wtorek, 23 sierpnia 2011

przyzwoitość

Co się dzieje z człowiekiem, który czeka na peronie
wraz z setkami innych osób, na nadjeżdżający
ośmio wagonowy pociąg
(już z większością zajętych miejsc siedzących),
gdzie wiadomo, że nie wszyscy się zmieszczą
(to trafniejsze słowo w tym przypadku niż „wsiądą”)?

Nie ma człowieka przez te kilkanaście minut.
W ruch idą łokcie. Spryt – kto młody, ten przez okno.

Kierowałem się na północ, by odpocząć.
Zmieniłem plany. Zamiast na północ,
pojadę na południe, samochodem…

To niedzielne zachowanie ludzi
niesie nieraz analogię do zachowań osób
mieniących się naśladowcami Chrystusa.

Mój przyjaciel, Tomek Żółtko opisywał kiedyś
podobną sytuację, tyle że w "świecie" chrześcijańskim.
Rzecz miała miejsce przed dużą konferencją,
gdzie celem było uwielbić Boże imię.
Amok i szturm cechowały ludzi, gdy otworzono drzwi na salę.
Czy cel uświęca środki…?
Byleby bliżej sceny…
bliżej, by móc lepiej chwalić Boga???


Pomyślmy najpierw o przyzwoitości.
Przyzwoitości w zwykłym zachowaniu.
Pomyślmy trochę o wrażliwości, czułości,
by móc zachować się „jak przystoi przed Panem”
być może w podobnych sytuacjach,
w których dane nam będzie się znaleźć.

Byśmy na tej płaszczyźnie codziennych wydarzeń
nie zawiedli.

3 komentarze:

  1. Wydaje mi się że to już taka nasza natura... A szczególnie ta polska... Nieważne, czy chodzi o pociąg, tramwaj, koncert czy wyprzedaż w Media Markt. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam mój pobyt w Belgii. Z dużą grupą młodych przemieszczaliśmy się koleją, co jakiś czas padały komunikaty: "Prosimy o zajęcie miejsc siedzących ze względów bezpieczeństwa. Dla wszystkich pasażerów są przygotowane miejsca" Wtedy zastanawiałem się nad tym jaki jest problemem dostosować ilość miejsc w środkach komunikacji do zakupionych biletów. (?)
    Pamiętam też inną sytuację, w czasie wizyty w Polsce mojego przyjaciela z Holandii, wracaliśmy pociągiem z Krakowa. W pewnym momencie pociąg ruszył i gwałtownie zahamował. Starsza kobieta wracająca z targu zatrzymała pociąg...:) Był w szoku, że pociąg stanął specjalnie dla tej kobiety; w jego kraju taka sytuacja nie miała by miejsca. Dodam, że był to ostatni pociąg.
    Czasami myślę o UE, która próbuje z jednej strony poszukiwać jedności w handlu, przepływnie towarów i usług, wspólnej walucie, z drugiej zaś strony tworzy tysiące procedur, ustaw i paragrafów, chcących uporządkować nasze życie i je podporządkować w najmniejszym szczególe. W tym wszystkim ginie człowiek, czesto ten najsłabszy. Poprzez wspomniane przepisy, możemy nawet usprawiedliwiać nasze niewłaściwe postępowanie, stając się "sprawiedliwymi".
    Za opóźnienie pociągu w/g unijnej dyrektywy pasażer może domagać się odszkodowania. Ale czym jest opóźnienie w obliczu zwyczajnego, ludzkiego gestu zatrzymania się dla wiekowej staruszki wieczorową porą...
    Myślę, że pogoni za pieniądzem, konsumpcyjnym stylem życia, stawianiu siebie na pierwszym miejscu; w każdej sytuacji, w której zajmujemy miejsce Boga, zatracamy wartość człowieka zwyczajnie stojącego obok nas.

    Piotr Krenau

    OdpowiedzUsuń
  3. W ciąży doświadczyłam czegoś dziwnego...bo jak widzę kobietę w ciąży, czy z małym dzieckiem czy starszą osobę...czy...nie wiem...widzę że coś słabiej się czuje...to taki naturalny odruch się włącza...żeby przepuścić w kolejce, pomóc jakoś...I ja teraz będąc w stanie błogosławionym widzę wiele razy takie gesty...aż czasem głupio się robi bo czuję się ok a tu starsza pani na siłę ustępuje miejsca bo ja w ciąży...ale wiele razy, szczególnie w przychodni gdzie kolejki niemałe doświadczam czegoś innego...w takich miejscach jest duszno no i zarazki...i wiszą tam takie karteczki "kobiety w ciąży bez kolejki są obsługiwane"...i czasem taka kobieta w ciąży chce skorzystać z takiego przywileju bo...jej słabo, bo nie chce się narażać na choroby...jej, ile razy trzeba się tłumaczyć, chociaż brzuszek baardzooo widoczny...kiedyś jeden pan powiedział dziewczynie z brzuchem że jego to nic nie interesuje że ona w ciąży, że on ma tu kolejkę i już...dziewczyna była poruszona...długo dochodziła do siebie...:( szkoda że tacy jesteśmy...nie zawsze oczywiście...czasem jest ok i wyrazy troski o bliźniego są obecne:) ale bywa i tak że najważniejsi jesteśmy my i już!!!reszta się nie liczy...taka prawda o nas...

    OdpowiedzUsuń