środa, 27 października 2010

Co uczyniłem...


Wszystko, co uczyniliście
jednemu z tych braci moich najmniejszych,
Mnieście uczynili (Mat. 25:40).


W październiku 2007r. spędziłem razem z przyjaciółmi
dwa tygodnie na Bałkanach w górach,
przepięknym masywie Riły i Pirynu
(zdjęcia możecie zobaczyć na facebooku).
Bez wygód, śpiąc pod namiotem,
po części praktykując żydowskie Święto Szałasów.
Po tygodniu pieszej wędrówki zeszliśmy w kotlinę,
w której skrywał się czternastowieczny Monastyr Rilski
– ozdobiony olbrzymią ilością fresków i ikon,
dziś zabytek UNESCO.
Historia jednej z nich mówi,
że kiedy ikonograf Teofan namalował ikonę Zbawiciela
o twarzy jednego z żebraków,
jeden z przełożonych zirytowany krzyknął:
„Co ty robisz? To prawie bluźnierstwo!”
Teofan starł wówczas farby z twarzy żebraka
i spod ich warstwy ukazało się piękne,
uwielbione oblicze Jezusa.
„Tak jest w Ewangelii i tak jest w życiu!”
– skomentował swoją ikonę Teofan.

Ile razy musi uczyć mnie dobry Ojciec,
bym nie przechodził obojętnie obok ludzi
– niejednokrotnie swoim milczeniem wołających o pomoc?
Ile razy w moim zagonieniu nie słyszę Chrystusa
w braciach moich najmniejszych?

W Ewangelii nie chodzi o piękne słowa,
nie chodzi o „miłość ludzkości”,
ale o miłość człowieka, który stoi przede mną.
A jak duży jest nieraz dysonans pomiędzy słowem a czynem.

Znakiem Ewangelii jest miłość, a w niej najubożsi,
chorzy i kalecy, głodni i spragnieni są Bożymi odbiorcami
naszych uczuć względem Boga.
Nie mogę inaczej, jak przez „najmniejszych” właśnie
wyrazić swej miłości względem Chrystusa,
bo właśnie w nich On się skrywa.
Jeżeli nie potrafię ich kochać,
to mało co zrozumiałem z Ewangelii Jezusa.
Nauka Jezusa jest bolesna:
To niewiele, albo wcale nie poznałem Chrystusa.

A ja właśnie zbyt często jestem gadatliwy
i w tym potoku słów nieraz brak praktycznego
świadectwa życia z Chrystusem.

Boże, obym trafiał w Twój zamysł trafiania do ludzi.
Ucz mnie wrażliwości.
Daj mi odwagę słuchać głosu Jezusa,
który woła – do ludzi – do siebie.
Wypełnij mój dzban miłością tak, by się przelewał.

Ubłogosław Swą pociechą i leczniczym dotykiem Twych rąk tych,
którymi opiekuję się, rehabilituję i rozmawiam co dzień.
Amen!

5 komentarzy:

  1. Bluźnierstwem należy nazwać to, że dosłownie interpretuje się Ewangelię? Ten malarz nic innego nie zrobił.

    Bluźnierstwem jest bardziej to, że człowiek jedno mówi - a co innego robi. A tak często właśnie tak postępujemy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niekoniecznie tu chodzi o najuboższych na ciele... Czasami Bóg powołuje nas aby okazać miłosierdzie tym najmniejszym na duchu, tym przez wszystkich odrzuconym, tym odrzuconym przez siebie samych... Pozdrawiam z blogów:
    www.tylkojezus.bloog.pl
    www.tylkojezus.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Są też tacy, którzy nie potrafią przyjąć bezinteresownego daru, chociaż są w potrzebie. Nie przyjmą, bo myślą o rewanżu i trudno im pojąć, że mogą otrzymać coś ...ZA DARMO.
    Czasami przyjąć jest trudniej niż dać, czasami honor nie pozwala.
    A może też trzeba umieć ...DAWAĆ ?

    OdpowiedzUsuń