czwartek, 4 marca 2010

chata

Właśnie skończyłem czytać książkę,
którą poleciła mi przyjaciółka
- "Chata" Williama P.Young'a.

I właśnie popłakałem się przed
Niebiańskim Ojcem
i Jezusem
z radości
i szczęścia...



Piękna powieść,
polecam zdecydowanie:)

15 komentarzy:

  1. Jednak się różnimy ;)Pisałem o tej książce w maju 2009 roku. Podaję link, gdybyś był ciekaw - http://dzisiajwswietlebiblii.blogspot.com/2009/05/zaciemniajace-wyjasnienie.html
    Mam nadzieję, że różnimy się pięknie i twórczo :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie czytałam jeszcze więc się nie wypowiadam i tylko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marian, różnimy się, to na pewno:)
    ale chyba jednak nie aż tak bardzo;)

    Widzę w tej książce to o czym piszesz,
    ale ponad tą płaszczyzną
    jest coś, co buduje i uczy.

    Faktycznie, trochę w tej książce
    przejawia się tendencja przedstawienia
    Jezusa, jako kolegi z podwórka
    a Boga, jako przymykającego na zło Tatę,
    - i to jest skrajność
    w patrzeniu na Ojca i Syna.

    Choć jest i druga skrajność,
    w której przedstawia się Boga,
    jako smutnego, zamyślonego Pana,
    który jest wiecznie zły i czepia się
    każdego szczególiku, żeby tylko nam udowodnić,
    jacy to jesteśmy źli
    strasząc nas przy tym wiecznymi mękami
    ciała płonącego w wiecznym ogniu.

    Minusem tej skrajności jest to,
    że ludzie przychodzą do Boga ze strachu,
    niż z miłości.

    To skrajności,
    a ja często bywa ze skrajnościami,
    są złe.


    Patrzę na pozytywną płaszczyznę tej książki.

    A poznania Boga,
    oczywiście
    szukajmy TYLKO w Biblii.

    "Sprawiedliwość i sąd są gruntem stolicy Twojej;
    miłosierdzie i prawda uprzedzają oblicze Twoje."
    (Ps.89:15; BG)

    Pozdrawiam, pokój Tobie!

    p.s. Zastrzegam, że to pierwsze wrażenia po lekturze "Chaty.":) Może, kiedyś przy stole i wspólnej rozmowie zrodzimy razem dojrzalsze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Alu, coś mi się zdaje,
    na ile cię poznałem w tym wymiarze rzeczywistości,
    że nie długo po nią sięgniesz:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie szukam sobie jakieś ciekawej lektury, która mnie wręcz pochłonie i zachęci do jakichkolwiek reflekcji :P
    Chyba się skuszę na tą książkę, zaraz po "Zranionym pasterzu" :D
    3m się Jezusa! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. :)
    Pozdrawiam serdecznie. Cieszę się, że dałeś się namówić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Paulina, no to czytaj
    i napisz swoje refleksje,
    jak przeczytasz :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dałem, dałem:)

    pozdrawiam Kasiu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. od wielu osób słyszałam już o tej książce, każdy się zachwyca, więc może i ja kiedyś po nią sięgnę.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Natalio,
    książka jest mądra,
    więc zachęcam.

    OdpowiedzUsuń
  11. No i wreszcie przeczytałam!
    Oczywiście nie jest to źródłem wiedzy o Bogu, ale...
    Książka daje ciekawe spojrzenie. Tak jak pisze Radek - przedstawia nie tak jak się On jawi wielu: surowego, wymagającego i karzącego, ale również kochającego i pełnego miłości. Musimy o tym również zawsze pamiętać! On kocha nas tak bardzo, że dla nas posłał swego jednorodzonego Syna na śmierć ...
    Pan nie chce być jedynie elementem naszego życia, On chce być całym naszym życiem, w każdej drobnej chwili, każdego dnia! nie tylko w niedzielę...
    Bardzo mi się podoba, dziękuję za cynk!
    pokój!

    OdpowiedzUsuń
  12. ależ proszę:)

    dzięki za refleksję.

    szalom

    OdpowiedzUsuń
  13. czytałam :) i też ją polecam.
    Każdy z nas nosi jakiś obraz Boga i jak wiemy często nie są one prawdziwymi obrazami. Bóg jest przede wszystkim tajemnicą, i małymi krokami możemy ją odkrywać i się nią zachwycać, a ostatecznie poznamy Go twarzą w twarz :)

    najbardziej mi utkwiła scena sądu i porównania Bożej Miłości do Miłości rodzicielskiej, bardzo obrazowe i jak pomaga zrozumieć

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie, że przeczytałaś:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Radku, polecam przeczytać...

    http://www.tiqva.pl/bezdroa-bdu/137-chata-wic-zajrzyjmy-do-rodka

    Pozdrawiam,
    Monika

    OdpowiedzUsuń