poniedziałek, 26 lipca 2010

wesele Baranka

W piątek rano zmarła Krysia.
Żona zaprzyjaźnionego pastora.
Dzisiaj odbędzie się pogrzeb.

Sześć lat temu wyrokiem lekarzy były słowa:
„maksymalnie dwa tygodnie życia.”
Modliliśmy się co dziennie.
Bóg się ulitował.
Krysia od tamtej przeżyła sześć lat.

W piątek zasnęła w Panu,
odeszła by powstać do życia w Królestwie Boga.

Dziękuję Bogu, że przez te sześć lat
wzmocnił Tomka, męża Krysi,
przygotował na odejście żony.
Dziękuję, że mogliśmy przez ten czas
spotykać się z razem
na spotkaniach modlitewnych,
na wspólnym czytaniu Jego Słowa.
Dziękuję, że Krysia stała się świadectwem
wysłuchanych modlitw,
dziękuję, że Bóg dodał jej dni życia,
jak Ezechiaszowi.
Dziękuję za przyjaźń.

Tuż przed odejściem Krysi Pan przemówił do nas
wydarzeniem z 12r. Dziejów Apostolskich,
kiedy Herod skazał na śmierć Jakuba apostoła,
filara pierwotnego kościoła.
Wiedząc, że spodobało się to Żydom, pojmał i ap.Piotra.
Kościół modli się za Piotrem.
Modlił się też za Jakubem,
choć św.Łukasz o tym nie wzmiankuje.
Jakub został jednak ścięty.
Bóg jest suwerenny w swoich decyzjach.
Jakub zginął, Piotr nie,
choć za jednym i drugim kościół się modlił.

Bóg przemówił do nas przez tą historię,
że są rzeczy, które mimo modlitw i próśb z wiarą
On suwerenny w swych decyzjach czyni inaczej.
Krysi dał sześć lat życia.
W piątek zdecydował, że odejdzie do Niego.

Z pokorą uznajemy Bożą suwerenność, i za Jezusem mówimy:
„Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.”

Dziękuję Ojcze, że Krysia zasnęła,
z sercem, które umiłowało Jezusa.
Dziękuję za smutek, który jest ceną za miłość.
Dziękuję, że wypełniasz pustkę po tych którzy odchodzą Sobą.

- - - - - - -

W sobotę natomiast weseliłem się
z Damianem i Agnieszką na ich weselu.
Bóg połączył ich w jedno:)
Piękni byli.

Tak to już dzisiaj jest.
Radość ze smutkiem,
życie ze śmiercią się miesza.
Jednak dla tych,
którzy na serio
uchwycą się Jezusa - Drogi zbawienia
wszystko prowadzi ku dobru,
ku spotkaniu się z Ojcem na weselu Baranka.


Dzisiaj zbliża się dzień, kiedy zabrzmi trąba
i głos z nieba wstrząśnie (nie)porządkiem tego świata.
Przyjdzie Pan, Jezus Chrystus zstępujący z niebios
i zabierze swą Oblubienicę na ucztę weselną.
Tęsknię za tym dniem.

Na ucztę weselną
Jezus zaprasza wszystkich
ale
jednocześnie
przestrzega:
„uczta weselna wprawdzie jest gotowa,
lecz zaproszeni nie byli godni (Mat.22:8),
bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych (22:14).”


Może spróbuj zadać sobie pytania:
Czy odpowiedziałem już na Jego zaproszenie(Mat.22:3-7)?
Czy ubrany jestem w szaty weselne(Ap.7:13n)?
Czy choćby i dziś gotów jestem na spotkanie z Panem?

Czy może gonię za wiatrem...?

2 komentarze:

  1. Piękne rozważania...
    Dziękuję za nie i pozostaję z modlitwą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie dziękujesz Bogu za to co trudne w życiu. Dziękujesz za smutek, który jest ceną miłości, ale w tym smutku widzisz radość i wesele. Radość spotkania z Panem twarzą w twarz, nadzieja zbawienia...
    Czy jestem ubrana w szaty weselne ?
    Czy jestem gotowa na spotkanie z Panem ?
    Nie tęsknię za tym dniem, ale ...
    ....dziękuję Ci Radku za te pytania.

    OdpowiedzUsuń