niedziela, 28 lutego 2010

Purim



Dzisiaj (a dokładnie od zachodu słońca soboty) w Izraelu rozpoczęło się najradośniejsze święto żydowskie, Purim [perskie purim (l.m.) ozn. "losy”].
O powstaniu święta Purim możemy przeczytać zaglądając do Księgi Estery.

Krótko o historii Purim.

Persja. Król Aswersus odtrąca swoją żonę,
królową Waszti i pojmuje nową małżonkę, piękną Esterę nie wiedząc o jej żydowskim pochodzeniu. Po jej poślubieniu Aswersus mianuje na swojego wazyra („ministra”) Hamana, każąc ludowi, by oddawał mu cześć. Mordocheusz, opiekun Estery z powodów oddawania czci TYLKO BOGU OJCU nie stosuje się do poleceń króla i wieść ta dochodzi do Hamana, który dowiadując się, że ów człowiek jest Żydem postanawia zgładzić nie tylko jego, ale i cały żydowski naród w Persji. Haman wnosi apel do króla o wymordowanie wszystkich Żydów i wyrok ma być dokonany w dniu, na który padł los („pur” – z stąd nazwa święta). Los wskazał na 14 dzień miesiąca adar (w kalendarzu gregoriańskim przypada na miesiące luty-marzec). Plan Hamana został jednak udaremniony dzięki królowej Esterze, która wspomożona trzydniowym postem i modlitwami narodu do Boga przekonuje króla by plan zagłady Żydów udaremnić.
Haman zostaje powieszony, a Mordocheusz zostaje wezyrem na miejsce Hamana.
Izrael zostaje ocalony.


Święto Purim zostało ustanowione przez Żydów by upamiętnić tamten dzień. Zastanowimy się dzisiaj, w dniu święta Purim nad duchowym sensem tego święta
i wyniesiemy z niego lekcje dla siebie.

Estera spełniła rolę obrońcy narodu żydowskiego, który miał zginać.
Swoją postacią uczy nas, że ci którzy zostali wybrani przez Boga do świętości,
są też wezwani do obrony i serdeczności dla narodu,
który jest bliski Bogu ja „źrenica w oku”
(zob. Zach. 2:12).

To, że król kochał Esterę nie zwalniało jej z zadania,
które miała wykonać – ocalenia Izraela.
To, że wiemy, że Bóg nas kocha nie zwalnia nas od rzeczy,
która nam powierza do zrobienia (Efez. 2:10).
Kiedy swoim postępowaniem ciągle zawodzimy Boga
i nie chcemy poprawy,
to może wybrać On w zamian nas dla siebie kogoś innego,
kto ochoczo odpowie na wezwanie Boga:
„oto ja, poślij mnie" (zob. Iz.6:8).
Odrzucenie Waszti z godności królewskiej
może być przestrogą dla nas.
Bóg wybiera do posłuszeństwa i aktywności. Nie do bierności.

Wreszcie, jak Haman chciał zniszczyć naród żydowski
tak szatan chce zniszczyć tych co tworzą kościół Boży (Ap. 12:17). Jednak tak, jak Haman zawisł na szubienicy,
tak samo zniszczony zostanie nasz przeciwnik (Ap.20:10).
To wizja niedalekiej przyszłości.
Póki co szatan „władca tego świata (J. 12:31; 14:30) podaje się
za „anioła światłości (1 Kor. 11:14)
i chce zwodzić tych co Chrystusowi.
Walczyć z nim można jedynie mocą zbroi Bożej (Efez. 6:10-18).

Prawdziwe, hebrajskie imię Estery to Hadassa. Estera było imieniem perskim, zakrywającym przed wszystkimi jej pochodzenie. Jej hebrajskie imię ma w sobie znaczenie „ukryta”. I takie było jej działanie na rzecz ocalenia Izraela.
Nikt o jej pochodzeniu nie wiedział oprócz jej opiekuna, Mordocheusza.
Do czasu, kiedy musiała wykazać swoje pochodzenie i ocalić swoich rodaków.
Nasze praca dla Pana ma być wykonywana zarówno tak, „aby pozostała w ukryciu (Mat.6:4), aby jednak w odpowiednim czasie stała się jaśniejącym światłem dobrych uczynków przez które uwielbiony zostanie nasz Ojciec w Niebie (Mat.5:16).

Księga Estery jest jedyną księgą w Biblii, w której nie znajdziemy słowa Bóg.
Imię to, jest w tej księdze ukryte, tak samo, jak ukryte jest działanie Boga na rzecz ocalenia Izraela. Bóg działa w ukryciu (Iz. 45:15). Nieraz dzieją się w naszym życiu rzeczy, które nazywamy dziełem przypadku, losem. Nieraz tym „przypadkiem” przemawia do nas Bóg. Przemawia pokazując ludzi, którzy chcą przybliżyć nas do Jego oblicza, przemawia ludźmi, nad którymi my mamy się pochylić.
My zbyt często nazywamy to przypadkiem.

W księdze tej zakryte jest również imię szatana, który działa poprzez nienawiść Hamana. Dzisiaj tak samo szatana zakrywa swoje imię dla świata. Nie zależy mu na rozgłosie, ani na sławie. Lubi, kiedy się go bagatelizuje i mówi, że go nie ma, że
„jego działalność nie może dotyczyć mnie”. My, chrześcijanie często przypisują szatanowi to co w świecie, zapominając, że toczy on walkę przede wszystkim z nami. A my często tego nieświadomi. Nieświadomość jednak nie zwalnia z wojny z szatanem, a żyć w niewiedzy na temat tej duchowej walki grozi wieczną śmiercią.
Nie unikniemy konfrontacji z szatanem tylko dlatego, że uznamy, że go nie ma, ani nie unikniemy tej duchowej wojny tylko dlatego, że uznamy, że nie chcemy walczyć.
W tej wojnie nie ma żartów. Kto nie ubiera zbroi Bożej, ginie.
I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa
(Ap. 12:17).


Ostatnią lekcję święta Purim niech udzielą nam słowa:
Bo jeśli ty zachowasz milczenie w tym czasie, uwolnienie i ratunek dla Żydów przyjdzie z innego miejsca, a ty i dom ojca twego zginiecie. A kto wie, czy nie ze względu na tę właśnie chwilę dostąpiłaś godności królewskiej?
(Est. 4:14)


To kim jestem i gdzie jestem wyznacza pracę,
jaką mam wykonać dla Boga.
Uczmy się posłuszeństwa. To Bóg decyduje co mam zrobić dla Jego chwały.
To On powołuje i dzięki Jezusowi nazwał to jarzmo słodkim i lekkim (Mat.11:29n).
Tym jarzmem jest Ewangelia, która przemienia, Ewangelia praktyczna. Nie ta którą się czyta, ale ta którą się żyje.

Czy żyję Ewangelią? Czy Ewangelia jest we mnie prawdą?
„Po owocach poznacie…”- uczy Jezus.

Ewangelią nie można milczeć.
Ewangelią trzeba nieść ratunek dla zagubionego świata.

Wraz z zbliżającym się świętem Purim,
życzę wszystkim
wielkich i małych zwycięstw nad Hamanami naszej codzienności!

wtorek, 23 lutego 2010

Przykład

Osiemdziesiątletnia, moja przyjaciółka pisze w pamiętniku
"Nie miałam czasu ni ochoty na zmartwienia."
Jej dobry przykład umacnia mnie.

Wilia błyszczy, księżyc w pełni, za przystanią AZS-u
Kochamy się. I ta chwila nieraz mnie pocieszy
Choć w moim życiorysie dużo goryczy.

Śpiewać i tańczyć przed obliczem Pana!
Po po prostu dlatego, że skarga nie przyda się na nic,
Jak powiada moja dzielna, niepokorna Irena.


Czesław Miłosz

wtorek, 16 lutego 2010

powrót do Ojca


Łuk. 15:11-24
11. Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów.
12. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich.
13. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
14. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.
15. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie.
16. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
17. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.
18. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie;
19. już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.
20. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
21. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem.
22. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi.
23. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się,
24. ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić.



Co jest najpiękniejszego w tej historii?
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec
i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego,
rzucił mu się na szyję i ucałował go.


Niesamowite.

Gdy syn odszedł,
ojciec co dziennie wypatrywał swojego syna.
Mijały dni, miesiące, może nawet lata,
a ojciec dzień w dzień co jakiś czas odchodził
od swoich obowiązków i wypatrywał syna.

Co dziennie przeznaczone godziny i wytężony wzrok,
czy aby syn nie powraca.

Jak wielka miłość, tęsknota, wytrwałość w oczekiwaniu.

Nikt nie musiał przychodzić do niego i mówić mu:
"Twój syn wrócił do domu,"
bo pierwszą osobą, która o tym wiedziała był właśnie ojciec.

Syn gdy wracał,
myślał co powie ojcu, jak spojrzy mu w oczy?

Gdy ojciec go zobaczył, wzruszył się,
rozpłakał ze szczęścia i wybiegł aby go przywitać
rzucając mu się na szyję i całując go.

Dlaczego?
Bo wrócił syn.

Ojciec wybiegł pierwszy.
Nie wybiegł ze słowami: „No widzisz, a nie mówiłem…”,
wybiegł z sercem.

Przebaczył mu wszystko, niczego mu nie wypominał.
Nie powiedział:
„ No dobrze, wróciłeś. Cieszę się.
Ale gdzie pieniądze, które dostałeś ode mnie?”

Ojciec swoją postawą powiedział,
jak bardzo go kocha i jak bardzo się cieszy, że wrócił.
Żadnych wyrzutów.
Tylko radość z powrotu syna.


Boimy się powrotów, boimy się odrzucenia.
Boimy się wyrzutów i pytań typu "no dobrze, wróciłeś, ale dlaczego...?".


Powracając do Niebiańskiego Ojca, nie usłyszymy: „a nie mówiłem.”
Doświadczymy natomiast ciepła objęcia Ojcowskich ramion
i czułe: „KOCHAM CIĘ MOJE DZIECKO!”

Czy wiedziałeś kiedyś małe dziecko w ramionach ojca?

1%

Drodzy przyjaciele,
jeżelibyście chcieli wesprzeć Paulinę
1% podatku,
to
w imieniu rodziców Paulinki,
dziękuję!

Oto dane fundacji:


Nazwa OPP: Fundacja "Zielony Liść"

Numer KRS: 0000052038

Informacje uzupełniające - cel szczegółowy:
"na leczenie i rehabilitację Pauliny Siwek"

Nie uznaje się za zgodne wpłaty opatrzone dopiskiem inaczej brzmiącym,
w tym szczególnie nie zawierających pełnego imienia i nazwiska
(Paulina Siwek).

Więcej wiadomości na temat przekazania 1% podatku można znaleźć na
stronie Fundacji Zielony Liść:

http://www.fundacjazielonylisc.org/



Pokój ludziom dobrej woli.

środa, 10 lutego 2010

46 dzień

To już 46 dzień, od wypadku.
Autobus jechał zbyt szybko. Kierowca… moment nie uwagi.
Wypadek stał się na oczach rodziców.

To już 46 dzień odkąd Paulina jest w śpiączce.
Siedziała z tyłu samochodu.

Bożą opatrznością była szybka akcja ratownicza
(przypadkowa karetka pogotowia przejeżdżała akurat).
Bóg w taki sposób zachował Paulinę przy życiu.
Jadący z przodu samochodu Daniel i Ruta dzisiaj są już w domu
-dziękuję Ojcze.


Dziś walczymy o Paulinę w modlitwie wierząc
w świadectwo Jezusowego słowa, że modlitwa z wiarą
da potrzebującemu uzdrowienie.

Stan Pauliny był i jest bardzo ciężki.
(uraz wielomiejscowy; krwiak śródmózgowy w ciele modzelowatym;
obrzęk mózgu; złamanie kości potylicznej po stronie lewej
przechodzące na piramidę kości skroniowej;
złamanie kości skroniowej i łuku jarzmowego po stronie lewej;
złamanie żuchwy po stronie lewej oraz wyrostka dziobiastego lewego;
złamanie brzegu górnego przedniego łuku kręgu szczytowego po stronie lewej
oraz kłykcia lewego kości potylicznej;
złamanie kości łonowych obustronnie;
złamanie kości kulszowej lewej;
brzegu tylnego panewki lewego stawu biodrowego
z przemieszczeniem fragmentów kostnych do szpary stawowej;
stan po zwichnięciu stawów biodrowych,
niestabilność biodra lewego;
ciało wolne w stawie biodrowym lewym
– to opis kliniczny powypadkowy).

Po trzech tygodniach obrzęk zniknął, krwiak się zmniejszył.
Lekarze mówią jednak, że zbyt długo się utrzymywały.
Wszystko się może wydarzyć, ale patrzą na powrót do zdrowia
i nawet samo wybudzenie sceptycznie.

Mój Bóg jest Bogiem, który nie patrzy sceptycznie,
jest Bogiem dla którego nie ma rzeczy niemożliwych.

Żyjemy w świecie racjonalnym. Rozum stoi na pierwszym miejscu.
Racjonalizm objął i nas chrześcijan.
Żeby uwierzyć to najlepiej zrozumieć, najpierw udowodnić,
logicznie uzasadnić, w przypadku stanu Pauliny
– medycznie dać się wyjaśnić.

Tylko wtedy nie mówimy już o wierze.
Wiara nie jest związana z racjonalnym myśleniem.
Wiara wykracza poza nasze zmysłowe poznanie.
Wiara w Boga rzeczy niemożliwych wyklucza
intelektualne wydedukowanie,
że coś może lub nie może się wydarzyć.

Mój Bóg nie patrzy na diagnozy lekarzy.
Mój Bóg sam jest Lekarzem.
Kiedy chce, zadziwia świat medycyny.

Modlę się do mojego Wielkiego Boga, Lekarza dusz i ciał
dla którego nie istnieje „nie możliwe.”
Wiem, że mój Bóg oczekuje ode mnie wiary i boju w modlitwie.


Po dwóch tygodniach od wypadku po namaszczeniu w imieniu Pańskim
i modlitwie z wiarą (udziel jej więcej Boże) Paulina otworzyła oczy.
Tydzień później podczas modlitwy otworzyła oczy
i utkwiła we mnie oczy, jakby już chciała się przebudzić.
W tą niedzielę dwoma mrugnięciami oczu potwierdza,
że widzi i słyszy, oraz zaciska dłoń, gdy się ją o to poprosi.
Nadal jest w śpiączce, ale jest poprawa.
Reaguje na obecność bliskich.

Podnosi to we mnie radość z cudowności działania mojego Ojca!
Słyszę, jak Bóg mówi:
"Módl się dalej mój synu! Objawię o wiele więcej, ale wołaj do Mnie!"

Modlę się zwycięstwo życia nad śmiercią,
o zwycięstwo zdrowia nad kalectwem.
Przeganiam zwątpienie,
które zarzuca na świętych przeciwnik Boży, szatan.

Mój Bóg jest Bogiem rzeczy niemożliwych!



Dzisiaj odwiedziłem 88-letniego brata Henia.
To człowiek, który służył Bogu w czasach,
kiedy za taką służbę można było przepłacić życiem.
Niejednokrotnie Bóg ratował go z opresji.

Przywitał mnie słowem „pokój”, ucieszył się,
co już samo sprawiło zmęczenie, tak, że musiał odpocząć.
Potem mówił cicho, coraz ciszej.
Każde słowo stawało się coraz większym wysiłkiem.
Wspominając tych, od których przyniosłem pozdrowienie – płakał.

Brat Heniu powoli odchodzi do Pana.

Żegnając się usłyszałem cichy głos z nieba:
Droga jest przed oczyma Pańskimi śmierć świętych jego (Ps.116:15).


W niedzielę dowiedziałem się o Remigiuszu.
Na stole operacyjnym przedwczoraj lekarze walczyli o jego wzrok.

Dzisiaj otrzymałem wiadomość od jego żony:

"Chciałam przekazać, że Remigiusz jest po pierwszym zabiegu,
wszystko jest w porządku - nie ma powikłań.
Chcemy podziękować wszystkim za modlitwy,
okazaną życzliwość i dobre słowa...
Takich zabiegów będzie jeszcze kilka, najbliższy 8 marca,
więc prosimy, aby o nas nadal pamiętać..."


W ten piątek Agnieszka w klinice w Mainz dowie się,
czy nowotworowy guz w jej mózgu złośliwiej czy nie.


Krysia i Ula też walczą z nowotworem.
Ula obecnie jest na chemioterapii.
Krysia żyje już 5 lat, odkąd lekarze oświadczyli,
że za parę tygodni umrze.


I ja zachorowałem na wrzodziejące zapalenie jelita grubego.
Niepokój po diagnozie choroby pokonałem wykrzyczanym
„Jesteś mi potrzebny!”

Niepokój minął.
Moc Boża w słabości się doskonali.


Ten rok zaczął się po ludzku na to patrząc niepomyślnie.
Choroba. 2 styczeń – wypadek samochodowy.
Dzisiaj dowiedziałem się, że będę zwolniony z pracy,
w ramach czynionych oszczędności finansowych
przez mojego pracodawcę.
I przede wszystkim moi bliscy potrzebujący.

Co pozostaje?

Dziękować i chwalić BOGA!

Przez Jezusa więc składajmy Bogu ofiarę pochwalną nieustannie,
to jest owoc warg, które wyznają Jego imię (Hebr.13:15).


Chwała i dziękczynienie kształtują nas.
Im więcej nas kosztują tym bardziej podobają się Bogu.
Panu Bogu podoba się, że w jakich trudnych warunkach nie jesteśmy,
chwalimy Jego imię.
Kiedy wszystko zdaje się, że jest przeciwko nam
to wówczas jest czas, by chwalić Boga najbardziej.
Chwała Boga nie powinna być zależna od naszych uczuć.
To chwała powinna stymulować nasze uczucia.

Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
a Twoje ścieżki są w ich sercu.
Przechodząc przez wyschłą dolinę zamieniają ją w źródło,
a wczesny deszcz błogosławieństwem ją okryje.
Wciąż w siłę wzrastać będą,
Boga nad Bogami ujrzą na Syjonie (Ps.84:6-8).

Ci ludzi idąc przez wyschłą dolinę nie mówią:
„jaka susza! co z nami będzie? nie mamy co pić! gdzie jest Bóg?”
Dla nich ta wyschła dolina obfituje w źródło wody.
Dlaczego? Bo widzą tam Boga!
Mają inne sposób spostrzegania rzeczywistości.
Suchą dolinę zamieniają w źródło!

To czyni różnicę pomiędzy życiem człowieka żyjącego z Bogiem,
a życiem człowieka żyjącego obok Boga.
Życie chrześcijan nie musi się różnić od życia zwykłych ludzi.
Ta sama praca, te same problemy, te same smutki i kłopoty,
te same doświadczenia.
To samo słońce wschodzi i zachodzi nad dobrymi i złymi.
Ten sam deszcz zrasza sprawiedliwych i niesprawiedliwych (por.Mat.5:45).

Różnicę stanowi
bliska, szczera, intymna, relacja z Bogiem w KAŻDEJ SYTUACJI.


Boże, w każdej sytuacji chcę być blisko Ciebie,
tak, jak Ty jesteś blisko mnie.
Wybacz, kiedy zawodzę.

czwartek, 4 lutego 2010

Pars pro toto

Rzymianie sformowali aforyzm, który ukazuje jedną z pułapek,
którą szatan zastawił na tych,
którzy chcą żyć w bliskiej relacji z Bogiem.

„Pars pro toto”
– „Część za całość” ("Przyjmować część za całość").

Wiara w sensie biblijnym, wiara, jako Boży dar,
wiara, która zbawia,
to wiara jako POSTAWA.
Nie składa się ona tylko z wyznania: „Wierzę.”
Nie składa się ona również z samego uwierzenia
w przeczytane historie biblijne;
nie składa się również
z samego intelektualnego przyjęcia jakiejś nauki biblijnej.
To nie jest pełna, prawdziwa, biblijna wiara.
Wiara Boża jest czym o wiele większym.

Składa się z wielu elementów,
na które szatan chce nas znieczulić.
Ufność, posłuszeństwo, uczynki,
życie w mocy Ducha Świętego.

Wiara jest osadzona w sercu
i prowadzi do istotnych zmian w tych,
którzy ją wyznają.

Ap.Paweł uczy:
„Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia (Rzym.10:10).”

Zobaczmy – to sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia.
Można uwierzyć umysłem, ale to nie przyniesie zmiany życia.
Czymś innym jest uwierzenie sercem,
czyli w taki sposób,
prze który będzie dochodziło do zmiany naszych nawyków,
charakterów, naszego życia.
Taka wiara prowadzi do Bożego usprawiedliwienia.

Błąd polega na tym, że łatwo jest AKT WIARY BRAĆ ZA CAŁĄ WIARĘ,
nie realizując, nie dążąc, ani nie pragnąc pozostałych składników wiary.

Tworzy się wówczas dziwny stwór:
„jestem wierzący, niepraktykujący.”

Łatwo jest oceniać innych.
Ale te słowa mogą dotyczyć nas samych,
nas myślących o sobie: "wierzę w Boga",
ale nie realizujących tego do czego wiara zobowiązuje.

Światy Jakub podkreśla, że
„wiara bez uczynków martwa jest sama w sobie.”
Z ironią pyta:
„Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz.
Lecz także złe duchy wierzą i drżą.”


Oznacza to, że duchy wykonują również akt wiary,
dotyczący istnienia Boga,
ale nie ufając Bogu
i nie wypełniając Jego woli
pozostają na zawsze złymi duchami!


Wiara, bez której nie można podobać się Bogu
jest naszą POSTAWĄ
do Boga, do ludzi,
do wszystkiego
co pochodzi
z Jego cudownych rąk.
Dzielmy się nią.