wtorek, 30 marca 2010

most nadziei

14 komentarzy:

  1. dziekuję Radku, bardzo wzruszający film, często myślę o tym jak wielka jest miłość Boża, że On dał swego syna za nas, a z drugiej strony trudno sobie wyobrazić co w sercu czuł, gdy jego jednorodzony Syn cierpiał i był zabijany na krzyżu. Niech jemu będzie cześć i chwała, i za to że Jezus zmartwychwstał...pozdrawiam adam_h

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam syna. Nie wiem, czy potrafiłbym tak... Naprawdę nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ten filmik (chciałabym kiedyś obejrzeć pełną wersję :P). Bóg jest niesamowity!
    Często spotykam ludzi niedowartościowanych. Mówią, że nikt ich nie kocha. Sama często mam takie odczucia. Ale jednak jest Ktoś, kto nigdy nas nie zostawi! I choć często przychodzi zwątpienie, to warto jeszcze raz przyjrzeć się dowodom - czyli ukrzyżowaniu Jezusa, największej ofiary!
    Chwała Panu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Adam, ostatnio dużo myślałem
    o cierpieniu Jezusa.
    Starałem sobie je wyobrazić.
    I za bardzo nie potrafiłem.
    Niewiarygodne, jak wielkie to były katusze.
    A to wszystko z miłości,
    byśmy mogli żyć,
    byśmy mogli poznać Ojca.

    Ale niestety tak, jak na tym filmie
    Jezus zginął dla ludzi,
    a wielu z nich jedzie pociągiem tego świata,
    nieświadoma tego co się wydarzyło,
    nieświadoma miłości Ojca.

    To musi smucić naszego Ojca
    jeszcze bardziej
    niż cierpienie Jezusa na krzyżu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Liam, tylko jeden człowiek potrafił, Abraham.
    Był obrazem naszego Ojca,
    a syn Izaak – Jezusa.

    Ci, którzy mają dzieci, chociaż trochę,
    po ludzku mogą wyobrazić sobie, jak wielką
    miłością ukochał Bóg człowieka.

    Dziękuje Ci Ojcze!
    i
    dziękuję Ci Jezu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Paulina,
    nagraj ten film na płytę
    i podaruj ten film tym osobom.
    Pomożesz im.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty! Genialne! :D
    Żebyś wiedział, że tak zrobię! ;D
    Dzięki za pomysł ;)
    3m się ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten film miała koleżanka moja w statusie na gg. Kliknęłam. Zapowiadał się normalnie. Mężczyzna, most, ale w powietrzu wisiała "katastrofa"... Ten film pokazał mi na nowo, jeszcze raz, że choć Tata tu, na ziemi dawno mnie zostawił i ma mnie najzwyczajniej gdzieś, to nie mam co się poddawać, bo mam Miłość Ojca. Nieopisanie większą...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moniko, może i ten Tata tu na ziemi chciałby być bliżej Ciebie, ale nie potrafi.. Póki żyje jest nadzieja, że coś może się zmienić. Miłość zmienia ludzi. A nasz niebiański Tatuś jest miłością, może nam obficie jej udzielać każdego dnia, gdy tylko poprosimy i otworzymy szeroooko serce :) pozdrawiam i przesyłam ciepłe myśli, rumianek

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę Ci Radku radości i pokoju z najbliższymi i nie tylko z okazji dnia pamiątki Zmartwychwstania :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moniko,
    Bóg zobowiązał,
    by mężczyźni, jako ojcowie,
    byli możliwie, jak najdoskonalszym
    obrazem Boga.
    Każdy ojciec chcą czy nie chcąc
    reprezentuje Boga w swojej rodzinie.
    Dziecko, często postrzega Niebiańskiego Ojca
    według obrazu swojego ziemskiego ojca.
    I niestety,
    często my mężczyźni
    nie reprezentujemy Boga,
    w taki sposób, jako On by chciał.

    Dla wielu może być to przeszkodą
    w przyjściu i zaufaniu Bogu Niebieskiemu.

    Tym bardziej cieszę się, że
    odnajdujesz w naszym Ojcu,
    to czego może nie podarował ci twój ojciec.

    Jednak słowo Boga zamykające pierwszą część Przymierza mówi do nas:

    "I skłoni on serca ojców ku synom,
    a serca synów ku ich ojcom,
    abym nie przyszedł
    i nie poraził ziemi klątwą (Zach.3:23)"

    Nieraz ojcowie zawodzą,
    ale wówczas dzieci nie mogą.
    Choć ciężko goją się rany,
    ale może zagoić jest Wielki Lekarz!


    Pozdrawiam Cię Moniko!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kamila, Twoje słowo znaczy o wiele więcej.
    Dziękuję Bogu,
    za Twoją ufność!

    OdpowiedzUsuń
  13. Alu, dziękuję Ci.

    Niech i w Tobie zamieszkuje pokój Chrystusowy,
    i spotykaj i słysz,
    jak Maria z Magdali
    swojego Zbawiciela.

    OdpowiedzUsuń