poniedziałek, 8 listopada 2010

wytrwałość

Łuk. 18:1-8

1. Powiedział im też przypowieść o tym,
że zawsze powinni modlić się i nie ustawać:
2. W pewnym mieście żył sędzia,
który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
3. W tym samym mieście żyła wdowa,
która przychodziła do niego z prośbą:
Obroń mnie przed moim przeciwnikiem.
4. Przez pewien czas nie chciał;
lecz potem rzekł do siebie:
Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę,
5. to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa,
wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca
i nie zadręczała mnie.
6. I Pan dodał: Słuchajcie,
co ten niesprawiedliwy sędzia mówi.
7. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych,
którzy dniem i nocą wołają do Niego,
i czy będzie zwlekał w ich sprawie?
8. Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi,
gdy przyjdzie?


Jezus wypowiedział tą przypowieść
w kontekście wytrwałej modlitwy, dniem i nocą.
Natrętną wdowę wysłuchaną przez bezdusznego sędziego
przyrównał do ludzi wiary, których Bóg bierze w swą obronę,
kiedy Ci zwracają się do Niego;
zwracają WYTRWALE.

Jeden warunek: WYTRWAŁOŚĆ.

Jeżeli nieprzychylny kobiecie sędzia wysłuchuje ją wreszcie
ze względu na jej natarczywość,
to o ileż chętniej zareaguje Bóg na twój upór w modlitwie.

„Ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa,
wezmę ją w obronę…”


Wyrażenie „naprzykrzać” może być tłumaczone różnie,
ale dosłowna jego tłumaczenie to
„przyprawiać o sińce przed oczyma”.

Kiedy modlimy się możemy nieraz czuć się, jak wdowa:
bezsilni, zapomniani, niezrozumiali,
cierpiący niesprawiedliwość,
niepewni odpowiedzi w wołaniu o pomoc,
bo dowodów (prócz wiary), że Bóg odpowie, nie ma.

Rzeczywistość jest jednak inna.
Mamy w niebie „arcykapłana wielkiego,
który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego”

który umożliwia nam bezpośredni kontakt
z kochającym nas Ojcem, który inaczej niż niewrażliwy sędzia
z przypowieści, troskliwie pochyla się nad naszą osobą.

I choć być może nie otrzymamy odpowiedzi
w oczekiwanym przez nas czasie,
mamy zapewnienie Bożej pomocy!!!
Nie zawsze według naszych wyobrażeń,
ale za to według wyobrażeń Boga, zawsze lepszych.

Jeżeli wdowa otrzymała pozytywną odpowiedź
od niesprawiedliwego sędziego
to czyż „Bóg nie weźmie w obronę swoich wybranych,
którzy dniem i nocą wołają do Niego?”

Jedynym warunkiem jest WYTRWAŁOŚĆ,
w której nie tylko chodzi o sprawdzian naszej wiary,
ale o przemianę nas samych – o ufność w Boże obietnice,
ufność Ojcu, który w najlepszy dla nas sposób troszczy się o nas.

Nie wiem dlaczego Bóg odpowiada w różnym czasie!
Nie wiem dlaczego nieraz odpowiada, tak, jakby nie odpowiadał.

Wierzę jednak, że w swej wszechwiedzy decyduje najdoskonalej.
Wierzę, że w swej suwerenności przewidział
miejsce dla naszych modlitw.

Wierzę, że ZAWSZE wysłuchuje.


W piątek dostałem wiadomość od przyjaciółki:
„Mama chce wziąć chrzest w wodzie.
Jeszcze trudno mi w to uwierzyć,
że to dzieję się naprawdę.
Jak tylko wrócę do domu, pozwolę sobie płakać.
10 lat modlitw i Bóg wysłuchał.
Jest cudowny.
Czekam na więcej moich bliskich.
Przydaj mi wiary Panie”.

10 lat modlitw.
Codziennie te same prośby.
„Boże, ulecz moją mamę!”
Łatwiej pisać o 10 latach modlitw,
niż je przeżyć;
niż przez tak długi czas
rozpychać się w sali sądowej by spotkać się z sędzią;
bezustannie wierzyć, że jednak wysłucha.

W tych 10 latach rzeczywistość nie przynosiła zbytniej nadziei.
Alkoholizm, marskość wątroby, zaćma Teresy.

Nadzieję można znaleźć TYLKO w Bogu!!!


Bóg nie zawiódł,
Bo On NIE ma zwyczaju zawodzić.

Tylko, ta nasza wytrwałość…
sprawia, że to my zawodzimy.

Dlatego Jezus kończy swoją lekcję kłopotliwym pytaniem:
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi,
gdy przyjdzie?

5 komentarzy:

  1. Tak, pytanie jest dość kłopotliwe :) Tym bardziej, że przecież Bóg zna przyszłość i dobrze wie, czy tę wiarę znajdzie, czy nie :)

    Niemniej, zachęta do modlitwy zawsze jest potrzebna, a wytrwalość przychodzi z czasem, staje się codziennym nawykiem, nawet jeśli nie zawsze jest to taka modlitwa jak ja czy inni sobie to wyobrażają :) Oczywiście nie mylić tego nawyku z jałowym przyzwyczajeniem :)Modlitwa kojarzy mi się z trwaniem w ufności mimo, pomimo
    tego, że przychodzi czasem zwatpienie, które na jakiś czas zamyka nasze usta, lecz nie serca, które "wołają" po swojemu :)
    Pozdrówka

    Ella

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że łatwiej jest pisać o czasie trwania modlitwy wstawienniczej niż w niej trwać.. Pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pewien, że jak piszesz - Pan Bóg zawsze wysłuchuje naszych modlitw. Ale nie zawsze daje nam to o co prosimy, albo nie zawsze daje od razu. Czasem przez to, że prosimy dłużej, wzmacnia się też nasza wiara. Piękna historia, którą przytaczasz. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie ,czy Pan znajdzie wiarę w nas gdy przyjdzie z odpowiedzią ? Czy oddajemy mu chwałę i dziękczynienie za odpowiedż czy przechodzimy dalej ,a raczej dajemy się wciągać w wir działań tego świata ....?Moim zdaniem kluczem do wytrwałości jest ten ostatni werset abyśmy wierzyli ,ze Pan przyjdzie z odpowiedzią ...Dlatego tak ważna jest zachęta do modlitwy poparta dowodami że Bóg zmienia ludzi i okoliczności ,że warto się modlić nawet latami .Dziękuję !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan Bóg zawsze wysłuchuje naszych modlitw. Nie zawsze daje to, o co prosimy lub daje w późniejszym czasie, ale ma to sens. Wytrwałość modlitwy i nasze prośby. Czy prosząc Pana o coś prosimy jako dla spełnienia swojej fanaberii, czy potrzeby pierwszego rzędu? Bo jeśli prosimy (przykład) o Rolce'a?...
    Zauważyłam, że ludzie mają tendencję do otaczania się coraz lepszymi i nowszymi zabawkami. Zapominamy czasem, że to, co otrzymujemy od Pana, Pana jest i nie zawsze dostajemy to jako własność. Czasem zostaje nam to przekazanie, by spożytkować dobro dla Jego chwały.

    Poza tym, wytrwałość modlitwy nas kształtuje.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń