czwartek, 10 czerwca 2010

co z tą świątością?


Bądźcie więc wy doskonali,
jak doskonały jest
Ojciec wasz niebieski
(Mat. 5:48)


Jezus nie mówi:
starajcie się być doskonali.
Mówi:
bądźcie doskonali!
Wydaje się, że taka doskonałość
to wzór niedościgniony.
Jak kruchy od grzechu człowiek ma być doskonały (i to, jak Bóg)?

Jezus apel o byciu doskonałym czerpie ze słów Ojca:
Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!
(Kap. 19:2).

Doskonałość więc, równa się świętości,
a świętość to jedno z tych wyrazów terminologii biblijnej,
które od wieków jest opatrznie rozumiane.
Wystarczy tu wspomnieć średniowieczny ascetyzm,
wyrzekanie się normalnego życia
i przyjęcia postawy bierności wobec otaczającego świata,
jako drogę do świętości.
Wreszcie, nie od dzisiaj popularny trend
wyznaczania świętych przez gremium do tego wyznaczonych osób.

A biblijna świętość nie jest drogą do Boga
przez super wyidealizowane życie,
ale jest skutkiem Bożej łaski.
Jezus Chrystus, Jego śmierć i przelana za nas krew
sprawia, że wybierając Jego za DROGĘ swego życia
stajesz się świętym przed Bogiem,
czyli Jego „kadosz” – oddzielonym od tego co jest poza Nim.
Przyjmując zbawienie z łaski przez wiarę (Efez.2:8)
stajesz się szczególnym dla Boga człowiekiem.

Świętość jest łaską. Nie ma tu zasługi człowieka.
Nie człowiek czyni sam siebie świętym,
ani nie ludzie czynią go świętym.
Autorem świętości jest nasz Ojciec.
Kanonizację – za naszego życia – przeprowadza tylko Bóg.

Bądźcie dla Mnie święci, bo Ja jestem święty,
Ja, Pan, i oddzieliłem was od innych narodów,
abyście byli moimi (Kap. 20:26).


Bycie świętym to bycie szczególną własnością Boga.

Pozostaje druga kwestia.
PRAKTYKA świętości, przy której musi stać OWOC
- przejaw Bożej działalności we mnie.
Owocowanie nie równa się bezgrzeszności,
ale równa się ZMIANOM.
Wyrabianiem w sobie mądrości, prawości i zmysłu Bożego.


p.s.
Smuci mnie, jak widzę
jak ludzie ludzi wynoszą na ołtarze chwały
w procesach beatyfikacji, kanonizacji;
kiedy w ten sposób naradza się inny kult,
niż kult samego Boga.

Słowo Boże naucza prosto:

Jedynym pośrednikiem w relacji z Bogiem jest Jezus.
Albowiem jeden jest Bóg,
jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi,
człowiek, Chrystus Jezus (1 Tym. 2:5).


Jedną z cech naszego Boga jest zazdrość!
Bóg nie toleruje szukania innych pośredników niż Jego Syn,
bo miłość do Niego nie jest podzielna.
On bierze wszystko. Chce zająć całe nasze serce.

Tylko tyle, czy aż tyle chce nasz Bóg?

18 komentarzy:

  1. Piękna myśl na początku. Nie starać się - ale być. Od słów do czynów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz spotykam się z tak ciekawą notką na tak trudny w sumie temat, a często poruszany. Wiem jedno, nasze życie tu na ziemi jest przygotowaniem nas do życia w Nowym Jeruzalem i dlatego powinniśmy być charakteru naszego Pana z Nazaretu - bo nie wiadomo, czy ten brat czy siostra, którego teraz nie znosimy nie będzie tam naszym sąsiadem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam swoich świętych "ulubionych", bliskich mi, i wierzę, że są oni potrzebni światu do tego, by wiedział i widział, że oddanie Bogu jest możliwe. Że możliwe jest bycie świętym człowiekiem. To przecież coś niesamowitego i po ludzku patrząc niewyobrażalnego. Tak sobie myślę, że "taki ja i taki ty możesz Świętym być", tzn. możesz być wybranym i ukochanym, w relacji z Nim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Joanno, rozumiem,
    jednak chciałbym podkreślić, że
    to nie człowiek wyznacza świętych
    w różnych wymyślonych przez niego procesach.
    To czyni tylko Bóg.

    Dzisiaj smuci mnie nie tylko
    ich wyznaczanie przez ludzi,
    ale przede wszystkim
    tworzenie kultów tych świętych.
    To jest wbrew woli Bożej.
    Bóg chce nas całych dla siebie.
    Wszelkie modlitwy o adresie innym niż
    Bóg i Jezus Biblia nazywa bałwochwalstwem.

    To smutne, że Boże Słowo
    w tym wszystkim się rozmywa
    i ludzie wybierają swoje drogi do Boga,
    zamiast tej którą wyznaczył On sam.

    Takie akty nieposłuszeństwa
    wg świadectwa Biblii nie podobają się Bogu.

    Świętymi ap.Paweł nazywał m.in. Koryntian,
    którzy swoim życiem nie zawsze
    dawali dobre świadectwo.
    To nie uczynki świadczyły jednak
    o ich świętości, ale to,
    że obrali za swego Zbawiciela
    Jezusa Chrystusa,
    a Bóg ich uświęcił.

    Niejednokrotnie inaczej są dzisiaj rozumiane terminy o których mówi Biblia,
    a o których mówimy my
    (inne przykłady to np. sprawiedliwość).

    Może to dlatego, że jak mówi Bóg:
    "Bo myśli moje nie są myślami waszymi
    ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana."
    Iz.55:8

    Na szczęście Bóg w swoim Słowie
    ukazał nam Siebie, swoje myśli i swoje drogi
    i dał Ducha Świętego dzięki
    któremu możemy Go lepiej poznać.

    "Dołóżmy starań, aby poznać Pana (Oz.6:3)."


    Dobrego weekendu Jasiu, Alu i Palabra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno mi się z Tobą zgodzić. Święci są naszymi przewodnikami, a nie pośrednikami w takim znaczeniu jak to opisujesz. Będąc w niebie bardziej zjednoczeni z Chrystusem wstawiają sie za nami przed Bogiem, wypraszają nam łaski, otaczaja opieką. Wierzymy przeciez w Świętych obcowanie i Kościół, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, komunią żyjących i zmarłych.Święci nie są wybierani przez ludzi ale przez Boga, który działając poprzez Ducha Świętego obdarza niektóre osoby szczególnymi charyzmatami, a oni jeżeli współpracują z Jego łaską osiągają świętość. Bóg też poprzez cuda potwierdza zasadność kanonizacji. Są to szczególne osoby, co nie znaczy, ze nie ma całej rzeszy anonimowych Świętych , których zna jedynie Bóg. Chce jednak aby niektórzy z nich byli dla nas przykładem, mówiąc inaczej byli na ,,świeczniku"
    ,,Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.
    Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie." Mt5,14-16.
    ,,Bądźcie świętymi..." - słowa Boga skierowane do ludu nie oznaczają, że stajemy sie ,,świętymi" poprzez nasze deklaracje, czy podjęcie samego trudu pójścia za Chrystusem. Owszem to dużo, ale liczy się efekt końcowy tj CAŁA DROGA naszego życia. To nasze wszystkie zmagania aby czynić wolę Boga, czasem też upadki i ten najważniejszy egzamin w obliczu śmierci, bo diabeł kusi do końca. ,, Kto wytrwa będzie zbawiony ".
    A Bóg jest zazdrosny nie o Świętych, ale o nasze serce, którego często nie chcemy lub nie potrafimy dobrze posprzątać. On chce naszego CAŁEGO I CZYSTEGO SERCA i naturalnie jak każdy zakochany JEST ZAZDROSNY :)
    Pozdrawiam / dziś szczególnie gorąco/ :)
    z Bogiem ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kościół katolicki ma swój dzień, kiedy upamiętnia każdego świętego uznanego przez ten kościół - to 1 listopada. W kościele katolickim święci to ludzie, którzy zostali kanonizowani przez papieża (oczywiście, w dużym skrócie). Inaczej to wygląda w kościele prawosławnym - tu o kanonizacji decyduje lokalny sobór biskupów. I tak ten, kto jest święty dla danej cerkwi, niekoniecznie jest święty w innej.
    Święty to nie człowiek bez grzechu, bo takich ludzi nie ma. Inaczej oczywiście świętość definiuje Stary Testament, a inaczej Nowy. Pan mówił do Izraela: "Albowiem Ja, Pan, jestem Bogiem waszym! Uświęcajcie się i bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty! Nie zanieczyszczajcie siebie samych żadnym płazem, który pełza po ziemi, bom Ja Pan, który was wyprowadziłem z ziemi egipskiej, aby być Bogiem waszym. Bądźcie więc świętymi, bom Ja jest święty. " (III Księga Mojżeszowa - inaczej Księga Kapłańska - 11, 44 - 45).
    W Starym Testamencie bycie świętym oznaczało po prostu przestrzeganie Bożego Prawa.
    W Nowym Przymierzu już nie przestrzeganie Prawa decyduje o świętości. Decyduje o tym przyjęcie zbawienia, życie zgodne z wolą Bożą (co jest wynikiem pierwszego), chrzest i przynależność do Bożego Kościoła, który jest duchowy. I nie ma znaczenia, w jakim ziemskim kościele się jest. Świętymi są zielonoświątkowcy, katolicy, luteranie, baptyści...
    Dlaczego Bóg by chciał, aby pewne osoby wyznaczone bądź to przez papieża, bądź to przez sobór biskupów (jak w prawosławiu), były dla nas przykładami? Czy nie wystarczy nam wzór życia samego Mistrza z Nazaretu?

    OdpowiedzUsuń
  7. ,, Ty jesteś Piotr (czyli Skała) i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie." Mt 16, 18-19
    Zimbabwe, dlaczego wątpisz w te słowa Ewangelii ??
    Dlaczego Ojciec Święty, który jest namiestnikiem Chrystusa na ziemi, nie może, zgodnie z wolą Boga objawiającą się poprzez cuda ogłosić kogoś Świętym ?
    Naśladować naturalnie trzeba Mistrza z Nazaretu. Święci pokazują tylko jak to robić, są bogactwem Kościoła, który jest żywy, dynamiczny i stale się rozwija, pomimo i na przekór grzeszności człowieka.
    Pozdrawiam i życzę dobrego i pięknego dnia :)
    z Bogiem ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie z tymi świętymi też nieźle zażyłeś :P
    Chyba warto się modlić za ich wstawiennictwem? To nie jest pośrednictwo, tylko wstawiennictwo :P Tak na mój rozum.
    No bo w końcu łaski za ich wstawiennictwem są... I to sporo ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Owieczko, przykro mi, ale ten werset jest wyrwany z kontekstu. Nie wątpię w słowa Ewangelii, ale w słowa ludzi, którzy wyrywają jej słowa z kontekstu po to, aby uzasadnić pychę i dążenie do władzy poszczególnych jednostek. słowa te nie odnoszą się do Piotra, lecz do wiary, którą on wyznał - do wiary w to, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym. Imię Piotr (Petros) nie znaczy też wcale "skała", lecz "kamień". Słowa Jezusa sugerują wyraźnie, że to On jest fundamentem swojego Kościoła, że wiara w to, że jest On Mesjaszem, Synem Bożym, jest sprawą podstawową. To Jezus, Bóg ma być podstawą Kościoła i Jego głową, a nie człowiek. Poza tym, niedługo po tych słowach Jezus mówi do Piotra (w wersecie 23): "idź precz szatanie!" - czy jeśli nazywa kogoś szatanem bądź nawet jeśli uznać, że przez Piotra przemawiał szatan - to dlaczego miałby go uznawać za namiestnika Boga?
    Poza tym, warto popatrzeć na owoce życia tych "wybranych": krucjaty, podczas których mordowano niewinnych ludzi, nawet chrześcijan, stosy na których zginęły tysiące, wojny religijne które pochłonęły miliony, afery obyczajowe... Czy tak ma wyglądać prawdziwy Kościół Boży?
    Poza tym Twoja interpretacja nie jest zgodna nawet z kontekstem historycznym. Historycy są zgodni co do tego, że Piotr mógł w ogóle do Rzymu nie dotrzeć - to po pierwsze. Po drugie - w czasach apostołów biskupem Rzymu był Linus.
    Zauważ też, że Biblia Tysiąclecia nie jest jedynym przekładem Pisma i nie jest też najlepszym. W innych przekładach nie ma tego wtrącenia "Skała" - w Biblii Gdańskiej na przykład, z XVII wieku, ten sam werset brzmi tak: "Tedy odpowiadając Jezus rzekł mu: Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jonaszowy! bo tego ciało i krew nie objawiły tobie, ale Ojciec mój, który jest w niebiesiech. A Ja ci też powiadam, żeś ty jest Piotr; a na tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go: I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; a cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebiesiech; a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebiesiech."
    Nawet katolicka Wulgata nie ma tego wtrącenia: "Respondens autem Iesus dixit ei beatus es Simon Bar Iona quia caro et sanguis non revelavit tibi sed Pater meus qui in caelis est et ego dico tibi quia tu es Petrus et super hanc petram aedificabo ecclesiam meam et portae inferi non praevalebunt adversum eam et tibi dabo claves regni caelorum et quodcumque ligaveris super terram erit ligatum in caelis et quodcumque solveris super terram erit solutum in caelis ".
    Wiem Owieczko że bardzo bazujesz na nauce swojego kościoła, jednak niestety nie jest ona prawidłowa ani z punktu widzenia biblijnego, ani historycznego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciąg dalszy komentarza:
    Z imieniem Piotra w tym wersecie nastąpiła pewna gra słów, która szczególnie dobrze została oddana w łacińskim przekładzie. Jak już pisałam, Petros oznacza kamień. W Wulgacie widać w tej samej linijce słowo "petram" - skała w odpowiednim przypadku.
    Spójrzmy też na kontekst całej Biblii - gdzie jeszcze pojawia się słowo skała i odnośnie kogo?
    "Gdyż imię Pana głosić będę, Oddajcie uwielbienie Bogu naszemu. On jest skałą! Doskonałe jest dzieło jego, Gdyż wszystkie drogi jego są prawe, Jest Bogiem wiernym, bez fałszu, Sprawiedliwy On i prawy." - V Księga Mojżeszowa, inaczej Powtórzonego Prawa 32, 3-4.
    "Pan skałą i twierdzą moją, i wybawieniem moim, Bóg mój opoką moją, na której polegam. Tarczą moją i rogiem zbawienia mego, warownią moją." - Psalm 18, 3.
    "Ufajcie po wsze czasy Panu, gdyż Pan jest skałą wieczną." - Izajasz 26, 4.
    "I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus." - 1 List do Koryntian 10, 2-4.

    W całej Biblii widać jak na dłoni, kto jest skałą. Bóg! I tylko On i nikt inny. Podobnie należy rozważać werset z Mateusza - nie Piotr jest skałą, a sam Chrystus. Słowa Chrystusa: "...i na tej opoce zbuduję Kościół mój..." nie odnoszą się wcale do Piotra, ale do tego co wyznał - do Tego, wiarę w którego wyznał. Poza tym to nie Piotr był najważniejszym z apostołów, a nawet został skrytykowany przez Pawła, gdy odsunął się od chrześcijan pogańskiego pochodzenia, nie wspominając już o tym że trzy razy zaparł się Jezusa.
    Tylko Bóg jest nazywany w Biblii skałą. Czy Owieczko przyjęłaś już Jego dar zbawienia? Czy wiesz co to znaczy być narodzonym na nowo z Ducha? Czy chcesz budować swoje życie na skale, tej prawdziwej skale?

    OdpowiedzUsuń
  11. brrrr...jakieś negatywne emocje czuję z powyzszych komentarzy, ...a pewnie mi się tylko zdaje, przepraszam. Moim skromnym zdaniem - człowieka, który swoje życie zawierzył samemu Panu Panów, nie odczuwam potrzeby modlić sie do świętych, sam Pan Jezus dał przykład do kogo się zwracać. W Bogu jest moja nadzieja, i tylko Jemu cześć chcę oddawać. Ludzie niech braćmi będą, a Ojca Świętego uznaję jednego (Mat 23:9 - tego który stworzył niebiosa i ziemię). Pozdrawiam i życzę pokoju ...adam_h

    OdpowiedzUsuń
  12. Adamie, jakie negatywne emocje? Jeżeli tak odebrałeś to najmocniej przepraszam :) A z Tobą się całkowicie zgadzam. Ludzie są tylko ludźmi, ale Bóg trwa na wieki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Radosławie, myślę że rozumiem o co Ci chodzi. Prawdobodobnie te różne argumenty biorą się z różnego spojerzenia na wiarę.

    W kościele katolickim mamy świętych, ale nie chodzi o kult ich samych, ale o większe uwielbienie Boga, do którego prowadzi przykład ich życia. Jeśli modlimy się do świętych to zawsze jest to modlitwa do Boga, za pośrednictwem (o którym też piszesz).

    No i o czym, już widzę, ktoś napisał w komentarzach. My wierzymy w obecność Ducha Świętego w Kościele, który daje m.in. światło Kościołowi to wskazania świętych (którzy mają być także zachętą do doskonałości dla wiernych).

    OdpowiedzUsuń
  14. Zimbabwe, dziękuję za obszerną i ciekawą odpowiedź. Przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam swoimi komentarzami. Faktycznie przynależność do innych kościołów sprawia, że tak bardzo różnimy się w temacie ,,świętości". My (katolicy) czerpiemy Prawdę z Pisma Świętego i z Tradycji Kościoła w którym działa Duch Święty.
    Mówiąc o grzechach Kościoła, dla sprawiedliwości trzeba byłoby powiedzieć o zasługach np. tworzeniu podstaw cywilizacji chrześcijańskiej mimo tego co było złe. A my ( grzesznicy) czyż nie wypełniamy wszystkich kościołów razem wziętych ;)
    Możemy tylko prosić za Panem:
    ,,..oby wszyscy stanowili jedno ..."
    ... takimi, jakimi chce nas Bóg.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak Owieczko, masz rację, jednakże no cóż, pytanie czy teraz nasza cywilizacja jest chrześcijańska? Skoro na Zachodzie Europy powszechnie wyśmiewa się chrześcijan albo nazywa ich fanatykami? Owszem, faktem jest też, że i po stronie prawosławnej i protestanckiej ludziska mieli i mają swoje za uszami, a nawet ze strony luterańskiej i kalwińskiej chrześcijanie ewangeliczni doznawali niekiedy bardziej okrutnych prześladowań niż katolików, że nie wspomnę o mordowaniu katolików przez luteran podczas wojen religijnych.
    Jak dla mnie człowieka, który morduje (obojętne w jakim jest kościele), gwałci albo rabuje - trudno nazwać chrześcijaninem.
    Zgadzam się z tym, że powinniśmy być jedno :) Chociaż każdy rozumie przez "jedność" coś innego, to jednak w Bogu jesteśmy równi. Niektórzy nauczają, że tylko chrześcijanin ewangeliczny (baptysta, adwentysta, zielonoświątkowiec...) będzie zbawiony, a inni, że tylko katolicy będą zbawieni. Według mnie to nie jest prawidłowe myślenie. Można być zielonoświątkowcem czy baptystą - i nie być zbawionym, a w kościele katolickim widziałam ludzi szczerze oddanych i ufających Bogu, to samo mogę powiedzieć o części luteran. Bo to nie Kościół zbawia ani nie przynależność do niego, ale łaska Boża przez wiarę.
    Pozdrawiam Owieczko i wielu błogosławieństw Bożych życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję Zimbabwe i odwzajemniam życzenia :)
    ...z Bogiem

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochani, właśnie wróciłem z wypoczynku na Mazurach.
    Spotkanie z przyjaciółmi i spływ kajakami przyniósł odpoczynek.

    Dzisiaj wracam do codziennej rzeczywistości:)

    Zaprezentowane w komentarzach różnice są sporę.
    Myślę, że źródłem ich jest przede wszystkim człowiek,
    a ściślej pisząc – tradycja (ludzka tradycja).

    Na wstępie muszę zaznaczyć, z całą odpowiedzialnością za napisane słowa,
    że wybierani papierze przez ludzi nie są ani zastępcami ap.Piotra,
    ani namiestnikami Chrystusa.
    Jezus wypowiedział się prosto,
    że na Skale, którą jest Piotr wybuduje swój kościół.
    I na tej skale swój kościół wybudował. Był nią Piotr apostoł.

    Wg tradycji każdy wybierany papież, był następcą ap.Piotra.
    To przykre, ale prawda jest taka, że
    np. I wyprawa krzyżowa była zapoczątkowana przez
    papieża Urbana II. Chrześcijanie, którzy mieli być
    prześladowani za wiarę w Chrystusa sami stali się prześladowcami,
    a nie tak nakazał Jezusa zwiastować Słowo.

    Inny problem to dzisiejszy kult papieża, klękanie przed nim, itp.
    Gdy Korneliusz upadł przed Piotrem, ten powiedział do niego jasno:
    „Wstań, ja też jestem człowiekiem (Dz.A. 10:26).”
    Gdy ap.Jan upadł przed aniołem, ten odpowiedział podobnie:
    „Bacz, byś tego nie czynił, bo jestem twoim współsługą,
    i braci twoich, proroków, i tych którzy strzegą słów tej księgi.
    Bogu samemu złóż pokłon! (Ap.22:9).”

    Ksiądz Stanisław Obirek będąc jeszcze jezuitą,
    porównał kult papieża do kultu złotego cielca
    za czasów Izraela, kiedy Mojżesz długo nie wracał z Synaju
    ze spotkanie z Bogiem.

    Kochani, nie chcę nikogo urazić,
    ale zastanówcie się, jak to jest z tą tradycją,
    i z tymi, którzy ją ustanawiają,
    i porównajcie ją do słów Biblii.

    OdpowiedzUsuń
  18. Słowo Boże jest pewnym objawieniem woli Bożej.
    Człowiek dążący do świętości (doskonałości)
    w nim winien szukać woli Bożej.

    O słowach swoich i innych apostołów spisanych w listach ap.Paweł mówi:

    2 Tym. 3:16n
    Wszelkie Pismo od Boga natchnione /jest/ i pożyteczne do nauczania,
    do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości -
    aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.

    To Pismo uczy tak:


    1. W Biblii nie ma wzmianek o modlitwach do kogoś innego niż do Ojca i Syna.
    Gdy zmarli Abraham, Izaak i Jakub – trzy fundamenty Izraela,
    nikt z narodu wybranego nie wznosił do nich modlitw o wstawiennictwo.
    To samo tyczy się Nowego Przymierza. Jakub, syn Zebedeusza zginął dosyć wcześnie śmiercią męczeńską, ale Dzieje Apostolskie i inne księgi nie wspominają, aby do Jakuba modlili się inni święci.

    2. Biblia naucza, że jest jeden pośrednik (1Tym.2:5). Biblia naucza również, że pośrednik między nami a Bogiem, Jezus Chrystusa jest również naszym wystawiennikiem u Boga.

    Hebr. 7:24n
    Ten właśnie [Jezus Chrystus], ponieważ trwa na wieki, ma kapłaństwo nieprzemijające.
    Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga,
    bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi.

    Hebr. 9:24
    Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej /świątyni/, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga.

    Nie potrzeba innych wstawienników. Po to bowiem Jezus był na ziemi, złożył za nas ofiarę
    i zmartwychwstał, aby teraz m.in. wstawiać się za nami u Ojca. Szukanie innych wystawienników jest tworzeniem własnej drogi do Boga, a nie trzymaniem się tej, którą wyznaczył Bóg.

    Tu polecam wziąć pod uwagę historię wprowadzenia Arki Bożej do Jerozolimy przez Dawida. Dawid robił coś z serca, ale nie zostało to uznane przez Boga, bo robił to po swojemu. Dopiero za drugim razem kiedy wznosił Arkę wg przepisów Bożych
    – Bóg pod tym się podpisał (2Sam. 6:1-15; 1Krn.13 i 15 rozdz.)

    3. Bóg jest Bogiem zazdrosnym. Nie lubi nieposłuszeństwa, nawet nieświadomego, jak w przypadku historii wprowadzania Arki Bożej do Jerozolimy. Pragnie, abyśmy Go poznawali przez Jego Słowo (Ap.1:3). Każde zwracanie się do osób innych niż Bóg w Biblii nazwane jest bałwochwalstwem.

    W naszych różnicach proponuję, abyśmy sięgali do objawionego przez Boga Słowa – Biblii – jako przewodnika naszego poznania.

    Serdecznie Was pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń