czwartek, 1 lipca 2010

komu służę?

2Sam. 6:14-16
Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana,
a ubrany był w lniany efod.
Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską,
wśród radosnych okrzyków i grania na rogach.
Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego,
Mikal, córka Saula, wyglądała przez okno
i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem:
wtedy wzgardziła nim w sercu.

Dawid za drugim razem - wreszcie - odrabiając lekcję
"w jaki sposób należy transportować Arkę Bożą"
wprowadza ją do Jeruzalem.

Skacze przed Arką z radości.
Zachowuje się w sposób, jaki nie przystoi królowi,
patrząc po ludzku.

Człowiek, który przeżywa radość w Bogu,
jest dziwny dla ludzi patrzących z boku.
Dawid nie przejmuje się opinią ludzi.
Jest naturalny i autentyczny.
Nie związany swoją pozycją.
Chce nade wszystko dziękować Bogu.

Wybierając taką drogę, możemy być pewni,
że znajdą się ludzie, którzy nami wzgardzą.
Niestety, często będą to współbracia.

Postawa Dawida była świadoma.
Są ludzie, którzy chcą żyć z Bogiem
i jednocześnie patrzą,
by jak najlepiej wyglądać w oczach innych.
Taki człowiek nie uczyni wiele dla Boga.
Będzie co najwyżej człowiekiem denominacyjnym
głoszącym denominację,
ale nie odrodzonym w Bogu,
głoszącym Królestwo Boże.

Mikal, która osądziła Dawida jest symbolem takich ludzi,
patrzących bardziej na ludzi, aniżeli na Boga.
Jest symbolem martwej religii.

Pierwszorzędnym celem Dawida było
- podobać się Bogu,
nie pragnienie zrozumienia i akceptacji przez ludzi.
Nasz cel winien być podobny.

Nieraz trzeba iść pod prąd.
Służyć wyższej sprawie.
Może utracimy uznanie u ludzi,
ale zyskamy przychylność u Boga.

Wracam do ap.Pawła:
A zatem teraz:
czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga?
Czy ludziom staram się przypodobać?
Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać,
nie byłbym sługą Chrystusa (Gal. 1:10).


Komu służę?
Bądź co bądź,
odpowiedź
nie zawsze musi
jednoznacznie
wskazywać na Boga,
bo
drogi są podobne...

9 komentarzy:

  1. W tym obrazku Dawida, o którym mówisz, wychodzi autentyczność ludzka. To, co prawdziwe, nie zawsze daje się upchnąć w ramy konwenansów i tego, co wypada, czy nie wypada. Bóg na to nie zważa. Jego cieszy autentyzm.

    Bóg czy mamona, Bóg czy słaba i blichtr, Bóg czy zbytek, Bóg czy własna pycha. Zawsze tylko jedno. Decyzję każdy musi podjąć sam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z komentatorem powyżej. Zawsze musimy dokonywać wyboru, a propozycje podsuwane nam przez diabła nie zawsze z pozoru obiektywnie wyglądają jako absolutnie złe. Pewnie dlatego, że całkowicie złą ofertę łatwo wyczuć i odrzucić. Ale już gdy zmiesza się dobro i zło... To już nie jest takie proste. I tu potrzebna jest siła, dana nam od Ducha Świętego. Ale nawet, gdy złamiemy się, jest dla nas szansa - Bóg zna nasze słabości i widzi naszą walkę. U Niego jest przebaczenie, jeśli dojdzie w nas do pokuty. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę nie warto tak czynić, przypodobywać się komuś dla własnego zewnętrznego wizerunku - przecież to wtedy urastam w pychę, nie chcę tego, bo zycie bez Boga wogóle nie ma sensu. Dla siebie biorę lekcję ze słów Jezusa (Mat23), który mówiąc do faryzeuszy że są jak kubek na zewnatrz czysty, a w środku..No właśnie od tego środka i jego czystości zależy tak wiele, żeby w moim wnętrzu zawsze było miejsce w ktorym Pan chcialby przebywac. Pozdrawiam gorąco adam_h

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne rozważania... Odpowiedź bywa niejednoznaczna. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachowanie Dawida, które nie przystoi królowi przypomina mi zachowanie Ojca syna marnotrawnego, który spostrzegłszy powracającego, zaczął doń biec. Jako starszy człowiek wystawił się wtedy na pośmiewisko. Wobec tego, być może, jeśli chcemy być podobni do Ojca musimy być podobni również do Dawida :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ważne przypomnienie o tym, że Bóg zawsze powinien byc na 1 miejscu w naszym życiu. W każdej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pochylenie nad słowem...właśnie tego szukałam:) Teraz będę pochylac się nad nim jeszcze częściej bo Twój blog z pewnością będzie towarzyszył mi codziennie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cena autentyczności jest niestety czasami dość wysoka. Cena autentyczności przed Bogiem bywa podwójnie duża. Ale warto. Jestem pewien. Pozdrawiam serdecznie, z Bogiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za komentarze!
    Naprawdę mądrze piszecie.

    Wróciłem właśnie z północy Polski.
    Weselili się moi przyjaciele w Panu,
    Eunika i Jan.
    Zauważam, że rozklejam się
    w takich momentach.
    Refleksja na szybko z wczoraj:
    gdzie jest naturalność w Chrystusie
    bez pozorowanej świętości
    jest wolność,
    w której człowiek czuje się dobrze,
    bo zdejmuje z siebie ograniczenia
    nałożonych przez siebie tradycji.
    Nie udaje.

    Tą naturalność w Bogu
    nosił w sobie Dawid.
    Niby to oczywistość,
    ale jednak,
    na wymarciu dzisiaj.

    Szalom wszystkim!

    OdpowiedzUsuń