wtorek, 22 lutego 2011

mój cel


Spodobało się Temu,
który wybrał mnie jeszcze
w łonie matki mojej
i powołał łaską swoją,
aby objawić Syna swego
we mnie,
bym Ewangelię
o Nim głosił
(Gal.1:16).


To wyznanie Pawła.

I mój to priorytet. Reszta jest na drugim planie.

Moim celem nie są tylko spotkania na modlitwach
(wspaniały poniedziałkowy czas wstawiennictwa,
ale przede wszystkim uwielbiania Najwyższego);
moim celem nie są tylko spotkaniach na czytaniu Biblii
(środa – niesamowity czas inspiracji Bożym słowem),
moim celem nie są tylko niedzielne nabożeństwa,
gdzie słucham, głoszę, modlę się, śpiewam;
moim celem nie są tylko spotkania z przyjaciółmi,
wypady w góry, chęć dotknięcia ukrytego piękna.

Nie chciałbym, aby moje chrześcijaństwo
skończyło się tylko na powyższym.
Nie chciałbym tylko prosić, by Bóg kierował mnie do ludzi
i objawiał swą moc,
jednocześnie nie dając Mu ku temu okazji.
Nie chciałbym, aby słowa moich modlitw, wykładów,
świadectw nijak miały się do codziennego życia.
Nie chciałbym świadczyć,
jak nie żyję i wierzyć, jak nie czynię.
Nie chciałbym zawodzić na płaszczyźnie codzienności,
w małych rzeczach,
gdzie non stop odpowiadam czy Chrystus we mnie żyje.

Nie chciałbym wyznawać czarnej magii,
tzn. prosić Boga o to,
by dotykał ludzi w mieście, w którym żyję,
by błogosławił chorych i potrzebujących,
przemieniał moje serce,
zamykając się jednocześnie na Jego działanie,
kurczowo trzymać się swych przyzwyczajeń i wygodnictwa,
nie dając Mu tak naprawdę zbliżyć się zbyt blisko.

Bóg zaprasza na głębię.
Wyruszyć muszę samodzielnie.
Dopiero kiedy zacznę iść, wyjdę Mu naprzeciw,
On poświadczy Siebie we mnie.

„Nie martwcie się, co będziecie mówić,
bo nie wy będziecie mówić,
a Duch Święty przez was”
– zapewnił Jezus.
By Duch Święty jednak przemówił,
warunkiem jest samodzielnie OTWORZYĆ USTA.
Nie otwierając ust nic się nie wydarzy.
Bóg nie otworzy ust za nas.
Tak samo jest z każdym innym działaniem Bożym.
To my musimy zrobić pierwszy krok!

Zajmij się Bożymi sprawami, a Bóg zajmie się Tobą.

Trzeba wyjść Bogu naprzeciw.

To mój cel.

5 komentarzy:

  1. ,,Zajmij się Bożymi sprawami, a Bóg zajmie się Tobą."
    Wyjść Panu naprzeciw w codzienności dnia, odnaleźć Jego obecność, słuchać natchnień i odpowiadać na nie. Mały niezdarny pierwszy krok, a potem coraz szybciej, czasem biec ... czasami za daleko, czasami niewłaściwą drogą ... z zagapienia, zagubienia ... po to by poznać siebie lepiej ...pozwolić się odnaleźć, wstać i dalej iść pokornie.
    Bóg daje światło, lęk zostaje w tyle.
    Wyjść naprzeciw ... to też i mój cel. Dziękuję za te słowa. Może się spotkamy ...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio czytam (po raz kolejny :) ) V Księgę Mojżeszową. I ostatnio też odkrywam to, jak Bóg mocno podkreślał Izraelitom, że to On mi da miejsce kultu i składania ofiar. Dziś nie ma już ofiar, ale fakt, że to Bóg nadawał to miejsce, a nie ludzie, daje do myślenia. Tak samo i my, dziś powinniśmy być posłuszni Bogu, choć nasze religijne przyzwyczajenia mogą Mu czasem zaprzeczać, wbrew pozorom. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludmiło, jeżeli będziesz w okolicy,
    może przy okazji koncertu Hagady w Chrzanowie
    - bardzo chętnie się spotkam.

    Dziewczyny, dzisiaj przypomniałem sobie
    mądre słowa
    Jana Chryzostoma odnośnie tego
    nad czym ostatnio rozmyślam:

    "Zapał człowieka nie wystarczy,
    jeśli brak pomocy z góry,
    ale też z drugiej strony
    pomoc z góry niewiele sprawi,
    jeśli braknie dobrej woli."

    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ! Gdyby było bliżej na pewno bym skorzystała z zaproszenia. A o pomoc dobrze jest prosić Anioły, one zawsze są bardzo chętne, aby jej udzielać. I CHCIEĆ ! ... Oj, chcieć czasem jest trudno, gdy zniechęcenie dopadnie; gdy zima, zimowo ...zimno. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny wpis. :)

    http://www.kamil-pawelak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń