czwartek, 14 stycznia 2010

oręż mocy Bożej


„Szczęśliwi którzy nie widzieli, a uwierzyli.”

Żyjemy w świecie składającym się z dwóch części; jednej którą możemy widzieć i drugiej której nie widzimy. Dla własnego dobra powinniśmy żyć tak, aby ten niewidoczny świat był ważniejszy, bardziej rzeczywisty.

Wówczas to co niewidoczne staje się widoczne,
bo patrzymy oczyma wiary i serca.

Fascynuje mnie zapis przeżycia Jakuba; polecam przeczytać całą tę historię; przytaczam tylko biblijny fragment:

A gdy Jakub zbudził się ze snu, pomyślał: Prawdziwie JHWH
jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem (Rdz 28:16).


Wiele w życiu nie widzimy.

Św.Paweł pisał, że kochający Boga ludzie „wpatrują się nie w to co widzialne, lecz w to co niewidzialne.”

Tak można patrzeć jedynie SERCEM rozkochanym w Bogu.

My zbyt często zastępujemy wiarę słowem. „Bóg mnie kocha,”
„Bóg jest moim Ojcem” – te zdania są rzeczywistością
wyrażoną w twierdzeniu.
Wielu z nas słyszało, pewnie i wypowiadało je wiele razy.
Te wyznania powinny czynić z nas
najszczęśliwszymi ludźmi na świecie.
Jak bardzo czynią?

Często zbawienne prawdy nie docierają do naszych serc. Rozbijają się o ściany naszych umysłów. Nie dochodzą do serca, albo nie dochodzą w pełni. A miejscem prawdziwej relacji z Bogiem jest właśnie serce. Nie teologia, nie bystrość umysłu choć są to rzeczy dobre i słuszne. Ale do życia z Panem Bogiem na co dzień potrzebne jest nam dobre i wrażliwe SERCE. Wrażliwe i reagujące na nasze życie, postępowanie, wrażliwe na ludzi żyjących obok nas, wrażliwe na Boga. Serce, w którym zechce zamieszkać Bóg i Jezus.

Jest jednak ktoś na tym świecie,
który ma zgoła inny cel względem ciebie i mnie.

To ktoś (o dziwo!) kto lubi, kiedy bagatelizuje się jego osobę. Dlaczego? Zwiększa to efektywność jego działania.
Nie zależy mu na rozgłosie, ani na sławie.
Po ciuchu robi swoje.
Szatan kieruje wszystkie swoje ataki w nasze serce. Sen to efekt przez niego pożądany. Uniewrażliwia je i chce żebyśmy nie czuli potrzeby zmian, ani nie chcieli się uczyć i przemieniać w mocy, która jest z poza nas. Szatan godzi się na pobożność ludzi, których mami, ale tylko na jej pozór. Godzi się na wizyty w zborach i wszelkich wspólnotach, ale bez pragnień życie „poza tym światem.” Szatan tworzy chrześcijaństwo, ale na swoich zasadach - bierności, braku aktywności, wyuczonych na pamięć modlitw. Wreszcie szatan często podszywa się pod „nasze myśli” okłamując nas, że na miłość od naszego kochającego Ojca trzeba sobie zasłużyć. Innym razem łapiąc nas na grzechu oskarża wmawiając nam, że nie zasługujemy na miłość Bożą, bo jesteśmy grzeszni, że droga do Boga jest nie dla nas – to wszystko często doprowadza do przygnębienia, a w rezultacie do nieufności i niewiary w Bożą bezwarunkową, rodzicielską miłość. Szatan subtelnie działając tworzy oskarżające twierdze i warownie myśli nas oskarżających. Polem walki z nim jest nasz umysł – to tam wypacza on nasze wyobrażenia o wierności Boga względem nas. Szatanowi bardzo zależy na tym, żeby prawda, że Bóg powołał nas do życia w mocy Ducha nie przemawiała w nas na poziomie, na którym powinniśmy ją usłyszeć; poziomie serca.

Jest tylko jeden sposób walki z tak ukrytym wrogiem.

„Chociaż bowiem w ciele pozostajemy, nie prowadzimy walki według ciała, gdyż oręż bojowania naszego nie jest ciała, lecz ma od Boga moc burzenia twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga, a wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi (2Kor.10:3-5).”

Nasze wewnętrzne uzdrowienia (z negatywnych obrazów siebie, grzesznych nawyków) są możliwe tylko wtedy, gdy walczymy orężem Ducha - mocą Ducha Świętego, którą Bóg w nas wlał z chwilą, kiedy wezwaliśmy Go szczerze sercem: "Ojcze, należę do Ciebie!"

Za sprawą tej mocy możemy powiedzieć w każdej chwili: „rozkazuje ci w imieniu Jezusa Chrystusa, idź precz szatanie!” nie wchodząc w dyskusję z diabłem za przykładem naszego Pana, który pokazał nam, jak radzić sobie z podchodami diabła.

Celem szatana jest sprowadzanie życia do sloganów, a nie do życia w prawdzie
o Bogu, o Jezusie, o Duchu Świętym i o nas samych.
Zbyt łatwo przyzwyczajamy się do powiedzeń, które mają mizerne znaczenie dla naszego serca. Wypowiadamy je – istnieją w naszym życiu, co jest powodem, że żyjemy w iluzji. Bóg jest w naszym życiu, ale tak naprawdę Go nie ma, bo jest tylko słowem, a nie ufnością, motywacją, celem
i życiem.

W naszych sercach są pokoje, które pozostają zamknięte. Klucze do ich otwarcia ma nasza wola, wzbudzona orężem Ducha. Trzeba pootwierać te zaciemnione miejsca i wpuścić tam światło, którym jest Chrystus.

„Oto stoję u drzwi i kołaczę…(Ap.3:20).”

Boże olśnij nas jasnością poznania chwały Twojej
na obliczu Jezusa Chrystusa!
Amen!

8 komentarzy:

  1. ... to ja tak do tego... hmmm...że tu pewną myśl ważną dla mojego życia w wierze przykleję:
    "CHRYSTUS TO PRZEPAŚĆ PEŁNA ŚWIATŁA. KTO RAZ W NIĄ SPOJRZAŁ MUSI SIĘ W NIĄ RZUCIĆ"...
    miałam okazję przerobić to na sobie...i wiem...że decyzja na taki skok w przepaść...wymaga ogromnego wysiłku... zgody na ryzyko... bez spodziewania się...ale...WARTO! nie żałuję ani sekundy z tego, co stało się po "rzuceniu się w TĄ PRZEPAŚĆ"...nawet jeśli nie jest łatwo...w największych ciemnościach On nigdy nie przestaje być ŚWIATŁEM!
    ps. Radek, gustowne "przemeblowanie" ;)
    tzn...podoba mi się zdjęcie Słowa na skale ;)
    pozdrawiam!
    m

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Madziu,
    ty się nakropkujesz:)

    Obecnie słucham płytki Mate'o
    "Totalne uwielbienie"
    w której słowa
    jednego z moich ulubionych utworów
    brzmią mniej więcej tak:

    Twe światło jest na drodze mej
    Nic nie zgasi go
    Wiem, że nie zgubię się
    Bo we mnie jasność jest
    Świecisz Ty w każdej ciemności
    Blaskiem Twym ogarniasz mnie


    Jezus jest Światłem,
    ale wraz z rzuceniem się w tą Jasność
    Bóg nanosi na nas taką samą rolę
    - bycia światłem:

    "Niegdyś byliście ciemnością,
    lecz teraz jesteście światłością:
    postępujcie jako dzieci światłości!"

    Jaką jesteśmy światłością
    możemy dowiedzieć się
    spoglądając na lustro Biblii
    i zbyt szybko od niego nie odchodząc.


    Słowo na skale
    to wspomnienia z 2 tygodniowego
    pobytu na Bałkanach
    w dwóch urokliwych pasmach gór Riły i Pirynu.
    Wyjazd wielu lekcji i symbolicznych wspomnień:)

    pozdrawiam Cię Madziu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Radku,szatan się ukrywa i źle jest gdy my też się ukrywamy.Nasze Chrześcijaństwo ma być widoczne,a jak wielu wierzących nie chce kłopotów chodząc tzw. "kanałami" nie chcąc problemów.Tak jest w świecie,znamy to powiedzenie "nie wychylać się za bardzo" dlatego potkażdemu potrzebny jest przykład,jak nie Pana Jezusa to chociaż brata w wierze.Wiadomo że młodzi często są pokoleniem buntu,mysle że to dobrze tylko trzeba im pokazać właściwą drogę.Poprzez lata doświadczeń w wierze jedni kurczą się w sobie ,inni emanują na wszystkich energią i misją.Pan Jezus podnosi i wzmacnia jednych i drugich,tylko my nie zapominajmy o tych słabych....tak kochanych przez Pana.Pozdrawiam Radku:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tomku, myślę że istotą chrześcijaństwa są zmiany (przemiany), które zbliżają do Boga
    w miłości, posłuszeństwie, uczynkach, motywach naszych zachowań i we wzrastającej wierze. Dlatego Bóg dał Ducha Świętego i posadził na wyżynach niebieskich - w Chrystusie Jezusie tych, którzy szukają Go szczerym sercem.

    Każdy z nas jest stworzony inaczej.
    Każdego dobry Bóg chce prowadzić swoim Duchem,
    w bliskości współpracy z Sobą.

    Dziękuję Ci Tomku za wpis,
    bo m.in. przez te wystukiwane słowa
    możemy uczyć się od siebie
    odchodząc od dwóch skrajności,
    gdzie domeną pierwszej jest czynienie
    z Jezusa kumpla z podwórka,
    a z Boga przymykającego na wszystko Ojca;
    a z drugiej strony skrajności straszącej tylko piekłem i wiecznymi torturami, przyprowadzającej ludzi do Boga raczej przez strach przed karą, niż przez miłość.

    Bóg jest Miłością.
    Kocha nas, jako Ojciec, Abba swoich dzieci,
    jesteśmy cenni w Jego oczach, troszczy się o nas,
    ale jednocześnie nawołuje do życia,
    do którego przewidział swoich synów i córki.

    Wszystko zamyka się w pragnieniu
    i dążeniu do bliskości z Ojcem przez Jezusa
    zarówno emocjonalnej,
    jak i tej związanej
    z naszym codziennym życiem.

    Pozdrawiam Tomku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ..."Poprzez lata doświadczeń w wierze jedni kurczą się w sobie ,inni emanują na wszystkich energią i misją.Pan Jezus podnosi i wzmacnia jednych i drugich,tylko my nie zapominajmy o tych słabych....tak kochanych przez Pana."...

    i dlatego ja kropkuję i się na kropkować nie mogę ;)
    może to trochę wyraz mojej nieśmiałości gdy coś dzielę...zwłaszcza z tego, co dotyka mojego życia z Bogiem...wiary...
    WIARA JEST ŁASKĄ... łaska to dla mnie coś bardzo cennego... niejednokrotnie kruchego...
    różnie w życiu bywa...tak jak to słusznie zauważył mój następca...i zacytowałam fragmencik...
    zachwyca mnie w rzeczywistości wiary dynamizm !
    nigdy nie jest tak samo... ciągle coś nowego się kształtuje...właśnie dzięki doświadczeniom...bardzo różnym...
    pozdrawiam
    m

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz racje Drogi Radku-do życia z Panem Bogiem na co dzień,potrzebne jest nam dobre i wrażliwe Serce.SERCE,które szczerze kocha Boga,Serce,które oddane jest drugiemu człowiekowi.W takim SERCU mieszka JEZUS,w takim SERCU jest MIŁOŚĆ BOŻA,która potrafi zwyciężyć wszelkie zło,która zwycięsko wychodzi nawet z walki z naszym największym wrogiem,ukrytym wrogiem Szatanem.W takim SERCU mieszka MIŁOŚĆ BOŻA,która daje Światu RADOŚĆ i SZCZĘŚCIE.
    Tylko my nie zapominajmy o tych słabych....tak kochanych przez Pana.Piękne słowa napisał Chudzina,które zostaną na zawsze w mojej pamięci,bo wyryły się w moim sercu.Proszę naszego Dobrego Boga,aby te słowa nie były pustymi słowami,tylko wypowiadanymi przez nasze usta,ale by wypływały z naszych SERC,w których mieszka MIŁOŚĆ BOŻA w których mieszka JEZUS CHRYSTUS.Cieplutko pozdrawiam Radku,życząc dużo MIŁOŚCI od BOGA i LUDZI.Krystyna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki Madziu;
    ja bez Twoich kropeczek
    już bym się nie mógł obyć siostrzyczko:)

    Życia doświadczenie nas kształtuje,
    daj Boże
    by kształtowało
    i czyściło
    na czyste srebro
    serca
    w którym przyjrzy się
    sam nasz Bóg
    widząc w nas czysty obraz samego Siebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Krysiu,
    trzy razy amen
    na Twój komentarz!

    OdpowiedzUsuń