wtorek, 16 lutego 2010

powrót do Ojca


Łuk. 15:11-24
11. Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów.
12. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich.
13. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
14. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.
15. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie.
16. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
17. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.
18. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie;
19. już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.
20. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
21. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem.
22. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi.
23. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się,
24. ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić.



Co jest najpiękniejszego w tej historii?
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec
i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego,
rzucił mu się na szyję i ucałował go.


Niesamowite.

Gdy syn odszedł,
ojciec co dziennie wypatrywał swojego syna.
Mijały dni, miesiące, może nawet lata,
a ojciec dzień w dzień co jakiś czas odchodził
od swoich obowiązków i wypatrywał syna.

Co dziennie przeznaczone godziny i wytężony wzrok,
czy aby syn nie powraca.

Jak wielka miłość, tęsknota, wytrwałość w oczekiwaniu.

Nikt nie musiał przychodzić do niego i mówić mu:
"Twój syn wrócił do domu,"
bo pierwszą osobą, która o tym wiedziała był właśnie ojciec.

Syn gdy wracał,
myślał co powie ojcu, jak spojrzy mu w oczy?

Gdy ojciec go zobaczył, wzruszył się,
rozpłakał ze szczęścia i wybiegł aby go przywitać
rzucając mu się na szyję i całując go.

Dlaczego?
Bo wrócił syn.

Ojciec wybiegł pierwszy.
Nie wybiegł ze słowami: „No widzisz, a nie mówiłem…”,
wybiegł z sercem.

Przebaczył mu wszystko, niczego mu nie wypominał.
Nie powiedział:
„ No dobrze, wróciłeś. Cieszę się.
Ale gdzie pieniądze, które dostałeś ode mnie?”

Ojciec swoją postawą powiedział,
jak bardzo go kocha i jak bardzo się cieszy, że wrócił.
Żadnych wyrzutów.
Tylko radość z powrotu syna.


Boimy się powrotów, boimy się odrzucenia.
Boimy się wyrzutów i pytań typu "no dobrze, wróciłeś, ale dlaczego...?".


Powracając do Niebiańskiego Ojca, nie usłyszymy: „a nie mówiłem.”
Doświadczymy natomiast ciepła objęcia Ojcowskich ramion
i czułe: „KOCHAM CIĘ MOJE DZIECKO!”

Czy wiedziałeś kiedyś małe dziecko w ramionach ojca?

4 komentarze:

  1. Piękny post o miłości i przebaczeniu, o akceptacji i tęsknocie... To obraz Boga. To obraz miłości jaką winniśmy okazywać nie tylko bliskim, nie tylko zbuntowanym dzieciom... Bez wypominania, bez dopominania się, bez kary "a teraz mi to wszystko odrobisz, wynagrodzisz". Kto potrafi choć trochę tak kochac innych, jest szczęśliwym człowiekiem, kto takiej miłości doświadcza od żony, męża, rodzica, przyjaciół - może nazwać się szczęśliwym człowiekiem. Kto zna Boga jako właśnie takiego, wyglądającego, stęsknionego Ojca - posiadł piękny skarb relacji ze Stwórcą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak... On nas nigdy nie odtrąca. Nawet gdy jesteśmy cali w szlamie grzechu. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam ten fragment z Łukasza, dziś do niego robiłam medytację:) dla mnie też to jest najbardziej niesamowite, że ojciec tak czekał na syna, codziennie, w każdą pogodę, mróz, burzę, bo przecież nie wiedział czy wróci, i czy w ogóle wróci.
    wspaniała jest cierpliwość Boga względem nas.
    pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki jest nasz Ojciec, Abba!

    W czekaniu na zagubionego człowieka
    zrobił jeszcze o wiele więcej
    - posłał na okrutną śmierć swego
    Umiłowanego Syna.

    Byśmy przez Jezusa mogli powrócić do Niego,
    żyć i stać się Jego dziećmi.

    Chwała Ojcu i Synowi!


    Pozdrawiam Was ciepło Kasiu, Alu i Natalio:))

    OdpowiedzUsuń