muzyczny, którego w formie nagranej płyty możemy się spodziewać w przyszłym roku. Ujęła mnie w „Kadishu” aranżacja muzyczna i sam temat, jakiego dotknął Tercz. Temat ważny w naszym, co trudno się niekiedy przyznać antysemickim kraju. I dobrze, że właśnie w nurcie piosenki wrażliwej ukazano w formie odpowiedzi na słowa żydowskiego rabina Emila Fackenheim’a „nie będziesz przyznawał Hitlerowi pośmiertnych zwycięstw” temat Żydów.

„Kadish dla Róży” to muzycznie opowiedziana historia młodej żydówki, która została zamordowana w obozie zagłady Auschwitz. Zginęła śmiercią przedwczesną, nieludzką, jak sześć milionów jej sióstr i braci. Dzisiaj mogę tylko napisać, że w Polsce działały Gminy Żydowskie, istniały towarzystwa dobroczynne, sierocińce, chóry synagogalne, biblioteki, Gimnazja Hebrajskie, teatry, kluby sportowe. Centrum religijności żydowskiej mieścił się w synagogach i bożnicach. Mieścił… We wrześniu 1939r. rozpoczęła się okupacja hitlerowska w Polsce. Żydzi umierali dotykani przez głód i choroby. Jednak to co miało stać się później, nikt nie był w stanie uwierzyć. Co stało się z człowiekiem? To już nie było nawet bycie wilkiem… Serce płacze, gdy słucha opowiadań ludzi, którzy przeżyli.

Wymyślona przez Tercza Róża nie przeżyła… Nie miała szansy na miłość, przyjaźń, czy po prostu normalne życie i ludzką śmierć. Tercz głosem Sojdy pozostawia pytanie: „ Co się stało z Różą? Co się stało z Różą? Czemu Róży nie ma tu? Przecież zawsze była…” I wiele matek i wielu ojców pytało: „Co się stało z moim dzieckiem ?” nie chcąc uwierzyć w wiadomą rzeczywistość.

Dzisiaj nie minęło wcale tak wiele lat od tamtych wydarzeń. Ludzie czytają „Medaliony” Nałkowskiej. Ci sami ludzi piszą na przystankach: „Śmierć Żydom”, pryskają sprejem szubienicę z napisem „Jude”. Pytanie Tercza jest uniwersalne. Dotyczy tego co nazywamy „dzisiaj”. Co się stało z człowiekiem? Tercz ostrzega:
„Gdzie się podzieją te nasze twarze niewinne, gdzie się podzieją te nasze uśmiechy do lustra…?”
Milczenie jest mową. Gdy milczysz, kiedy naruszany jest szacunek słowa Żyd, uczestniczysz w złej rozmowie. Gdzie się podzieją nasze usta milczące…?

„Kadish dla Róży” jest wołaniem o zmiany. Wołaniem do tych, którzy bronią wartości słowa: „A poeci jak dzieci, gdzie oni są. Dlaczego dorośli na Boga. Kto teraz będzie w pieśń, niby w dzwon uderzał, uderzał na trwogę.”
To pytanie do każdego z nas. Kto uderzy na trwogę?

„Kadish dla Róży” nawiązuje do jednej z modlitw żydowskich. Kadisz (od aramejskiego kaddisz – święty) to żydowska modlitwa liturgiczna wyrażająca wiarę w jednego, niepodzielnego Boga i poddanie się Jego woli. Odmawiana jest przez żałobników za bliskich zmarłych przez jedenaście miesięcy po ich zgonie i w każdą rocznicę śmierci. Odmawiana zawsze wspólnie przez Żydów (wymagana obecność minjanu – zgromadzenia złożonego z dziesięciu Żydów płci męskiej po uroczystości bar micwa – uzyskania dorosłości, czyli powyżej trzynastego roku życia) w postawie stojącej, będąc zwrócony w kierunku wschodu (hebr. mizrach), w kierunku Jerozolimy. Jest obowiązkiem osoby, która znajduje się w żałobie po śmierci bliskiej osoby (przede wszystkim rodzica). Kadisz stała się modlitwą pogrzebową po pogromach towarzyszącym krucjatom w XIII w. Podczas niektórych świąt odmawiana jest przy akompaniamencie muzyki. Istnieje pięć różnych odmian kadiszu.
Kadisz nie zawiera żadnej wzmianki o zmarłym, ani o śmierci. Jest to modlitwa uwielbieniowa Boga, ponieważ uwielbienie Ojca wszystkich ludzi jest najlepszym pocieszeniem. Kadisz odmawiany przez żałobnika jest uznawany, jako zasługa osoby zmarłej. Dlaczego? Bo to zmarły rodzic nauczył żałobnika słów modlitwy i praw z nią związanych. Odmawianie kadiszu przez członka rodziny jest więc świadectwem tego, że rodzicom udało się wprowadzić w swoje dziecko ducha religijności żydowskiej i że udało się wychować je blisko Boga, ponieważ nie poddaje się zwątpieniu w Świętego Ojca nawet po odejściu swoich najbliższych. Wreszcie kadisz ma wspaniały sens. Wielu bowiem wpada w smutek po zmarciu bliskiej osoby. Śmierć jest niezrozumiała i zawsze zaskakuje. Jest bolesna, kiedy umiera ktoś kogo kochamy. Pozostawia pytania bez uzyskanych odpowiedzi… Ostatnie z tych pytań to: „dlaczego?” Osoba, która modli się tekstem kadisz z całego serca, wyraża wielką wiarę i zaufanie Bogu wznosząc się nad swój ból i smutek, który przeżywa. Przechodzi ze swojej życiowej tragedii w uwielbienie Boga.

Słowa Kadiszu brzmią:
„Uwielbione i poświęcone niech będzie wielkie Boże imię przez cały świat, który On stworzył zgodnie ze swoją wolą. Niechaj ustanowi On swe Królestwo za twego życia, za twoich dni i za życia całego domu Izraela, prędko i wkrótce. I powiedzcie: Amen!
Błogosławione i wychwalane, uwielbione i wywyższone, sławione i uczczone, czczone i pochwalone niech będzie imię Świętego. Niech będzie błogosławiony ponad wszystkie błogosławieństwa i hymny, chwały i pocieszenia, które kiedykolwiek został wypowiedziane na świecie. I powiedźcie: Amen! Niechaj zostanie nam udzielony obfity pokój z nieba i życie, dla nas i dla całego Izraela. I powiedźcie: Amen! Ten, który stworzył pokój na swych niebiańskich wysokościach, niechaj udzieli nam pokoju oraz całemu Izraelowi. I powiedźcie: Amen!”

Kadisz jest uwielbieniem Boga, nie żałobą.

Hołd oddany Bogu koi ból i żal i wywołuje w cierpiącym sercu ufność dla Boga, a ostatnie słowa modlitwy to poczucie obowiązku do dalszego życia w pokoju obecności Bożej.

W kościołach afroamerykańskich na uroczystościach pogrzebowych śpiewana jest pieśń „Swing Low, Sweet Chariot.” Na początku śpiewana spokojnie i bez akompaniamentu, przez jednego z uczestników ceremonii, po czym nabiera tempa, stając się coraz bardziej żywszą i radosną. Na sam koniec dochodzą głosy pozostałych uczestników ceremonii i klaskanie, a cały utwór przybiera charakter pieśni niemal tanecznej ku czci Boga i obietnicy zmartwychwstania.

Ten, który jest symbolem znoszonego cierpienia, Hiob, powiedział słowa, które zapisane są na stronach Biblii:
„Ziemio, nie zakryj mej krwi, by krzyk ukojenia nie zaznał (Hi.16:18)."
Hiob wyraża tymi słowami krzywdę, jaka mu się przydarzyła. Błaga ziemię by nie uciszyła jego wołania o sprawiedliwość. W symbolice tych słów krew zamordowanych Żydów i nie tylko, również Polaków i ludzi innych nacji – woła. Woła o pamięć. Aby jednak pamiętać, wymaga przystanąć. Pochylić się nad tym co się wydarzyło.
„Więc nie dajmy się zwariować zegarom. One nic nie mają do roboty, tylko naprzód iść, a ty czasem musisz stanąć, by policzyć kroki.”


Już niedługo „Kadish dla Róży” będzie można posłuchać na płytach CD.

Natomiast w tym tygodniu rozpoczął się 45 Studencki Festiwal Piosenki, na którym w czwartek, w Synagodze Tempel przy ulicy Miodowej o godz. 18.00. będzie można posłuchać nowego wspólnego recitalu Ilony Sojdy i Marka Tercza p.t. „Avenu Shalom.” Wstęp wolny.

Warto się wybrać.

poniedziałek, 5 października 2009

koncert w Krakowie

Tak wielu z nas chciałoby spotkać się twarzą w twarz
z Jezusem.
Porozmawiać…
Zapytać…
Położyć się na Jego piersi
jak zrobił to ap.Jan.
Poczuć się bezpiecznie,
tak blisko.

A On tak wiele razy przechodzi obok nas
w tym najmniejszym,
co "niegodny…"

Myślimy,
jak mogli ci faryzeusze
nie uwierzyć.
Przecież dokonywał takich jawnych znaków i cudów.
Ja,
ja bym na pewno uwierzył!!!
Przecież to było takie oczywiste,
że to Mesjasz, Syn Boży,
wyczekiwany Zbawiciel.
Od razu bym wybrał i pokochał...

A On za mój i Twój grzech rozłożył na krzyżu swe ręce.
Za grzech, który też krzyczał: „ukrzyżuj!”
Wybrał i pokochał
swoim życiem.

Dzisiaj
dalej
przechadza się…
Już nie po uliczkach Galilei,
a po naszych sercach
szeptając
„ktokolwiek przyjmuje jednego z tych
Mnie przyjmuje;
ktokolwiek zatrzaskuje drzwi…”


Wiele pytań zadawano Jezusowi.
O rodzaju odpowiedzi
decydowało serce.


"z czystym sercem
chciałbym
spojrzeć na Ciebie

wyciszony i duchu tak mały
zamiast krzyczeć szukać pokoju
wolny od wszelkich pragnień zuchwałych

dla prostych ludzi to proste
dla innych święte wyniosłe
dla małych to życie codzienne
dla większych to wciąż niepojęte

usłyszawszy Twój głos
tak chciałbym zaufać
rzucić w kąt niepotrzebne zmartwienia
i być dla innych i sobą być
zmienić to
co od dawna chcę zmienić"



Znaki. Zapytania.
To nasz najnowszy program,
który zaśpiewamy w sobotę w NCK-u w Krakowie.

Znaki. Zapytania,
to zwrócenie się w stronę pytań,
tych
każdego z nas.

ODPOWIEDZIĄ na każde jest JEZUS.



Może spotkam się z niektórymi z Was.
Byłoby miło
razem zaśpiewać
"W Bogu jest siła,
w Ojcu jest moc,
ja sam nic nie mam,
wychwalam Go!"



Błogosławię Was w imieniu Jezusa Chrystusa,
drodzy przyjaciele.

czwartek, 1 października 2009

w uśmiechu zbroja

„A my się znamy!”- zagadnęła mnie tydzień temu uśmiechnięta dziewczyna odbywająca praktyki lekarskie w chrzanowskim szpitalu. Po przypomnieniu mi paru faktów z liceum skojarzyłem, że byłem razem z nią w samorządzie szkolnym.

Potem spotkaliśmy się jeszcze parę razy mijając się w szpitalnych korytarzach.
Ona zawsze uśmiechnięta.

I o uśmiechu i pogodzie ducha będzie ta notka.

Natalia zaintrygowała mnie swoją otwartością, bezpośredniością i uśmiechem.
Napotykając takich ludzi zachmurzony dzień staje się pogodny.

Jerzy Liebert, poeta okresu międzywojennego w wierszu „Samotność twoją” pisał:
„W uśmiechu zbroja.”
Niektórzy ludzie mają potężną zbroję.

Uśmiech jest zaraźliwy i jest najkrótszą drogą do drugiego człowieka.
Jest subtelną informacją – „mam serce gościnne.”
„Uśmiech bogaci obdarzonego, nie zubożając dającego”- słusznie zauważył
Stapulensis Jacobus Faber, autor pierwszego przekładu Biblii na język francuski.


Pisząc tę notkę „stoi przede mną” Shelley, moja przyjaciółka z Ameryki, która obecnie ze swoim mężem Davidem podziwia dziewicze piękno Alaski, przeprowadzając się tam na nieokreślony czas w chęci szczególnego posmakowania cudowności stworzenia Najwyższego.

Parę lat temu Shelley przyjechała do Polski z celem nauczenia się języka polskiego. Dokonała tego w niecały rok. Od samego przylotu do Polski przyciągała do siebie swoją osobą. Dlaczego? Jak dotąd, nie spotkałem jeszcze tak pogodnego i wesołego człowieka. Uśmiech rzadko schodził z jej twarzy. Chodząc rozpogadzała ponury naród Polski:) Nie sposób było nie odwzajemniać zwrotnego uśmiechu. My europejczycy nie mamy chyba tak sprawnych mięśni dźwigaczy kąta ust, jak amerykanie:)
Może zbyt mało ćwiczymy?

Dostałem od Shelley małą, spontanicznie i własnoręcznie zrobioną karteczkę urodzinową.


Gesty, słowa wypowiedziane w szczególnych chwilach, czasami małe drobiazgi wręczane kiedy coś wspólnie się przeżywa – uwieczniają czas, dają życie przeszłości.

Ta karteczka przypomina moment jednej takiej chwili.


Jeden z moich przyjaciół "specjalizuje się" w uwiecznianiu takich chwil małymi prezencikami – słowami, wierszami, misiami i wszystkim tym co pamięć podtrzyma.

Uwrażliwiać się na takie piękno trzeba.


A czy Pan Jezus się uśmiechał?
Uśmiechał się, był człowiekiem pogodnego usposobienia.
Skąd to wiemy?
W żadnej bowiem z Ewangelii, ani w pozostałych pismach Nowego Przymierza
nie znajdujemy wzmianki o Jezusie uśmiechniętym.
Autorzy Ewangelii wspominają Jezusa płaczącego i smucącego się.
Jednak nikt z nich nie zaznaczył, że Jezus się uśmiechał.
Tylko św. Łukasz wspomniał, że
„rozradował się Jezus w Duchu Świętym (Łuk.10:21).”
Jezus musiał być pogodnej twarzy,
bo garnęły się do Niego dzieci,
które tulił i trzymał na swych kolanach.
Żadne dziecko nie garnie się do ponuraka.

Uśmiech jest szczególnym darem Bożym. Uśmiech daję szczęście, o którym nie można powiedzieć, że jest albo go nie ma, że straciłem szczęście.
Szczęścia się nie traci. Szczęścia się nie zyskuje. Szczęście się tworzy. Szczęście jest zależne tylko od nas samych. Drogą do szczęścia jest uśmiech.


„Radość serca wychodzi na zdrowie
duch przygnębiony wysusza kości”
– spostrzegł Salomon.

Jednak i ten Boży dar można zabrudzić, zdeptać jego czystość.
Uśmiech może być bowiem fałszywy, ironiczny, szyderczy, upokarzający, nawet wrogi.

Szukajmy uśmiechu, radości i pogody ducha Jezusa, by jak Jezus umieć się jeszcze rozradować otwierając swój pancerzyk dumy i powagi; więcej – umieć, być przygotowany by rozradować się w Duchu Świętym.


Ucz nas Panie złączenia mądrości z dziecięcym uśmiechem
(z wiekiem coraz go mniej)
i połączenia serca z rozumem.
Amen!