poniedziałek, 28 czerwca 2010

trochę z nie tego świata

W sobotę mój przyjaciel Jan,
przyjął chrzest.

Zanurzał się w wodzie dla śmierci starego życia,
wynurzał do narodzin nowego, z Chrystusem.
Za tydzień będzie ślubował Eunice,
że chce być jej mężem,
że z nią chce tworzyć
pełnię jedności w Bożej obecności.

Patrzyłem na Jasia,
patrzyłem na Eni
i płakałem, jak bóbr:)
Ze szczęścia.


I jeszcze Deborka.
Mała dziewczynka, która
co raz podbija moje serce.
Chciała widzieć
zanurzanego Jasia.
Szybko znalazła się
na moich ramionach.
Podczas modlitwy
sama zaczęła się modlić:
„Ojce nas, któly jestes w niebie…”



Jezu, powiedziałeś,
„Do takich bowiem należy królestwo Boże.”

Powiedziałeś też, że „Królestwo Boże jest wewnątrz nas.”

Tej soboty dokopałeś się tam, gdzie ono przybywa.
Przeniosłeś w inną rzeczywistość.
Pokazałeś trochę z nie z tego świata.
Obmyłeś łzami radości w Duchu Świętym...

12 komentarzy:

  1. U nas też będzie chrzest - 4 osób i jeszcze ślub moich znajomych za pół roku. A chrzest w sumie nie wiadomo kiedy, ale pewnie najwcześniej we wrześniu. Lubię czytać o chrztach - takie świadectwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektórych ludzi droga do Niego jest krótsza, innych dłuższa. Gorsza? Nie, po prostu zupełnie inna. Czasami człowiek musi więcej przejść, aby naokoło dojść do tego, co z tej późniejszej perspektywy okazuje się jasne i oczywiste. Tak jak Izraelici krążyli 40 lat, szukając Ziemi Obiecanej.

    Twój przyjaciel dotarł na drugi brzeg w wędrówce - teraz już będzie łatwiej, bo z Bogiem pod rękę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże Imię niech będzie uwielbione za takie chwile, to było wspaniałe przeżycie - tam przebywał PAN. adam_h

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie witam Cię Radku! Pójście drogą za Jezusem, chrzest wodny, to dla mnie było coś najpiękniejszego w moim życiu. Była to dla mnie i mojej żony Alinki(która rok wcześniej w Wiśle i rzece Wiśle została ochrzczona) radosne i wzruszające wydarzenie.Z żoną modlimy się codziennie, by i nasze dzieci(2) się nawróciły i zostały zbawione.To suwerenny Bóg zdecyduje, kiedy to nastąpi!Pozdrawiam w imię Jezusa Chrystusa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie chwile są niesamowite :)
    Chwile, gdy mamy pewność, że każdy gest i słowo pochodzą od samego Boga! :)
    Chwała Panu! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam swój chrzest! Nie umiem pływać i zawsze bałam się wody. Ale tamtego dnia to było coś niesamowitego!!! Wbiegłam jak nigdy dowody po pas - nie było żadnego lęku! Kropił deszcz i było pochmurno. Tak było do chwili zanurzenia. Kiedy wyszłam na brzeg.. zaświeciło cudowne słońce! Niebo świętowało:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna sprawa. I ogromne wydarzenie dla całego Kościoła. Każdy chrzest jest czymś niesamowitym. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna sprawa. O tak:)

    Serdeczne pozdrówka dla wszystkich!
    Pan z Wami!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przetoż poświęcajcie się, a bądźcie świętymi; bom Ja Pan, Bóg wasz. A strzeżcie ustaw moich, i czyńcie je; Jam Pan poświęcający was.
    3 Mojż. 20:7,8

    26 lipca 2010 to także mój dzień.
    Wyjątkowy, niesamowity i jedyny!!!
    Wielce raduje się me serce że mogłam poświęcić swoje życie dla Pana.

    "Właśnie wybrałaś drogę, która prawie zawsze wiedzie pod górę" - mówili przyjaciele - "Czasami tylko z.... Ale za to zawsze pod prąd. Dlatego musisz być dzielna i odważna by móc zawsze stawać po właściwej stronie. Mądra, by nie dać się nabrać na pozory, a jednocześnie wrażliwa by nie zatracić prawdziwości choćby tej "koślawej", "nieudolnej"...
    Jak widzisz bardzo tego dużo ja na taką kruchą istotkę jak ty... :) ale wierz, zawsze wierz, że Ten, który stworzył Niebo i Ziemię uwielbia nosić na ramionach gdy trzeba, przywracać uśmiech, kiedy się myśli, że już nigdy nie powróci...
    Pamiętaj NIGDY nie będziesz sama, bo masz PRZYJACIELA z Najwyższych Miejsc, ON NIGDY nie zawodzi!!!"
    Tato daj mądrości,odwagi, wrażliwości i wytrwania bym mogła kroczyć ścieżkami sprawiedliwości do końca! Tylko z Twoją pomocą!
    Tylko jeśli poniesiesz gdy upadnę...

    Ps. wszyscy obecni mówili, że woda pewnie była zimna. Ja tego nie czułam. I również podobnie do Doroty nie umiem pływać, zawsze kiedy się zanurzam nabiera mi się woda w nozdrza, tym razem było inaczej :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. I jeszcze apropo dzieciaków... :)
    Mam podobne wrażenia co Ty Radku.
    Cały czas konwencji biegały za mną, wchodziły na kolana, chciały "na ręce do cioci", rozdawały buziaki.
    I mała Oleńka, która powiedziała szeptem "kocham Cię ciociu".
    Po zanurzeniu przyszła mała, 5-letnia, przejęta z różą i zadała pytanie, które powtórzyła potem jeszcze dwa razy: "Ciociu czy to prawda, że Ty sama chciałaś się "wykąpać" w tym basenie?"

    Pomyślałam, że tyle czułości przez te 3 dni wystarczy na cały rok, do następnej konwencji. Ale nie, przecież po drodze młodzieżowe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Elu, 26 lipca niebo radowało się się nad Polską,
    choć pewnie z Jankiem tego nie słyszeliście.

    To była naprawdę, dobra decyzja.
    Jak najwięcej takich:)
    Zanurzaj się co dzień w wolę Bożą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiem tak - najtrudniejszy dzień z Bogiem nie zamieniłabym na najszczęśliwszy "w świecie"! Oddanie życia Jezusowi jest NAJLEPSZĄ INWESTYCJĄ MOJEGO ŻYCIA. Poznanie Jego Osoby warte jest WSZYSTKIEGO co mamy! Prawdą jest, że życie chrześcijanina to nie WAKACJE. Nie jesteśmy jednak sami, zdani na własne siły. Jezus żyje i będzie z nami aż do skończenia świata - jak obiecał. On jest naszą Mocą:)

    OdpowiedzUsuń