poniedziałek, 18 lipca 2011

rozmowy


Pan Bóg stwarzając nas
na swój obraz i podobieństwo
dał nam możliwość
porozumiewania się
przy pomocy gestu,
mimiki, ciała,
i nade wszystko
wyposażył nas w język,
który jest najsprawniejszym
i najbardziej uniwersalnym instrumentem przekazu myśli i uczuć.
O wszystkim co stworzył, powiedział, że jest dobre.
Tylko o dziele człowieka, powiedział,
że jest bardzo dobre... czyli o naszym języku również.

Minęły tysiące lat…
Dziś, gdy przysłuchamy się rozmowom,
jakie ze sobą toczymy, spostrzeżemy niespokojnie,
że toczą się najczęściej wokół trzech tematów…

Rozmawiamy o innych ludziach.
To najczęstsze rozmowy.
Rozmowy o tym „co?”, „kto?” i „jak?”
Lubimy takie konwersacje.
Bezpiecznie w pozie oceniających doskonale wyrokujemy.
Choć w Bożych oczach to okropne, nam tak trudno
o przemieniającą nasz język refleksję…

Rozmawiamy o pieniądzach.
Ta rozmowa znajduje się w ścisłej czołówce wzajemnych dyskusji.
Zajmujemy się tak bardzo popularnymi tematami
jak „kto ile zarabia?”, „o ile więcej ode mnie?”,
„o ile mu lepiej?”, „kto ile ukradł?”,
z myślą… gdyby tylko nam udało się coś
w jakiś sposób uszczknąć…
I gazety kupujemy chętniej,
gdy spostrzeżemy w ich nagłówkach te nośne tematy.

Rozmawiamy o tym, jaki ten świat zły,
a my w nim, jak chorzy i biedni?
Licytujemy się, komu gorzej, komu trudniej,
kogo bardziej bolą nogi…, komu bardziej dokucza zdrowie.
Narzekamy. Lubimy narzekać. Lubimy, jak nam współczują.

To ulubione rozmowy.
O tym rozmawia się najłatwiej, najczęściej.

Jest jeszcze czwarty rodzaj rozmów.
To rozmowy o ideach, o tym jak żyć,
by świat stawał się lepszy, piękniejszy.
Jak twórczo wpływać na rzeczywistość, którą to my kreujemy…

Tylko wielcy ludzie rozmawiają o ideach.
Mali – o innych ludziach

– powiedział mój przyjaciel Michał T.

3 komentarze:

  1. Czy faktycznie, Radku, jest tak, że "jakość rozmowy" zależy od jej przedmiotu? To kryterium przedmiotowe do mnie nie przemawia.Myślę sobie, że gdy w sercu mieszka Bóg można zarówno rozmawiać na tematy świeckie jak i inne, tzw. wyższe. Kwestia jest tego czy się mówi prawdę czy się z nią mijamy...Podczas rozmów można w sobie samym zaobserwować z czego mamy największą przyjemność...czy z obgadywania, czy z ironizacji, czy z cichego poczucia wyższości lub niższości...Ważne jest czy umiemy to zaobserwować i się do tego przyznać. :) Dla mnie akurat istotne jest, aby być wysłuchaną i uszanowaną. Pracuję nad tym, by tak samo traktować innych, co nie zawsze mi wychodzi. Pozdrawiam letnio, prawdziwie letnio. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ci wielcy to zapewne Ci o wielkich sercach...
    Myślę, że Twój przyjaciel miał rację Radku...
    Pozdrawiam:)
    agacia_

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się całkowicie :)
    No i dodam, że świetny blog :)
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń