czwartek, 4 marca 2010

i nie wódź nas na pokuszenie (I)




... będzie inaczej, po beriańsku:)

W najbliższych kilku postach chciałbym zwrócić uwagę na słowa modlitwy Pańskiej: „(…) i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.”

Pochylając się nad nimi
jedni powołując się na słowa ap.Jakuba, że Bóg nikogo nie kusi zmieniają treść tych słów na „nie opuszczaj nas w pokuszeniach” lub „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”, twierdząc, że takie tłumaczenie jest właściwe, bo przecież Bóg nikogo nie kusi. Tłumaczenie takie znajdziemy w przekładzie Biblii Tysiąclecia.
Inni natomiast zachowują słowa modlitwy Pańskiej „nie wódź na pokuszenie”, ale podobnie, jak ci, którzy pokusili się o zmianę słów modlitwy, której nauczył nas Jezusa twierdzą, że jest to złe tłumaczenie, że powinno być przetłumaczone „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”, bo przecież Bóg nikogo nie kusi, powołując się na wspomniane powyżej słowa ap.Jakuba.

Jednak w stwierdzeniu "i nie wódź nas na pokuszenie" nie ma sugestii jakoby Bóg kusił. Wręcz przeciwnie: Jezus uczy, że Ojciec wprowadza (inaczej mówiąc dopuszcza), co znaczy, że kusi ktoś inny. Ale po kolei:)

Zbadajmy w duchu beriańskim (zob. .Dz.A.17:11), czy słowa Jezusa
„kai me eisfero hemas eis peirasmos” oddane przez prawie wszystkie polskie przekłady Biblii (wyjątek stanowi BT) jako „nie wódź nas na pokuszenie” jest słuszne?
Jeżeli tak, to jak pogodzić te słowa z wspomnianymi słowami ap.Jakuba?
„Bóg bowiem nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo nie kusi (Jak.1:13).”

Na początku, NACZELNA ZASADA, którą jako chrześcijanin wyznaję:
Czytać Pismo Święte tak, jak jest napisane. Nawet gdy czegoś nie rozumiem.

Słowa naszego Pana są radykalne:
Ap. 22:18-19
Ja oświadczam każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym - które są opisane w tej księdze.

Tak więc nawet, gdyby wedle największej wiedzy dwa miejsca były ze sobą sprzeczne, to dopóki nie mamy na to podstaw rękopisowych, to nie możemy poprawić tłumacza, albo starać się przekonywać się dane słowo musiało w oryginale brzmieć inaczej. To jest wygodna furtka do wprowadzenia wszelkich udogodnień dla Biblii wedle własnego „widzi mi się”. Nie można tak robić. Nie pochylamy się bowiem nad zwykłym przekazem ludzkim, ale nad przekazem Boga Najwyższego, którego słowo jest „żywe i skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli człowieka (Hebr.4:12).”

Możemy coś tak czy inaczej rozumieć i interpretować, ale czytać, tłumaczyć
i wypowiadać należy tak, jak jest napisane, obojętnie jak sprzeczne z moją logiką mogłoby się to wydawać.


I. Filologiczny rozbiór słowa „wodzić”.

„I nie wódź nas na pokuszenie” w greckim zapisie brzmi:
„kai me eisfero hemas eis peirasmos”.

Kluczowym słowem sprawiającym najwięcej dyskusji jest słowo „eisfero” – „wodzić”.

Składa się ono z dwóch greckich słów:
1) „eis” to przyimek „ku”, „do”, „na”,
który opisuje ruch w kierunku czegoś;
2) „fero” to czasownik oznaczający „nieść”, „przynosić”.

„Eisfero” można więc tłumaczyć na „wodzić (do czegoś)”, „wnosić”, „przynosić”, „wprowadzać” i niestety nie da się w żaden sposób przetłumaczyć tego słowa na „opuszczać”.

Nie ma filologicznej możliwości tłumaczenia tego zdania modlitwy Pańskiej gdzie występuje to słowo na: „nie opuszczaj nas w pokuszeniach”, czy jak proponuje przekład BT „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”.

Natomiast tłumaczenia typu” „nie wódź nas na pokuszenie”, „nie wystawiaj nas na pokusę” są filologicznie poprawne. Są zgodne z duchem słów Jezusa Chrystusa. Inne tłumaczenia to czysta kombinacja mająca na celu dostosowanie tekstu do naszych przekonań.

Jeśli więc Pan Jezus uczy nas modlić się o to, by Pan Bóg nie wodził nas na pokusy,
a gdy przyjdą, aby wyrwał nas ode złego – tak należy się modlić.

c.d.n.

6 komentarzy:

  1. tłumaczenie Biblii Gdanskiej mówi "i nie wwódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego" - słowo staropolskie wwódź znaczy tyle co wprowadzaj. Wiemy że Pan Bóg nie jest autorem grzechu, i pokusy pochodzą od złego, Pan Bóg może na nie dopuscić albo i nie - On ma prawo do decydowania czy dopuści na takie lub inne pokusy. Zapewne On także wie że są pokusy pod których ciężarem nie bylibysmy zdolni się podnieść. Niech Imie Boże będzie błogosławione gdyz mamy obiecane że (1Kor 10:13) Bóg jest wierny i nie dopusci abyśmy byli kuszeni ponad siły wasze, ale uczyni z pokuszeniem i wyjście abysmy to zniesc mogli. Czasami mam wrazenie, że na wiele pokus sami sobie zapracowujemy opuszczajac drogi Najwyzszego. On jako dobry Ojciec dozwala na to abysmy zrozumieli swoj blad i powrocili na wlasciwa sciezke. On tez oczekuje zeby dziecko Boze bylo stałe w swych uczuciach do Niego i udowodnilo to, oczyszczało swoje wnetrze, zeby w różnych okolicznościach szukało jaka jest Boża wola - i także w tym celu dopuszczone są pokusy. Modle sie o to, by Bóg pomimo pokus które dozwala nie zostawił mnie samemu sobie, ale trzymał za rękę i nigdy nie puścił...tyle dzisiejszej refleksji, pozdrawiam - adam_h

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Adam za rozwinięcie postu!

    Dodam tylko, że nasz Bóg nigdy nas
    nie pozostawi, ani nie pozostawia samym sobie.
    Jedynie my, możemy twierdzić, że jest
    naszym Panem i jednocześnie prosząc Go o pomoc
    związywać Mu ręce odmawiając poddania
    Mu naszej woli, wybierając niezależność od Niego.

    Serdeczny uścisk dłoni Adam

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, co do JEGO wierności to nie mam cienia wątpliwości. Bóg zawsze pozostaje wierny. Moja obawa wynika właśnie z tego abym nie szukał swojej woli, tylko tego jaka jest wola Boża; to codzienny dylemat, czy w swoim postępowaniu kieruję się jeszcze wolą Bożą, czy już przechylam się na stronę własnego "ja". Jego wolę chcę czynić, jej sie doszukiwać, ponieważ niezależnie od tego co On dopuści, nawet gdyby teraz to bolało i przynosiło cierpienie, jestem tego pewny, że będzie to lepsze i wspanialsze w skutkach. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i życzę błogosławionego czasu spędzonego przy Słowie - adam_h

    OdpowiedzUsuń
  4. Adam, ja w wielu przypadkach wiem, kiedy występuję przeciwko woli Bożej
    wobec mojego życia
    (czasami tylko uświadamiam sobie to po fakcie).
    Wolę Bożą bowiem znam, bo jest ona w Biblii.
    Kiedy więc się gniewam, mam trudności
    z powiedzeniem przepraszam czy za daleko posunąłem się w słowach to wiem,
    jaka jest wola Boża względem tego.
    Moje "ja" się buntuje, też usprawiedliwia.
    Ale wiem, co mam z nim zrobić.

    Jeżeli tylko nie zamknę serce na Boga,
    to Pan działa swoim Duchem właśnie na serce.
    Do czegoś zachęca, albo od czegoś mnie odwraca.

    Dlatego rozpoczynam dzień modlitwą
    o najważniejszą sprawę, którą muszę się zająć, tj. poddanie siebie i mojego życia woli Bożej; każdego aspektu mojego życia - wyborów, myśli, czynności, emocji. Proszę i pracuję nad tym, by Boży Duch utrzymywał to poddanie się Bogu przez cały dzień; by Pan uwrażliwiał na odejścia od Jego woli, by uwrażliwiał na zagłuszanie Jego Słowa, by pokazywał chwile, kiedy nie zachowuję się, jak chrześcijanin,
    bym patrzył na moje życie uczciwie,
    Jego oczami.

    To wymaga odwagi konfrontacji swojego życia
    ze Słowem Bożym.

    Ostatni Bóg przemówił do mnie Słowem:
    "Pouczę cię i wskażę drogę, którą pójdziesz;
    Będę służył radą i umocnię moje spojrzenie na tobie (Ps.32:8)."

    Panie daj nam serca
    i uszy wrażliwe na Twój głos,
    byśmy słyszeli.
    Byśmy znali Twój głos
    i podążali za nim.
    Amen!


    Dzięki za życzenie.
    Pokój Boży z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  5. może gdybym sam pisał rozprawkę na ten temat to trochę inaczej bym chciał ująć temat, ale teraz nie pozostaje mi napisanie niczego innego jak: "Zgadzam się, Amen".

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń