czwartek, 12 sierpnia 2010

w zamian

W zamian osobistego spotkania z Bogiem szatan
podsuwa wyuczone na pamięć pacierze,
sprawowanie swego chrześcijaństwa
w co niedzielnych wizytach w kościele,
w zamian wpuszczenia Jezusa na stałe do serca.
Zamienia więź z Bogiem
na wieź z obyczajami i zasadami, formami i obrzędami.

Przykład tego
co dzieje się pod pałacem prezydenckim
jest ekstremalnym tego przykładem.

Kultywowanie krzyża,
i oddanie się ceremonialnemu pseudochrześcijaństwu
jest prostsze od relacji z żywym Bogiem.
Niestety, ale tak łatwo się zaślepić.

Modlę się, by Bóg zaszczepił w nas mądrość,
w nakierowywaniu ludzi
- którym wydaje się, że wierzą -
na Chrystusa.

5 komentarzy:

  1. Monotonia, rutyna, wpadanie w przyzwyczajenie i wykonywanie różnych czynności - także modlitwa - jakby automatycznie to zagrożenie, które może dotknąć każdego, nawet (przede wszystkim?) najbardziej religijnego. I to nieświadomie, niespodziewanie.

    A kwestia rozrób pod pałacem prezydenckim... też znowu o tym u siebie napisałem i tracę nadzieję, że - poza (mniej, bardziej) niekonstruktywnym gadaniem ktokolwiek cokolwiek z tym zrobi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś przeczytałam takie fajne zdanie: Jeśli uważasz, że wierzysz w Boga, to najczęściej tylko tak Ci się wydaje, że wierzysz.
    Większość ludzi tak naprawdę nie zastanawia się nad tym, w co wierzy i dlaczego. Można nie wierzyć w Boga i chodzić do kościoła, uczestniczyć w obrzędach itd. I nikt nie musi się na tej maskaradzie poznać. I przypuszczam, że większość Polaków tak robi. To kraj religijnych ateistów, po prostu. Wielu rzeczy wcale nie robią dla Boga, tylko dlatego, że taka jest tradycja i wstyd przed samym sobą, rodziną i sąsiadami - żeby jej nie dopełnić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Duchu Świety, wiej i ożyw nasz kraj. Obudź nasze serca i otwórz nasze oczy. Panie, jednocz nas byśmy prawdziwie służyli Tobie. W duchu i w prawdzie.

    Boże, wybacz nam, że tak często szukamy "swego" i gotowi jesteśmy oddać za to życie, zamiast szukać pokoju i uniżać się wzajemnie przed sobą.

    Spraw abyśmy byli jednego serca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Zimbabwe, jednak modlitwa jest bardzo ważna także a może właśnie przede wszystkim w rutynie, gdy już nie czujemy, że jest taka słodka jak na początku, gdy zaczynaliśmy się modlić np po nawróceniu, lub szczególnym doświadczeniu, ale właśnie to powinno zaprawiać nas w miłość, ofiarę a rutyna choć jest zagrożeniem popadnięciem w schematy wzywa nas jak mi się wydaje do ożywiania wiary.

    OdpowiedzUsuń
  5. Patryk, więzi z Panem, modlitwy, uczuć,
    nie można sprowadzić do rutyny.
    Do pewnego kościoła Jezus mówił,
    że "mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś
    od twej pierwotnej miłości (Ap.2:4)."
    Tych wzywa: "nawróć się."

    W innym miejscu usłyszysz:
    "Zazdrośnie pożąda On ducha,
    którego w nas utwierdził (Jak.4:5)."

    Nic co stanowi o naszej społeczności z Bogiem
    nie może spowszednieć.

    Gdy tak jest nie mamy z Nim społeczności.

    OdpowiedzUsuń