piątek, 10 czerwca 2011

wspólnota


Mój przyjaciel poprosił mnie
i parę innych osób o modlitwę.
Choć mieszkamy daleko
od siebie,
to złączeni jesteśmy duchem
i nic nie przeszkadza nam,
aby wspólnie zgromadzić się
na wspólnej modlitwie.
To cudowne czego dokonał Jezus:
jesteśmy przyjaciółmi,
choć różni charakterami,
i różni wiekiem.
Razem jednak zaufaliśmy Komuś większemu od nas.
On uwolnił nas
od udawania kogoś kim nie jesteśmy.
Sprawił, że mamy do siebie ufność
i możemy na siebie liczyć.
Sprawił, że wierzymy i chcemy na Niego liczyć.
To wspaniałe uczucie.

Dlatego modlę się z radością o mojego brata i przyjaciela.
Modlę się do mojego Boga,
z wiarą, z ufnością, z pewnością,
„że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb
zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje
wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również
posiadania tego, o co Go prosiliśmy”. (1J.5:14n)


Bóg nie rzuca słów na wiatr.
Nie jest jak człowiek, On nigdy nie zawodzi.
Nigdy się nie spóźnia.
Nigdy nie drzemie.
Wyczekuje modlitw swych dzieci,
i wysłuchuje… nie zawsze wg naszych wyobrażeń,
ale zawsze wg Jego, zawsze lepszych od naszych.

Takiemu Bogu zawierzyliśmy.
Hallelujah!!!

2 komentarze: