środa, 24 marca 2010

a to jest życie wieczne


A to jest życie wieczne, aby znali Ciebie,
jedynego prawdziwego Boga,
oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J.17:3).


„Poznać” w etymologii hebrajskiej („jda”)
oznacza „wejść w kogoś”.
Wejść w czyjeś uczucia, osobowość, intelekt.
Odczuwać kogoś w sobie.
Posiadać wiedzę o kimś – wiedzę o sercu drugiej osoby.
Oznacza również poznanie intymne.
„Potem Adam poznał Ewę, żonę swoją,
która poczęła i porodziła Kaina…”

BT słowo poznać oddaje jako „zbliżyć się”.

„Poznać” w etymologii greckiej („ginosko”)
oznacza zrozumieć i uznać,
być z kimś w zażyłym stosunku (także miłosnym).
Określa najintymniejszy przedmiot poznania.

„Poznać” w etymologii francuskiej („connaitre”)
oznacza „narodzić się we dwoje”.
Connaitre składa się ze słów:
"co" – „wspólne”, „razem” i „naitre” – „urodzić się”.

Poznać Boga to wejść w uczucia Boga,
wiedzieć co kocha, a czego nienawidzi.
Poznać Boga to narodzić się Nim do Nowego Życia
– we dwoje, w którym wszystko współdziała z wolą Boga.
Wówczas Jego Słowo to już nie nakaz,
a przywilej, radość i nasze pragnienie.
Poznać Boga, to nie rozmawiać już tylko o Bogu,
ale rozmawiać z Bogiem.

wtorek, 23 marca 2010

Kto szuka Cię

Kto szuka Cię, już znalazł Ciebie
Już Cię ma, komu Ciebie trzeba

Kto tęskni w niebo Twe, jest w niebie
Kto głodny go, je z Twego chleba

Nie widzą Ciebie moje oczy
Nie słyszą Cię moje uszy

A Jesteś światłem w mej pomroczy
A Jesteś śpiewem w mojej duszy!

Leopold Staff

sobota, 20 marca 2010

i nie wódź nas na pokuszenie (III)


Pisaliśmy wcześniej o filologicznej poprawności
tłumaczenia modlitwy Pańskiej „nie wódź nas na pokuszenie.”

Na koniec ostatnie pytanie: Dlaczego Pan Jezus nauczył nas tak się modlić?

Po raz trzeci zaznaczę jednak, jak w poprzednich postach,
że w stwierdzeniu "i nie wódź nas na pokuszenie"
nie ma sugestii, jakoby Bóg kusił.
Wręcz przeciwnie: Pan Jezus ucząc nas modlić się mówi,
że Pan Bóg wprowadza (inaczej mówiąc: dopuszcza)
na nas pokusy, a to znaczy, że kusi ktoś inny.
Za to Bóg ratuje w pokuszeniu od złego.

Sam Pan Jezus był wiedziony przez Boga na pokuszenie,
które zgotował diabeł.
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię,
aby był kuszony przez diabła (Mat.4:1).


Czemu jednak Pan Jezus uczy nas modlić się
„i nie wódź nas na pokuszenie”?

Pochylmy się nad ap.Piotrem.

Piotr nie bał się wystawienia na próbę,
choć Pan Jezus mu ją zapowiedział.
Piotr zarzekał, że nigdy nie zaprze się Jezusa
i że jest gotów pójść z Nim na śmierć.
Kiedy przyszła jednak próba – nie wytrzymał napięcia
i uląkł się ludzi i zaparł się Mistrza,
i aż trzy razy powiedział „nie z nam Go”.

W prośbie „nie wódź nas pokuszenie”
wyrażamy świadomość naszej słabości.
Prosimy Ojca by nie stawiał nas w sytuacjach,
w których się ugniemy, zbyt trudnych dla nas,
by stawiał przed nami zadania na naszą miarę możliwości,
którą On jedynie zna, by nie dozwolił nas kusić ponad nasze siły.
Prosimy, aby żadne doświadczenia, próby,
pokuszenia nas nie zmogły ani zwyciężyły,
ale żebyśmy to my wyszli z nich zwycięsko.

Pokusa nie nawiedziła was większa od tej,
która zwykła nawiedzać ludzi.
Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to,
co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę,
równocześnie wskaże sposób jej pokonania,
abyście mogli przetrwać
(1 Kor 10:13).


Wiemy, że Bóg ze wszystkim tymi,
którzy Go miłują współdziała dla ich dobra (zob.Rzym.8:28).
Dlatego nieraz wprowadza nas w pokuszenie (doświadczenie)
dla naszego dobra, aby zrodzić w nas owoc,
który będzie Mu miły, a nas wzmocni w relacji z Nim.
Np. owoc wiary, który zrodził Abraham przetrwał do dziś.

Natomiast z tymi, którzy Go nie miłują,
Bóg nie współdziała we wszystkim.

Św.Paweł podkreśla pisząc do Koryntian,
że nie nawiedziła ich pokusa,
która zwykła nawiedzać ludzi.
Dlaczego?
Bo miłowali Boga,
a takich Bóg nie dozwoli kusić ponad miarę.

Słowami „nie wódź nas na pokuszenie”
prosimy Boga, aby nie wystawiał nas
na pokuszenie dotkliwe i bolesne,
które stałoby ponad nasze siły,
które zachwiało by naszą wiarą.
Prosimy Go, aby tak, jak napisał św.Piotr w 2P.2:9,
by Bóg zawsze wiedział, jak wybawiać z doświadczeń ludzi pobożnych.

Prosimy Boga, aby zbawił nas od tego,
co powiedział Jezus Piotrowi:
Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się,
żeby was przesiać, jak pszenicę… (Łuk.22:31).

Prosimy Boga, aby nie spotykały nas
tak wielkie prześladowania ze strony szatana.
Aby kontrolował jego działanie względem nas.
Abyśmy mogli mu się przeciwstawić, gdy przyjadą pokusy od niego.

Słowami „nie wódź nas na pokuszenie” prosimy,
aby w miarę możliwości pokusy na nas nie przychodziły,
a gdy przychodzą, to abyśmy im sprostali
i wówczas ważna jest następna część modlitwy: „ale zbaw nas ode złego.”

I tak w ogóle słowa „nie wódź nas na pokuszenie”
są bardzo pocieszające i niosą w sobie radosną treść.

Szatan bowiem nie ma władzy,
jeżeli Pan Bóg może odsunąć pokusę
i zbawić nas ode złego.
Pan Bóg nie walczy z szatanem,
bo już dawno wiadomo kto zwyciężył, a kto przegrał.

Ukazana jest w tych słowach małość szatana, a wielkość Boga.

Więc słowami „nie wódź nas na pokuszenie”
sławimy zwycięstwo Boga nad szatanem,
sławimy wielkość i majestat naszego Niebiańskiego Ojca.


I wreszcie ostatnia część modlitwy: „ale nas zbaw ode złego”.
Pełna radości i nadziei.
Wiemy przecież, że
„ileż bardziej Ojciec nasz, który jest w niebie,
da to co dobre, tym, którzy Go proszą (Mat.7:10).”



AMEN!!!

środa, 17 marca 2010

Wychodzący naprzeciw

W swej łaskawości wychodzisz nam Boże naprzeciw.

Uradowałem się wczoraj, jak zobaczyłem
Paulinkę przełykającą już samodzielnie zupkę
podawaną jej przez pielęgniarkę.
Jeszcze większą radość sprawiło to,
że Paulinka porusza głową na „tak” lub „nie.”

O, jak uniosłeś mnie Panie tym co zobaczyłem!

Wreszcie Paulinka ściska już delikatnie palce w prawej ręce
i wypowiada słowa,
które da się odczytać póki co
tylko po ruchach warg.

Najczęściej ku radości Ani
wypowiada słowa: „moja mama.”

Chwyceni za ręce dziękowaliśmy Bogu,
że leczy ciało Pauliny
i prosiliśmy by dalej doglądał ją nasz
Najwyższy Lekarz.

Jestem dumny z Ani i Krzysia,
jak pokładają ufność
w naszym Ojcu.
I dobry Bóg leczy.
Stopniowo objawia swoją moc w ciele Paulinki.


Ze smutnych informacji
- lewe biodro wraz z całą kończyną po tułów
jest zagipsowane.
Przyczyna – niestabilność biodra.

Ale i to biodro
dozna,
że dobry jest Pan.



Od jakiegoś czasu zacząłem stawać o 5 rano,
by zaczynać dzień
osobistym kontaktem z Bogiem,
zanim pójdę do pracy.

Najważniejszą sprawą, jaką zajmuje się o poranku
jest poddanie siebie woli Boga.
Proszę, by Pan uwrażliwiał mnie na swój cichy głos.

Bóg zapewnił mnie:
„Pouczę cię i wskażę drogę, którą pójdziesz;
Będę służył radą i umocnię moje spojrzenie na tobie.”
(Ps.32:8)


I cudownie Pan wskazał drogę wczoraj.
Choć było już późno,
to odwiedziliśmy
(nie z przypadku,
ale za słowem „idź”)
pewną rodzinę,
która potrzebowała naszej modlitwy,
rozmowy,
pocieszenie,
wsparcia.

Po takich spotkaniach
uczę się rozpoznawać
głos Niebiańskiego Ojca,
który zaskakuje,
nieraz działa wbrew naszej woli,
ale nigdy mimo naszej woli
rodząc soczysty owoc radości.

Panie, cudownie jest słyszeć Twój głos
i iść gdzie wskażesz.

Stwarzaj w nas Ojcze serce
wrażliwe na Twój głos.
Byśmy słyszeli,
codziennie.

Wybacz Ojcze,
kiedy moim „ja”
zakrywam Ciebie.

niedziela, 14 marca 2010

nawrócenie a poprawa


Trzeba rozróżnić między
"nawróceniem" a "poprawą".
Wyobraźmy sobie podróżnika,
który wsiadł do niewłaściwego pociągu.
Ma wykupiony bilet,
w czasie podróży stara się pomagać bliźnim,
dzieli się chlebem z głodnymi.
Wszystkie te i tym podobne dobre uczynki
nie ratują go jednak od błędu podstawowego.
Jego błąd nie tkwi bowiem w uczynkach,
lecz w całym "sposobie bycia."
Jeśli nasz podróżnik chce dojechać do celu,
musi zmienić kierunek jazdy,
musi się "nawrócić."
Z "poprawą" mamy natomiast do czynienia wtedy,
gdy "pociąg" jest właściwy,
kierunek jazdy słuszny,
jedynie zachowanie w pociągu nie jest właściwe.

Józef Tischner

czwartek, 11 marca 2010

"dziwna(?)" chrześcijanka


Siostra Aniela trafiła do szpitala z powodu dużych bólów uda.
Podejrzewano nawet nowotwór.
Wszystko wskazuje na to, że to jednak rwa udowa.
Siostra ma 80 lat.

Odwiedzając ją dzisiaj prosiła mnie,
że jak tylko będę wiedział, jaka jest diagnoza
jej schorzenia, to żebym jej o wszystkim powiedział,
bo jaka by diagnoza nie była,
to jej nadzieja jest w Bogu i w życiu wiecznym,
a nie tym tu, ziemskim.

Przy okazji opowiedziała mi, jak już podzieliła się tym,
kogo ma za Ojca z sąsiadką w pokoju.


Nie minęła długa chwila,
jak w rozmowie z rehabilitantką z neurologii
zacząłem dopytywać się o wyniki badań s.Anieli.

… i rozmówczyni powiedziała,
że wyniki nie niepokoją,
ale
„ta pani, jakaś dziwna,
bo mówi chorym, że Bóg jest dobry,
opiekuje się nimi, ale też wzywa ich do siebie.
Mówi o Królestwie Bożym bez płaczu i chorób.
Lekarze chcę ją odesłać na badania psychiatryczne…
Pacjenci się żalą.”


Te słowa nie dały mi spokoju…

„Dziwna?”
„Badania psychiatryczne?”
„Żalenie się pacjentów?”

Pewnie dlatego dzisiejsze chrześcijaństwo jest milczące.
Z obawy przed utratą reputacji swojego „ja.”

A to jest dopiero dziwne
- żyjemy w świetle przyjścia Jezusa Chrystusa,
a żyjemy, jakbyśmy mieli tu na ziemi żyć zawsze
w tym co skrzętnie zarobimy, zaoszczędzimy, wypracujemy…

Ludzie „wierzą” w Boga jednocześnie nie chcąc słyszeć o Bogu.
Zamykają uszy, bo nie chcą się ukorzyć
nawet w takim miejscu, jak szpital.
Niezależność od Boga, ufność swojemu „ja”
to choroba dzisiejszej cywilizacji.
Człowiek mówiący głośno o Bogu, o Jezusie
jest dziwakiem.

Zastanawiam się.
Pewnie, gdyby dzisiaj apostołowie głosili słowo Boże z mocą,
jak w czasie rozwoju chrześcijaństwa
to pewnie też odsyłano by ich na leczenie psychiatryczne.

Zresztą Festus wołał głośno do Pawła:
„Odchodzisz od rozumu Pawle,
wielka wiedza doprowadza cię do utraty rozsądku.”


Dzisiaj świat poszedł do przodu,
oferuje się nawet leczenie.


Nie wiem, jak głosi s.Aniela,
ale wiem, ze robi to z radością i dumą, że jest dzieckiem Króla.
I niech ją Bóg błogosławi.

„Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata,
aby zawstydzić mędrców, wybrał co niemocne,
aby mocnych poniżyć; i to co nieszlachetnie urodzone
według świata oraz wzgardzone, i to, co w ogóle nie jest,
wyróżnił Bóg, by to co jest unicestwić,
tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga (1Kor. 1:27nn).”


Jestem dumny z siostry Anieli.
Pewnie patrząc na jej serce, nasz Bóg również.

i nie wódź nas na pokuszenie (II)


Czy słowa „nie wódź nas na pokuszenie”
są sprzeczne z Jakubowymi słowami, że Pan Bóg nikogo nie kusi?

Kto doznaje pokusy, niech nie mówi,
że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu,
ani też nikogo nie kusi (Jak. 1:13)

Nie wódź nas na pokuszenie (Mat. 6:13)


Ap.Jakub pisze, że Bóg nie podlega,
czyli nie może być kuszony „do złego
(ku złemu)”
. Jeżeli więc w dalszym zdaniu ap.Jakub pisze, że Bóg „nie kusi”, to znaczy, że nie kusi „do złego”. Tak wynika z kontekstu tego zdania. Jednak w ogóle Bóg kusi, czego Biblia daje świadectwo (kuszony był Abraham czy król Ezechiasz).

Przytaczam za przekładem Biblii Gdańskiej, która w sposób dosłowny oddaje użyte tam hebrajskie słowo „nasah”.

1 Moj. 22:1
To gdy się stało, kusił Bóg Abrahama.

2 Kron. 32:31
A wszakże dla posłów książąt Babilońskich, którzy byli posłani do niego, aby go pytali o znak, który się był stał w ziemi, opuścił go Bóg, aby go kusił, a iżby wiedziano wszystko, co było w sercu jego.


Biblia uczy, że kuszenie może być od Boga, ale jest czymś całkowicie innym niż kuszenie od diabła.

Szatan kusi by zniszczyć człowieka, prowadzić do zła i grzechu, by oddalić od relacji z Bogiem. Cel kuszenia szatana jest upadek człowieka, jego śmierć duchowa,
też fizyczna. Aby to osiągnąć szatan tak fałszuje obraz rzeczywistości, że dobro wydaje się być złem, a zło dobrem.

Pan Bóg kusi, by człowieka uszlachetnić,
ugruntować w ufności Najwyższemu.
Nawet gdy Bóg kusi i człowiek upada, to po to by powstał i był mocniejszy w swym Panu, by odnalazł siłę nie w swoim własnym „ja”, a w Bogu-Ojcu.


Ap.Jakub nie pisze, że Pan Bóg w ogóle nie kusi,
pisze natomiast, że Pan Bóg nikogo nie kusi „do złego”.

Natomiast zaznaczę ponownie,
że w samych słowach modlitwy Pańskiej
"i nie wódź nas na pokuszenie" nie ma sugestii, jakoby Bóg kusił.
Wręcz przeciwnie: Pan Jezus ucząc nas modlić się mówi,
że Pan Bóg wprowadza,
inaczej mówiąc dopuszcza na nas pokusy.

Słowa „ale zbaw nas ode złego” sugerują,
że Pan Jezus ma na myśli pokuszenie od naszego przeciwnika, bowiem Pan Bóg dozwala nieraz na kuszenie od diabła, tak, jak dozwolił kusić Hioba; wówczas jesteśmy kuszeni do złego, przez diabła.

Sam Pan Jezus był wiedziony przez Boga na pokuszenie, które zgotował diabeł.
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła (Mat.4:1).

Czyli Pan Bóg może nas wprowadzać w pokuszenie.
Może też dozwolić, aby szatan nas kusił.

Dlaczego?

Abyśmy zamknęli usta szatanowi! By kuszenie diabła, które chce nas oskarżać, jak oskarżał Hioba (zob.Hi.1:6-12) na podstawie naszej wiary obróciło się przeciwko niemu; by to diabła oskarżyła nasza wiara rodząca się z miłości do naszego Dobrego Niebiańskiego Ojca wypowiadająca zwycięskie „idź precz szatanie.”

c.d.n.

czwartek, 4 marca 2010

chata

Właśnie skończyłem czytać książkę,
którą poleciła mi przyjaciółka
- "Chata" Williama P.Young'a.

I właśnie popłakałem się przed
Niebiańskim Ojcem
i Jezusem
z radości
i szczęścia...



Piękna powieść,
polecam zdecydowanie:)

i nie wódź nas na pokuszenie (I)




... będzie inaczej, po beriańsku:)

W najbliższych kilku postach chciałbym zwrócić uwagę na słowa modlitwy Pańskiej: „(…) i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.”

Pochylając się nad nimi
jedni powołując się na słowa ap.Jakuba, że Bóg nikogo nie kusi zmieniają treść tych słów na „nie opuszczaj nas w pokuszeniach” lub „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”, twierdząc, że takie tłumaczenie jest właściwe, bo przecież Bóg nikogo nie kusi. Tłumaczenie takie znajdziemy w przekładzie Biblii Tysiąclecia.
Inni natomiast zachowują słowa modlitwy Pańskiej „nie wódź na pokuszenie”, ale podobnie, jak ci, którzy pokusili się o zmianę słów modlitwy, której nauczył nas Jezusa twierdzą, że jest to złe tłumaczenie, że powinno być przetłumaczone „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”, bo przecież Bóg nikogo nie kusi, powołując się na wspomniane powyżej słowa ap.Jakuba.

Jednak w stwierdzeniu "i nie wódź nas na pokuszenie" nie ma sugestii jakoby Bóg kusił. Wręcz przeciwnie: Jezus uczy, że Ojciec wprowadza (inaczej mówiąc dopuszcza), co znaczy, że kusi ktoś inny. Ale po kolei:)

Zbadajmy w duchu beriańskim (zob. .Dz.A.17:11), czy słowa Jezusa
„kai me eisfero hemas eis peirasmos” oddane przez prawie wszystkie polskie przekłady Biblii (wyjątek stanowi BT) jako „nie wódź nas na pokuszenie” jest słuszne?
Jeżeli tak, to jak pogodzić te słowa z wspomnianymi słowami ap.Jakuba?
„Bóg bowiem nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo nie kusi (Jak.1:13).”

Na początku, NACZELNA ZASADA, którą jako chrześcijanin wyznaję:
Czytać Pismo Święte tak, jak jest napisane. Nawet gdy czegoś nie rozumiem.

Słowa naszego Pana są radykalne:
Ap. 22:18-19
Ja oświadczam każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym - które są opisane w tej księdze.

Tak więc nawet, gdyby wedle największej wiedzy dwa miejsca były ze sobą sprzeczne, to dopóki nie mamy na to podstaw rękopisowych, to nie możemy poprawić tłumacza, albo starać się przekonywać się dane słowo musiało w oryginale brzmieć inaczej. To jest wygodna furtka do wprowadzenia wszelkich udogodnień dla Biblii wedle własnego „widzi mi się”. Nie można tak robić. Nie pochylamy się bowiem nad zwykłym przekazem ludzkim, ale nad przekazem Boga Najwyższego, którego słowo jest „żywe i skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli człowieka (Hebr.4:12).”

Możemy coś tak czy inaczej rozumieć i interpretować, ale czytać, tłumaczyć
i wypowiadać należy tak, jak jest napisane, obojętnie jak sprzeczne z moją logiką mogłoby się to wydawać.


I. Filologiczny rozbiór słowa „wodzić”.

„I nie wódź nas na pokuszenie” w greckim zapisie brzmi:
„kai me eisfero hemas eis peirasmos”.

Kluczowym słowem sprawiającym najwięcej dyskusji jest słowo „eisfero” – „wodzić”.

Składa się ono z dwóch greckich słów:
1) „eis” to przyimek „ku”, „do”, „na”,
który opisuje ruch w kierunku czegoś;
2) „fero” to czasownik oznaczający „nieść”, „przynosić”.

„Eisfero” można więc tłumaczyć na „wodzić (do czegoś)”, „wnosić”, „przynosić”, „wprowadzać” i niestety nie da się w żaden sposób przetłumaczyć tego słowa na „opuszczać”.

Nie ma filologicznej możliwości tłumaczenia tego zdania modlitwy Pańskiej gdzie występuje to słowo na: „nie opuszczaj nas w pokuszeniach”, czy jak proponuje przekład BT „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”.

Natomiast tłumaczenia typu” „nie wódź nas na pokuszenie”, „nie wystawiaj nas na pokusę” są filologicznie poprawne. Są zgodne z duchem słów Jezusa Chrystusa. Inne tłumaczenia to czysta kombinacja mająca na celu dostosowanie tekstu do naszych przekonań.

Jeśli więc Pan Jezus uczy nas modlić się o to, by Pan Bóg nie wodził nas na pokusy,
a gdy przyjdą, aby wyrwał nas ode złego – tak należy się modlić.

c.d.n.

wtorek, 2 marca 2010

Paulinka


Ostatni weekend spędziłem w Krakowie,
m.in. odwiedzając i rehabilitując Paulinkę.

W piątek podczas modlitwy
Paulinka poruszała ustami,
chcąc coś do nas powiedzieć,
może
zawołać "Amen" dla swego zdrowia?
może
sama się modliła?

Chce już mówić...

Kiedy odchodziłem z moim bratem w Panu
Paulinka uroniła łzy.

Po tej modlitwie
sobota przyniosła
poruszenie prawej nóżki,
którą wcześniej nie ruszała.

Obecnie Paulinka rusza delikatnie lewą częścią ciała
i od soboty wyraźnie prawą nóżka.

Wychodząc ze szpitala wznosiłem ręce w górę!

Chwała Ci Ojcze!
Chwała!
Chwała!

I
dziękuję Wam wszystkim,
przyjaciele kochani,
którzy trwacie w modlitwach o Paulinkę,
którzy wspieracie swym jednym procentem podatku;
dziękuję za maile,
sms-y,
za to, że jesteście.

Dziękuję Ojcze,
że objawiasz się w człowieku
wrażliwością, słowem, myślą, czynem...!



Przypominam raz jeszcze dane fundacji,
przez którą można oddać 1% swego podatku.

Wsparcie finansowe jest również ważne.


Nazwa OPP: Fundacja "Zielony Liść"

Numer KRS: 0000052038

Informacje uzupełniające - cel szczegółowy: na leczenie i rehabilitację Pauliny Siwek

Nie uznaje się za zgodne wpłaty opatrzone dopiskiem brzmiącym inaczej, a w tym szczególnie nie zawierających pełnego imienia i nazwiska (Paulina Siwek)

Więcej wiadomości na temat przekazania 1% podatku możesz znaleźć na stronie Fundacji Zielony Liść.