poniedziałek, 16 sierpnia 2010

plan B


Jeżeli nie mogę
pokonać ich siłą,
to przyłączę się do nich.
Wstąpię w ich szeregi
przebrany za anioła światłości
(2Kor.11:14).
Potem powoli naciągnę zasłonę nad tym czego chce od nich Bóg.
Wreszcie znieczulę ich serca.
Niech rozmawiając o Bogu oddalają się od Boga.
Zawładnę ich czasem. Czas jest czynnikiem zasadniczym.
Bez czasu nie nawiążę relacji z Jezusem.
Oderwani od codziennej relacji z Nim,
będą upajali się pustymi słowami,
i będą tak samo moi,
jak ci którzy z Bogiem nie mają nic wspólnego.
Stworzę świat w którym nie dam im złapać tchu
w gonitwie za „mieć”.
Uczynię to wszystko by nie usłyszeli
cichego głosu Jezusa
przemawiającego do ich serc.
By w ogóle zapomnieli, że taki głos jest
i w ogóle go nie znali.
Wprowadzę się do ich domów przez telewizję i internet.
Przez seriale, filmy i programy „talk show” sprawię,
że zło stanie się dla nich normalnością.
Otoczę ich złem, tak, że spojrzą na nie,
jako zwykłą alternatywę i nie będą z nim walczyć.
Sprawię, że będą wywyższać się nad innych
zamiast nieść im pomoc.
Pycha jest moją domeną.
Nabiorą się na nią w imieniu zachowywania czystości religijnej.
Przez nią nie zbliżą się do Boga,
a zbliżą się do mnie!
A w kościele wciągnę ich w plotki i spory.
Wmówię im, że o prawdę trzeba walczyć każdym środkiem
– najlepiej gniewem, obmową, pogardą, uczuciem wyższości.
Pozbawię ich umiejętności rozmowy.
Słowa „brat,” i „siostra” będę tylko tytułami,
jakimi będą się określać.
Nie będzie w nich uczuć miłości i przyjaźni.
Zamienię te słowa w puste frazesy.
Poróżnię ich przez doktrynę.
Idealne warunki pozostawił mi sam Bóg sprawiając,
że poznanie jest tylko cząstkowe
i nikt nie ma pełnego poznania prawdy.
Teraz wystarczy tylko to mądrze wykorzystać.
Podzielę ich ich prawdą.
Zadziałam subtelnie,
ale efekty będą zdumiewające.
Ich serca staną się poligonem walki
i wzajemnych oczerniań.
A świątynia Ducha?
No cóż – by mnie nie rozpoznali,
pozwolę się im modlić.
Ale życie o którym mówił im Jezus nazwę mleczkiem,
czymś nad czym nie warto się zastanawiać,
o które nie muszą zabiegać dorosłe dzieci.
Moim dziełem będzie to,
że chrześcijanie zaczną się uczyć o Chrystusie,
zamiast uczyć się Chrystusa,
będą mówić o Duchu Świętym
zamiast pozwolić prowadzić się Duchem Świętym.
Będę godził się na pobożność tych,
których omamię,
ale tylko na jej pozór.
Zgodzę się na wizyty ludzi w kościołach,
ale bez pragnień życie „poza tym światem.”
Stworzę chrześcijaństwo na swoich zasadach
- bierności, braku aktywności,
wyuczonych na pamięć pacierzy,
zamiast przeżytej modlitwy,
religijnych form i rytuałów,
zamiast żywej łączności z żywym Bogiem.
Zamienię wieź z Bogiem na wieź z obyczajami i obrzędami.
Życie w obfitości Bożej zamienię
w życie w obfitości mojej.
Aktywność zamienię w bierność,
a światłość którą mają świecić zgaszę,
budząc w nich samozadowolenie.

Mamy mało czasu,
więc do zwycięstwa!
Do zwycięstwa!
Towarzysze demony – walczmy!
Zwycięstwo jest nasze!
Jest blisko!
Zwyciężymy!

10 komentarzy:

  1. Bardzo dobry tekst. Chwyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Codzienność ubrana w słowa, codzienność tak wielu ludzi, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. ,,Wmówię im, że o prawdę trzeba walczyć każdym środkiem
    – najlepiej gniewem, obmową, pogardą, uczuciem wyższości.
    Pozbawię ich umiejętności rozmowy."
    Dotykają mnie te słowa szczególnie. Jak łatwo można prawdę zabić , zniekształcić będąc przekonanym jedynie do własnych racji. Zabić dobre relacje, wykopać mur pogardy łatwiej, kiedy o prawdzie się mówi, a nie żyje prawdą. Trzeba nam ciągłego nawracania, bo któż do końca ją pozna ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę to wszystko zasmuca i przeraża, ale nie ma co się oszukiwac...taka bywa rzeczywistośc. Często nieświadomie , a czasem wręcz bezmyślnie ,otwieramy Złemu furtki, którymi wchodzi do naszego życia. A kiedy już tam jest, nie przebiera w środkach by tylko osiągnąc swój cel...

    Bardzo wymowny i zmuszający do refleksji tekst.Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Radku, tak jest i było od zarania, od chwili, gdy człowiek zdecydował się być nieposłuszny nakazom Boga... I tak będzie do chwili, gdy spotkamy się z Nim. To co się dzieje jest smutne i niepokojące, uświadamia, że dzieje sie tak, jak mówi Biblia, że w czasach ostatecznych, ludzie odrzucą Boga, odrzuca Jego drogę i pójdą własną, będą słuzyć swoim bożkom, również w przekonaniu, że służą Bogu. To co możemy zrobić, to żyć tak jak mówi Biblia, mówić o prawdziwym Bogu, zachęcać by za Nim iść, modlić się o innych. Lecz nic na siłę. Wszak wielu z tych, którzy słyszeli, wielu z tych, którzy za Nim początkowo poszli - w końcu, wybrali inną drogę, inne życie. Mieli do tego prawo. Lecz wybierając, czasem nie zastanawiamy się nad konsekwencjami w przyszłości. Niech Ci, którzy są prawdziwymi sługami Chrystusa, prawdziwym Jego światłem, świecą jak świecznik postawiony na górze... Niech będą tymi, którzy wskażą drogę do Chrystusa, Tego prawdziwego, o którym czytam w Biblii. Przyszłość nie będzie lepsza, trudny czas, to także próba dla wierzących... Jezus ostrzega, że przyjdzie taki czas... gdy diabłu będzie się wydawało, że panuje nad ludźmi, że przechytrzył Boga i to kłamstwo "wkłada" ludziom do uszu. religijność i powierzchowność, to jeden z jego wielu pomysłów na to, jak zaciemnić sumienia i serca... i pewnie wymyśli jeszcze niejedno... To czas dla wierzących, by skoncentrowali się na tym, co jest ważne, porzucili waśnie i spory, zjednoczyli się w Nim, by walczyć o tych, którzy nie mają jeszcze kamieni zamiast serca, a jest ich naprawdę wielu... Kto inm zaniesie Dobrą Nowinę?

    Pozdrawiam serdecznie z jaśminowej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za cenne komentarze.
    Serdeczny uścisk dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  8. Radku, strasznie populistyczny tekst, fajnie, że innym się podoba, ale jakoś mi nie przypadł do gustu.

    Sąsiad z za ściany...

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż, mi też działanie diabła nie przypada do gustu.

    Sama treść, choć może „strasznie populistyczna”
    wydaje mi się natomiast, niestety prawdziwa.

    I choć dla niektórych to populizm,
    to jednak, w tym względzie, to nic nie zmienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. O! Mammo! Ten tekst płynie prosto z serca - choć nie odkrywczy, to jednak prawdziwy, gdyż zgodny z przekonaniami autora. Czy są to jednak przekonania godne uwagi - to już zupełnie inna historia.

    Życzliwy

    OdpowiedzUsuń