środa, 6 października 2010

zachęcający miłością

Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością (Mar.10:21).

Nigdzie nie zobaczymy Jezusa,
jak ciągnie kogoś za ucho i mówi: „chodź za Mną!”
Przeciwnie. Widzimy Jezusa,
jak przedstawiając konsekwencję wyboru
mówi: „decyzję podejmij sam”.

Jezus zwerbowałby dla Ojca
o wiele więcej posłusznie wierzących ludzi,
gdyby użył swej mocy,
uderzając piorunem z nieba w paru niegodziwców.
Ale nie o posłuszeństwo w Ewangelii chodzi.
Chodzi o miłość. Miłość człowieka do Boga.

A tylko otrzymując miłość, można odpowiedzieć miłością.
Przymus nie jest środkiem podboju ludzkich serc.

Dlatego Bóg proponuje, nie zmusza:
„Zbliżcie się do Mnie, a ja zbliżę się do was”. (por. Jak.4:8)
Nie sposób jest zrozumieć kogoś, kogo nie zechce się poznać.

Bóg nie wybrał ekonomicznej drogi zbawienia świata.
Spoglądając z miłością na człowieka, ryzykuje tym,
że stanie się bezsilny, gdy obdarowana miłością osoba
postanowi tym uczuciem wzgardzić.

Bóg w całej swojej mocy nie może zrobić tylko jednej rzeczy;
zmusić kogoś do miłości.

10 komentarzy:

  1. Zgadza się. Jezusa tylko, że tak powiem, szlag trafił chyba tylko raz - jak w świątyni sobie hipermarket zrobili, co wpadł tam i powyrzucał tych kupców.

    Poza tym - miłość, wolna wola, wybór, zrozumienie. I duuużo miłosierdzia.

    OdpowiedzUsuń
  2. ,Miłość jest tak wielka, że sam Bóg o nia prosi "
    ks. Jan Twardowski

    ... sam Bóg o nią prosi; pokorny w uniżeniu żebrze o miłość człowieka... cierpliwie czeka

    Czy chcemy Go lepiej poznać, mocniej pokochać ?

    OdpowiedzUsuń
  3. @Palabra - miłość nie równa się tylko
    głaskaniem kogoś po główce (zob. Hebr.11:6);
    nawet w świątyni zanieczyszczonej biznesem
    Jezus nie złamał nikogo wolnej woli.

    Natomiast parę razy Jezus zrobił z moim życiem,
    to co w świątyni i odbieram to jako największy akt Jego miłości.

    Zawsze mamy wybór, czy Mu na to pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Ludmiła - dobrze, że napisałaś
    "czy chcemy Go lepiej poznać?."

    Czasami możemy sprowadzić słowa "miłuję Boga"
    do emocjonalizmu,i żyć tak, że się Go nie kocha.

    „Poznać” w etymologii hebrajskiej („jda”) oznacza „wejść w kogoś”.
    Wejść w czyjeś uczucia, osobowość, intelekt. Odczuwać kogoś w sobie.
    Posiadać wiedzę o kimś – wiedzę o sercu drugiej osoby. Oznacza również poznanie intymne.
    Potem Adam poznał Ewę, żonę swoją, która poczęła i porodziła Kaina (Rdz. 4:1, BG).
    Biblia Tysiąclecie słowo poznać oddaje jako „zbliżyć się”.

    Miłość do Boga nie jest związana tylko
    z uczuciami, ale przejawia się również w myśleniu o Jego słowie i przyjmowaniu Go,
    czasami wbrew temu co sądzą inni.

    I tak przykładowo:

    "Albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań." (1J.5:3)

    "Jeśli ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego
    nie nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi." (1J.4:20)

    "Najwięcej kochać Boga mogę tylko tak,
    jak kocham osobę, którą kocham najmniej"
    - powiedział D.Day.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby ludzie wiedzieli jak wielkie bogactwo dla człowieka ukryte jest w miłości Bozej, która objawiona została w osobie Jezusa Chrystusa... nie mieli by problemu aby godzinami stać w kolejce, by tylko mieć dział w Chrystusie.. Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do czytania i komentowania wpisów na moich blogach:
    www.tylkojezus.bloog.pl
    www.tylkojezus.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłość - duże słowo. Czy ktokolwiek zna prawdziwe znaczenie tego słowa? Bo czasem się wydaje, że wierzący najmniej :( A jeśli bez emocji, to znaczy - co? Ze zwykłego wyrachowania? Jezus był pełen najróżniejszych emocji, więc emocje są częścią miłości, poświęcenia, trwania, niesienia cudzych brzemion. Na samych emocjach daleko się nie zajedzie, ale gdy są one oparte na mocnej relacji, bliskiej prawdziwej relacji z Bogiem - mają głębszy sens.

    Dużo słyszę o tej Bożej miłości. Niestey, w praktyce polega ona na tym, że jak ty mnie kochasz, to ja ciebie też, itp... Szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Owszem, emocje są częścią miłości,
    a jeszcze większą jej częścią są uczucia.
    Emocje są i ich nie ma.
    Uczucia są trwałe.

    Mówisz o praktyce, której doświadczyłeś.
    Możesz być rozgoryczony.
    Ja znam ludzi, którzy zaprzeczają
    Twojej puencie wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. oj wydaje mi się trochę przesadziłeś nie którzy nie mieli wyboru jak tylko iść za Panem...
    Tak postąpił Pan Bóg z Mojżeszem (jak się czyta jego historie to nie widać żeby Mojżesz miał jakieś wyjście), nie mówiąc już o Jonaszu. A i ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć że gdyby nie wziął mnie za ucho to dalej bym był rynsztoku... tak wiec nie ma co tu wyrokować za Pana kto i jakim sposobem :) owszem pewnie Pan się cieszy najbardziej z dobrowolnej ofiary...
    Holden Caulfield

    OdpowiedzUsuń
  9. Holden, ja rozumiem to tak,
    że Bóg nieraz nakierowuje
    nasze życie w stronę którą On chce,
    ale nigdy nie łamie naszej woli.
    Pewnie jakby się Mojżesz uparł,
    to Bóg by Go nie użył.
    Myślę, że miał możliwość powiedzenia:
    "nie".

    Myślę, że Bóg często działa bez naszej woli,
    ale nigdy wbrew naszej woli.

    Tak to rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jonasz się uparł.
    Holden Caulfield

    OdpowiedzUsuń