piątek, 1 kwietnia 2011

przegrani


Strąca władców z tronu,
a wywyższa pokornych.
Głodnych syci dobrami,
a bogaczy
odprawia z niczym
(Łuk. 1:52n).


Świat stawia na bogatych
i wpływowych,
wygadanych, wykazujących zdolności przywódcze.
Na sprytnych, umiejących postawić na swoim,
mających tzw. dobre kontakty.
Bóg wybiera przegranych,
by w ich niemocy okazała się Jego siła.

Nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg (1Sam.16:7).


Jezus skierował swe kroki do ludzi wzgardzonych
w ich własnym środowisku.
Najbliższych Mu uczniów stanowili
ubodzy, chorzy, ułomni,
znienawidzeni poborcy podatków i prostytutki.
Ci wszyscy, politowania godni dla możnych tamtego świata
(współczesnego również), stali się dla Niego ważni.
Syn Boży stał się ich przyjacielem,
bo Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to,
co zginęło (Łuk.19:10)
.
Natomiast ówcześni przywódcy religijni,
znani i podziwiani, zdyscyplinowani
w przestrzeganiu nawet najmniejszej litery Prawa,
mieli z Mistrzem na pieńku.
Co rusz Jezus wykazywał im, że mijają się z Bogiem.

W której grupie znajduję się ja?
Czy Jezus znalazłby mnie wśród tych,
którzy zajęci studiowaniem Pisma
jako eksperci od spraw religii toczą ze sobą teologiczne spory,
zapominając o ubogich bliskich Chrystusa?
Czy może jestem wśród tych, którzy, studiując Pismo,
widzą, słyszą i czynią?

1 komentarz:

  1. Czasem też się łapię na tym Radku. Z jednej strony apologetyka, mądrość i słowa, z drugiej aktywność, miłość i czyny. A ja sądzę, że i jedno, i drugie jest ważne - i słowa, i czyny. Tylko że nie zawsze jest to łatwe. A kiedy uważasz się za chrześcijanina, niewierzący (i nie mam na myśli tylko zdeklarowanych ateistów, ale (może przede wszystkim) ludzi pobożnych według swoich norm) będą Cię obserwować jak jastrzębie, jak to ktoś mądry mi powiedział. Ostatnio tego się właśnie uczę - nie wdawać się w spory, ale uczę się miłości także do tych, którzy nie są przychylni wobec Pana czy nauk Biblii i którzy potrafią wypowiedzieć dość raniące słowa, chociaż może nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że są raniące. Ta nauka nie jest łatwa, wprost przeciwnie, ale mam nadzieję że się nauczę... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń