wtorek, 20 grudnia 2011

Boże umiłowanie słabości

Zdumiewa mnie Boże umiłowanie słabości.

Jezus Chrystus, który wypełniał wraz z Ojcem swą obecnością cały wszechświat,
uniża sam siebie, ogołaca z chwały i staje się żydowskim,
wieśniaczym niemowlęciem.
Przychodzi, by zbawić świat i pokazać nam Ojca.

Niezwykłe jest to, jak to robi.
Przychodzi na świat w ubóstwie i poniżeniu i jak każde niemowlę

uczy się chodzić, mówić, samodzielnie ubierać, słuchać rodziców.

Narodziny Jezusa Chrystusa wyglądają inaczej niż przedstawiają to
dziś na świątecznych kartkach. Miejscem narodzin Chrystusa nie jest sielankowa szopka, ale żłób, w grocie skalnej wydrążonej gdzieś w okolicach małej betlejemskiej osady, najmniejszej z miast judzkich. Jest to miejsce zajęte przez zwierzęta, ciemne i brudne od nawozu, cuchnące zwierzęcym łajnem.

W takim miejscu i w takich warunkach przychodzi na świat Zbawca świata. Największy Król, jaki narodził się na ziemi nie urodził się na sali tronowej, a w grocie skalnej, za tron ma żłób, za baldachim – zwisającą ze stropu pajęczynę, za kadzielnice – zapach gnoju, a za cały orszak powitalny – dwoje ludzi bez domu.

Pierwszymi zaś, którzy powitali Króla byli pogardzeni przez ówczesną elitę religijną pastuszkowie, którzy nie dopuszczani do wpływowej społeczności faryzeuszy wchodzą w najbliższą społeczność z nowonarodzonym Królem – Mesjaszem.

Zastanawiam się…
Przecież Bóg mógł wybrać lepsze warunki dla narodzin swego Syna na ziemi. Coś bardziej godnego. Coś dostojniejszego…

Umiłował Bóg jednak słabość.
To co słabe, małe i niegodne wybiera, aby w tym objawić swoją chwałę. Od wyboru Izraela, jako swego wybranego narodu, po okoliczności w jakich przychodzą Jego cuda, aż do uczynienia świątyni Ducha Świętego w słabym ciele, potykających się, zawodzących, ale ufających Mu ludzi, sygnalizuje On, że
to, co
u świata słabego wybrał Bóg, aby zawstydzić to co mocne. (1Kor. 1:27)

Życie Chrystusa również jest usłane taką właśnie drogą.
Ten, przez którego wszystko zostało stworzone,
zamiast patrzyć na wszystko z nieba, był przez pierwsze lata swojego życia uchodźcą. Należał go Galilejczyków, pogardliwie traktowanej grupy Żydów;
potem został niesłusznie oskarżony i umarł poniżającą śmiercią,
jaką umierali najgorsi zwyrodnialcy.

Życie Pana Jezusa jest zaprzeczeniem tego wszystkiego, co można znaleźć w heroicznych opowieściach tamtych czasów. W mitach Babilończyków, Greków i innych narodów opisywane są czyny potężnych herosów, a nie słabych ofiar. Życie Chrystusa jest całkowitym tych historii zaprzeczeniem.

Bóg obrał całkiem inną metodę swojego działania,
niż chciałby człowiek.
To co głupie dla świata, mądrością jest dla Boga.

Dlatego notuje Jan apostoł:
Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby stali się dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w Jego imię – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. (J.1:10nn)

Jezus przejawia się zazwyczaj w takich miejscach, chwilach, okolicznościach, ludziach, gdzie byśmy się nie spodziewali. Wreszcie przychodzi bezpośrednio, osobiście, do każdego z nas. Puka, byśmy przygotowali dla Niego nasze wnętrze, w którym zamieszka, narodzi się w człowieku. Niezależnie od tego kim i jakim jesteś człowiekiem, On może sprawić, że
z Boga się narodzisz.

Czy Absolut, może zamieszkać w tak kruchym człowieku jak ty i ja?
Zdecydowanie łatwiej umiejscowić Boga gdzieś daleko w niebie, albo w budynku kościoła, w liturgicznych, tajemniczych religijnych rytuałach i obrzędach.

To jednak jest ŁASKA, że Ten, przez którego zaistniało życie, przychodzi do swojej własności – do każdego z osobna. To co małe, słabe i niegodne dostępuje zaszczytu spotkania się Odwiecznym.

Poucza jednak ewangelista Jan:
„Jedni Go przyjęli, inni nie przyjęli”.


http://kech.chrzanow.pl/Kazania/2011_12_18_RS.mp3

1 komentarz:

  1. Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem.

    OdpowiedzUsuń