środa, 7 lipca 2010

w świątyni skał


Jeżeli Ty, Jezu,
potrzebowałeś przebywać
w górach,
gdzie odpoczywałeś
spotykając się z Ojcem,
to tym bardziej ja
tego potrzebuję
– przebywania
w zaciszu świątyni skał,
gdzie słyszę głos delikatnej ciszy,
w której przemawiasz.
Mówiłeś Panie
„dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze.”
Tu w górach jestem w drodze.
Góry przypominają,
że droga przynosi doliny,
ale też wzniesienia,
na które
–ćwicząc–
można z przyjemnością się wspinać.
Droga to również równiny,
gdzie, o dziwo najłatwiej się potknąć.
Tu pokonujesz mnie.
Uczysz co to oznacza praca nad samym sobą.
Tu zabieram to, co niezbędne by przetrwać;
łachmany, które ciążyć mogą zostawiam na dole.
Lubię tą procedurę: „co wziąć, czego nie brać?”
Przemyślane sortowanie rzeczy, które konieczne.
Z życiem jest podobnie.
Z początku wszystko wydaje się ważne i konieczne.
Z biegiem czasu najważniejszym staje się to,
co stanowi „skarb w niebie.”
Tu uczysz rzeczy małych – kromki chleba i herbaty.
Tu nabiera smaku modlitwa
„chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”,
i wiem, że wody żywej mi trzeba.
Tu słowo „dziękuję” przenika duszę i trzewia.
Tu mówisz o niezmienności
swojego istnienia.
A kiedy zawisam na linie przytulony
do oblodzonych skał Kuluaru Kurtyki
– pokazujesz, że życie jest łaską,
a ja zawieszony jestem na tej linie,
dzięki której żyję.
Tu uświadamiasz, że w tym dziwnym świecie sensacji,
pozorności i „ubieranych masek”
istnieją elementy
i wartości stałe i niewzruszone,
jak Ty, który jesteś Skałą.
Kiedy staję na Zamarłej Turni widzę przestrzeń
– rozległą, otwartą, tchnącą poczuciem wolności.
„Ku wolności wyswobodził cię Chrystus” – mówisz do mnie.
Nie przestawaj. Mów ciągle. Ja idę do Ciebie.

8 komentarzy:

  1. Piękna refleksja Radku, przepełniona miłością i odddaniem Bogu - niech i w dolinach towarzyszy Ci Jego Obecność, chociaż w dolinach trudniej o ciszę i widoki z perspektywą :) Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świątynie w górach... Pięknie powiedziane. Uwielbiam góry. Tatry polskie (i większość słowackich) kila lat wstecz schodziłem wzdłuż i wszerz. Nic tak nie wyzwala, oczyszcza umysł i uskrzydla - jak ta przestrzeń bez końca, widoki, górskie szczyty, i małe ludziki pomiędzy tym wszystkim, próbujące sprawdzić siebie, drapiąc na ten czy inny szczyt.

    Znasz to? :)

    "Gdy szukasz Boga, popatrz na kwiaty,
    Popatrz na góry i ciemny las.
    Z każdej wędrówki wrócisz bogaty,
    I nową treścią wypełnisz swój czas.
    Bo cały świat jest pełen śladów Boga
    I każda rzecz zawiera jego myś1.
    Wspaniały szczyt, błotnista wiejska droga -
    To Jego znak, który zostawił ci.

    2. Gdy szukasz Boga, popatrz na ludzi:
    Spójrz, jak taternik zdobywa szczyt,
    Zobacz, jak matka w domu się trudzi,
    Spójrz w oczy dziecka, a powiedzą ci,
    Że każdy z nas stworzony jest przez Pana,
    I w każdym z nas zamieszkać pragnie Bóg,
    By dobra wieść była przekazywana,
    By miłość Swą objawić przez nas mógł."

    OdpowiedzUsuń
  3. Góry są piękne, jednak niestety, cierpię z powodu akrofobii (po ludzku - lęk wysokości ;) ) no i dla mnie w zasadzie jedyne góry do wspinaczki to tylko niektóre pasma Beskidów (okolice Rabki czy Wisły) i Bieszczady - nie wiem jak Świętokrzyskie i Sudety. Dlatego podziwiam każdego, kto ma odwagę żeby iść na skały :) A z drugiej strony, masz rację pisząc, że i na równinie łatwo się potknąć - czasem o malutki kamyczek. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej, wszyscy jadą w góry! Ja też chcę :P
    Bardzo podoba mi się ta notka :) Czasami myślę, że te małe kamyczki, których jest tak dużo i o które można się potknąć są gorsze niż najwyższe wzniesienia.
    Trzym się!
    I wszystkim udanego pobytu w górach życzę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. "Znasz to? :) ..."

    Znam, znam. Kto by nie znał:)


    Alu, generalnie widzę to tak,
    że człowiek powinien mieć swój czas ciszy
    na łonie natury, w odosobnieniu.
    Jeżeli Jezus tego potrzebował,
    mniemam, że my również.
    To może być las, łąka.
    Dobrze jest poszukać takich miejsc.


    Jakub, to dobrego piechurowania.
    Parę lat temu
    po dwutygodniowym pobycie
    w Pirynie i Rile na Bałkanach
    przez kolejne dwa tygodnie miałem
    problem z adaptacją do decybeli miasta.
    Warto czasami się tak zdystansować do miasta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Paulina, wyczułaś sprawę,
    pobyt był i był udany:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się ;)
    Trzym się ;)

    OdpowiedzUsuń