piątek, 4 czerwca 2010

charakter

Jak powiedział pewien mądry człowiek,
charakter określa, kim jesteśmy,
gdy nikt nie patrzy.
To nie to samo, co reputacja czy opinia,
jaką mają o nas inni ludzie.
To nie to samo, co sukces czy jakieś osiągnięcie.
Charakter to nie to, co zrobiliśmy, ale to, kim jesteśmy.


B. Hybels; "Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy"

10 komentarzy:

  1. Myślę, że coś w tym jest, ale w zasadzie czyjś charakter można poznać głównie, w kontakcie z innymi ludźmi. Dopiero wtedy widać jaki ktoś ma charakter. Ale chyba wiem co chcesz powiedzieć. Często wkładamy 'maski' będąc wśród ludzi. Próbujemy ukryć nasze prawdziwe ja. Aż do momentu gdy jesteśmy sami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakub, w kontakcie z ludźmi robimy
    wszystko, by postrzegano nas lepszymi
    niż jesteśmy w istocie.
    Przed samym sobą, przed Bogiem,
    nie wstyd nam niczego.
    I tu jest lustro
    w którym trzeba się przeglądnąć,
    zbyt szybko nie odchodząc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorsze jest granie. Takie maski. Pozoranctwo - żeby być lepiej odbieranym, bardziej akceptowanym, w praczce, bardziej ziomalskim, swoim... Bardziej - nijakim?

    Tylko że nijakość jest po prostu jedną z dróg, jakie wybiera człowiek, któremu brak odwagi, aby przekonać innych do siebie tym, jaki naprawdę jest. Któremu brakuje odwagi, aby być akceptowanym naprawdę sobą, bo boi się odtrącenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Radku,
    Trzeba czuć się czystym człowiekiem w środku, by nie wstydzić się Pana Boga.:)
    Przyznam się, że siebie się nie wstydzę,może w sytuacjach ekstremalnych, w których wiem, że np. się skompromitowałam publicznie,ale Pana Boga tak, bo On mnie zna lepiej niż ja samą.
    Poza tym charakter uwidacznia się zarówno na co dzień w zwyczajnych sytuacjach, prozaicznych, jak i w chwilach próby, które nadchodzą i pozbawiają nas zwyczajnego poczucia bezpieczeństwa i wytrącają z nawykowych reakcji.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Felicito,
    problemem jest to,
    że nieraz pewnych reakcji zaniechalibyśmy
    przed ludźmi,
    a gdy nikt nie patrzy,
    folgujemy sobie.

    Obawa przed reakcją ludzi
    na nasze zachowanie
    jest niejednokrotnie silniejsza,
    niż lęk przed reakcją Boga.


    Przykład:
    Ktoś jedzie na gapę autobusem.
    Sprawdza i czuwa czy nie jedzie kontroler.
    Strach przed karą pieniężną.

    Nie przyjmuje natomiast tego,
    że widzi go Bóg.

    Przykłady można mnożyć.


    Oczywiście, masz rację, że każda
    chwila dnia nas określa;
    mamy jednak możliwości czasowych modyfikacji.


    P.s.
    Proszę pisać per ty:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie ludzie są najczęściej naszymi superwizorami, to im chcemy się przypochlebić, spodobać. Za rzadko patrzymy w Niebo. Zapominamy, że Niebo patrzy na nas...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się Radosławie, zastanawiałem się tylko czy to nasze prawdziwe samotne ja można nazwać charakterem, czy nie jest to czymś jeszcze więcej. Ale tak jak mówisz, dobrze jest wiedzieć, jacy jesteśmy naprawdę, pewnie ten obraz bardzo różni się o tego, co sobie wyobrażamy.

    OdpowiedzUsuń
  8. W człowieku są natomiast skłonności,
    że nawet z rzeczy, które powinny mówić
    o jego skromności i pobożności
    czyni karykaturę.
    To smutne,
    ale rzeczy dobre same w sobie
    możemy zamienić na próżną chwałę.

    Jest taka mądra żydowska opowieść
    o pewnym starym Żydzie, który całe swoje
    życie poświęcił na doskonaleniu swego charakteru. Kiedy umierał,
    wyznał swoim uczniom,
    że nawet przy śmierci dręczą go złe myśli
    wzięcia próżnej chwały.

    Kiedy uczniowie zapytali, "jak to?" "dlaczego?"
    wyszeptał, że cały czas nachodzą go myśli, żeby jak najgłośniej wypowiedzieć najważniejszą modlitwę dla Żyda Szma Israel, by gdy umrze ludzie mogli mówić o nim:
    "Ach, co to był za bogobojny mąż.
    Umarł z Szma Israel na ustach
    i wszyscy to słyszeli."


    Człowiek sam tylko może się zbadać.
    Prawdę o nas mówi serce.
    Nasze serce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niechaj serce moje pała
    By radością mą się stała
    Miłość, którą - Chrystus Bóg.

    Stabat Mater

    OdpowiedzUsuń
  10. Sami z siebie chyba zawsze będziemy jak ten Żyd z Twojej opowiastki Radku. Gdzieś tam w nas aż do końca naszych dni będzie egoizm, pycha albo pożądliwość. Bo taka już nasza natura, a z drugiej strony chcemy zawsze mieć poczucie bezpieczeństwa, chcemy być blisko Boga (nawet jeśli tego na co dzień nie czujemy), chcemy być kochani... I robimy wszystko żeby tak było. Jak to pisał nasz poeta Mikołaj Sęp-Szarzyński: "Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,
    Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?"
    a odpowiada apostoł Paweł w Liście do Rzymian - Bogu niech będą dzięki za Jezusa Chrystusa. Bo tylko On może nas uświęcać tak, abyśmy swoimi czynami, słowami i myślami stawali się podobni do Niego.

    OdpowiedzUsuń