niedziela, 24 października 2010

myśl z Kempis

Jezus zawsze ma wielu uczniów,
którzy kochają Jego królestwo niebieskie,
lecz niewielu tych, którzy niosą Jego krzyż.
Wielu jest tych, którzy pragną pocieszenia,
lecz mało tych, których przechodzą próby.
Zawsze znajdzie takich, którzy chętnie dzielą się swym stołem,
lecz mało tych, którzy wezmą udział w Jego poście.
Wszyscy chcą być z Nim szczęśliwi,
lecz mało kto chce cierpieć cokolwiek dla Niego.
Wielu idzie za Nim na łamanie chleba,
lecz nieliczni, aby napić się z kielicha Jego cierpienia.
Tak dużo osób wielbi Jego cuda,
a tak mało zbliża się do wstydu Krzyża.
Liczni kochają Go tak długo, dopóki nie spotykają ich trudności,
wielu chwali Go i błogosławi, dopóki otrzymują od Niego pociechę,
lecz niech się tylko na chwilę ukryje i pozostawi ich na moment!
Od razu popadają w narzekanie albo w głębokie odrzucenie.
Z kolei ci, którzy kochają Go dla Niego samego,
nie za pociechę dla siebie,
błogosławią Go zarówno w uciskach i cierpieniu serca,
jak i w blasku pocieszenia.
Nawet jeśli nigdy nie otrzymaliby od Niego pociechy,
zawsze będą chwalić Go i chętnie Mu dziękować.
Jakaż jest moc w czystej miłości do Jezusa,
miłości, która jest wolna od interesu własnego
i miłości własnej!

Tomasz z Kempis

5 komentarzy:

  1. Chwała Panu zawsze i wszędzie!
    W Nim jest Zmartwychwstanie i Niepodległość.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, Jezu, cichy i pokornego serca, wysłuchaj mnie. Wyzwól mnie, Jezu,

    z pragnienia, aby być cenionym,
    z pragnienia, aby być lubianym,
    z pragnienia, aby być wysławianym,
    z pragnienia, aby odbierać zaszczyty,
    z pragnienia, aby być chwalonym,
    z pragnienia, aby wybrano mnie przed innymi,
    z pragnienia, aby zasięgano mojej rady,
    z pragnienia, aby być uznanym,

    ze strachu przed poniżeniem,
    ze strachu przed wzgardą,
    ze strachu przed skarceniem,
    ze strachu przed zapomnieniem,
    ze strachu przed wyśmianiem,
    ze strachu przed skrzywdzeniem,
    ze strachu przed podejrzeniem.

    I także, Jezu, daruj mi tę łaskę, bym pragnął,

    aby inni byli więcej kochani, niż ja,
    aby inni mogli być wyżej cenieni ode mnie,
    aby w oczach świata inni wygrywali, a ja bym przegrywał,
    aby inni byli wybierani, a ja bym był pozostawiony,
    aby inni byli chwaleni, a ja bym był niezauważony,
    aby inni byli we wszystkim uznani za lepszych ode mnie,
    aby inni mogli stać się świętszymi ode mnie,
    o ile tylko ja będę tak święty, jak powinienem. Amen

    też Kempisa, tak mi się skojarzyło, shalom

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy potrafię podziękować za cierpienie ?
    To sprawdzian mojej wiary, nie w słowach, ale w czynach.
    Krzyż jednoczy nas z Bogiem i często z ludźmi.
    Jest drogą do pojednania; trudną drogą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiam się właśnie ostatnio, jak bardzo uciekam od Krzyża i jak bardzo moja wiara jest wybiórcza. Nie rozumiem Krzyża i cierpienia i nie chcę cierpieć. To takie ludzkie i naturalne.
    Logika wiary jest z ludzkiego punktu widzenia niemożliwa do przyjęcia.
    Jestem tylko z Chrystusem silnym, ze słabym już nie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako ludzie, zdaje się, że mamy
    błędne wyobrażenie Chrystusa,
    jako tylko Lwa z pokolenia Judy,
    zwycięskiego i pełnego mocy.
    Jezus był też jednak Barankiem
    prowadzonym na rzeź,
    odrzuconym i niezrozumiałym.
    On, kiedy zadawano Mu ból,
    modlił się do Ojca, błogosławił.
    Ja częściej w myślach narzekam
    po czasie dopiero reflektując się,
    jak zmierzał się z tym Jezus.

    Mi nie tylko ciężej być z Chrystusem "słabym",
    ale i Jego "słabość" naśladować
    i ją zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń