środa, 10 lutego 2010

46 dzień

To już 46 dzień, od wypadku.
Autobus jechał zbyt szybko. Kierowca… moment nie uwagi.
Wypadek stał się na oczach rodziców.

To już 46 dzień odkąd Paulina jest w śpiączce.
Siedziała z tyłu samochodu.

Bożą opatrznością była szybka akcja ratownicza
(przypadkowa karetka pogotowia przejeżdżała akurat).
Bóg w taki sposób zachował Paulinę przy życiu.
Jadący z przodu samochodu Daniel i Ruta dzisiaj są już w domu
-dziękuję Ojcze.


Dziś walczymy o Paulinę w modlitwie wierząc
w świadectwo Jezusowego słowa, że modlitwa z wiarą
da potrzebującemu uzdrowienie.

Stan Pauliny był i jest bardzo ciężki.
(uraz wielomiejscowy; krwiak śródmózgowy w ciele modzelowatym;
obrzęk mózgu; złamanie kości potylicznej po stronie lewej
przechodzące na piramidę kości skroniowej;
złamanie kości skroniowej i łuku jarzmowego po stronie lewej;
złamanie żuchwy po stronie lewej oraz wyrostka dziobiastego lewego;
złamanie brzegu górnego przedniego łuku kręgu szczytowego po stronie lewej
oraz kłykcia lewego kości potylicznej;
złamanie kości łonowych obustronnie;
złamanie kości kulszowej lewej;
brzegu tylnego panewki lewego stawu biodrowego
z przemieszczeniem fragmentów kostnych do szpary stawowej;
stan po zwichnięciu stawów biodrowych,
niestabilność biodra lewego;
ciało wolne w stawie biodrowym lewym
– to opis kliniczny powypadkowy).

Po trzech tygodniach obrzęk zniknął, krwiak się zmniejszył.
Lekarze mówią jednak, że zbyt długo się utrzymywały.
Wszystko się może wydarzyć, ale patrzą na powrót do zdrowia
i nawet samo wybudzenie sceptycznie.

Mój Bóg jest Bogiem, który nie patrzy sceptycznie,
jest Bogiem dla którego nie ma rzeczy niemożliwych.

Żyjemy w świecie racjonalnym. Rozum stoi na pierwszym miejscu.
Racjonalizm objął i nas chrześcijan.
Żeby uwierzyć to najlepiej zrozumieć, najpierw udowodnić,
logicznie uzasadnić, w przypadku stanu Pauliny
– medycznie dać się wyjaśnić.

Tylko wtedy nie mówimy już o wierze.
Wiara nie jest związana z racjonalnym myśleniem.
Wiara wykracza poza nasze zmysłowe poznanie.
Wiara w Boga rzeczy niemożliwych wyklucza
intelektualne wydedukowanie,
że coś może lub nie może się wydarzyć.

Mój Bóg nie patrzy na diagnozy lekarzy.
Mój Bóg sam jest Lekarzem.
Kiedy chce, zadziwia świat medycyny.

Modlę się do mojego Wielkiego Boga, Lekarza dusz i ciał
dla którego nie istnieje „nie możliwe.”
Wiem, że mój Bóg oczekuje ode mnie wiary i boju w modlitwie.


Po dwóch tygodniach od wypadku po namaszczeniu w imieniu Pańskim
i modlitwie z wiarą (udziel jej więcej Boże) Paulina otworzyła oczy.
Tydzień później podczas modlitwy otworzyła oczy
i utkwiła we mnie oczy, jakby już chciała się przebudzić.
W tą niedzielę dwoma mrugnięciami oczu potwierdza,
że widzi i słyszy, oraz zaciska dłoń, gdy się ją o to poprosi.
Nadal jest w śpiączce, ale jest poprawa.
Reaguje na obecność bliskich.

Podnosi to we mnie radość z cudowności działania mojego Ojca!
Słyszę, jak Bóg mówi:
"Módl się dalej mój synu! Objawię o wiele więcej, ale wołaj do Mnie!"

Modlę się zwycięstwo życia nad śmiercią,
o zwycięstwo zdrowia nad kalectwem.
Przeganiam zwątpienie,
które zarzuca na świętych przeciwnik Boży, szatan.

Mój Bóg jest Bogiem rzeczy niemożliwych!



Dzisiaj odwiedziłem 88-letniego brata Henia.
To człowiek, który służył Bogu w czasach,
kiedy za taką służbę można było przepłacić życiem.
Niejednokrotnie Bóg ratował go z opresji.

Przywitał mnie słowem „pokój”, ucieszył się,
co już samo sprawiło zmęczenie, tak, że musiał odpocząć.
Potem mówił cicho, coraz ciszej.
Każde słowo stawało się coraz większym wysiłkiem.
Wspominając tych, od których przyniosłem pozdrowienie – płakał.

Brat Heniu powoli odchodzi do Pana.

Żegnając się usłyszałem cichy głos z nieba:
Droga jest przed oczyma Pańskimi śmierć świętych jego (Ps.116:15).


W niedzielę dowiedziałem się o Remigiuszu.
Na stole operacyjnym przedwczoraj lekarze walczyli o jego wzrok.

Dzisiaj otrzymałem wiadomość od jego żony:

"Chciałam przekazać, że Remigiusz jest po pierwszym zabiegu,
wszystko jest w porządku - nie ma powikłań.
Chcemy podziękować wszystkim za modlitwy,
okazaną życzliwość i dobre słowa...
Takich zabiegów będzie jeszcze kilka, najbliższy 8 marca,
więc prosimy, aby o nas nadal pamiętać..."


W ten piątek Agnieszka w klinice w Mainz dowie się,
czy nowotworowy guz w jej mózgu złośliwiej czy nie.


Krysia i Ula też walczą z nowotworem.
Ula obecnie jest na chemioterapii.
Krysia żyje już 5 lat, odkąd lekarze oświadczyli,
że za parę tygodni umrze.


I ja zachorowałem na wrzodziejące zapalenie jelita grubego.
Niepokój po diagnozie choroby pokonałem wykrzyczanym
„Jesteś mi potrzebny!”

Niepokój minął.
Moc Boża w słabości się doskonali.


Ten rok zaczął się po ludzku na to patrząc niepomyślnie.
Choroba. 2 styczeń – wypadek samochodowy.
Dzisiaj dowiedziałem się, że będę zwolniony z pracy,
w ramach czynionych oszczędności finansowych
przez mojego pracodawcę.
I przede wszystkim moi bliscy potrzebujący.

Co pozostaje?

Dziękować i chwalić BOGA!

Przez Jezusa więc składajmy Bogu ofiarę pochwalną nieustannie,
to jest owoc warg, które wyznają Jego imię (Hebr.13:15).


Chwała i dziękczynienie kształtują nas.
Im więcej nas kosztują tym bardziej podobają się Bogu.
Panu Bogu podoba się, że w jakich trudnych warunkach nie jesteśmy,
chwalimy Jego imię.
Kiedy wszystko zdaje się, że jest przeciwko nam
to wówczas jest czas, by chwalić Boga najbardziej.
Chwała Boga nie powinna być zależna od naszych uczuć.
To chwała powinna stymulować nasze uczucia.

Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
a Twoje ścieżki są w ich sercu.
Przechodząc przez wyschłą dolinę zamieniają ją w źródło,
a wczesny deszcz błogosławieństwem ją okryje.
Wciąż w siłę wzrastać będą,
Boga nad Bogami ujrzą na Syjonie (Ps.84:6-8).

Ci ludzi idąc przez wyschłą dolinę nie mówią:
„jaka susza! co z nami będzie? nie mamy co pić! gdzie jest Bóg?”
Dla nich ta wyschła dolina obfituje w źródło wody.
Dlaczego? Bo widzą tam Boga!
Mają inne sposób spostrzegania rzeczywistości.
Suchą dolinę zamieniają w źródło!

To czyni różnicę pomiędzy życiem człowieka żyjącego z Bogiem,
a życiem człowieka żyjącego obok Boga.
Życie chrześcijan nie musi się różnić od życia zwykłych ludzi.
Ta sama praca, te same problemy, te same smutki i kłopoty,
te same doświadczenia.
To samo słońce wschodzi i zachodzi nad dobrymi i złymi.
Ten sam deszcz zrasza sprawiedliwych i niesprawiedliwych (por.Mat.5:45).

Różnicę stanowi
bliska, szczera, intymna, relacja z Bogiem w KAŻDEJ SYTUACJI.


Boże, w każdej sytuacji chcę być blisko Ciebie,
tak, jak Ty jesteś blisko mnie.
Wybacz, kiedy zawodzę.

24 komentarze:

  1. Piękna pieśń, do której dołączam też swój głos i wołam: "jesteś im - nam potrzebny...!!!"
    Wspieram serdecznymi myślami.
    M

    OdpowiedzUsuń
  2. pamiętam +... i moje trzy kropki...
    bo: "o cokolwiek zapytasz trzepnie cię milczenie. Bogu nie stawia się pytań: "Dlaczego...?" "
    |x. J. Twardowski| ... wierzyć pozostaje!
    m

    OdpowiedzUsuń
  3. :(
    Dlaczego Bóg tak doświadcza ludzi, którzy Mu służą i kochają z całego serca?
    Znowu jakieś próby?

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw mała odpowiedź dla Kłosu: to nie Bóg "daje" ludziom choroby i cierpienia. On stworzył świat doskonały, to jego przeciwnik odpowiada za te rzeczy, a często gęsto także i ludzie poprzez swoje nieodpowiedzialne zachowania - np. paląc papierosy należy być przygotowanym na raka płuc, mając "bogate" życie seksualne na choroby weneryczne i AIDS, biorąc narkotyki dożylnie na zapalenie wątroby typu B, jadąc po pijanemu na wypadki samochodowe... A potem najłatwiej zwalać wszystko na Boga, zamiast samemu brać odpowiedzialność za swoje wybory w życiu. Czasem jednak zło jest dopuszczone nie tyle do prób, ile do tego, aby wzmocnić nasz charakter, pisałam zresztą o tym u siebie w notce o sensie cierpienia, więc nie będę tutaj tego powtarzać.

    A teraz do Ciebie Radku, zgadzam się z Tobą, że należy ufać Panu także wtedy, gdy z nami nie jest dobrze. Bo zdrowie, pieniądze czy piękno ciała mija. Starzejemy się i gdy umieramy, nie ma znaczenia wtedy jakie mamy wykształcenie czy ile zarobiliśmy pieniędzy. Bo w chwili takiej w jakiej znajduje się Paulina to wszystko jest na nic. Będę się za nią modlić...

    Pozdrawiam Was obu serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Madziu, byli tacy mężowie,
    którzy negocjowali się z Bogiem,
    niektórzy walczyli z Nim o to,
    by im błogosławił.
    Niektórzy pytają, i Bóg nie ma im tego za złe… To nasze osobowości.
    Ważne być szczerym przed Bogiem.
    I ostatecznie zaufać.

    Ja pozostaję w modlitwie
    i w błaganiu z dziękczynieniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Paulina,
    Hiob powiedział kiedyś
    "Bóg dał, Bóg wziął"
    i mylił się Hiob.
    Bóg dał, ale nie wziął.
    Wziął szatan, złodziej naszego życia.

    Pan Bóg jedynie dozwala na doświadczenia,
    ale nigdy ponad siły wierzących (1Kor.10:13).

    Nieraz prowadzi nas przed gorzkie wody życia,
    aby nas sprawdzić i w ostateczności przemówić do naszego serca,
    tak, jak zaprowadził kiedyś Izrael przed gorzkie wody Mara (15r. 2Moj.)
    Nie minął długi okres, jak cudownie przeszli przez Morze Czerwone;
    może myśleli, że ich życia od tamtej pory tak będzie wyglądało
    - beztrosko i bezproblemowo.
    Tak, jednak nie jest.
    Bóg ich sprawdził i niestety cały lud zaczął narzekać.
    Wyjątek stanowił Mojżesz,
    który oddał się modlitwie.

    I my stajemy nieraz przed gorzką wodą życia (chorobami, wypadkami, utratą pracy),
    ale ma to swój cel.
    Bóg patrzy na nas, jak zareagujemy.
    Czy szemraniem, jak Izrael?
    Czy modlitwą, jak Mojżesz?


    Pan Bóg ukazuje nam przez takie doświadczenia prawdę o nas samych,
    nasz charakter staje się jawny.
    Nieraz uzmysławia to konieczność zmiany w sobie samych
    i zrozumienie, że aby to zrobić, trzeba współpracować z naszym Ojcem.

    Bóg przemawia przez takie wydarzenia do serc.
    Nie zawsze ma bowiem taką możliwość,
    bo często nie reagujemy na Jego głos,
    nie zwracamy uwagi w pędzie naszego życia.
    Dlatego nieraz Bóg wyprowadza nas na pustynię doświadczeń,
    gdzie przemawia do naszego serca,
    a my wreszcie słyszymy.

    Nieraz wreszcie jest tak, że to własna głupota ludziom zgotowała ich los,
    o czym wspomniała już Ala.

    Napisze jeszcze o tym więcej
    w „za niedługim” poście.

    OdpowiedzUsuń
  7. Radku, chociaż nie znamy się osobiście, to jednak Twój sposób podejścia do przeciwności czyni Cię bardzo mi bliskim. Gratuluję dojrzałości duchowej. Bardzo zbudowałeś mnie swoją postawą. Sprawiedliwy siedem razy upadnie, ale się podniesie! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jasne, znowu próby...
    A jeśli ktoś zdecydował się na życie bez Boga, to nadal zostaje poddawany tym próbom?

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez trudności umacnia się nasza wiara, przez trudności w których Mu ufamy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Cokolwiek się nie stanie Pauina ŻYJE I ŻYĆ BĘDZIE. Czy tu wśród nas, czy Tam, gdzie smutek nie gości. Bóg wie co robi i wie co dla niej najlepsze. Trzeba tylko zaufać.

    pozdrawiam i zapewniam o modlitwie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Proponowałbym poporosić księdza, aby przyszedł z Njaświętszym Sakramentem i pozostał z modlitwą przy Paulinie.
    Obecość Żywego Boga działa cuda.

    Polecam Paulinę Bogu w czasie dzisiejszej Mszy świętej o godzinie 16.

    Bożego błogosławieństwa życzę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki Marian, no i za wszystko chwała Bogu!
    To kim jesteśmy jest Jego łaską,
    którą tyko przyjęliśmy.

    Lubię poznawać ludzi,
    więc może kiedyś spotkamy się
    i poznamy osobiście.


    Serdeczny uścisk dłoni!

    OdpowiedzUsuń
  13. ”A jeśli ktoś zdecydował się na życie bez Boga, to nadal zostaje poddawany tym próbom?”

    Paulina, Bóg ze wszystkimi tymi,
    którzy Go miłują, współdziała dla ich dobra. Jego próby też temu służę, choć nie każde doświadczenie jest od Niego.

    Przykładem próbowania Bożego jest Abraham.
    Prze to zaowocował dla Boga wielką wiarą
    i owoc tej wiary przetrwał do dziś.
    Bóg nazywa go od tamtej pory
    ojcem ludzi wierzących.
    To wielki zaszczyt.

    Ap.Paweł pisze:
    1 Kor 10:13
    Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać.

    Apostoł podkreśla, że Koryntian nie nawiedziła taka pokusa, jaka zwykła nawiedzać ludzi. Dlaczego? Bo umiłowali Boga,
    a takich Bóg nie pozwala kusić ponad miarę, ponad ich możliwości.

    Nasz Bóg mówi: „Z tymi, którzy mnie miłują, współdziałam we wszystkim dla ich dobra (zob.Rzym.8:28).”

    Ci, którzy żyją obok Boga sami rezygnują z tego błogosławieństwa.

    Ich doświadczenia mają całkiem inny wymiar. Raczej nie Boży.

    Nasz Bóg gra w otwarte karty.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Przez trudności umacnia się nasza wiara,
    przez trudności w których Mu ufamy..."

    Jest taka pieśń „O nie smuć się”
    w której refrenie śpiewa się:
    „Wszak w ciemną noc jaśnieją gwiazdy.
    Im większy ból tym bliżej Bóg.”

    Trudności wzmacniają wiarę tylko,
    kiedy ufamy Bogu.

    Oby jednak nie było tak, że tylko
    „gdy trwoga to do Boga.”

    Emil Zegadłowicz pisał:
    „W nieszczęściu Boga wołać,
    to rzecz zrozumiała.
    W szczęściu Boga pożądać
    – w tem mądrość wspaniała.”

    Zawsze, kiedy jesteśmy blisko Boga,
    Bóg jest z nami.
    Obyśmy byli z Bogiem niezależnie
    od okoliczności, jakie nas spotkają.
    Zawsze.
    Bóg będzie wówczas z nami,
    tak jak był z Józefem.

    Refleksje ze swojego nieszczęśliwego życia (sprzedany przez braci, zniewolony. oddzielony od ojca) wysnuł taką (przed braćmi, którzy wyrządzili mu tyle krzywdy):

    „A teraz nie smućcie się i nie wyrzucajcie sobie, żeście mnie sprzedali. Bo dla waszego ocalenia od śmierci Bóg wysłał mnie tu przed wami (Rdz.45:5).”

    Jest się czego uczyć.

    Szczepan głosi, że Bóg był z nim (Dz.7:9).

    Bóg może być i z nami,
    ale najpierw my musimy być z Nim (zob.Jak.4:8).

    W każdej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Adam, „tam gdzie smutek nie gości” jest czasem Królestwa Bożego, który rozpocznie się
    wraz z przyjściem naszego Pana,
    Jezusa Chrystusa po raz drugi na ziemię.

    Czekam na ten czas z utęsknieniem.
    Tam miłujący Boga żyć
    będą w wiecznym szczęściu.

    Trzeba zaufać w Słowu Bożemu,
    że modlitwa z wiarą,
    w uzgodnieniu próśb zostanie
    przez Boga wysłuchana.

    Wolą Bożą dla nas jest wiara.
    O tą wiarę walczmy, tocząc dobry bój wiary, czyli zwycięski.

    To, że Paulina żyje jest znakiem od Boga,
    by ten bój toczyć o jej życie i zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  16. "Proponowałbym..."

    Jesteśmy społecznością protestancką.
    Z ufnością, jako starszy zboru,
    wraz z innymi starszymi,
    pastorami i wierzącymi
    pozostajemy przy Paulinie w modlitwie.
    Też dosłownie.

    Dziękuję za życzenie.
    Pan z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wierzący i niewierzący żyją na tej samej ziemi, do czasu powtórnego przyjścia Jezusa. Ziemia została skażona wskutek grzechu, tak samo ludzkie ciała i umysły. Skażeniu podlegamy nawet po nawróceniu, tak samo jak podlegamy prawu grawitacji czy Archimedesa. Ten sam deszcz pada na sprawiedliwego i bezbożnego. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. "Skażeniu podlegamy nawet po nawróceniu..."

    Co dzień toczę walkę pomiędzy ciałem a duchem,
    na różnych płaszczyznach.
    Nie zawsze wygrywam.

    Ale jak już pisano powyżej,
    nawet gdy siedemkroć upadnę,
    to i tak powstanę,
    bo choć ciałem służę prawu grzechu,
    to umysłem i duchem prawu Bożemu.

    Żyję, bo kocham Tego,
    który mnie pierwsze pokochał.

    "Dzięki niech będą Bogu
    przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!"

    OdpowiedzUsuń
  19. Animowo;Proponowałbym poporosić księdza, aby przyszedł z Njaświętszym Sakramentem i pozostał z modlitwą przy Paulinie...
    Radku! nie bardzo rozumiem ze napisales ; pozostałbym tylko modlitwę w intecji za Paulinkę...
    A jaka jest podstawa biblijna namaszczenie chorych?

    Pisze św.Jakuba czytamy: "Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone" (Jk 5, 14-15)....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Zastanawia mnie jedna rzecz. Jakiego rodzaju olejem dokonałeś namaszczenia, skąd wziąłeś jego skład/recepture tak aby nazywać Go Pańskim/w imieniu Pana?
    Zuza.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zuza, dopiero teraz zobaczyłem Twoje pytanie.
    Nie wiem, czy jeszcze oczekujesz odpowiedzi.
    Jeżeli tak, to napisz do mnie na mail:
    radeksiewniak@poczta.fm
    a udzielę Ci odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń