poniedziałek, 24 maja 2010

realność Boga

Zwykłem uwielbiać studiowanie Słowa Bożego.
Teraz uwielbiam znajdować Boga w Jego Słowie.
Zwykłem się modlić na początku dnia.
Teraz jestem w łączności z Nim przez cały dzień.
Zwykłem wiele o Nim wiedzieć.
Teraz wiem więcej o tym, co On o mnie wie.
Zwykłem prosić o prowadzenie.
Teraz wyczuwam Jego dłoń na sterze mego życia.
Moja dusza pragnie Boga żywego.



Każdy potrzebuje takiego żarliwego uczucia do Boga,
jeśli chce czego więcej niż tylko zwykłej religii,
która pozwala nie dostrzegać przyjemności z grzechu,
ale nigdy nie usuwa panowania grzechu nad człowiekiem.
Ludzie, osiągając tylko taki poziom religijności,
wiodą nieszczęśliwe życie i nie są gotowi do życia wiecznego.
To wszystko, co religia może uczynić dla człowieka
- o ile nie zakocha się on namiętnie w Bogu.
Tylko wtedy sprawy mogą potoczyć się inaczej.

Dlaczego tak wielu odwraca się od wspaniałej możliwości
poznania Boga i nie korzysta z tego przywileju?
Po prostu obawiają się,
że prawdziwa i żywa łączność z Bogiem Wszechświata
może ich coś kosztować.

J.Hohnberger ("Powrót do ciszy")

8 komentarzy:

  1. A ja myślę, że przede wszystkim się boją... Zmian w swoim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To podobnie,
    jak autor "Powrotu do ciszy" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strach przed dniem jutrzejszym potrafi paralizować, wiele razy się o tym przekonałem,, ale mysle ze nie pochodził on od Pana, dopiero kiedy staram się odrzucac ten strach, szukac co Pan będzie do mnie mówił, bez narzekan przyjmując to co przyniesie dzien, zaczynam widzieć sens tych zdarzeń, wiem że Pan chce mnie czegos nauczyc....adam_h

    OdpowiedzUsuń
  4. Adam, znam uczucia strachu niepewności, lęku.
    Rozumiem o czym piszesz.
    Kiedyś przyjmowałem przyjmowałem te emocje,
    i czekałem, jak same miną.
    Teraz staram się je pokonać kiedy przychodzą modląc się do mego Boga.
    Nie akceptuję ich.

    Kiedyś udzielił mi lekcji Bóg
    z praktycznego stosowania się do słów:
    "Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1P.5:7)."

    Zrozumiałem, że jeżeli tego nie robię,
    to Bóg w moim życiu, nie jest kimś żywym.
    Jest tylko słowem, abstraktem.

    Wówczas Bóg powiedział:
    "Radek, ja jestem Twoim Ojcem!
    Ty jesteś moim dzieckiem."

    Rozkosznie jest doświadczyć bliskości Boga.

    Serdeczny uścisk dłoni Adam!

    OdpowiedzUsuń
  5. "...która pozwala nie dostrzegać przyjemności z grzechu,
    ale nigdy nie usuwa panowania grzechu nad człowiekiem.
    Ludzie, osiągając tylko taki poziom religijności,
    wiodą nieszczęśliwe życie..." pewnie autor tak nie myśli, ale tak napisał - myślicie że się da osiągnąć coś więcej?? Moim zdaniem nie da się osiągnąć stanu w którym grzech nie panuje nad człowiekiem w tym życiu. Oczywiście trzeba się starać ale do końca to nie jest możliwe. Chyba że się jest Jezusem Chrystusem. Nawet ap Paweł mówi że że czyni to czego nie chce czynić... .
    Denerwują mnie książki które obiecują coś czego nie da się do końca uchwycić ... nie potrzebna frustracja...
    może zbyt zgorzkniale ale ....
    pozdrawiam
    Holden Caulfield
    Holden Caulfield

    OdpowiedzUsuń
  6. No raczej autor nie miał tego na myśli,
    ale dzięki za tą uwagę.

    Wszyscy jesteśmy grzesznikami,
    jak pisze ap.Jan.
    Gdyby ktoś powiedział, że jest inaczej
    to nazwalibyśmy go kłamcą
    na podstawie słów tego samego Apostoła.
    Jednak Biblia mówi o walce z grzechem,
    która powinna przynosić rezultatu = zmiany.

    "Powrót do ciszy" jest
    książką praktyczną,
    w której autor raczej
    unika górnolotnych zdań.
    Pisze o walce
    ze swoją opryskliwością,
    zaniedbywaniem relacji z najbliższymi,
    hipokryzją chrześcijańską w swoim wydaniu
    czy walce z pychą.

    To grzechy, które
    zjadają nas od środka
    jednocześnie doskonale się kamuflując.

    Problem pychy myślę, że dotyczy
    wielu ludzi,
    a mało kto zdaje sobie sprawę,
    że ma z nią problem.
    Może nawet to przywara,
    od której nie jest wolny żaden człowiek
    na świecie, ale którą mało kto sobie
    uświadamia.
    W każdym bądź razie
    nie tak dawno Bóg wykazał mi mój problem
    z pychą z sytuacji w pracy.

    Tego grzechu nie należy widzieć
    tylko u innych,
    brzydzić się go u innych,
    a zauważyć w sobie
    i próbować go detronizować.

    W takim rozumieniu
    chciałbym, aby ten grzech
    nie panował nade mną.
    Wiem też, że mogę dużo o nim mówić,
    bardzo go potępiać,
    i jednocześnie ładnie
    pielęgnować go w sobie.

    Zachowaj od tego Ojcze.

    Dzięki za spostrzeżenie HC.

    OdpowiedzUsuń
  7. Idę za Panem, odkrywam Go w Słowie i w ludziach i cieszę się Jego realną obecnością ... tak bardzo to czuję :)
    Nie zawsze jednak ... czasami się gubię, idę na skróty, bo ciężko, bo tęsknota... i pokusa, by po swojemu... dlatego grzech zawsze będzie przede mną.
    Myślę, że grzech to też LEKARSTWO. Żeby wysoko skoczyć trzeba się od czegoś dobrze odbić. Bóg bardziej kocha grzeszników, którzy się nawracają, niż ,,porządnych", którzy nie potrzebują nawrócenia. I nie chodzi o to, by więcej grzeszyć, ale mieć świadomość grzeszności i nawracać się. Całe życie jest drogą do Boga ...nieprzebytą do końca... do zjednoczenia z Nim samym.
    Drzewo figowe przeklął Jezus, bo nie nakarmiło głodnego Pana ...
    Nie dało Mu jeść ! ... Czekało na swój czas ...
    ...takie porządne było...:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Grzech nieraz sprowadza nas na ziemię,
    kiedy człowiekowi wydaje się, że jest
    z nim już tak dobrze, że zaczyna zabierać się
    do patrzenia krzywo na innych,
    mniej "świętych" niż on sam.
    Taką mamy naturę.
    Wówczas prawdziwe stają się słowa ap.Pawła:

    "Przeto nie możesz wymówić się od winy,
    człowiecze, kimkolwiek jestes,
    gdy zabierasz się do sądzenia.
    W jakiej bowiem sprawie sądzisz drugiego,
    w tej sam na siebie wydajesz wyrok,
    bo ty czynisz to samo, co osądzasz (Rzym.2:1).

    Grzech, jak kwas chleb,
    spulchnia nas,
    tak, że nie jesteśmy zakalcem.

    Dobrze by było,
    abyśmy bez tego
    stronili od sadów ludzi.

    OdpowiedzUsuń