piątek, 11 marca 2011

kolejne tsunami...


Czytam właśnie,
że po trzęsieniu ziemi
w Japonii
i czyniącej spustoszenie
fali tsunami
zginęły setki osób,
a 88 000 jest zaginionych.
To już kolejny taki kataklizm. Nie tak dawno przecież
tsunami zalały Filipiny. Do tego cały świat
nasłuchuje wiadomości z Libii, wcześniej z Egiptu.

Kiedy słyszę o trzęsieniach ziemi, tsunami, powodziach, wojnach…
staram się modlić za ludźmi, którzy stracili dach nad głową
i swych najbliższych w tych tragediach.
Jednocześnie obserwując ostatnie wydarzenia
mam przeświadczenie, że zbliża się dzień Pański.
Jezus zapowiedział przecież, że trzęsienia ziemi i wojny
będą znakiem Jego przyjścia w chwale z aniołami swymi.

Kiedyś uczniowie podeszli do Jezusa
z równie zatrważającymi wiadomościami.

Ewangelia wg św. Łukasza 13:1-5

W tym samym czasie przyszli niektórzy
i donieśli Mu o Galilejczykach,
których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.
Jezus im odpowiedział:
Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami
niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli?
Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie,
wszyscy podobnie zginiecie.
Albo myślicie, że owych osiemnastu,
na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich,
było większymi winowajcami niż inni
mieszkańcy Jerozolimy?
Bynajmniej, powiadam wam;
lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.


Piłat urządził rzeź w Galilei.
Zwalona wieża w Siloam pozostawiła mnóstwo wdów i sierot.

Zadziwiająca jest odpowiedź Jezusa.
Jezus nie odpowiada w stylu: „to przykre”,
ale nakierowuje zadających pytanie na potrzebę
refleksji nad własnym życiem:
„Jeżeli się nie nawrócicie (upamiętacie),
tak samo poginiecie.”


Lekcja Jezusa jest ponadczasowa.
Jako ludzie ubolewamy nad losem innych,
jednocześnie nie zastanawiając się nad własnym.
Nie mamy wpływu na to, co dzieje się w świece,
ale mamy wpływ na to co dzieje się
i dziać się będzie z naszym życiem.

Jeżeli się nie nawrócimy, podobnie poginiemy.

„Cierpienie jest nieraz megafonem Boga,
który ożywia głuchy świat” – powiedział C.S.Lewis.

Oby te wszystkie tragedie, o których słyszmy
obudziły nas i pobudziły
do zadania sobie pytań:
Kim dla mnie jest Chrystus?
I kim ja jestem dla Chrystusa?
Dokąd zmierza moje życie?
Jeżeli Ewangelia jest we mnie prawdą,
to jak wygląda moje życie?

4 komentarze:

  1. Dla mnie to są znaki. Średniowieczne i nowożytne stosy, epidemie dżumy, wojny w XIX wieku, I i II wojna światowa spowodowały cierpienia i śmierć milionów ludzi, potem nad połową Europy panował komunizm, ale to miał być dopiero początek boleści... czasem aż strach pomyśleć co będzie dalej. Maranatha!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Alu, powtórzę za fb.

    W ciągu długiej historii świata nigdy nie było tak wyraźnych oznak zbliżającego się powrotu Mesjasza jakie mamy obecnie. Wśród bezradnych narodów każdy dzień przynosi nowe kryzysy i budzi nowe obawy, świat nawiedzają trzęsienia ziemi, powodzie i inne kataklizmy. To wszystko zgodnie ze słowami Jezusa zapowiada powtórne przyjście na ziemię Mesjasza Żydów, chrześcijan i całego świata. Te wszystkie wydarzenia, od powstania państwa Izrael począwszy, świadczą o tym, że słowo Boże jest niezawodne i wypełnia się na naszych oczach.

    Jezus Chrystus przyjdzie niebawem na ziemię.

    Pytanie, jakimi nas zastanie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się. Jak dla mnie to jest zbliżanie sie przyjścia Pana. I gdy takie nieszczęścia dotykają ludzi, zawsze mnie uderzają słowa Jezusa" Córki Jeruzalem, nie płaczcie nade Mną! Płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Nadchodzą bowiem dni, kiedy będą mówić << Szczęśliwe niepłodne i łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły>>. "

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasy ostateczne Radku trwają od 2000 lat, odkąd Jezus zmartwychwstał, ale masz rację, teraz dopiero te czasy "galopują". Niedawno czytałam o historii świata w latach 90 ubiegłego wieku. Z tego wynika, że właściwie w tamtym okresie nie było kontynentu, na którym nie rozgrywałaby się jakaś wojna. Potem po 2001 roku zaczęły się konflikty w świecie muzułmańskim - w Afganistanie na przykład.
    Ale... Są też dobre znaki. Na przykład, coraz więcej narodów ma dostęp do Biblii w swoim języku. Poza tym, zgodnie z proroctwami, coraz więcej jest mesjańskich Żydów. Czyżby kończyły się czasy pogan?
    Ja osobiście nie jestem ideałem... Nawet gdy ludzie mówią, że jestem "dobra", myślę sobie że to tylko pozory. Gdy mówią, że jestem pobożna, myślę - "Jakąż ja mam wiarę? Jak trzcina, mniejszą niż ziarenko gorczycy". Dużo mi brakuje do tego, co Jezus mi nakazuje...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń