piątek, 8 lipca 2011

umiłowanie szczerości


Szczerość prowokuje
do zadawania sobie pytań
o moją chrześcijaństwo,
o moją relację z Bogiem.
Prowokuje do nierzadko
trudnych i bolesnych pytań.
Bolesnych, bo trudno
przyznać się do prawdy
o sobie,
szczególnie wówczas,
gdy wymagamy korekty,
jakiejś zmiany w naszej postawie, a każdy wymaga.
Więc każdy takie pytania musi sobie zadać.
Nie kierować je do innych,
kierować do siebie.
Jedynie takie pytania mogą nas rozwijać.

Alternatywą jest
próba omijania takich pytań...
Nie trudno jest wówczas wpaść w pułapkę hipokryzji.

A więc jakim jestem człowiekiem…?
Kim jestem naprawdę, gdy nikt na mnie nie patrzy,
gdy nie muszę niczego nikomu udowadniać,
ani nie muszę skrywać się świadomie czy nieświadomie
przed presją społeczności w której żyję?
Czy poszedłbym do kościoła, gdybym wiedział,
że będą tam pokazywać film o tym,
w jaki sposób zachowywałem się przez ostatni tydzień?

Szczerość prowokuje do zadawania sobie pytań.
Ciągłego zadawania.
Jakim jestem na prawdę? Jakim oraz kim jestem?
Ludzi stosunkowo łatwo można oszukać.
Samego siebie też.
Nietrudno stworzyć nierealistyczny obraz swojej osoby.
Potem przekonywać się do niej i ją tłumaczyć...
o dziwo, nawet sprytnie manewrując słowem Bożym.

Ale co z Bogiem?

Biblia naucza o tym kim powinniśmy być.
Natomiast na to, kim jesteśmy, musimy odpowiedzieć sobie sami.
Szczerość prowadzi do szczerej konfrontacji ze Słowem Bożym.
Wolą Boga dla naszego życia jest,
abyśmy narodzeni na nowo z wody i Ducha
„przyoblekli się w Chrystusa” (Gal.3:27),
„zakorzenili się w Niego”,
tak aby On w nas się „ukształtował” (Gal.4:19).
Biblia wzywa nas do tego,
abyśmy „znali zamysł Chrystusowy” (1Kor.2:16)
tak by „Chrystus zamieszkał przez wiarę w naszych sercach” (Ef. 3:17).

To nie są poetyckie sformułowania,
ani to nie jest napisane aby ładnie się czytało.
To słowa o woli Bożej względem każdego człowieka.
Kiedy człowiek wyznaje Jezusowi,
że przyjmuje Go jako swojego Zbawiciela,
to osoba Chrystusa zaczyna w nas działać.
Nasza szczerość prowadzi zaś do pytania:
Jak działa?
Na ile Mu pozwalam żyć we mnie?
Czy faktycznie pragnę, by słowa te były we mnie prawdą,
a nie tylko jakąś abstrakcją...
Co tak naprawdę leży na dnie mojej duszy?
Jak bardzo zależy mi na dorabianiu się,
znalezieniu sobie dziewczyny, chłopaka,
dostaniu się do dobrej szkoły,
a jak bardzo zależy mi na tym,
by Duch Święty we mnie przebywał i działał?
Jak bardzo zależy mi na tym,
by Jezus Chrystus we mnie mieszkał?
Jakie to wszystko ma proporcje w moim życiu.
Tamte rzeczy nie są złe.
Ale co jest moim priorytetem?

Kim oraz Jakim jestem?
To pierwsze pytanie do którego prowokuje umiłowanie szczerości.

Albowiem oczy Pana obiegają całą ziemię,
by wspierać tych, którzy mają wobec Niego
serce szczere (2Krn. 16:9).
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz